na ali jest, na life niekoniecznie ...

19.12.03, 12:50
mała panika: zero kaski
zreszta i tak poki co to JA płace za wszystko, ale zycie we dwojke kosztuje
to co On przynosi pozeraja jego własne rachunki i alimenty i zostaje cyniczne
0
i znow nie moze sie dołozyc do wspolnego zycia...
a mnie po głowie w takich momentach tłucze się zawsze chłodne jak cola z
lodem pytanie: przecież nikt nie powiedział, że musimy być razem?

a jeśli taka sytuacja będzie chroniczna? pewnie za pare dni konto zapełni
sie, ale .. na razie jestem na max wkurzona.


    • mikawi Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 13:04
      he, he, he witaj w klubie
      mnie pozostaje już tylko śmiać sie z tego

      jakis czas temu pisałam na samodzielnej o naszej sytuacji - facet płaci
      alimenty które równają się (czasem i nie) temu co zarobi w ciągu miesiąca.
      Sytaucja niemożliwa jak mówiły wtedy samodzielne a jednak... mój M. złozył
      apelację wierząc że sąd drugiej instancji pojmie ten absurd. I co? I nic.
      Wedlug sądu jest o.k. "wprawdzie faktycznie mozliwości zarobkowe nie są
      zaniżone i kwota alimentow w sytuacji powoda jest dość wysoka, ale sąd mając na
      względzie dobro dzieci utrzymuje wyrok sądu okregowego"

      czyli ze wzgledu na dobro dzieci tatus może zdechnąć, a była żona się śmieje w
      twarz, że jej się udało, mimo że sama się nie spodziewała aż tak korzystnego
      dla niej obrotu sprawy. W tej suytuacji absurdalnie lepiej dla nas jest
      przestać płacić, poczekać na komornika który zajmie tylko 60% kasy, 40%
      zostanie, a tak - jak placi tyle ile zasądził Sprawiedliwy - nie zostaje nic.
      • sacreble Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 13:26
        cieszę się w takich momentach, że nie mamy własnych dzieci - bo chyba by mnie
        szlag trafił widząc jak kasę wysyła tamtym, a na NASZE nie ma nic

        nie wiem jak u Ciebie Mikawi, ale... nie chcę zyc z facetem, ktorego tak
        naprawdę utrzymuje. Oczywiscie wiem jaka jest sytuacja z pracą i zarobkami i
        mam nadzieję, że to sie zmieni szybko, On też czyni starania, żeby dostać
        lepszą, lepiej płatna pracę, ale jesli mamy się tak szarpac ...

        sorry ze tak smece, pewnie jutro mi minie i moze sie zdziwie, że takie żale tu
        wylewałąm ale wkurzona jestem dzis, ot co! i musiałąm się wygadać, i tak parę
        rzeczy wolałam przemilczec wink

        • mikawi Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 13:31
          jak chcesz napisz do mnie na priv gazetowy
        • mikawi Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 13:55
          a tak a'propos dzieci - ja się nie cieszę że nie mamy swoich (swojego) bo
          chciałabym mieć już dziecko ALE JAK MAM NA BOGA MYŚLEĆ O DZIECKU W TAKIEJ
          SYTAUCJI! Z czego je utrzymam? ja sama, bo mój oddaje wszystko ex. A może
          paradoksalnie zdecydowac się, może to będzie w końcu argumentem, że facet nie
          może wszystkich pieniedzy płacić bylej żonie? tylko jakoś nie chciałabym się
          przejechac na tym
          • sacreble Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 14:41
            cała ta sytuacja z ali jest paradoksalna zdeczka
            tzn. z jednej strony dobrze, ze płaci bo jest odpowiedzialny, że jest ludzki,
            że sie nie miga etc. zreszta MUSI je płacić i oboje o tym wiemy
            z drugiej strony: mam ochote powiedziec - "przy takich zarobkach jak nasze
            together, ali w wysokosci takiej jakie sa nie umiem inaczej odebrac jak kase
            ZABRANA NASZEMU DOMOWI, naszemu budzetowi, to mogłyby być pieniadze ktore
            odłozylibysmy na konto i przeznaczyli na wycieczke, na remont domu, na naszego
            bejbisia, na nowy wiekszy samochod, na ksiązki, na teatr etc"
            a propos bejbisia: he he był szał na tym punkcie, był... a potem powolne acz
            konsekwentne osłabienie (u mnie) - własnie ze wzgledu na syt. finasowa. Ja
            nigdy nie szalałam na punkcie dzieci, powiem nawet, że ich zasadniczo nie
            lubie, po poznaniu mojego faceta nagle stał się CUD: bo ja nagle stwierdziłam,
            ze chce miec nasze baby, że mnie ono rozmiekcza na sama mysl, że moge je miec.
            A teraz wiem, ze nie chce je skazywac na wegetacje.
            Parodoks jest taki, ze ja teraz kiedy teoretycznie moge i przede wszystkim CHCE
            miec dziecko, nie MOGE miec, bo trzeba wyzywić cudze.


            ps. Mikawi, moze w weekend cos wysmaże Ci na priva, na razie pracka smile
            • naturella Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 16:19
              Też mieliśmy taki okres... ja zostałam bez pracy, mojemu mężowi obcięli pensję
              o 60%... Mieliśmy 1200 złotych na życie, a płaciliśmy 500 zł alimentów -
              dobrowolnie, bo sprawa rozwodowa trwała. Jednak widze plusy tamtej sytuacji -
              dzięki temu, że płaciliśmy obyło się bez wstecznych alimentów, komornika itp -
              a finalnie zasądzono znacznie mniejsze alimenty, jakie dobrowolnie
              płaciliśmy... Obecnie alimenty stanowią niewielką częśc naszych zarobków (na
              szczęście) i mamy możliwość spłacenia wszystkich długów, jakie zaciągnęliśmy w
              tym marnym okresie... Jeszcze troszkę i będzie nas stać na to, żeby Młodego
              zabrać na wakacje. Dziewczyny, głowa do góry. Kiedyś wyjdzie słońce...smile
              • konkubinka Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 16:41
                Sacreble Mikawi
                Rozumiem Was , choc obecnie ni ejestem w tej sytuacji i mam nadzieje ze nie
                bede.Jakos tak chyba jest w naturze kobiety ze chcemy byc zdobywane , miec
                opoke , opieke , bezpieczenstwo a tu trrrach.To on liczy na nas.
                Moj M przynosi teraz dwa razy mniej pieniedzy niz dawniej.
                Teraz urodzila nam sie corka , ja nie pracuje - ze tak powiem mam kase ale
                kombinuje.Ja wnosze do naszego gospodarstwa 2/3 jego pensji.Do tego zajmuje sie
                domem , dziecmi.Mnie szlag trafia ze on tego chyba nie widzi.Gdyby mial sam
                dysponowac pieniedzmi juz 10 go bylibysmy bez kasy albo polowy nie poplacilby.
                Jak bedziecie miec dzieci duzo sie zmieni.Bedziecie mogly powiedziec - stop-
                teraz ty kombinuj na alimenty tak aby to nie trafilo w dzieci i we mnie.
                A tak na marginesie to czy Wasi faceci wiedza ile zarabiacie ?Tak do konca?
                • sacreble Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 16:53
                  moj wie, a ja wiem ile on
                  u mnie raz tego jest wiecej raz mniej, u niego działa to tak samo z tym że
                  zawsze o wiele mniej niz ja dostaję
                  o! teraz sobie przypomniałam, ze On jeszcze ani razu nie zapytał: czy masz na
                  zycie? taki ludzki odruch, w koncu razem ze mna mieszka ... idziemy na zakupy
                  ja płacę; opłaty comiesieczne stałe - robie sama, czasem mowie - daj tyle i
                  tyle bo mam zero na koncie, raz dał.
                  popłaci swoje i koniec
                  a ja musze rezygnowac z rzeczy ktore nie były do tej pory luksusem tylko sprawa
                  normalna w imie tego zeby było na jedzenie i zebym sie nigdzie nie zadłuzyła


                  na serio - ta sytuacja zaczyna mnie dreczyc...
                  • chalsia Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 17:05
                    To przepraszam, ale co on robi z resztą (nawet niewielką) kasy? Na piwo wydaje?
                    Skoro sie W OGÓLE nie dokłada do Waszego życia.
                    Sacreble, drugim bodajże z tzw. "wielkich" powodów rozpadu związków jest
                    odmienne podejście do finansów. Zastanów się.
                    Ja bym tak nie mogła.
                    Jak chcecie mieć osobne konta, to Wasza sprawa, ale przynajmniej
                    założyłabym "trzecie" wspólne konto, na które obydwoje wpłacalibyście jakieś
                    uzgodnione kwoty na wspólne utrzymanie. A nie tak, ze Ty się go prosisz, a on
                    nie widzi potrzeby.

                    Pozdrawiam,
                    Chalsia
                    • konkubinka Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 17:19
                      Zgadzam sie z Chalsia

                      Wiem to po sobie ze najgorsze to zaczac miec inne podejscie do wspolnoty
                      majatkowej (tu patrz kasa)
                      Z mezem mielismy kompletnie inne , zas tutaj ja dominuje i stlamsilam w zarodku
                      wszelkie pretensje.
                      A probowalas z nim o tym gadac?Czy jeszcze nie?
                      Chalsiu , on chyba nie wydaje na piwo.Tylko na alimenty i niewiele
                      zostaje.Pewnie jego podejscie jest takie:ja musze placic alimenty , ty masz
                      lepsza sytuacje bo nie musisz,ba ,w ogole nie masz dzieci wiec ..."
                      czyz nie?
                      Sacreble , nie czytalam przyznaje dokladnie Twojej historii , czy on nie
                      probowal zawalczyc o obnizke skoro nie ma?
                      • sacreble Re: na ali jest, na life niekoniecznie ... 19.12.03, 18:09
                        rachunki jego sa uzasadnione: musi zapłaci rate za auto, komore, paliwo, ali;
                        ma mase długów - efekt kredytow zaciagnietych razem z ex (nie maja
                        rozdzielnosci majatkowej i sa PRZED sprawa podziału majatku, a z tego co wiem
                        ona nigdy nie bedzie go w stanie spłacic, co sad skrupulatnie wezmie pod uwage)
                        mysle, ze chłopina zakodował sobie cos takiego: ona (czyt. ja) swietnie sobie
                        dawała rade sama (rajt! ciagnełam lepiej niz teraz kiedy On mieszka u mnie) a
                        mnie (czy. On) ledwo starcza na swoje wydatki.

                        jesli chodzi o finanse to mysle ze on nie ma wyczucia, tzn. do tej pory
                        wygladało to tak : przychodził z pracki, dawał ex wsio (zarobki były wtedy o
                        wiele lepsze), a co ona robiła z kasa nie wiedział w ogole, po kilkunastu
                        latach okazało sie ze nie maja ZADNYCH oszczednosci, za to mase długów. Ex nie
                        pracowała zawodowo, była tzw. "w domu" i z tego co wiem z kasa obchodziła sie
                        tak by przede wszystkim na nia była max suma (gadki w stylu: a dla ciebie to
                        sie kupi te najtansze spodnie). On robił za dojna krowe, ona za pijawke. Przez
                        kilkanscie lat rzadziła kasa jak chciała, on sie nie wtracał, uwazał ze
                        wszystko jest popłacone itd. (nie zawsze było, ale to juz detale).
                        W kazdym razie wyszedł z domu goły jak sw. turecki smile bez zadnych doswiadczen
                        we wspołdecydowaniu o tym na co mozna , trzeba, nie trzeba przeznaczyc
                        miesieczna pensje.

                        co do ali: he he ex sie postarała i na ali po rozwodzie wjechał OD RAZU imć
                        komornik. Z ex to jest przedziwnie, dla mnie wpost nieprawdopodobne, bo Moj
                        Facet nie wie czy ona pracuje czy nie... wg ostatniego info a raczej pogłoski:
                        chyba nie (na mainesie: czy nie moze sie o to spytac prawie juz dorosłego
                        syna???), na rozprawie zasłaniała sie bezrobociem, ale wiemy ze ostatnio o mały
                        włos a dostałaby prace - niestety juz ja stamtad wywalili he he (nie dziwie sie
                        zreszta, z takim olewackim stos. do pracy nigdzie jej nie wezma). Zastanawiam
                        sie z czego ona zyje z 2 dzieci, skoro utrzymuje sie tylko z ali - i stwierdzam
                        ze gdyby miała faktycznie zyc tylko z tych pieniedzy to by nie przezyła, MUSI
                        miec inne zrodło, tylko jakie??? On w ogole sie tym nie interesuje, mysle ze
                        nie chce jej ruszac ze wzgl. na dzieci (sprawa majatkowa bedzie fiaskiem, bo
                        sad nie pozwoli by ona sie stamtad wypowadziła a prawda jest taka ze te
                        pieniadze z podziału majatku uratowały by mu teraz zycie)
                        Na 200% jesli uda mu sie dostac stanowisko o ktore sie stara, zaraz pojawi sie
                        pisemko o podwyzszenie ali.

                        o obnizke nie starał sie, ale dzis o to sie spytam. w ogole szykuje sie rozmowa
                        bo pewne rzeczy musimy sobie powyjasniac. z jednej strony mowi ze jak nie ma na
                        jedzenie to dopcha chlebem, a za 5 minut wpiernicza 4 kotlety nawet nie
                        zapytawszy sie czy mamy cos na obiad na jutro. Qrde, ostatnio poszłam do
                        starszych.. na zupe bo nie miałąm nic w lodowce. Własnie jest ten uroczy moment
                        kiedy czekam na moja kase i cos czuje ze jej przez swietami nie zobacze, a on
                        zarabia na swoja.



Pełna wersja