tomek854
06.01.04, 19:31
Sytuacja jest taka ze jechal chlopak za szybko, wlecial w latarnie i zginal.
Rodzice i przyjaciele pala swieczki w tym miejscu od pol roku. Ale jesli ktos
tylko powie, ze chlopak sam sobie winien bo jechal prawie 3 razy tyle co tam
wolno i o polowe wiecej niz pozwala zdrowy rozsadek jest od razu atakowany.
Na lezacej nieopodal stacji benzynowej dwoch facetow prawie sie nie pobilo -
jak mozna mowic zle o zmarlym krzyczal jeden facet na takiego, ktory sie
osmielil powiedziec ze jazda 150 po miescie to nawet w nocy glupota...
Jesli ktos ciekawy podrzucam watek
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=9934981&a=10004015
Pozdrawiam