Ani się obejrzymy, a BHP nas zje.

02.11.09, 19:34
Tak jak to jest w UK.

Otóż okazuje sie, że jeżeli ktoś ma jakieś obiekcje co do sensowności zasad
BHP, może zostać usunięty z miejsca pracy, ponieważ sam staje się zagrożeniem...

Usłyszałem to przy okazji małej pracki którą niedawno wykonywałem. Polegała
ona na tym, że jeździłem sobie autobusem miejskim w tę i we wtę i liczyłem ile
nim jeździ starych dziadków co mają darmowe bilety. Do wykonywania tej pracy
bezpiecznie musiałem wdziać buty ze stalową wkładką oraz odblaskowe wdzianko z
długimi rękawami. Na moje pytanie jaki jest tego sens usłyszałem właśnie, że
albo mi się podobają zasady BHP albo do widzenia. Próbowałem argumentować że
skoro setki pasażerów jeżdżą autobusem bez butów bezpieczeństwa i odblaskowych
wdzianek to musi to być jednak dość bezpieczne, podczas gdy wdziewanie tego
rodzaju odzieży bez potrzeby moze jedynie zaowocować grzybicą stóp i spoceniem
się (bo to wdzianko oczywiście paskudnie plastikowe jest). No ale dyskusja
została ucięta. Albo mi się podobają zasady BHP albo nie, ale lepiej żeby mi
się podobały...

To trochę jest totalitarny system, nie sądzicie? ;-)
    • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 02.11.09, 19:58
      A widziałeś kiedyś na żywo kanarka, jakie ma ubarwienie?:) No.


      a gdybys tak sie poslizgnął i wy..ał twarzą w podłogę, to poźniej byś lokalne
      MZK pozwał o odszkodowanie. A tak dowiodą że dołożyli wszelkiej staranności
      żebyś się nie wygrzmocił :)


      takie panie czasy, z każdej strony trzeba się zabezpieczać.
    • lexus400 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 02.11.09, 20:20
      Generalnie to wiktor pomimo ironii dobrze gada:)) W zasadzie to Ty miałeś być w
      pracy, więc Ciebie jakieś zasady BHP powinny obowiązywać a ludzie jadący
      autobusem mogli sobie jechać na wycieczkę, do kina itd....więc nie są
      zobligowani do noszenia odzieży ochronnej. To jest tak jak wiktor mówi i mnie
      również się tak wydaje, że "oni" (pracodawca) się zabezpieczają w ten sposób.
      • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 02.11.09, 21:31
        To prawda. Na szkoleniu z BHP które obowiązywało mnie przed rozpoczęciem tej
        pracy i trwało 2,5 godziny powiedziano mi jasno, ze tu nie chodzi o to, żebym ja
        był bezpieczny, tylko o to, żebym nie miał jak pozwać firmy w razie jak coś mi
        sie stanie...

        Przypominam też, że jest to kraj w którym można pozwać pracodawcę będąc
        bibliotekarzem za to, że się wlazło na stołek żeby zdjąć książkę z półki i
        upadło na głowę a biblioteka nie przeszkoliła nas jak ściągać ksiązki z wysokich
        półek... Takie coś koszutje bibliotekę 15000 funtów...

        Tylko mi chodziło raczej o coś innego: skoro krytykowanie zasad jest
        jednoznaczne z tworzeniem zagrożenia BHP to jak można zmienić te zasady, które
        są naprawdę głupie? Skoro jedynymi osobami które mogą komentować zasady BHP są
        specjaliści BHP?

        Po drugie: jeżeli ja przyjeżdżam do huty i mam 4 palety na pace, i muszę przejść
        półtoragodzinne szkolenie łącznie z multimedialnym, interaktywnym filmem
        (widzimy pociąg i jedzie samochód i wjeżdża pod ten pociąg i jest kraksa. Lektor
        mówi o tym, ze wjeżdżać pod pociąg jest niedobrze. Potem widzimy jedzie pociąg i
        jedzie samochód i samochód nie wjeżdża pod pociąg tylko się zatrzymuje. Lektor
        mówi że nie wjeżdżać pod pociąg jest dobrze. Potem się zatrzymuje film i pojawia
        się pytanie: widząc że jedzie pociąg, co należy zrobić:
        - wjechać na przejazd
        - nie wjechać na przejazd
        i trzeba kliknąć na odpowiedni przycisk i tak chyba z piętnaście czy 20
        zagadnień i to jest autentyk, huta Corusa w Scuthorpe). Po co mi takie
        szkolenie? Ja jestem zawodowym kierowcą, ja umiem przejeżdżać przez przejazdy
        kolejowe. Jadę nie dalej niż 50 metrów od budki w której mam szkolenie gdzie na
        olbrzymim wyasfaltowanym placu standardowy wózek widłowy rozładuje mnie - rzecz
        którą robiłem setki razy...

        A przedcież ja zarabiam 8 funtów za godzinę - moja firma straciła na tym
        szkoleniu jakieś 15 funtów, do tego koszty samego szkolenia, postojowe
        cięzarówki, to, że tego dnia nie dojadę już do następnego miejsca rozładunku - w
        skali kraju to jest fortuna!!!

        Po trzecie: kretyńskie zasady powodują ich obchodzenie. Zajechałem kiedyś na
        budowę z ładunkiem szkła, którego nie mogłem rozładować bo żeby go odbezpieczyć
        musiałem wleźć na cięzarówkę, która nie miała drabinki, a zatem było to na owej
        budowie nielegalne. Co zrobiłem? Wyjechałem, zaparkowałem za rogiem, wlazłem,
        rozpiąłem wszystkie pasy i wróciłem. Było to takie bez[pieczniejsze że
        przejechałem przez ruchliwe skrzyżowanie z ładunkiem niezabezpieczonego szkła?
        • civic_06 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 02.11.09, 23:03
          Po to tworzy sie tak restrykcyjne przepisy BHP, aby ludzie
          generalnie niemyslacy, badz tacy, ktorzy ulegaja wypadkom przy pracy
          z chlodna kalkulacja pomysleli dwa razy zanim cos zrobia.
          Oczywiscie powinno sie robic wyjatki dla jednostek wybitnych jak
          Tomek, ktorzy szkolenia zadnego przchodzic nie musza, a ich widzenie
          na miejsce pracy i zasady w nim obowiazujace sa jedynie sluszne i
          prawdziwe.

          Odpowiedzialem z przekasem bo niepodoba mi sie krytykowanie celu
          mojego zawodu i coraz bardziej agresywnego trendu zapobiegania
          wypadkom, a nie tylko analizowania i wyciagania wnioskow.

          Do wlasnej opinii mam chyba prawo...
          • wujaszek_joe Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 02.11.09, 23:57
            kiedyś w wakacje pracowałem w niemieckiej fabryce. Takiego porządku i
            organizacji nie widziałem już nigdy, ale ja nie o tym.
            Pewne zasady bezpieczeństwa były tam święte mimo że na wyrost.
            a dziś widzę jak dwóch wąsatych wjeżdża starem na kanał, taki pomost.
            Obaj se siedzą w szoferce i wjeżdżają, nikt ich z zewnątrz nie pilotuje.
            Znajomy ma coś z okiem ale nie idzie do lekarza. Coś szlifował, okularów
            ochronnych nie używa bo niewygodne.
            jak tych ludzi chronić? Co do wyliczanki Tomka, to uwzględnij do tego koszt ew.
            wypadku.
          • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 00:32
            Ja nie neguje sensu zawody BHPowca jako takiego. Ja neguję niektóre przepisy.

            Skoro wśród ludzi z różnych branż znajdują się idioci, czego wiele przykładów na
            pewno widziałeś, to na pewno i wśród BHPowców jest ich także statystyczny procent.

            I tu przychodzi właśnie poruszany przeze mnie problem:
            Taki BHPowiec wymyśli jakiś kretyński przepis a potem ja nie mogę tego podważyć,
            bo mi nie wolno podważać sensowności przepisów BHP. NIe mogę nawet podpisać
            cyrografu że ja, Tomek Wybitny, w oparciu o moje 40 letnie doświadczenie w pracy
            kierowcy w której zawsze wchodziłem na pakę ciężarówki jak trzeba było,
            obiecuję, że jak spadnę z niej na głowę i zrobię sobie kuku to nikogo nie pozwę
            bo będę sam sobie winien. Nie da się i już.

            Myslę, że (przynajmniej w UK) zbliżamy się powoli do punktu w którym ilość
            debilizmów BHP przekroczy ilość debili w pracy...

            Ale skoro jesteś fachowcem to odpowiedz mi na parę pytań. Podkreślam, że
            wszystko to są autentyki:
            - Dlaczego pani sprzedająca bilety na metro w Glasgow, która siedzi sobie
            bezpiecznie w kiosku na powierzchni, który to kiosk jest na środku dość dużego
            budynku, musi nosić kamizelkę odblaskową, a pani która w sąsiednim kiosku
            sprzedaje hot dogi i frytki (i w odróżnieinu od pani sprzedającej bilety, ma
            doczynienia z takimi niebezpieczeństwami jak czajnik czy frytkownica) nie musi?
            Jaki wpływ na bezpieczeństwo dwóch pań w kioskach ma to, że jedna jest
            zatrudniona przez firmę transportową a druga nie?
            - Dlaczego pracownik stacji benzynowej stojący za ladą w momencie kiedy skończy
            mu się rolka papieru w kasie fiskalnej zanim przystąpi do jej wymiany musi
            włożyć na siebie kamizelkę odblaskową?
            - Dlaczego kierowca ciężarówki, który nie ma do czynienia w ogóle z ładowaniem i
            rozładowywaniem, a jedynie przewozi puste cięzarówki na tablicach handlowych
            pomiędzy kupującymi, sprzedającymi i handlarzami musi mieć na sobie buty ze
            stalowym noskiem, natomiast kierowca który przewozi w tym samym celu puste
            autobusy nie musi?
            - Dlaczego mercedes sprinter o DMC 4 tony musi być wyposażony w ogranicznik
            prędkości do 85 km/h, natomiast 21 tonowy autobus piętrowy przewożący 120 osób
            do 100 na godzinę? Zaznaczam, że sprinter o DMC mniejszej o 500 kg może śmigać
            legalnie z prędkościami do 130 km/h
            - Jaką ochronę dają mi długie rękawy od odblaskowej kamizelki, której nie dałaby
            mi kamizelka bez rękawów (i nie mówimy tu o widoczności tylko o jeździe jako
            pasażer autobusu).

            I jeszcze inaczej: BHP czy też Health and Safety to nie tylko bezpieczeństwo i
            safety ale też higiena i health.

            Rozmawiałem ostatnio z aptekarką, mówi, że od czasu rozkwitu tych BHPowych
            wymysłów, lawinowo wzrasta liczba ludzi którzy muszą w pracy nosić butki ze
            stalowymi noskami a ona sprzedaje kilkaset procent wiecej maści na problemy stóp
            niż 10 lat temu...
            • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 02:26
              Jedziemy dalej:
              - czy naprawdę wyścigi w workach nagle stały się tak niebezpieczne, że trzeba
              było ich zakazać w brytyjskich szkołach?
              - dlaczego cięzarówki muszą cofać lub jeździć po terenach niektórych firm lub
              placach budów na awaryjnych? Jakie korzyści niesie ze sobą jazda na awaryjnych
              które kompensowała by utrata możliwości wskazania kierunku w którym się jedzie?
              - dlaczego swiatła wewnętrzne w ciężarówkach - chłodniach mogą palić się tylko
              kiedy kluczyki są w stacyjce (jedna firma w której czasem specjalnie przerabia w
              ten sposób ciężarówki, które tak nie mają w standardzie) i jak to kompensuje
              ryzyko związane z faktem, że podczas gdy ja pracuję w chłodni, cięzarówka stoi
              na ulicy z kluczykami w stacyjce a ja nie mam nad tym kontroli
              - dlaczego w fabryce kanapek kanapki z chleba białego i razowego muszą być
              robione na osobnych stołach, jeżeli nie trzeba rozdzielać noży, desek do
              krojenia i innych narzędzi a zresztą one potem i tak pakowane są razem do
              jednego pudełka?

              Jak sobie więcej przypomnę to dopisze.
              • lexus400 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 07:37
                Tomku absurdów jest wiele w przepisach BHP ale to wszystko w trosce o dupy ludzi
                zatrudniających niemyślących debili, których też trzeba chronić. Weź pod uwagę
                to, że ludzie w pracy odpierdalają takie numery o których Tobie się nie śniło.
                Znam to z własnego podwórka, gdzie do szlifierki podchodzi się bez okularów,
                podnosi się auto na podnośniku bez zabezpieczenia dodatkowymi "stopkami",
                kładzie się dużą szlifierkę na podłogę gdy ona jeszcze się nie zatrzymała albo
                bije się młotkiem w młotek a przecinaki mają "rozklepy" itd.........lista jest
                zajebiście długa. Dlatego oprócz tego, że pracownikowi daję pracę to jeszcze
                muszę cały czas wiedzieć co on robi w danym momencie aby nie doszło do sytuacji
                w której muszę go zawozić do szpitala na szycie rozciętej ręki szlifierką, albo
                szukać obciętego palca paskiem klinowym na podłodze - to też są autentyki.
                • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:29
                  To, o czym ja mowie, to jest to, ze przepisy BHP rozsadne sa w trosce o ludzi,
                  natomiast przepisy BHP idiotyczne dzialaja na ich niekorzysc, czesto zwiekszajac
                  niebezpieczenstwo - jak w podanych przeze mnie przykladach czy przez emesa.
                  • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:42
                    za wczesnie kliknalem.

                    Dlatego tez przepisy BHP, jak kazde inne regulacje, powinny moc byc zmieniane
                    jezeli sa glupie. Decyzja o tym, ze "kto twierdzi ze przepisy sa glupie, sam
                    staje sie zagrozeniem BHP i trzeba go usunac z miejsca pracy" jak to ma miejsce
                    w UK jest po prostu kagancem uniemozliwiajacym jakiekolwiek zmiany. Kiedy
                    powiedziano mi ze nie mozna komentowac, zapytalem jakie sa procedury zglaszania
                    nieprawidlowosci czy w ogole jakichs sugestii w przepisach BHP - nie ma takiej
                    mozliwosci! Nie jest w ogole przewidziana przez system.

                    A tak sie sklada, ze pomimo wysokiego mniemania civica o niezbednosci jego pracy
                    i szacunku dla tego co robi tak sie sklada, ze taki Tomek, ktorego praca nie
                    polega na wymyslaniu jak inni maja pracowac tylko na tym, ze pracuje, ze tak to
                    ujme, "na pierwszej linii ognia" moze miec lepsze spojrzenie na sprawe niz
                    teoretyk i moze zauwazyc, ze pewne regulacje ktore W ZALOZENIU mialy poprawiac
                    bezpeiczenstwo nie robia tego, albo wrecz zwiekszaja zagrozenie.

                    Dochodzi do takich absurdow ze moj znajomy oblam wewnatrzfirmowy audyt dotyczacy
                    bezpiecznej jazdy ciezarowka, poniewaz wedlug wytycznych instruktora BHP ktory
                    go testowal na kazde 10 sekund jazdy powinien patrzec ponad 6 sekund wprost i po
                    dwie sekundy w kazde lusterko a rozklad faktyczny spojrzen nie odpowiadal tym
                    przewidzianym przez BHPowcow. Tylko ze jadac TIRem po autostradzie w lusterka
                    patrzysz sporadycznie, bo nie ma takiej potrzeby, natomiast manewrujac po
                    ciasnych uliczkach miejskich wisisz praktycznie na wszystkich pieciu lusterkach
                    przez wiekszosc czasu baczac, by czegos nie zahaczyc. Oczywiscie koles, ktory go
                    testowal w zyciu nie siedzial za kolkiem niczego wiekszego niz jego sluzbowa
                    vectra...

                    Ja nie proboje walczyc z idea przepisow BHP jako taka. Mi sie nie podoba, ze nie
                    ma praktycznie kontroli nad wymyslami BHPowcow i nie ma (przynajmniej w UK)
                    mechanizmow ktore pozwolilyby praktykom miec cokolwiek do powiedzenia w tej
                    kwestii. A z calym szacunkiem dla BHPowcow, zaloze sie, ze ty prowadzac warsztat
                    od kilkunastu lat masz wieksze pojecie o tym jakie zagrozenia on ze soba niesie
                    niz ktos po kursie BHPowca siedzacy za biurkiem i dumajacy nad tym, co sie moze
                    w takim warsztacie stac i jak temu zapobiec. Uwazam zatem, ze BHPowiec powinien
                    brac pod uwage sugestie osob, ktorych jego decyzje bezposrednio dotycza! A
                    tymczasem nie dosc, ze nie ma mechanizmu pozwalajacego miec wplyw (poza
                    zostaniem samemu BHPowcem) to jeszcze nawet nie ma mozliwosci rezygnacji z
                    przestrzegania kretynskich zasad na wlasna odpowiedzialnosc...

                    Choc akurat to sie jeszcze zdarza, o czym swiadczy ten oto przyklad z innego forum:
                    Hanging around a city with our friends (young couple with 2-3yrs old
                    daughter), sightseeing, ladies shopping, amongst other things also for shoes for
                    the little one. After entering about 79th shop we actually found shoes that fit
                    and the little one liked.
                    mum: OK, we're having them.
                    shop assistant: don't you think they are too big?
                    mum: well, yes, they're half size bigger but her feet are quite wide, not all
                    shoes fit
                    assistant: I am not sure we can sell them to you
                    four shocked faces :shock: :shock: :shock: :shock: , assistant leaves and return
                    with a manager
                    manager: I'm afraid we cannot sell these shoes to you
                    mum & dad: aaaand whyyyyyyy???!!!!!
                    manager: they're too big for a girl of that age, there's potential risk of tripping
                    dad: geez, what do you mean? she's 2.5, she keeps tripping all the time, with
                    shoes or without them! have the bloody shoes, we're going elsewhere, it's last
                    time you have seen us here...
                    mum: hold on sec, we need those shoes, we went through all shops around and
                    these are the only ones that fit. she cann't walk barefeet...
                    manager: there's one option - there'll be a notice on your receipt that we
                    refuse any responsibility and liability for incidents and accidents resulting
                    from use of this pair of shoes
                    dad: pack the shoes, take the money and bugger off


                    W skrocie dla nieanglojezycznych:
                    Rodzina chciala kupic dziecku butki. Dziecko ma nietypowo szeroka stope, wiec
                    bardzo trudno znalezc takie, jakie pasuja. W koncu sie udalo, ale butki byly o
                    pol numeru za duze. Sprzedawca odmowil sprzedazy na podstawie przepisow BHP
                    poniewaz istnialo ryzyko, ze dziecko w za duzych o pol numeru butkach moze sie
                    przewrocic.

                    Rodzice uwazaja to za normalne, ze dziecko ktore ma dwa latka ciagle sie
                    przewraca, wiec sa sklonni podjac to ryzyko, poniewaz uwazaja, ze o wiele
                    wiekszym problemem bedzie, gdy dziecko bedzie zmuszone chodzic bez butow, gdyz
                    nie udalo sie znalezc innych pasujacych na nie. Po rozmowie z menadzerem sklep
                    zgodzil sie na sprzedaz tych butow z zastrzezeniem ze zakup jest na
                    odpowiedzialnosc rodzicow a sklep umywa rece...

                    Czy to nie jest jednak troche absurd?
                    • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:50
                      tomek854 napisał:


                      >
                      > A tak sie sklada, ze pomimo wysokiego mniemania civica o niezbednosci jego prac
                      > y
                      > i szacunku dla tego co robi tak sie sklada, ze taki Tomek, ktorego praca nie
                      > polega na wymyslaniu jak inni maja pracowac tylko na tym, ze pracuje, ze tak to
                      > ujme, "na pierwszej linii ognia" moze miec lepsze spojrzenie na sprawe niz
                      > teoretyk i moze zauwazyc, ze pewne regulacje ktore W ZALOZENIU mialy poprawiac
                      > bezpeiczenstwo nie robia tego, albo wrecz zwiekszaja zagrozenie.

                      Przykładowy Tomek jest ma lepszy ogląd sytuacji, tak długo jak (odpukać) nie
                      będzie miał wypadku przy pracy i nie zacznie cudować z ubezpieczeniem i
                      odszkodowaniem.


                      > Choc akurat to sie jeszcze zdarza, o czym swiadczy ten oto przyklad z innego fo
                      > rum:
                      > Hanging around a city with our friends (young couple with 2-3yrs old
                      > daughter), sightseeing, ladies shopping, amongst other things also for shoes fo
                      > r
                      > the little one. After entering about 79th shop we actually found shoes that fit
                      > and the little one liked.
                      > mum: OK, we're having them.
                      > shop assistant: don't you think they are too big?
                      > mum: well, yes, they're half size bigger but her feet are quite wide, not all
                      > shoes fit
                      > assistant: I am not sure we can sell them to you
                      > four shocked faces :shock: :shock: :shock: :shock: , assistant leaves and retur
                      > n
                      > with a manager
                      > manager: I'm afraid we cannot sell these shoes to you
                      > mum & dad: aaaand whyyyyyyy???!!!!!
                      > manager: they're too big for a girl of that age, there's potential risk of trip
                      > ping
                      > dad: geez, what do you mean? she's 2.5, she keeps tripping all the time, with
                      > shoes or without them! have the bloody shoes, we're going elsewhere, it's last
                      > time you have seen us here...
                      > mum: hold on sec, we need those shoes, we went through all shops around and
                      > these are the only ones that fit. she cann't walk barefeet...
                      > manager: there's one option - there'll be a notice on your receipt that we
                      > refuse any responsibility and liability for incidents and accidents resulting
                      > from use of this pair of shoes
                      > dad: pack the shoes, take the money and bugger off



                      Masz rację - życie jest pełne absurdów. Ale to powyższe, podobnie jak sprawy BHP
                      - wynikają nei z wymyślania przez BHPowcow, tylko z winy konsumentów i
                      pracowników, którym przychodzą do głowy takie pomysły, że jedynie obłożenie się
                      durnymi wyłączeniami i procedurami pozwala światu funkcjonować. I jedno to
                      postępowanie, a poźniej dochodzenie swoich praw przez konsumenta/pracownika.

                      Taki life.
                      • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:41
                        > Przykładowy Tomek jest ma lepszy ogląd sytuacji, tak długo jak (odpukać) nie
                        > będzie miał wypadku przy pracy i nie zacznie cudować z ubezpieczeniem i
                        > odszkodowaniem.

                        Czyli ty również nie dopuszczasz możliwości, że po spędzeniu paru lat za kółkiem
                        ciężarówki mogę mieć lepszą wiedzę na pewne tematy niż przysłowiowy desk-jockey
                        który jeździ swoim smartem do pracy i z powrotem a wszystko inne ma z
                        podręczników, norm, przepisów i poradników?
                        • tiges_wiz Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:51
                          oj prowokujesz do podjecia tematu oznakowania polskich drog :D
                        • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:51
                          Nie dopuszczam możliwości że wszyscy są tak rozgarnięci jak Ty i jak Tobie się
                          wydaje.
                          Powiem więcej - nam obu wyobraźni nie wystarczy jaki jest potencjał idiotyzmu
                          pracowniczego. A wtedy przestaje być śmiesznie.

                          Ja już się naoglądałem np w wielkiej firmie drzewnej jak działa na rękę czy
                          całego człowieka duża piła do siekania calej sosny na dechy. Nie uwierzysz, do
                          czego ludzie się posuwali w miarach rutyny, poczucia humoru lub pijaństwa.

                          A z innej beczki - ile po tych paru latach za kółkiem widziałes wypadków przy
                          pracy? Nie myślisz ze ten dj ze smarta spisywał po nich protokoły?
                          Masz słuszne postulaty, ale złe założenia.
                          • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:58
                            I jeszcze jedno - tak wyśmiewany przez Ciebie teoretyk natworzył wiele
                            przepisow. Absurdy? moze dla Ciebie tak, ale znow - nie kazdy mysli logicznie.
                            Rezultat coraz bardziej zaostrzonych przepisow BHP jest taki, ze ilosc np
                            wypadkow smiertelnych spada. A i tak jest to poziom 400-500 osob rocznie w
                            Polsce. Jeszcze sporo za duzo.
                            Wsrod nich sa zarowno rutyniarze, co to na rusztowaniach juz flache robili i
                            tanczyli, ale tez mlokosy.

                            W tym biurokratycznym szalenstwie jest metoda..uwierz.
                            • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:03
                              Cały czas nie rozumiesz.

                              Ja mam obiekcję tylko do tego, że zdarzają się kretyńskie przepisy, które są
                              kompletnymi niewypałami, a ty siedź cicho i sie nie wychylaj.

                              To juz przerabialiśmy. Partia przewodnią siłą narodu jest i chce dla nas dobrze,
                              więc się jej trzeba słuchać. A to nie tak. BHPowiec ma nad nami pewną władzę, bo
                              mówi nam jak mamy pracować. Powinniśmy mieć do niego zaufanie, ale nawet
                              BHPowiec może się pomylić. Dlatego trzeba mu, jak każdej władzy, patrzyć na ręce.
                              • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:08
                                Rozumiem co chcesz przekazać, ale dalej się z tym nie zgadzam.
                                Mylisz wolność osobistą z anarchią, a Twoje poglądy zmieniłyby się diametralnie
                                w momencie zmiany strony pracownik-pracodawca :)

                                I akurat pracownik nie do końca jest od tego, żeby dyskutować z BHPowcem, sorry,
                                sad but true.
                                Nielogiczne? no pewnie często nie, ale cel jest słuszny, a firma to nie forum
                                dyskusyjne :)
                                • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:24
                                  > Mylisz wolność osobistą z anarchią, a Twoje poglądy zmieniłyby się diametralnie
                                  > w momencie zmiany strony pracownik-pracodawca :)

                                  Jako pracodawca mogę oczekiwać od moich pracowników, że np. podpiszą mi cyrograf
                                  o tym, że dobrowolnie rezygnują z tego, że maksynalny legalny czas pracy to 48
                                  godzin. Dlaczego zatem nie mógłbym zaproponować im możliwości podpisania
                                  dokumentu że sami z własnej woli rezygnują z koniecznosci noszenia buciorów z
                                  blachą podczas pracy polegającej na jeżdżeniu autobusem, że są gotowi na wymianę
                                  rolki w kasie fiskalnej bez wdziewania stroju odblaskowego i że ponieważ umieją
                                  pływać a kapok krępuje ich ruchy, podejmą się ryzyka spacerowania po nabrzeżu
                                  bez kapoka. Ale się nie da.

                                  A skoro pracownik nie jest od tego, żeby z BHPowcem dyskutować, bo jest widziany
                                  jako zagrożenie BHP a jednocześnie pracodawca za podważanie przepisów BHP może
                                  dostać mandat to kto może dyskutować z BHPowcem?
                            • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:06
                              I jeszcze jedno: ilość wypadków spada, ale spada też produktywność. Przykład:
                              skoro KAŻDY kierowca WJEŻDŻAJĄCY NA TEREN HUTY musi przejść szkolenie trwające
                              półtora godziny jeżeli nie miał go w ciągu ostatnich 12 miesięcy...

                              Gdyby kazde miejsce w które dostarcza się towary tak miało, to by cały transport
                              drogowy został sparaliżowany! A jeśli mówimy o dużych firmach, centrach
                              dystrybucyjnych itp to mogę otwarcie powiedzieć, że większość z nich wymaga ode
                              mnie przeczytania co najmnniej dwustronicowego dokumentu i podpisania się pod nim.
                              • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:15
                                No ale co za problem z tym szkoleniem?;)

                                Produktywnosc w gospodarce akurat wzrasta. Liczby bezwzgledne wypadkow w Polsce
                                tez, ale to wynikało ze wzrostu zatrudnienia.

                                A co do glejtu - wymagaja podpisu, nie czytania, dla jasnosci. Napodpisywałem
                                się tego:)
                                • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:21
                                  Ja też nie czytam. Ale w takim razie dla mnie to nie ma sensu podpisywać bez
                                  czytania, bo to służy tylko kryciu dupy danej firmy. Tymczasem jakbym zawitał do
                                  firmy, gdzie akurat wyjątkowo istnieje jakieś dodatkowe ryzyko na które jestem
                                  narażony poza standardowym rozładowywaniem cięzarówki, mógłbym tego nie
                                  przeczytać i byłbym zagrożony. To tak jak z tym pastuchem, co wołał, że wilki, i
                                  w końcu nikt mu nie uwierzył jak wilki naprawdę przyszły. Albo z trąbieniem
                                  wózków widłowych - oni mają obowiązek trąbić zawsze jak wyjeżdżają zza rogu lub
                                  przejeżdżają przez drzwi. W rezultacie duży magazyn to jest po ptostu
                                  nieustająca kakofonia klaksonów na które nikt nie zwraca uwagi, tymbardziej że
                                  po godzinie ci łeb pęka od tego hałasu...
    • edek40 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 12:21
      Tomek, z tym BHP, jest w ogole smiesznie. Zapewne czasem ogladasz filmy
      amerykanskie, lub jakies tam newsy z tego pieknego, durnego kraju. Jako
      zamilowany wodniak zawsze zwracam uwage na to, ze wszelkie prace na wodzie lub w
      jej poblizu oznaczaja obowiazkowe zalozenie kapoka. Nie kamizelki. Kapoka. Z
      wlasnego doswiadczenia wiem, taki kapok dosc skutecznie ogranicza zakres ruchow.
      Moze wiec przyczynic sie do wpadniecia do wody. I tu przepisy, dzialaja
      dokladnie tak, jak dzialania naszych wladz na drogach - nie chodzi o to, aby
      wypadkow bylo mniej
      , ale o to, zeby nikomu nie dalo sie "przyszyc"
      odpwiedzialnosci, oraz o to, aby skutki wypadku byly mozliwie jak najmniejsze. W
      wypadku Polski zmiejszyc liczbe wypadkow moze tylko budowa odpowiedniej ilosci
      odpowiednich drog. W wypadku pana w kapoku, wystarczy zdjac kapok :) Oczywiscie
      zdarzaja sie wypadki, gdy ktos dostanie w leb i nieprzytomny wyladuje w wodzie.
      Jednak prawdopodobienstwo wypadku przez sam kapok, wydaje mi sie wieksze.
      Wystarczy o cos zaczepic.
      • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:48
        Hehe. A jak Ci powiem, ze mialem kiedys dostawe do portu,gdzie byla budowa i dwa
        nabrzerza byly polaczone takim pontonowym mostkiem po ktorym jezdizly tylko
        maszyny budowlane i takie otwarte wywrotki bez kabinki a tylko z siedzonkiem na
        czubku (aczkolwiek z klatka bezpeiczenstwa) na ktorych szczycie siedza kolesie w
        kapokach. No i poniewaz wyjatkowo musialem podjechac od strony wody do budynku,
        do ktorego dostarczalem elementy szklane, i musialem w tym celu przejechac przez
        ten pontonowy mostek, oni ode mnie oczekiwali, zebym kierowal ciezarowka w
        kapoku :D To jest dopiero bezpieczne, nie sadzicie? :D
    • kaqkaba Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:39
      Zasady BHP istnieją w kilku celach podstawowych i jednym dodatkowym:
      1. Aby pracownik nie mógł pozwać pracodawcę za wypadek przy pracy (cokolwiek by
      się nie stało to wina złamania zasad bezpieczeństwa przez pracownika)
      2. Aby nakładać kary na pracodawców za niezachowanie
      i dodatkowo może uchronić kogoś przed wypadkiem

      a tu link do filmiku który oglądałem na szkoleniu BHP (a pracuje w biurze)
      www.youtube.com/watch?v=zqC8nl--g9A
      • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 14:50
        A ja kiedys przywiozlem dziesiec deseczek na jedna budowe i w celu ich
        rozladowania musialem przejsc przez szkolenie, ktorego elementem byla deklamacja
        przez BHPowca wiersza. Wiersz byl po angielsku i w canterburskich rymach
        opowiadal o tym, jak jeden robotnik widzial drugiego robotnika bez kasku, ale mu
        nie zwrocil uwagi, bo sobie pomyslal "jest dorosly, wie co robi" a tu nagle
        tamtemu cegla na glowe spadla i on teraz nie potrafi spojrzec jego zonie w oczy.
        Bardzo to bylo wzruszajace, wszyscy lezeli ze smiechu pod stolami az sie
        BHPowiec obrazil i poszedl :P

        W rezultacie zrzucilem deseczki zaraz za potiernia (tak jak mialem w planie) bez
        zaliczenia szkolenia :P
        • sven_b Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 15:05
          Może pomocną dla Ciebie będzie sugestia, byś nie mierzył wszystkiego swoją
          miarą, bo Ty zrobisz krótki recon na stanowisku pracy i realnie ocenisz
          zagrożenia, a inny przyjdzie z myślą co by tu dzisiaj odpier... Z resztą
          www.youtube.com/watch?v=htafS4a1Vpw
          • lexus400 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:41
            Jakieś 15 years ago mój były już pracownik ustawiał zapłon w Polonezie, jako że
            znaki były nieczytelne na obudowie rozrządu to chciał sobie wyczyścić palcem -
            niestety nie wyczyścił bo pasek klinowy pracującego silnika ujebał mu tego
            palucha. Czy to normalne wkładać palec pomiędzy pasek klinowy a koło pasowe???
            nigdy w życiu nie podejrzewałbym go o takie bezmózgowie.
          • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 17:59
            No dobra, ale nie chyba można wszystkiego zakazywać tylko dlatego, że niektórzy
            są idiotami?

            Ja jestem w pełni za naturalną selekcją.

            Przykład: Harcerstwo.

            Młodym harcerzem będąc jadłem z menażki kupionej z demobilu grochówkę z
            wojskowej kuchni siedząc przy własnoręcznie zbudowanym stole. Może mnie trochę
            dupa bolała jak za długo posiedziałem, ale za to było zabawnie. Srało się do
            dziury w ziemii i przysypywało się wapnem, spało się na krzywej pryczy gdzie co
            drugi dzień trzeba było naciągać sznurki, bo tak się ją zbudowało, ale się ją
            zbudowało samemu i miało się z tego satysfakcję! Ratownikiem był starszy druh
            który wyrobił sobie odpowiednie uprawnienia, kucharzami były druhny z
            odpowiednimi sprawnościami i jakoś się ŧo kręciło, nikomu się krzywda nie
            działa, wszyscy byli zachwyceni i świetnie to wspominam. Jedzenie przechowywało
            się w wykopanej przez poprzedników ziemiance i nikt się nigdy nie otruł. O
            zaopatrzenie dbał druch kwatermistrz jeżdżąc codziennie do sklepu czy też do
            chłopa po ziemniaki hufcową nyską.

            Tymczasem juz niecałe 10 lat później będąc drużynowym przekazałem drużynę w
            dobre ręce i odszedłem. Dlaczego?

            Bo obóz wyglądał tak:
            Na tydzień przed obozem zajeżdżały do lasu trzy ciężarówki sprzętu kompletnie
            rozorując okolicę. Gromada wynajętych kolesi stawiała obóz, kuchnie, szpital...
            Potem kolejne cięzarówki zwoziły sprzęt - toj toje, zmywarki, obieraczki do
            ziemniaków (bo przecież dzieciaki nie mogą w kuchni pracować, bo trzeba mieć 18
            lat i książeczkę sanepidu). Obok obozu powstawał mały kemping dla załogi
            "cywilnej" - kucharki, pielęgniarki, lekarki, ratownicy, pomoce kuchenne,
            konserwator sprzetu, kierowca zaopatrzeniowiec i mnóstwo przyległości. W
            rezultacie praktycznie codziennie odbywały się tam jakieś pijackie libacje, bo
            ludzie Ci z harcerstwem mieli tyle wspólnego co ja z Polskim Związkiem Baletowym.

            Zamiast niehigienicznych latryn ukrytych gdzieś w lesie mieliśmy śmierdzącego
            toj toja na środku obozu (bo przecież musiałbyć dostępny dla ciężarówki z pompą
            do szamba) którego musiała czyścić kadra, bo dzieciom nie wolno. Co drugi dzień
            przyjeżdżała szambiarka, robiąc łomoty przez pół godziny i zarywając się po osie
            w błocie.

            Menażki zostały zakazane i dzieci musiały jeść z plastikowych talerzyków
            jednorazowych, dzięki czemu musieliśmy zamówić także duże kubły na śmieci i
            śmieciarka była bardzo częstym gościem.

            Cała tradycja naszego szczepu czyli budowanie wielkich bram do obozu w stylu
            "Mirmiłowo" albo "warownia zbójcerzy" poszła w zapomnienie, bo to niebezpieczne,
            wysoko, gwoździe i w ogóle.

            Dzieciaki nie mogły nawet same sobie zbudować pryczy, bo to złe dla kręgosłupa a
            w dodatku gwoździe, młotek, drzazgi, i musiały spać na składanych kanadyjkach,
            które ciągle się rozpadały i wątpię żeby były zdrowsze.

            Dzieciaki nie mogły nawet postawić sobie przed namiotem totemu, bo przecież
            któreś mogłoby się potknąc po ciemku, uderzyć, i zrobić sobie kuku.

            Obozów nie można było otaczać zeribą, bo przepisy p-poż, zresztą i tak nie było
            takiej potrzeby, bo i podchody zostały zakazane jako niebezpieczne (kto to
            widział, żeby dzieciaki się po lesie po nocy czołgały bez opieki, powinne iść
            parami za rączki i mieć pewnie kamizelki odblaskowe na sobie).

            O wszelakich zajęciach typu "bieg patrolowy" czy "gra strategiczna" można było
            zapomnieć bo przecież dzieci same w lesie no jak.

            Zajęcia sportowe - nie. Przecież nie można grać w piłkę w lesie, gdzie pełno
            patyków i szyszek, ktoś może sobie zrobić krzywdę!

            W rezultacie lądowałeś w lesie na trzy tygodnie z gromadką dzieci, z którymi nic
            Ci nie było wolno zrobić. Cięzko prowadzić propagandowe zajęcia o ekologii (co
            jest teraz takie modne) skoro co chwila za plecami przejeżdża śmieciarka
            wywożąca hałdy jednorazowych talerzyków... Ciężko zdobywać sprawności, skoro
            polegają one na tym, że dziecko ma za zadanie zrobić coś, czego mu robić nie
            wolno z racji przepisów BHP (pracować w kuchni, coś zbudować, przeżyć
            samodzielnie dobę w lesie...). No a przecież nie będę ich trzymał przez trzy
            tygodnie na piosenkach o Szarych Szeregach i wykładach z teorii... To co mam z
            nimi zrobić - szyszki mam im kazać liczyć? Jeszcze któremuś szyszka spadnie na
            głowę, i będę miał problem że nie dopilnowałem.

            Oczywiście w rezultacie cały obóz polegał na szukaniu kruczków prawnych,
            przymykaniu oczu i instruowaniu wartowników że ich głownym i najważniejszym
            zadaniem jest przetrzymanie jak długo się da na szlabanie inspekcji z Sanepidu,
            żeby obóz zdążył wyciągnąć z plecaków białe prześcieradła które na mocy wymysłu
            BHP miały być na każdej pryczy i miały być przez cały czas obozu (przypominam:
            las, błoto, kurz!!!) nieskazitelnie białe...

            A przecież wystarczy założyć że rodzice wysyłający dzieci na obóz harcerski
            wiedzą jakie ryzyko się z tym wiąże, ale uważają że nauka samodzielności, która
            jest istotą takiego obozu, jest tego warta...
            • wiktor_l Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:12
              tomek854 napisał:


              > A przecież wystarczy założyć że rodzice wysyłający dzieci na obóz harcerski
              > wiedzą jakie ryzyko się z tym wiąże, ale uważają że nauka samodzielności, która
              > jest istotą takiego obozu, jest tego warta...
              >
              To teraz weź na siebie odpowiedzialność za to, jak ktoś wpadnie do tego kibla i
              się utopi, tak drastycznie :) Po prostu, kiedyś dochodzenie odszkodowań nie było
              możliwe.
              Oczywiście, możemy zmierzać do wyhodowania metroseksualnych istot bojących się
              lasu, ale może to rola rodziców?

              A selekcja naturalna jest fajna, ale nie jesli jestes opiekunem/pracodawcą. Ten
              argument użyty przed kamerą TVN, rodziną robotnika który spadł po pijaku wprost
              w wylewane fundamenty i się był zadławił - doprowadziłby do linczu Twojej
              liberalnej jednostki.

              Dlatego trza napisać, że jak ktoś spity to ma trzymać dystans 500 m od budowy :).
              • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:26
                > A selekcja naturalna jest fajna, ale nie jesli jestes opiekunem/pracodawcą.

                Nawet wtedy jest, jeżeli w społeczeństwie przyjmie się założenie, że jeżeli
                opiekun/pracodawca dołożył wszelkich starań ze swojej strony żeby zapewnić
                bezpieczeństwo to za kretynizmy podwładnego nie odpowiada.

                Tymczasem to do nas przychodzi z zachodu, z krajów, gdzie można pozwać McDonalds
                że herbata jest gorąca...
            • wujaszek_joe Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 22:38
              tomek854 napisał:
              > Przykład: Harcerstwo.

              o matko.
              czyli u nas już jak w ameryce.
      • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 18:18
        No nie, kurwa, nie mów że oni to poważnie ludziom pokazują... A ja myślałem, że
        ten od poezji BHPowej był teges, a tu się okazuje, że inni BHPowcy robią horrory
        klasy B :D :D :D

        A tak do meritum: zaobserwowałem poważne naruszenie zasad bezpieczeństwa - nikt
        z nich nie nosił odblaskowej kamizelki. Na pewno nic by się takiego nie stało
        gdyby nosili!
        • sven_b Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 19:47
          Myślałem że prawdziwi harcerze nie klną;)
          • tomek854 Re: Ani się obejrzymy, a BHP nas zje. 03.11.09, 20:06
            Nie klęli, póki nie musieli wojować z Sanepidem :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja