co by było gdyby ex mojego męża odbiła by mi go ..

13.12.03, 15:28
Cześć
Pomysł tego wątku narodził się na podstawie wątku założonego przez hopeful. A
sprowadaza się on do nastepujacego pytania: czy ex, która próbuje ingerować w
związek jej byłego męża i jego nowej partnerki(czyli robić wszystko by do
niej ten mężczyzna wrócił). Działa etycznie (moralnie)? Nawet wtedy, gdy jej
zwiazek rozpadł się w wyniku zdrady?
Bardzo by mnie interesowały też inne Wasze refleksje zwiazane z tym tematem.
    • sacreble Re: co by było gdyby ex mojego męża odbiła by mi 13.12.03, 17:00
      Cchiałoby się powiedziec: babka (ex) cierpiała to ma prawo do rewanżu i zemsty,
      tyle, że .. zdrada wymaga udziału 2 osób, w tym przypadku też faceta (zdradził
      a potem nie chiał być z żoną), więc nie demonizujmy "kochanki". Facet wiedział
      co robi i robił to bardzo konsekwentnie z rozwodem i ponownym ślubem włącznie,
      chyba nie myślicie że to czary? smile
      Pozatym dla mnie ex mszczcąca się na byłym i jego nowej zonie/kobiecie ma coś
      nie tak z głową. Hopeful pisała o 3-letniej (!!!) vendetcie. Żenada: tak upaść.

      pozdrawiamsmile
    • kruszynka301 Re: co by było gdyby ex mojego męża odbiła by mi 13.12.03, 17:14
      Hmmm. Jeżeli związek rozpadł się w wyniku zdrady (zrozumiałam, że miałaś na
      myśli zdradę męża), to włączanie etyki i moralności chyba jest tu trochę nie na
      miejscu. Z katalickiego punktu widzenia, to przecież jest jego żona, i taką już
      zostanie.
      Ja natomiast widzę też ten problem od drugiej strony. Kiedy mój eks był jeszcze
      ze mną i z kochanką jednocześnie, próbowałam go zatrzymać na różne sposoby
      (tłumaczyłam, prosiłam, błagałam, płakałam). Nie mogłam spać po nocach, bo nie
      wiedziałam, którą z nas wybierze. Ciągle go kontrolowałam.
      Teraz, kiedy sobie przypomnę swoje "wyczyny" mam wrażenie, że się poniżałam i
      jest mi głupio z tego powodu.
      A prawda jest taka, że kiedy już odszedł na dobre, przespałam spokojnie całą
      noc!!! Odczułam ulgę, no i zabrałam się za siebie. Za nic w świecie nie
      chciałabym , żeby do mnie wrócił!!!! A już ingerowanie w jego nowy związek
      nawet by mi przez myśl nie przeszło.
      Jeszcze jedno. Eks przychodzi regularnie do córy, spędza u nas jakieś 2
      godziny. ja w tym czasie siedzę zazwyczaj w pokoju męża (drugiego) na necie,
      wogóle nie rozmawiamy, nie mamy już wspólnych tematów. Praktycznie na każdej
      wizycie dzwoni jego obecna żona, dopytuje się, co robi i kiedy przyjdzie.

      Delfino, wydaje mi się, że wyolbrzymiasz problem, bo chyba trzeba było byc
      chorym na umyśle, żeby z powrotem przyjąć faceta, który już raz się nie
      sprawdził (mnie zaczął zdradzać w ciąży). Do czego byłby mi potrzebny??? Teraz
      niech inna go kontroluje wink)))).
Pełna wersja