dziewczyny, doradźcie...

22.12.03, 13:43
Nie wiem, co mam zrobić. Nowa partnerka mojego byłego męża napuszcza na mnie
córkę!
Jesteśmy ponad cztery lata po rozwodzie, wszystko sie niby uleżało. Cóka ma 7
lat. Chodzi do taty co drugi tydzień. Problem zaczął się od kiedy on
zamieszkał z nową dziewczyną. Czasem zostają we dwie, bo on musi pracować. I
wtedy ona sączy dziecku jakieś złośliwości na mój temat. Siedem lat to
przytomne dziecko, wszystko mi przekazuje. Córka jest bardzo serdeczna, taki
typ przytulanki, wszystkich lubi, wszystkim wierzy. W tej sytuacji czuje się
zagubiona i sfrustrowana. Pyta mnie potem czy to prawda, że się bardzo słabo
uczyłam w szkole, albo że wcale nie umiem gotować i muszę mieć książkę
kucharską, albo że sobie wszystko kupuję, a dziecku tylko to co koniecznie
potrzebne i najtańsze. I tak dalej.
Poprosiłam exa, żeby porozmawiał z narzeczoną. On twierdzi, że rozmawiał, ale
mała zmyśla, bo "macocha" nic nie mówiła. Ale takich rzeczy dziecko nie
wymysli, poza tym w innych dziedzinach nie zmyśla a tu nagle oczernia
niewinną kobietę?
Wczoraj córka wróciła od taty i historia sie powtórzyła. Jestem wściekła i
czuję, że mam prawo nie zgadzać się na to, żeby ktokolwiek mówił mojemu
dziecku o mnie takie bzdury. I po co?? Przed chwilą rozmawiałam z exem przez
telefon - idzie w zaparte.
Nie wiem, co robić. Bo ograniczenie kontaktów z ojcem z powodu
nieodpowiedzialnych wyskoków jego panienki to ostateczność.

Macie jakiś pomysł...?
    • nooleczka Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 14:06
      Ja bym na Twoim miejscu nie rozmawiała z eksem, tylko bezpośrednio z tą
      panienką. Eks przecież zawsze będzie jej bronił, to jasne. Zadzwoń do nich
      kiedy Twój były bedzie w pracy i przekaż jej, co myślisz na temat wciskania
      takich ciemnot Twojej córce, i ze nie zyczysz sobie tego.
      Natomiast córce spróbowałabym wytłumaczyć, że tamta pani nie lubi mamusi i
      dlatego mowi rozne nieprawdziwe rzeczy na temat mamusi. Niestety, a może stety,
      trzeba córkę nauczyć zasady "ograniczonego zaufania" to tamtej pani. Ponieważ
      ona podkopuje permanentnie zaufanie Twojej córki do Ciebie.

      Pozdrawiam, Ania
    • rumina Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 14:18
      Nie znam numeru stacjonarnego Ex nie chce mi podać. Mówi, że zakłócałoby to
      jego prywatnośc. Mogę zadzwonic do niej do pracy, ale to juz nie to samao. Poza
      tym, boję sie, że nie wytrzymam i jej nawtykam.
      Córce powiedziałam, że ta pani nic nie wie i nie rozumiem dlaczego wymysla
      takie głupoty.
      Z reszta - mała zaczyna sie stawiać. Np nie dała sie jej zaprowadzic do
      fryzjera i powiedziała, że takie sprawy załatwia sie z mamą.
      • sacreble Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 15:23
        hej, skoro Ex umywa rączki od poskromienia swojej Nowej Pani a ona jak widać
        wykorzystuje dziecięcą naiwność i ufność Twojej Córki do praktyk poniżej pasa,
        chyba najlepiej liczyć na inteligencję własnego dziecka i że będzie ono TOBIE
        wierzyło a nie obcej kobiecie, w dodatku wrogo nastawionej do Ciebie. Mam
        wrażenie że tamta czerpie chorą satysfę, że może Małą przekabacić na swoja
        stronę. Piszesz o fryzurze, niedługo będzie pewnie chciała zmienić jej styl
        ubierania się, twierdząc że Ty nie masz gustu i nie jesteś trendy itp...
        Fajnie, że Mała zaczyna się stawiać.
        Co do tele do pracy... Czemu nie? Skoro ex nie podaje do domu. Zamiast "jechać
        po całości" (po cóż zniżać sie do jej pseudopoziomu) możesz tej kobiecie
        grzecznie ale wyraźnie dać do zrozumienia, żeby nie wtykała nosa w nie swoje
        sprawy.

        ps. nie zdziwię się, jeśli ex za jakiś czas bedzie miał niezłe migremy przez tą
        panią-manipulantkę.
        • rumina Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 16:53
          Wcale mi go nie będzie szkoda! He, he...
          Pogadam najpierw z córką. Trudno jej to wytłumaczyć i nie zachować się na jej
          poziomie.
          Może wyśmiać?
          • burza4 Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 18:10
            A może konfrontacja? We czwórkę - ty, córka, tata i nowa? może głupio jej
            będzie jak mała powie "przecież mówiłaś to i to?". Tłumaczyć dziecku trzeba,
            tyle, że na zasadzie że są ludzie i ludziska, bo co jej innego można
            powiedzieć? Że ojciec znalazł sobie jakąś zazdrosną idiotkę?

            Gdyby nie to, że niedobrze jest wplątywać dziecko w takie historie, może dobrze
            byłoby, gdyby mała spytała (przy niej) bezpośrednio tatę czy to prawda, że że
            mama ....? Może jak go spyta o to zaraz po powrocie z pracy, on wiedząc z kim
            córka spędziła czas musiałby skojarzyć fakty.
            Zapomniałam tylko, że mamy być święte i nam nie wolno napuszczać dzieci ...

            A na serio - gdyby sytuacja się powtarzała, obstawałabym przy ustaleniu
            konkaktów na twoich zasadach - określ zasady - co wolno, co nie; jesli wizyty,
            to u ciebie, jeśli spotkania, to bez niej itd. Jak facet chcac nie chcąc
            zacznie wysiadywać u ciebie z powodu jej głupiej paplaniny, to zacznie myśleć
            nad tym, co mówi.
            • jayin Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 18:24
              burza4 napisała:

              > A może konfrontacja?

              na przykład.

              > A na serio - gdyby sytuacja się powtarzała, obstawałabym przy ustaleniu
              > konkaktów na twoich zasadach - określ zasady - co wolno, co nie; jesli
              wizyty,
              > to u ciebie, jeśli spotkania, to bez niej itd. Jak facet chcac nie chcąc
              > zacznie wysiadywać u ciebie z powodu jej głupiej paplaniny, to zacznie myśleć
              > nad tym, co mówi.

              dokładnie.

              J
          • jayin Re: dziewczyny, doradźcie... 22.12.03, 18:18
            dziwna kobieta.. trzeba mieć coś nie tak z własnym łebkiem, żeby znajdować
            satysfakcję jakąś w "rozgrywkach" słownych z dzieckiem. chore.

            wyśmianie jej raczej przyniosłoby chyba odwrotny skutek, albo dało wodę na młyn
            jeszcze. najlepiej podjąć jeszcze jedną próbę rozmowy z exem, jeśli Tobie nie
            wierzy, niech spyta córki osobiście, o czym rozmawia z nią jego nowa pani.
            jeśli dalej będzie twierdził, że nic się nie dzieje - powiedz, że w takim razie
            sobie nie życzysz, zeby Wasze dziecko miało kontakt z osobą tego pokroju. bo
            takie specjalne złośliwości, teksty kierowane do dziecka są poniżej poziomu
            jakiegokolwiek i raczej nie są "przykładem" do naśladowaniasmile, a wychowanie
            waszego dziecka zależy w dużej mierze od tego jakie wzorce oboje mu podsuwacie
            i udostępniacie w otoczeniu. i tyle. jeśli kobieta byłaby normalna - to:
            a) jakby miała coś do ciebie i chciała tobie dopiec - złośliwiłaby się
            prywatnie z tobą, w oczy, a nie dziecku...
            b) nie miałaby nic do ciebie - i nie byłoby w ogóle tematu i wtedy jej obecność
            i to, ze zajmuje sie waszym dzieckiem, nie byloby w ogole dyskusyjne chyba w
            sensie negatywnym.

            takie "wojny podjazdowe", pogrywanie dzieckiem przez kogokolwiek - macochę,
            ojczyma, ojca, matkę - w jakichś sytuacjach jest CHORE.
            ja przynajmniej tak bym zrobiła - egzekwowała brak obecności tej "pani" w
            otoczeniu dziecka, dopóki nie zmieni swojego postępowania na neutralne
            chociażby...

            pozdr.

            Joanna
    • femalespirit Re: dziewczyny, doradźcie... 29.12.03, 14:56
      Stanowczo odradzam konfrontacje i inne akcje, ktore moglyby narazic dziecko na
      ogladanie jakichs gorszacych scen i awantur. To ono w tym wszystkim jest
      najwazniejsze, nie dorosli. Nie chodzi o to, bys dowiodla, ze obecna Twojego
      bylego meza mowi nieprawde, ale o to, by nie wplynela ta sytuacja na dziecko.
      Proponuje stanowcza rozmowe z eks na ten temat - jesli nie wymusisz na nim
      dzialania, to stanie sie to wojna podjazdowa miedzy dwoma kobietami, a o to tej
      babie pewnie chodzi. Chce Cie sprowokowac. A dajac sie w to wciagnac stawiasz
      swojego bylego meza w roli biernej ofiary, ktora nie potrafi zarzadzic trudna
      sytuacja. To jego zakichany obowiazek, nie Twoj, by sprawe uregulowac i twardo
      wymagaj tego od niego. Mezczyzni chetnie unikaja trudnych rozmow zwalajac to na
      kobiety, nie daj sie w to wrobic. A dziecku powiedz prawde na tyle ile mozesz -
      ze ta pani pewnie Cie nie lubi, czuje sie zazdrosna, a niektorzy ludzie w
      takiej sytuacji opowiadaja nieprawdziwe rzeczy, zeby poczuc sie lepszymi od
      tych, ktorym zazdroszcza. Szczerze watpie by, nawet najwieksze "rewelacje" byly
      w stanie popsuc cos miedzy Toba a corka, a macie bliski zwiazek, z tego, co
      czytam. Mozesz tez wziac na przeczekanie mowiac tylko corce, to co powyzej, i
      nie drazac tematu ani z eksem ani z ta kobieta. Tamtej zapewne opadnie zapal
      wkrotce, kiedy zobaczy, ze nie dajesz sie sprowokowac.
      • aagacia Re: dziewczyny, doradźcie... 30.12.03, 16:06
        ja uwazam ze powinnas wyjasnic swojemu dziecku ze nie zawsze to co ta pani
        mowi jest prawda.powiedz jej, ze nie rozumiesz dlaczego ma o tobie takie
        zdanie pewnie nawet cie nie znajac. a eksowi powiedz ze nie zyczysz sobie
        jakichkolwiek komentarzy z ust tej pani na twoj temat i w obecnosci twojego
        dziecka. jak jest normalny to sie tym zajmie i nie pozwoli macic w glowie
        sojej corci.
        pozdraiwam cieplo
Pełna wersja