Zabić dla zachcianki?

20.01.04, 20:38
Opinie w stylu:
    • mejson.e5 Zabić dla zachcianki?(2) 20.01.04, 20:41
      Opinie w stylu: „Jeżdżę szybko, bo lubię”, wcale nie należą do rzadkości.
      Śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie – do rzadkości należą nawiedzeni
      twierdzący, że zawsze jeżdżą z przepisową prędkością.

      Znowu Mejson wsiadł na ulubionego konika, pomyśli większość.

      Widziałem dzisiaj reportaż o śmierci między innymi dwójki małych dzieci i ich
      babci. Ich matka została sama.
      Na przejściu, gdzie często dochodzi do wypadków.
      I przypomniałem sobie wiele sytuacji, nawet z dzisiaj, gdzie pędzący grubo
      ponad ograniczenie nie mieliby szans na wyhamowanie przed przejsciem.
      Więc zabiliby pieszego.
      Bo lubią.

      A kontrargumenty w stylu, że to dlatego, bo piesi włażą pod koła świętych
      kierowców wsadźcie sobie w dupę.

      Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnego snu,

      Mejson
      • betty-bt Re: Zabić dla zachcianki?(2) 20.01.04, 21:37
        to prowokacja! zauwazyles ze mam zapedy na awanturnice i chcesz zebym sie
        wsciekala :))
        jezdze kulturalnie na terenach zabudowanych- to raz.
        dwa to- byc moze bylo to "warzywko", ktore probowalo swoich mozliwosci i sie
        przeliczylo. tak przeciez tez bywa.
        • gin-ekolog Re: Zabić dla zachcianki?(2) 20.01.04, 21:54
          betty-bt napisała:

          > to prowokacja! zauwazyles ze mam zapedy na awanturnice i chcesz zebym sie
          > wsciekala :))

          Hej.
          Chciałbym zobaczyć wk....oną Betty!
          > jezdze kulturalnie na terenach zabudowanych- to raz.

          A na autostradach szalejesz?
          > dwa to- byc moze bylo to "warzywko", ktore probowalo swoich mozliwosci i sie
          > przeliczylo. tak przeciez tez bywa.

          To był z pewnością dureń pozbawiony wyobraźni.
          Pzdr.
          PS.
          Odbierz maila!
          >
          • betty-bt Re: Zabić dla zachcianki?(2) 20.01.04, 23:35
            gin-ekolog napisał:


            > Hej.
            > Chciałbym zobaczyć wk....oną Betty!

            juz kiedys pokazywalam na messengerze. nic przyjemnego. wszyscy pouciekali :)))


            > A na autostradach szalejesz?

            nie. teraz nie, bo mam kiepskie auto.

            > Odbierz maila!

            juz odpisalam :)
    • gin-ekolog Ja tak lubię! 20.01.04, 20:56
      Nie zapinam pasów ,bo tak lubię
      Jeżdżę szybko,bo tak lubię
      Często trąbię na innych,bo tak lubię
      Opie...alam innych,bo lubię
      I jak dotąd nikogo nie zabiłem i nie okaleczyłem.
      Wszystko można,tylko trzeba umieć przewidywać konsekwencje i wiedzieć gdzie
      można a gdzie nie.
      Pzdr.
      • mejson.e5 Re: Ja tak lubię! 20.01.04, 22:24
        ..... ..............! ............ ........... ...........! ...........,
        ...... !!! ...... ......... ............ ......... ............!

        ......... ............!!!!


        Mejson
        • wiktor_l Re: Ja tak lubię! 20.01.04, 22:34

          Mejsonie,
          Nie jestem zwolennikiem szaleńczej jazdy w mieście. Tyle tylko, że z dnia na
          dzień obserwuję postepujący debilizm pieszych. Bo jak inaczej nazwać matkę
          pchającą wózek z dzieckiem przez przejście, ale bez zastanowienia wkraczającą
          na drogę. Było to dziś, w Poznaniu, jechałem jako 3, ten pierwszy zatrzymał się
          prawie na wózku (sic!), drugi już na jego zderzaku, ja wyhamowałem. Prędkość -
          max 40, bo miasto i warunki bardzo trudne. Czy ciężko przewidziec, że auta nie
          zatrzymują się w takich warunkach w miejscu? Oczywiście, możesz napisać o
          odstępie itp, ale to nie takie proste - miasto!
          A ja wyhamowałem, bo chciałem ją puścić. Nie poczekała, więc została zaproszona
          do udziału w protokole ze stłuczki.
          DEBILKA, jakich wiele wśród pieszych.
          Nie bronię piratów drogowych, ale jest stara prawda - jezdnia nie jest od
          łażenia:)

          Wiktor
          • mejson.e5 Debilizm 20.01.04, 22:41
            Zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś.
            Ale piesi giną nie tylko dlatego, że są debilami.
            A nawet debili musimy chronic, bo to my jesteśmy wyszkoleni lepiej od staruszek
            i małych dzieci.

            Nawet pijaczkom nie należy się kara śmierci ani wózek inwalidzki.

            Tobie się to udaje, wielu z nas też, ale mnóstwo kierowców to olewa.
            Ciąg dalszy to już tylko zasady statystyki...

            Pozdrawiam,

            Mejson
            • wiktor_l Re: Debilizm 20.01.04, 22:46
              Jasne, pieszych trzeba chronić. Jest to przede wszystkim zadanie dla ekipy Pola
              i spółki w województwach, gminach i miastach. Trzeba budować bezpieczne
              przejścia dla pieszych, z sygnalizacją albo kładki.

              Ale z tymi pijaczkami i karą - nie śmierć, nie wózek, ale tępić i karać trzeba.

              Pozdrawiam
              Wiktor
            • betty-bt mejson 20.01.04, 23:49
              troche koloryzujesz.
              piesi tez sa nierozwazni i nie za kazda smierc przechodnia mozna obwinic
              kierowce. to powazny temat i zupelnie powaznie mysle, ze kierowca tez jest
              tylko czlowiekiem. z tym, ze pieszy za blad placi slono.
              ja osobiscie pod tym wzgledem nie mam sobie nic do zarzucenia. jestem zawsze
              skoncentrowana, a nawet szczegolnie wyczulona na pieszych.
              wydaje mi sie, ze kierowca bedzie w stanie zrozumiec pieszego tylko wtedy, gdy
              sam od czasu do czasu uda sie na spacerek po centrum miasta i na odwrot- pieszy
              rowniez inaczej bedzie postrzegal punkt widzenia kierowcy, jak sam wsiadzie za
              kolko i pojezdzi po miescie. bo sa ludzie, ktorzy nie znaja problemu z obu
              stron.
              w moim przypadku to dziala, a mam znajomych, co tylko na kierowcow cisna, a
              prawa jazdy nie posiadaja, jak i takich co nawet smiecie "wynosza" autem.
              • mejson.e5 Re: mejson 21.01.04, 11:46
                "kierowca bedzie w stanie zrozumiec pieszego tylko wtedy, gdy
                sam od czasu do czasu uda sie na spacerek po centrum miasta i na odwrot- pieszy
                rowniez inaczej bedzie postrzegal punkt widzenia kierowcy, jak sam wsiadzie za
                kolko i pojezdzi po miescie. bo sa ludzie, ktorzy nie znaja problemu z obu
                stron."

                Święte słowa, betty.
                Punkt widzenia zmienia nam się nie tylko wtedy, gdy wysiadamy z samochodu ale
                nawet wtedy. gdy przesiadamy się z samochodu lichego do zacnego.
                Mamy krótką pamięć "operacyjną".
                Popełniłem juz kilka postów na ten temat.

                Co do koloryzowania, to zaprotestuję - nigdy nie twierdziłem, że za każdą
                śmierć można obwiniać tylko kierowcę.
                Post powstał jako efekt irytacji masą kierowców pędzących bezmyślnie przez
                przejścia dla pieszych i nie jest próbą rozstrzygania, kto ma rację.
                Dlatego od razu brutalnie wypiąłem się na ewentualne argumenty o głupocie
                pieszych.
                To że ktoś bezmyślnie włazi pod koła nie usprawiedliwia przekraczania
                prędkości i wyprzedzania/omijania na przejściach.
                Piernik nic nie ma do wiatraka...

                A betty chwała za koncentrację i wyczulenie na pieszych.

                Pozdrawiam,
                Mejson
      • sherlock_holmes Re: Ja tak lubię! 21.01.04, 15:15
        gin-ekolog napisał:

        > Nie zapinam pasów ,bo tak lubię
        > Jeżdżę szybko,bo tak lubię
        > Często trąbię na innych,bo tak lubię
        > Opie...alam innych,bo lubię
        > I jak dotąd nikogo nie zabiłem i nie okaleczyłem.
        > Wszystko można,tylko trzeba umieć przewidywać konsekwencje i wiedzieć gdzie
        > można a gdzie nie.
        > Pzdr.

        Mam nadzieje, ze to tylko prowokacja... Jesli nie, pogadamy kiedy ci w wypadku
        poduszka zmiazdzy twarz i klatke piersiowa - o ile jeszcze bedzie z kim
        pogadac.
        Ze co, wypadki zdarzaja sie innym? Nie przewidizsz tego, ze pijany gosc wypadni
        z bocznej drogi 120km/h prosto w twoj samochod. Nie przewidisz, ze ktos wylal
        olej na zakrecie, bo nie ma nic ciekawego do zrobienia. Nie przewidzisz tego,
        ze z samochodu jadacego z naprzeciwka odjedzie kolo (albo wystarczy, ze jej
        rozerwie kawalek blachy ze starej ciezarowki), a sam samochod nagle znajdzie
        sie przed toba.
        Gdyby rzeczywiscie mozna przewidziec kazda mozliwa sytuacje, nie tylko pasy,
        ale i poduszki, ABS, ESP, strefy kontrolowanego zgniotu itd - to wszystko
        byloby niepotrzebne...
        Uwazam za debili wszystkich, ktorzy nie zapinaja pasow "bo ich cisnie", "bo sa
        luzakami", "bo co mi zrobi policja", "bo jezdze lepiej od innych, mysle i
        przewiduje", "bo to naruszenie swobod obywatelskich", "bo popieram Korwina"
        (Swoja droga - popieram go, ale pasy zapinam :) ).

        Oczywisice nie musisz sie ze mna zgodzic.
    • dwiesciepompka Re: Zabić dla zachcianki? 21.01.04, 00:26
      Ciekawe ilu pieszych ulegajacych wypadkom zna zasady ruchu drogowego.Wydaje mi
      sie,ze jezdzacy czesto samochodem maja wieksze rozeznanie co grozi im,gdy
      poruszaja sie pieszo.Przyklad-gdy pieszy ma zielone swiatlo mysli,ze nic nie ma
      prawa jechac,a tymczasem ktos moze zza zakretu wyjechac majac zielona
      strzalke.Oczywiscie ma obowiazke przepuscic pieszego,ale co jesli pieszy
      mysli,ze jak ma zielone to moze kiedy chce wbiec sobie na pasy i bum gotowe.
      Inna sprawa,ze przejsc w tym kraju przez przejscie to droga przez meka i trzeba
      podejmowac próby samobójcze by ktos sie laskawie zatrzymal.
      • dwiesciepompka poprawka 21.01.04, 00:39
        Chodzilo mi rzecz jasna o skret na zielonym swietle w prawo,a nie na zielonej
        strzalce.:)I wyszlo,ze sam nie znam zasad.;)
        • tomek854 Re: poprawka 21.01.04, 12:15
          dwiesciepompka napisał:

          > Chodzilo mi rzecz jasna o skret na zielonym swietle w prawo,a nie na zielonej
          > strzalce.:)I wyszlo,ze sam nie znam zasad.;)

          Bo moze ty jestes z jakiegos miasta gdzie wczesniej byly zielone strzalki na
          tabliczkach.

          Zasada jest taka, ze jak masz zielone, to mozesz skrecic w prawo, ale musisz
          przepuscic pieszych
          Jak masz zielona strzalke w prawo, to jedziesz bezkolizyjnie
          A jak masz czerwone i warunkowa zielona strzalke na bocznym wyswietlaczu to
          mozesz skrercic puszczajac i pieszych, i tych co jada w poprzek

          Dobrze mowie?
          • mejson.e5 Re: poprawka 21.01.04, 12:27
            tomek854 napisał:

            > Zasada jest taka, ze jak masz zielone, to mozesz skrecic w prawo, ale musisz
            > przepuscic pieszych

            Dobrze mówisz, ale tamten tekst był o zaskoczeniu kierowcy przez nagłe
            wtargnięcie pieszego, który wbiegł czy wjechał rowerem zaskakując skręcającego
            kierowcę, który by go przepuścił, gdyby go zobaczył na czas...

            Mejson
          • dwiesciepompka Re: poprawka 21.01.04, 13:51
            tomek854 napisał:

            > dwiesciepompka napisał:
            >
            > > Chodzilo mi rzecz jasna o skret na zielonym swietle w prawo,a nie na zielo
            > nej
            > > strzalce.:)I wyszlo,ze sam nie znam zasad.;)
            >
            > Bo moze ty jestes z jakiegos miasta gdzie wczesniej byly zielone strzalki na
            > tabliczkach.
            >
            > Zasada jest taka, ze jak masz zielone, to mozesz skrecic w prawo, ale musisz
            > przepuscic pieszych
            > Jak masz zielona strzalke w prawo, to jedziesz bezkolizyjnie
            > A jak masz czerwone i warunkowa zielona strzalke na bocznym wyswietlaczu to
            > mozesz skrercic puszczajac i pieszych, i tych co jada w poprzek
            >
            > Dobrze mowie?


            Dobrze mówisz,ale ja to wszytko wiem,po prostu zle mi sie napisalo.:)

            A taki przyklad podalem,bo raz mi jakis pan wbiegl przed maske po moim
            skrecie,a nie mialem szans go zauwazyc jak wybiegal gdzies z tylu
            auta.Zahamowalem bez wiekszego problemu,ale jakis dziadek potem stanal mi przed
            maska i zlozyczyl mi jaki to ze mnie cham,ze na zielonym chcialem przejechac.
            >
            >
      • niknejm Re: Zabić dla zachcianki? 21.01.04, 11:34
        Będąc raz kierowcą, raz pieszym stwierdzam, że wystarczy zasada ograniczonego
        zaufania i minimum zrozumienia dla drugiej strony. Działając według tych zasad
        (zarówno za kierownicą, jak i pieszo) nigdy nie mam kłopotów, jeśli chodzi o
        stosunki 'pieszo-kierowcze' :-)

        Pzdr
        Niknejm
        • mejson.e5 Podaj dalej! 21.01.04, 11:50
          niknejm napisał:

          > Będąc raz kierowcą, raz pieszym stwierdzam, że wystarczy zasada ograniczonego
          > zaufania i minimum zrozumienia dla drugiej strony. Działając według tych
          zasad
          > (zarówno za kierownicą, jak i pieszo) nigdy nie mam kłopotów, jeśli chodzi o
          > stosunki 'pieszo-kierowcze' :-)
          >
          > Pzdr
          > Niknejm

          Gdyby większość tak postępowała, nie byłoby problemu, a tak to jest masakra.

          Pozdrawiam,

          mejson
          • wiktor_l Re: Podaj dalej! 21.01.04, 12:34
            Masakra, ale z winy obu stron. W zimie się zastanawiam, że "środek ciężkości"
            winy przesuwa się niestety w stronę pieszych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja