wo_bi
19.10.09, 12:49
Cześć,
Astry pozbyłem się w szybkim tempie i po cenie która mnie satysfakcjonowała. Innymi słowy, było łatwo, szybko i przyjemnie, a ja nieco (za duże słowo) się wzbogaciłem. ;)
Ale, niestety, zima zaskoczyła, i mi zrobiło się zimno, stojąc na przystankach, w paluch lewej nogi. ;)
Ale wracając do tematu... Okazało się, że kupno samochodu to nie taka łatwa sprawa. Wiem, obserwując choćby, po perypetiach mojego kolegi... Samochodu szukał pół roku, w końcu znalazł, przed zakupem, jeszcze przeglądy w serwisach, itd. Samochód okazał się sprawny dobry i bezwypadkowy. Niestety, po jakimś czasie okazało się, że tak pięknie nie jest i samochód teraz kursuje, po kolejnych serwisach, mając naprawiane to i owo. Innymi słowy, mimo wielkiej ostrożności przy zakupie, i tak wyszło jak zawsze.
Szukam, i szukam... Zastanawiam się także nad nowymi czterema kółkami (bez zapasu, bo dają zestaw naprawczy). W każdym razie znalazłem autko z 2007 roku, pod Poznaniem. Samochód z zachodniej granicy, dobrze wyposażony. Sprzedający od razu przyznał się, że lewy błotnik był ruszony, ale tylko błotnik, i nic więcej nie było robione (nie wierzę, ale to chyba do sprawdzenia jest). W czujnik się uzbroję. W każdym razie, skłonny jestem pojechać, i obejrzeć. Podjechać do serwisu i sprawdzić, czy wszystko OK. Problem tylko taki, że ja kompletnie nie znam się na mechanice. Mogę ocenić walory jezdne (w odniesieniu do egzemplarza nie śmiganego), popatrzeć wizualnie, poprzyciskać przyciski przeróżne w środku, ale aby tak spojrzeć fachowym okiem... niestety, nie potrafię.
I tu moje pytanie i prośba. Czy ktoś z poznaniaków byłby skłonny mi ewentualnie pomóc, w oględzinach samochodu? :) W podjechaniu ze mną i ewentualnie pomoc w transporcie. Za wszelką pomoc odwdzięczę się. :)
Pozdrawiam
Wobi