hop_angel
02.01.04, 23:58
Cześć dziewczyny,
Chcę wam napisać coś osobistego co jednak daje nadzieję, że super kontakty
macocha - pasierbi są możliwe. Moja pasierbica ma 15 lat. Były różne
przeprawy ale od jakiegoś czasu jest właśnie super. Ale od początku. Staramy
się z moim mężem o nasze własne dziecko. Niedawno okazało się, że może to
trochę potrwać i nie będzie tak łatwo. Nie jest mi z tym lekko, zwłaszcza w
tej sytuacji, że on ma dziecko z inną kobietą, którą zapewne uciszyłaby taka
wiadomość, że mamy problemy z posiadaniem własnych dzieci (pisałam o jej
wybrykach na innych wątkach). Dodam, że byłam już w ciąży z moim mężem siedem
lat temu ale poroniłam w 8 tygodniu. Wtedy nawet mi ulżyło lecz teraz same
wiecie co czuję. Tym bardziej, że magiczna 30 coraz bliżej. Od jakiegoś czasu
żyję w stresie w związku z tą sytuacją. Tak się składa, że miałam
nieprzyjemną sytuację w tym temacie przed świętami z koleżanką z pracy, która
rzuciła mi niewybredny żart na ten temat. I jeszcze dodatkowo mamy małe
dziecko w rodzinie, bo szwagierka urodziła córkę w listopadzie. Ale do
rzeczy. Tak mnie ta sytuacja zdołowała, że kiedy córka męża przyszła do nas w
wigilię wieczorem i została na drugi dzień, to nawet się cieszyłam, że nie
będziemy sami, że nie będę myśleć. Ale coś we mnie narastało i pierwszego
dnia świąt stres puścił. Coś mi odbiło i nagle, gdy graliśmy w karty ja się
obraziłam bo mi karta nie szła a potem bez powodu zrobiłam im awanturę, że
gramy w karty zamiast spędzać ten dzień na gadaniu itp, itd. Zrobiłam wiele
głupich rzeczy, o których nie warto teraz pisać, efekt był taki, że wyżyłam
się na niej, na moim mężu a kiedy mi przeszło było mi strasznie wstyd. Ona
zamknęła się w łazience, płakała, i wtedy, ja do niej weszłam, zaczęłyśmy
rozmawiać, przeprosiłam jej i postanowiłam, że wyjaśnię moje "humorki". I ona
powiedziała, że domyśla się o co chodzi, że już dawno to podejrzewała,
powiedziałam jej o tej ciąży a ona mnie wtedy objęła i usłyszałam: że mnie
kocha, żebym się nie martwiła, bo ona jest pewna, że będzie miała brata lub
siostrę i że mnie rozumie i takie tam. Wiecie co czułam się tak jakbym miała
córkę, która mi przypomniała co jest najważniejsze, że chodzi o dobre więzi,
o bycie rodziną a reszta sama się układa. Oczywiście pogodziliśmy się tamtego
wieczoru, choć pewnie przekroczyłam swym zachowaniem pewne granice, i nie
dbam czy jej matka się o tym dowie, wiem natomiast kogo zyskałam i kto tu
jest najważniejszy. Także drogie dziewczynki pozory czasem mylą, a jeśli
okazuejmy komuś miłość, choć to przecież trudne w naszej sytuacji, to on
wcześniej czy później nam ją odda,
pozdrawiam