Dodaj do ulubionych

Alfa kontra BMW-awaryjność

10.03.06, 14:03
Witam.Od pewnego czasu obserwuje forum i przyznaje że troszke jestem
przerażony tym że o Alfy mają reputacje samochodów strasznie awaryjnych tym
bardziej że jestem właścicielem już trzeciej 156(2.5v6,1.9jtd,2.4jtd) z racji
tego że posiadam obecnie także Bwm serii 3 e46(2.0d) (wcześniej posiadałem
525 tds) w związku z tym mam prawo się wypowiedzieć o awaryjnosci tych aut. I
musze przyznać że na podstawie własnych doświadczeń musze z całą
odpowiedzialnością powiedzieć(szczególnie fanom BMW)że mam dosyć tej marki i
nie polecam jej nikomu z Was. Auto marki Bwm wziołem sobie na firme w 2002
roku jako fabrycznie nowe i tak: I 45000 wymiana turbiny, 54000 wymiana
sprzegła, II wymiana turbiny, 80000 wymina pompy paliwa, i teraz najlepsze
przy 110000 cos sie urywa w turbinie( w salonie zaliczyli to jako wada
fabryczna) i doprowadza do zatarcia silnia który zostaje wymieniony na
całkowicie nowy wraz z turbiną.Tyle przygód z moją trojka, poprzednie 525tds-
pekniety blok silnika.Podsumownie-awaryjne jak cholera.Ceny części nawet
zaminików astronomiczne.Moge podać przykłady ale nie o to tu chodzi.
Teraz przejde do Alf (tylko 156 bo te miałem okazje testować) zgadza sie
ze zawieszenia nie wytrzymuja naszych dróg szczególnie jak jażdze na 17
calowych felgach,ale wymiana wachaczy co 60 tys km na naszych drogach to i
tak nie jest zle bo nie oszukujmy sie nasze drogi sa w skandalicznym stanie
(polecam przejechac sie teraz przez Kraków). Ceny cześci do
przyjecia.Wnioskuje to na podsatwie napraw ktore rowniez dokonywalem(wymiana
uszczelek pod glowica v6,pompy wody, w 2,4 wymiana turbiny. Ale porównywując
koszty napraw i utracone przeze mnie zdrowie nie polecam nikomu(nawet
nagorszemu wrogowi 2 litrowego disla w Bmw). Alfa owszem też czasami
niedomaga ale za naprawe (pogwarancyjna)Bmki zaplacilem tyle ze moglbym sobie
kupic niezla 156.
Obserwuj wątek
        • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 14:31
          Fakt, było to parę lat temu, mieliśmy w frmie mesia zakupionego w salonie u
          Zasady, pierd... się niemożebnie, co chwila lądował serwisie, do którego z
          firmy jest jakieś 130 km. Zdarzało się, że trzeba było wieźć "złoma" na
          lawecie, np. wtedy gdy rozsypała się skrzynia biegów. Fachmani w sewisie u
          Zasady stwierdzili, że skrzynia (manual) jest w proszku i kwalifikuje się do
          naprawy (samochód na gwarancji). Na pytanie "kiedy naprawią" odesłali nas do
          warunków gwarancji, w której napisane było, że serwis zobowiązuje się do
          naprawienia samochodu... uwaga!!! "w możliwie najkrótszym czasie", naprawa
          trwała 3 (słownie: trzy miesiące). Na pytanie o samochód zastępczy na czas
          naprawy, gostek spojżał na kierowcę jak na przybysza z obcej planety i
          oznajmił, że nie przewidują - musiał wracać pocięgiem, bo oczywiście nawet mu
          przez myśl nie przeszło, że nie dostanie zastępczaka i odesłał lawetę. W tym
          okresie w serwisie Fiata (piszę o Fiacie, ponieważ była to jedyna ASO w moim
          mieście, a więc nie wiem, jak było w innych) praktycznie przy każdej naprawie,
          na życzenie klienta, dawali samochód zastępczy. Po pewnym czasie zrypały się
          hamulce z tyłu, po prostu zablokowały się w czasie jazdy, na szczęście nie było
          daleko, lawetka, oczywiście tak jak poprzednio, płatna przez użytkownika
          (gwarancja nie przewidywała), a u Zasady zonk - orzeczenie, hamulce nie
          podlegają naprawie gwarancyjnej. Kierowca dzwoni do firmy, co ma robić, bo nie
          ma ze sobą kasy, a u Zasady mówią, że bez kasy nie oddadzą samochodu,
          przypominam, samochód u nich zakupiony i serwisowany.
          • malgoska1 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 14:44
            Witam.

            > W tym okresie w serwisie Fiata (piszę o Fiacie, ponieważ była to jedyna ASO w
            > moim mieście, a więc nie wiem, jak było w innych) praktycznie przy każdej
            > naprawie, na życzenie klienta, dawali samochód zastępczy.

            Jak ja zostawiałem swoje auto w seriwsie (sprzęgło do wymiany), to nie gratis ,
            ale za 30PLN/dobę można było wziąć "166". ;))

            Pozdrawiam,
            Maciej Loret
            • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 15:05
              Nie miałem wtedy "okazji" korzystać z tych zastępczaków, ale z tego, co wiem,
              to jeśli samochód był naprawiany w ramach gwarancji, dostawało się zastępczaka
              z pełnym bakiem i z takim trzeba było zwrócić, to były jedyne koszty. Nie wiem
              jaka była odpłatność gdy naprawa była nie w ramach gwarancji. No i jeszcze
              jedno, zastępczakami były wyłącznie cienkusze:)
      • rtb28 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 18:42
        Odpowiedź do Malgoski1.Nowa turbina do alfy 156 2,4 jtd to tak średnio 2900+vat
        (obdzwoniłem z 20 firm w tym regenerujących turbiny) I tu taka ciekowastka nie
        wszystkie 2.4 jtd(auto z roku 2001) mają taką samą turbine w moim przypadku
        miałem ogromy kłopot ze znalezieniem firmy która by mi ją zregenerowala, bo jak
        zgodnie twierdzili przedstawiciele firm reg.to mojego typu nie ma zestawów
        naprawczych,jednak w końcu w udało mi sie ją zregenerować (po długich
        poszukiwaniach za 1500 pln)dla porównania do 1.9 jtd można to zrobić poniżej
        800 pln.I tutaj dla porównania do Bmw e46 2.0 turbina kosztuje 5100+vat(salon
        Bwmw Czestochowie).Koszt regenarcji tej turbiny to 1800.A najśmieszniejsze jest
        to jak obdzwaniałem osoby posiadające cześc do Bmw, po 3 awarii turbiny(sic!!!)
        to mnie informowały że w tym modelu do jest standartem a jeden gośc mi
        powiedział (sprzdający częsci- ze jedną używaną trzyma dla siebie i jej nie
        sprzeda bo wie że ten element jest tak awaryjny i ma go dla siebie)Aha i
        jeszcze jedno wiem że to zabrzmi nieprawdopodobnie ale wszystkich niedowiarków
        zapraszam na oględziny nich zobaczą z jakich materiałów zrobiono deske
        rozdzielcz.Po 50000 papękały mi plastki od nawiewów.Nalepsze jest to że auto to
        było kupowane jako nowe i jest oczywiście bezwypadkowe.Reasumując wyleczyłem
        sie Bmw,ciężko mi to bedzie sprzedać (silnik inny z innymi numerami).Może ktoś
        jest chętny???
        • malgoska1 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 19:11
          Witam.

          > Nowa turbina do alfy 156 2,4 jtd to tak średnio 2900+vat

          Ale to dotyczy turbiny odnowionej, bo...

          > do Bmw e46 2.0 turbina kosztuje 5100+vat(salon Bwmw Czestochowie).

          ... nowa to ponad 6000+VAT, więc jeszcze drożej niż do BMW.

          Pozdrawiam,
          Maciej Loret
      • malgoska1 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 14:19
        Witam.

        > To miło że ktoś znający szczegóły takich przygód z BMW tak sie tu wypowiada.
        > Ciekawe jest też chodzi o fabrycznie nowe auto a nie reanimowanego wraka.

        Nie wiem co w tym miłego. Inna historia.

        Znajomy z Mercedesem Vito. Gdy przy 80kkm ASO stwierdziło, że niestety po raz
        trzeci trzeba wymienić kompletny silnik (turbodiesel) na gwarancji (na
        szczęście), to znajmomy dogadał się z ASO, żeby odkupili to auto od niego, a on
        nie będzie im robił koło pióra.

        Ale ja bym nie wyciągał z tego jakichś pochopnych wniosków...

        Pozdrawiam,
        Maciej Loret
        • hr.dracula Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 12.03.06, 23:53
          malgoska1 napisała: ]
          Znajomy z Mercedesem Vito. Gdy przy 80kkm ASO stwierdziło, że niestety po raz
          > trzeci trzeba wymienić kompletny silnik (turbodiesel) na gwarancji (na
          > szczęście), to znajmomy dogadał się z ASO, żeby odkupili to auto od niego, a
          on
          >
          > nie będzie im robił koło pióra.
          >
          > Ale ja bym nie wyciągał z tego jakichś pochopnych wniosków...
          >
          > Pozdrawiam,
          > Maciej Loret

          Niestety - taka jest prawda - moja firma eksploatowała Vito w wersjach diesel i
          benzyna . Juz się ich pozbyliśmy - częstotliwość i koszty poważnych napraw
          dyskwalifikowały te auta. Zaprzyjaźniona firma używa MB SL500 rocznik 2002 jako
          auta VIP - już niedługo :)
          To auto sprawne nie jest NIGDY , a porażki pt. wzywanie serwisu z gościem na
          pokladzie - są niedopuszczalne . Serwis Zasada to nieporozumienie.
          Niestety - serwis Smorawińskiego zasadniczo nie jest lepszy .....
    • maliek Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 15:17
      Niedawno (jesień 2005) wymieniałem w domu okna. Na pomiar przyjechał właściciel
      firmy nowym AUDI A4 z silnikiem TDI i skrzynią automatyczna. Miał być chwilę a
      siedział ponad godzinę. Opowiadał o awariach sowjego auta i perypetiach
      związanych z naprawą. Kupił to auto jako nowe i za gotówke. Po tygodniu był już
      w serwisie z powodu skrzyni biegów. Nie będę się tu rozpisywał co do jego
      perypetii ale miał takie przypadki że odebrał to auto z seriwisu i po
      dziesięciu kilometrach się psuło. Auto stało w sumie 3 miesiące w serwisie.
      Samochodów zastępczych serwis AUDI nie posiada (jest to dziwne przy cenie ich
      samochodów) więc wykłócił się o auto testowe. Auto ma sprawne ale wymagało to
      wymiany skrzyni biegów, sprzęgłą oprogramowania silnika i kilku innych rzeczy.
    • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 15:46
      To akurat nie awaria, ale ciekawostka, mieliśmy w firmie Volvo S-70 z motorem,
      o ile dobrze pamiętam, 2,0 z wiatrakiem i w manualu. Samochodem jeździł szwed,
      nogę miał ciężką okropniście. Po krótkim czasie, jakoś tak przed pierwszym
      przglądem, zadzwonił, że coś nie tak z samochodem, ponieważ z silnika "zniknął"
      olej, bagnet zaledwi sięgał do oleju. Wsadziliśmy samochód na lawetę i do
      serwisu, a tam pokazują nam instrukcję obsługi, w której stoi "przy prędkości
      obrotowej silnika przekraczającej 6000 obr/min, eksploatacyjne zużycie oleju do
      800 ml na 1000 km":)
      • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 15:56
        Jeszcze jedna ciekawosta dotycząca tego Volvo, fabryczny alarm skonfigurowany
        był tak, że po wyjęciu kluczyka ze stacyjki, po zdaję się 30 sekundach, alarm
        sam się uzbrajał, ryglując przy tym oczywiście centralny zamek. Kiedyś
        woziliśmy gostkowi kluczyki do Gdyni (400 km):) Za przeprogramowanie alarmu ASO
        Volvo zażyczyła sobie 850,00 zł:)
    • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 15:52
      Jeszce jedna ciekawostka o Volvo, kupowaliśmy do firmy V-70 Cross Country, ale
      gostek który miał nim jeździć, zażyczył sobie, żeby z tyłu nie było tej
      naklejki "Cross Country". Naklejka jest na całej szerokości samochodu, pod
      tylną szybą. W serwisie 3 mechaników usuwało to cholerstwo przez pięć godzin,
      milimetr po milimetrze, kompinując przy tym jak "konie pod górę", a to
      benzynka, a to suszarka do włosów, tak, czy inaczej, nie obyło się bez
      rozbierania tylnej klapy, oczywiście w ramach ceny samochodu. Dealer się śmiał,
      że więcej się nie podejmnie takiej transakcji, ale spoko z dugim robił
      dokładnie to samo:)
    • klaudiusz76 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 16:12
      Zapomnijmy o bezawaryjnych BMW, Mercach, VW i innym germanskim "szmelcu".
      Zyjemy w czasach globalizacji i wiekszosc drobnych podzepolow zaczyna pochodzic
      z Dalekiego Wschodu (elektronika, wiazki przewodowe, podzespoly mechaniczne)...
      jednym slowej szajs. Nie wazne co kupisz, wazne, ze tuz po gwarancji sie tak
      spieprzy, ze taniej bedzie kupic nowe. Firmy musza z czegos zyc, nie zrobia
      auta trwalego na 20 lat, bo padlyby z glodu. Zlota era techniki minela z polowa
      lat osiemdziesiatych XXw, teraz glos ma marketingowiec (co by tu taniej
      zrobic?) a nie inzynier (jak podniesc trwalosc, osiagi?).

      gALL
    • alex982 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 19:46
      Co do tych awarii turbin to nie osądzał bym pochopnie wadliwości systemu. Najczęściej winni są użytkownicy, którzy z powodu niedoinformowania bądź niedbałośći nie wiedzą jak się posługiwać takim silnikiem. Chodzi tu o ostudzenie jej po "daniu w rurę" przez zwyczajną prace silnika na biegu jałowym

      Ojciec ma Saaba 95 2.0 turbo. 185 KM(chip) turbina padła po 45 tyś. Bo nogę ma ciężką a w serwisie nie uprzedzili jak można łatwo zatrzeć turbo. Wymienili. Od tamrtej pory przestrzega procedury i auto przejechało już 210tyś bez żadnej awarii silnika(!)

      Pozdrawiam
        • streetfighter69 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 23:34
          Oczywiscie ze tak! Jak debil wsiadzie, pojedzie w trase, da za przeproszeniem w
          pizde a pozniej od razu zgasi silnik to nie ma takiej turbiny ktora by sie nie
          wysrala! To samo sie tyczy palowania na silniku ktory nie osiagnal optymalnej
          temperatury pracy. A ty kolego Rtb28 bzury gadasz o BMW, albo jestes wyjatkowo
          nieswiadomym uzytkownikiem albo miales naprawde wielkiego pecha. Ale wydaje mi
          sie ze po prostu nie umiesz obslugiwac auta z turbodoladowaniem. Jakos wcale
          nie jest rzadkoscia ze turbiny w TDS wytrzymuja 250-300 tys. km (to nie zart!)
          nie wydaje mi sie zeby turbiny w 320d byly 6 razy slabsze. Skoro ty zarzynasz
          turbo w 40 tys. km. w BMW to sorry ale moim zdaniem powinienes sobie kupic
          silnik bez doladowania.
          • streetfighter69 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 10.03.06, 23:38
            Jeszcze jedno... 3 turbiny zarznales w BMW na przestrzeni 110tys.km po czym
            piszesz ze w 156 tez zajechales turbo :) No comments. Jestes przeklient, stary!
            Mega LOL!!! I ten pekniety blok w TDS. Wiesz, nawet nie chce wiedziec jak ty
            uzytkujesz te samochody...
            • rtb28 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 11.03.06, 09:07
              Dobre kolego.Masz racje mieszkamna wsi auto trzymam w stodole a Bmw
              wykorzystuje do orki w polu.Szkoda słów jak mi piszesz że turbo trzeba
              ochłodzić po jeżdzie bo to jest chyba zbyt oczywiste, cała moja rodzina jeżdzi
              turbodislami i naprawde ich nie oszczedzaja a ja podczas codziennej
              ekspolatacji nie przekraczam 3200 obrotow (oczywiscie na rozgrzanym silniku) i
              dzieja mi sie takie rzeczy.Poza tym ja rozumiem że turbina ma prawo sie popsuć
              raz no rozumiem dwa.Ale kolego jak byś zobaczył fakture za silnik (auto po
              gwaracji to ciekaw jestem bardzo jak byś ty zareagował).Naprawde kocham auta i
              jak ktoś mi pisze takie pierdroły to mi sie nie dobrze robi.Jak kolego jesteś
              taki niedowiarek to wszystko mam udokumentowane i zapraszam na ogledziny jak
              jesteś tym zainteresowany.Poza tym to już jest rozbój żeby ostatnio przezemnie
              wymieniany filtr powietrza kosztował 160 pln(orginał-Pan mnie poinformoał w
              salonie że zamiennika nie dostane-sprawdziłem i miał racje),a pomimo tego że w
              70 procentach jeżdze po miejskich drogach a w 30 po drgach expresowych filtr po
              6000 tysiacach sie poprostu rozpadł.Tak że kolego streetfighter69 nie pisz mi
              takich rzeczy że jestem jakimś bolkiem który nie widział w życiu auta i jak go
              dopadnie to zachowuje sie jak jakis pajac(a takich na ulicy nie brakuje).Jestem
              niezwykłym detalistą i w aucie zawsze wszysko musi być ok.Wszyskie się
              psują,jedne mniej drugie bardziej,ja osobiście uważam że na pewno nie wszyskie
              Bmw sa do kitu bo gdyby tak bylo nikt by nimi nie jeździł,ale chodzi mi o ceny
              czesci-bo tu niestety to już jest horror.Sory ale ja wole za tą kase pojechać
              sobie na jakąs dobra wycieczke niż wydawać je na moja Bmke-w tym momencie to
              nie opłaca mi sie jej nawet sprzedawać bo tyle do niej dołożylem.Do każdej Alfy
              też dokładałem ale nie tyle.Aha i jeszcze jedno - twój kwiz jest niezły tyle że
              (mówie o sobie) w miejscu Alf podstawił bym Bwm.W razie jakichkolwiek
              wątpliwości z checią wszytko co tu napisałem od początku jestem w stanie
              udowodnić.Pozdrawiam.
              • streetfighter69 Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 11.03.06, 10:24
                Ok ok... Po prostu dziwia mnie twoje przeboje z BMW. Zwlaszcza 3 razy padnieta
                turbina i pekniety blok w TDS. Fakt, zdarzaja sie w kazdej marce wadliwe
                egzemplarze ale ty chyba masz do nich wyjatkowe "szczescie". Co do tej turbiny
                w 320d to podejrzewam tez ze serwis robil cie niezle w chuja za przeproszeniem.
                Bo tak sie sklada ze siedze duzo na forach BMW i o tej epidemii padajacych
                turbin w CR nie slyszalem. No coz, ja mam kiepskie doswiadczenia serwisowo-
                naprawcze z AR, a ty z BMW. Tak to widocznie bywa. BMW tanie w utrzymaniu tez
                nie sa, to fakt, ale jak sie serwisuje w ASO to tym bardziej trudno liczyc na
                oszczednosci. Czesci do BMW nie sa takie drogie, tylko trzeba wiedziec gdzie co
                kupowac i gdzie naprawiac. ASO to pomylka - podobnie jak w przypadku AR i
                wiekszosci innych marek.
                Pozdrawiam
    • beboljo Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 11.03.06, 12:52
      Widze zedyskusja zeszla na zupelnie inny temat, ale nie wazne. Przytocze
      sytuacje ktora zdarzyla sie znajomemu. Otoz kupil on calkiem nizly woz
      Mercedesa ML z silnikiem 4 lity commonrail. Woz kosztowal astronomiczna cene
      280tys PLN, a po 40tys km padla skrzynia (automat dosyc zaawansowany). Moral z
      tych wszytskich opowiesci powinien byc taki ze samochody taj klasy powinny
      zmieniac sie w helikopter po nacisnieciu klawisza, a tu prosze maja awarie
      gorsze niz maluchy. Jesli juz sie cos zepsuje to w ASO kwestia wozu zastepczego
      powinna byc bezsprzeczna, ba klient powinien dostac nawet dziwke w ramach
      obsolgi klienta. Pozdrawiam
      • janioj Re: Alfa kontra BMW-awaryjność 13.03.06, 11:44
        beboljo napisał:

        > Widze zedyskusja zeszla na zupelnie inny temat, ale nie wazne. Przytocze
        > sytuacje ktora zdarzyla sie znajomemu. Otoz kupil on calkiem nizly woz
        > Mercedesa ML z silnikiem 4 lity commonrail. Woz kosztowal astronomiczna cene
        > 280tys PLN, a po 40tys km padla skrzynia (automat dosyc zaawansowany). Moral
        z
        > tych wszytskich opowiesci powinien byc taki ze samochody taj klasy powinny
        > zmieniac sie w helikopter po nacisnieciu klawisza, a tu prosze maja awarie
        > gorsze niz maluchy. Jesli juz sie cos zepsuje to w ASO kwestia wozu
        zastepczego
        >
        > powinna byc bezsprzeczna, ba klient powinien dostac nawet dziwke w ramach
        > obsolgi klienta. Pozdrawiam
        Hmm, nie wiem, czy to ta sama historia, ale kierowca pewnego, powiedzmy
        hotelarza, który jeździł ML-em, opowiadał o padniętej skrzyni, która okazała
        się niemożliwa do naprawy, a nówka kosztowała drobne, o ile dobrze pamiętam,
        36000 zł.
        • uki145 takie czsy,auta sie psuja 13.03.06, 14:12
          Witam! a nie daj Boze kupic model ,który dopiero wchodzi na rynek. moj ojciec
          przez 2 lata meczył sie w ten sposób z Passatem B5 1.8 T. auto zakupione w 97
          roku . okazało sie ,ze lakier jest za miekki na całej powierzchni pojazdu . po
          3 miesiacach uzytkowania był tak porysowany ,jakby miał 15 lat. po 6
          miesiecznej batalii na pisma , dealer zgodził sie na wymiane samochodu na nowy.
          przyszedł drugi passat (rocznik 98 ) i znów problemy: niesprawna turbina(auto
          miało o jakies 30 KM mniej niz poprzednik). wymiana elementu na nowy
          załatwiła problem. pózniej to tylko pasmo drobnych usterek swiadczacych o
          niedopracowaniu pojazdu. co 60 tys km padał przepływomierz ,ciagłe problemy z
          centralnym zamkiem (auto np: nie otwierało drzwi kierowcy , co jest dosyc
          uciazliwe ,przy zwykłej eksploatacji pojazdu ;-) , padła żarówka
          ksenonowa ,silnik ma wade fabryczna (rurka doprowadzajaca olej do turbiny jest
          umieszcona za blisko głowicy i osadza sie nagar ,jesli regularnie nie czyscisz
          rurki (co 70000 -100000 km) ,to zamyka dopływ oleju i zaciera turbine , liczne
          akcje fabryczne (np wada fabrycznego haka , wadliwy podobno wypadał w czasie
          jazdy z przyczepa!!!!!!!!!!!!!) itd itd ,moznaby długo wymieniac. . co ciekawe
          VW nie spieszył sie z poprawa typowych przypadłosci, dopiero w modelu po
          faceliftingu w 2000 r poprawiono fabryke( po 4 latach produkcji!!!!!!) czasy
          trwałych i dopracowanych aut mineły bezpowrotnie ,klient nowego modelu staje
          sie dosłownie królikiem doswiadczalnym . smieszy mnie wiec jak ktos mówi ,ze
          alfy sa awaryjne . bo niby z czym lepszym mielibysmy porównac włoski produkt ?
          Pozdrawiam Łukasz
          • streetfighter69 Re: takie czsy,auta sie psuja 13.03.06, 14:18
            Uki45, chcesz powiedziec ze zamiast Alfa rownac do poziomu reprezentowanego
            przez marki uznawane dotychczas za solidne i trwale, to one rownaja do poziomu
            AR? ;) Ciekawe. Moze tak jest, nie przecze. Moze dlatego tez wole starsze auta,
            a nie nowki z salonu.
            • janioj Re: takie czsy,auta sie psuja 13.03.06, 14:57
              Street... jesteś tak jednostronnie nastawiony do Alf, że nawet to czego
              logicznie uzasadniając, nie da się zrozumieć na odwrót, Ty na siłę próbujesz.
              Jest to strona uzytkowników AR i doprawdy trudno się dziwić, że akurat tu
              występuje, nagromadzenie informacji o niedomaganiach tych właśnie samochodów.
              Gdyby to było forum użytkowników VW, Audi, Skody itp. itd., to uwagi
              dotyczyłyby właśnie tych marek. Ty akurat, z uporem wartym lepszej sprawy,
              próbujesz cały czas porównywać AR do innych marek, a zwłaszcza jednej, czemu ma
              to służyć??? W tym akurat wątku przekazujemy swoje spostrzeżenia i
              doświadczenia z innymi markami, co ma na celu uświadomienie, odnoszę wrażenie,
              że szczególnie Tobie, to że inne również się psują, mają wady fabryczne itd.
              itp., co dowodzi, tylko tego, że nie ma nie psujących się samochodów
              pozbawionych wszelkich wad, a Ty cały czas swoje i swoje, zaczynasz być po
              prostu nudny. W firmie mieliśmy bemke serii 7 (nie znam się na tych dodatkowych
              oznaczeniach) miała jakiś kosmiczny silnik, o ile dobrze pamiętam V12 i 500 km,
              taka jakaś full wypasiona. Spalało to jakieś astronomiczne ilości paliwa,
              głównie w drodze z serwisu (bo do jeździła na lawecie). Przez 3 lata w serwisie
              nie potrafili dojść do ładu z geometrią zawieszenia i do momentu sprzedaży nie
              doszli. Takie usterki jak niesprawna klima, sterowanie fotelem kierowcy,
              elektronika, które nie uniemożliwiały jezdy, były na porządku dziennym. Nikt
              tu, jak zauważyłem, nie mówi, że AR to najlepsza marka na świecie, bo takiej po
              prostu nie ma.
            • uki145 Re: takie czsy,auta sie psuja 13.03.06, 16:10
              Witam!cos jest na rzeczy. inne marki ,znane kiedys z wysokiego poziomu
              bezawaryjnosci opieraja sie raczej na wypracowanych w latach 80tych i pierwszej
              połowie lat 90 tych opiniach .wysoki stopien awaryjnosci alf równiez
              procentuje. chocby 159 i nowe modele były super niezawodnymi autem ,to i tak
              zmieni to wizerunek marki dopiero za jakies 10 lat. ceny uzywanych dalej beda
              niskie ,a typowy konsument bedzie obchodził produkt Alfa Romeo z daleka...
              wiekszosc wad alf ,wynikaja z błedów uzytkowników. wystarczy jednak wejsc na
              forum VW , na forum mercedesa zeby zobaczyc ,ze jest tam bardzo podobnie.
              wyscig producentów o coraz to nowoczesniejsze rozwiazania techniczne odbywa sie
              kosztem awaryjnosci. moim zdaniem Alfa zaczeła ten wyscig wczesniej ,gdy
              popularne były jeszcze niezawodne,"bo ciosane z kamienia" i proste auta typu
              Passat B4 ,audi 80 (b4), mercedes W124 .wystarczyło 5 lat ,zeby pojawił sie
              awaryjny ,ale juz zaawansowane technicznie ,audi a4,podnie skonstruowany passat
              b5 i mercedes "okularnik" (zdecydowanie pozbawiony typowej dla
              poprzednika ,taksówkarskiej niezniszczalnosci). przykłady mozna mnozyc ,
              wniosek bedzie ten sam : drastyczny spadek jakosci produktów wiekszosci
              marek ,w tym rózniez BMW. nie unikniemy tego . mozemy teraz jezdzic autami
              starszymi i bardziej dopracowanymi ,ale za pare lat bedziemy skazani na
              produkty wynikłe z powszechnego wyscigu. Pozdrawiam Łukasz

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka