Pytanie do forumowych wyznawców BHP.

23.04.10, 20:40
Miałem ostatnio dostawę na budowę. Budowano farmę wiatrakową. Więc po
zajechaniu pod szlaban i budkę ciecia w środku lasu poinformowano mnie, że
budowa jest 7 km dalej leśną, piaszczystą drogą.

Jazda była super, przez takie dzikie wrzosowiska i po grzbiecie gór... Ale ja
nie o tym miałem pisać.

Otóż na dzień dobry poproszono mnie o włączenie awaryjnych świateł. Było to
spowodowoane, że moja ciężarówka nie jest wyposażona w takiego pomarańczowego
koguta, a zasady BHP mówią o tym, że pomarańczowe światło błyskowe musi być.
Spoko, żadna filozofia póki jadę sobie przez dzicz, mogę choćby i trąbić co 10
sekund jak im się to podoba i włożyć nos klauna. Natomiast jak już dojeżdzam
na ruchliwy plac budowy gdzie kilkanaście pojazdów na raz porusza się po
skomplikowanej sieci tymczasowych dróg i ściezynek a kilkudziesięciu ludzi
lata jak w ukropie przenosząc jakieś żelastwa (nie wiem, trafiłem na dzień
polski, czy jak?), możliwość używania kierunkowskazów byłaby przydatna... Ale
nie mogłem tego zrobić, ponieważ musiałem mieć awaryjne. Więc oczywiście
machanie rękami, pokazywanie palcami, nieporozumienia...

Pytanie pierwsze: w jaki sposób i w jakim stopniu zwiększyło się
bezpieczeństwo moje i innych skoro jedynym zauważalnym efektem były
nieporozumienia dotyczące mojego kierunku jazdy? A może chodziło o to, żeby
mnie widzieli z daleka że nadjeżdzam zapierdalając trzykrotnie przekraczając
dozwoloną prędkość przez wrzosowiska? (na całym odcinku 7 km było ograniczenie
do 10 na godzinę, ja jechałem 30, na co ciaśniejszych zakrętach zwalniając do
20 a na prostej i szerokiej jak lotnisko piaszczystej łasze rozbujałem sie aż
do 40). Wątpię, bo smuga kurzu jaki zostawiał każdy jadący samochód była chyba
widoczna z kosmosu.

No ale to nic. Teraz będzie najlepsze. Otóż dostawa moja składała się z 6
bodajże 15 litrowych puszek jakiegoś chemicznego świństwa. 5 dosięgnąlem z
zewnątrz a po szóstą musiałem wleźć na pakę. I tu mnie powstrzymano. Nakazano
przejechac ciężarówką na wielki, zakładam specjalnie przygotowany w tym celu
plac, który ogrodzono pachołkami z odblaskową taśmą. Następnie wózek widłowy
pojechał do lasu i przytargał z tamtąd wielką poduchę, taką że do środka
wrzuciłbym Lotusa Elise i jeszcze mógł dopchać paroma skuterami. Poduchę tą
pieczołowicie ułożono koło mojej ciężarówki. Czynnośc tą powtórzono 5 razy, bo
musiałybyć po dwie poduchy z każdej strony i jedna z tyłu. Trwało to wszystko
z 10 minut i wtedy zostałem dopuszczony do wlezienia na pakę i wzięcia tej
puchy. Potem 10 minut odwożenia poduch do lasu i mogłem jechać.

Po prostu to jest takie zbałwanienie, że jakby mi ktoś powiedział, to bym mu
chyba nie uwierzył... Jakim cudem oni są w stanie w ogóle cokolwiek zbudowac?
    • wolfgang87 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 23.04.10, 21:23
      Widzisz...

      Powiedz to rodzinom robotnikow na budowie CH Plaza w Suwalkach, ktorzy jakos nieszczesliwie zgineli na budowie. A bylo tego 2 wypadki w sumie chyba z 5-6 osob, nie wiem.

      I wtedy oczywiscie wychodzilo. A tu zabezpieczen nie ma, a tu uprawnien, a ten pan to w ogole umowy o prace nie ma, a ten to jakis maloletnie, co tu robi?

      Tak samo jak z tymi procedurami lotnictwa cywilnego. Masakryczne sa, prawda? Sraczka o byle pierdulke, a jednak - wypadkow rejsowych jest bardoz, bardzo malo.
      • tomek854 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 23.04.10, 23:30
        > Tak samo jak z tymi procedurami lotnictwa cywilnego. Masakryczne sa, prawda? Sr
        > aczka o byle pierdulke, a jednak - wypadkow rejsowych jest bardoz, bardzo malo.

        Ale każda z tych procedur może zostać wyjasniona. To ja się pytam: w jaki sposób
        jest bezpieczniej przez to, że przez godzinę ponad mrugałem sobie awaryjnymi w
        słoneczny dzień?

        I w jaki sposób jest bezpieczniej że teleskopowy widlak jeździł z olbrzymimi
        poduchami w tę i we wtę po zatłoczonym placu budowy? Czy zwiększa to
        prawdopobieństwo wypadku, czy zmniejsza? Z tego co czytałem od wpadania pod
        maszyny ginie dobre kilkadziesiąt osób rocznie, od spadania z ciężarówki - jedna
        w ostatnich dwóch latach.

        To jest właśnie to, co ja mam do BHP: nikt się nie pofatyguje wyjaśnić ludziom
        co i dlaczego. Panowie Specjaliści sobie wymyślają zasadę a ty się masz słuchać
        i już. Ba, według prawa w UK jeżeli uważasz, że jakaś zasada jest głupia to pan
        BHP ma prawo odsunąć Cię od pracy.

        A ja się tylko pytam: co polepszają te zarządzenia o których pisałem? Albo co
        polepsza zarządzenie o tym, że kierowca cięzarówki ma cały czas jeździć w
        buciorach z blachą? Jak kierowca chłodni jedzie do Hiszpanii, to jeśli będzie
        jechał w buciorach z blachą to bezpieczeństwa przybędzie tyle, że będzie gorzej
        czuł pedały a higieny tyle, że w hiszpańskim upale mu będą nogi śmierdziały.


        Ja mam wrażenie że celem niektórych zarządzeń jest danie zajęcia BHPowcom,
        albo/lub oddalenie od firmy możliwosci zostania pozwaną. Bo jak inaczej wyjaśnić
        to, że wejście na ciężarówkę żeby odbezpieczyć niestabilny ładunek na terenie
        budowy jest źle, ale odbezpieczenie owego ładunku na ulicy i wjechanie z
        niestabilnym ładunkiem po wertepach na plac budowy jest już OK?

        Jaki jest sens, żeby (zgodnie z zasadą BHP) asystujący przy cofaniu pomocnik
        kierowcy stał przy prawym tylnym kole żeby kierowca go widział? Owszem, w ten
        sposób będzie mi go ciężej przejechać, ale jeszcze ciężej będzie, jak on
        zostanie w kabinie, a pożytek z niego żaden poza tym, że mi widok zasłania, bo
        stojąc tam gdzie stoi ani nie widzi co się dzieje za mną, ani co się dzieje w
        martwych punktach...

        Wyjaśnij mi sens choć jednego z tych zarządzeń.
        • wolfgang87 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 23.04.10, 23:46
          No niestety, nie bedzie to watek megapolemiczny :)
          Oczywiscie zgadzam sie z tym, ze wiele procedur jest bezsensownych i powymyslanych dlatego, ze ktos dostal 10 kartek A4 a nie 2.
          "Z czegos trzeba zyc" myslalem patrzac na dziadka, ktory prowadzil nam szkolenie BHP i pokazywal jakas pasjonujaca prezentacje w powerpoincie.

          Ale procz procedur, ktore sa napisane bardzo, bardzo na wyrost, sa tez takie, które są tylko troche na wyrost.

          To jest jak z tym lądowaniem we mgle. Zazwyczaj się udaje, ale czasem nie. No ale w zasadzie to samolot rozbija sie raz na rok. To czy warto, przy tylu tysiacach polaczen dbac o jeden samolot? Przeciez cos tam widac, jakos da rade.

          To wlasnie moze chodzic o to jedno zycie, ten jeden raz.

          To tez jak z swieceniem samochodami w dzien. Jak swiecą - to niech swieca wszyscy, pomimo, ze nie jestesmy przekonani, ze w sloneczny dzien to cokolwiek daje - to jednak, procedura taka jest. Na wyrost - i to bardzo. Ale wypatrujemy na drodze bardziej swiatel niz samochodow. Wiec jesli juz jest procedura, to niech bedzie taka zawsze.

          Dlatego ci robotnicy beda wypatrywac migajacego czegos.

          A ze reszta przykladow jest koszmarna ? :) No cóż :) Tez nie podejmuje się tłumaczenia tych bzdetnych zaleceń :)
          • tomek854 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 24.04.10, 16:43
            No to w sumie się zgadzamy :-) Tylko że wydaje mi się, że trudno by było tym
            robotnikom wypatrywać migającego czegoś skoro im 18 tonowa ciężarówka zasłania ;-)

            A jeśli chodzi o wyśrubowane procedury - tak, nie mam nic przeciwko, jeżeli
            ryzyko wynikłe z ich stosowania nie jest większe niż ryzyko, któremu mają one
            przeciwdziałać - czyli wielki wózek widłowy zapieprzający w te i we wtę po placu
            budowy targający przed sobą wielką poduszkę zasłaniającą mu widok jest imho
            większym zagrożeniem niż moja możliwość spadnięcia z paki pojazdu.

            Brak możliwosci używania kierunkowskazu jest większym ryzykiem niż możliwość
            niezauważenia w biały dzień wielkiej ciężarówki tylko dlatego, ze nie ma
            awaryjnych.

            Jazda w butach z blachą przez 3 dni w 30 stopniowym upale jest kompletnym
            absurdem, bo raczej małe jest ryzyko żeby mi coś na stopę spadło w kabninie
            tira, za to mniejsze czucie pedałów i zagrożenie grzybicą stóp są całkiem realne

            Tak samo problem z kapokami przywołany przez emesa. To są absurdy wszystko. I
            powinna być jakaś metoda ich oceny i przesłania do ponownoego rozpatrzenia.
    • edek40 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 24.04.10, 08:53
      :)

      Brak slow. To dokladnie tak, jak amerykanskie wymogi zakladania twardych, piankowych kapokow, gdy tylko w poblizu jest jakas woda. Nie wiem jak dokladnie te przepisy sa sformulowane. Fakt pozostaje faktem - te twarde gowna moga przyczynic sie do wypadniecia za burte czy do trogicznego w skutkach zahaczenia sie itp. Istotnie, robotnik, narazony na wypadniecie za burte np. w wyniku uderzenia w glowe, powinien miec kamizelke. Wymyslono juz jednak, i to dawno, kamizelki plaskie, nadmuchiwane CO2 i to takie sprytne, ze odpalenie ladunku nastepuje dopiero po zanurzeniu w wodzie. A umieszczona pod ubraniem roboczym nie przeszkadza w pracy. Przegiecie.

      Jednak drugim przegieciem jest nasze "swojackie" podejscie do BHP. Gdy naprawialismy mojego chevy mielismy naprawde duzo pracy slifierkami, mlotkami (w tym pneumatycznymi) itp. Zainwestowalismy z sasiadem calkiem nie malo pieniedzy w sluchawki ochronne i okulary oraz przyubice z poliweglanu. A i tak nie uchronilo mnie to przed wbiciem w oko kawalka rdzy (nie radze - wyciaganie jest nieprzyjemnie, a bol oka jest jednym z najbardziej upierdliwich, jakie znam). Najlepszy byl jednak komentarz dalszego sasiada: "a nie lepiej bylo browar kupic, zamiast wydawac kase na te pierdoly (znaczy maski i okulary)?"...
    • mrzagi01 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 24.04.10, 20:27
      a te poduchy to niby żebyś mial miękkie lądowanie, gdybyś się wziął był
      i spierdolił niechcący na główkę z tej paki? Dobrze zrozumiałem?
      • tomek854 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 24.04.10, 20:29
        Tak :DDD
        • edek40 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 25.04.10, 11:11
          > Tak :DDD

          Wszystko do d... Co z tego, ze sa poduchy, gdy nie zalozyszes kolnierza
          ortopedycznego. Zlecialbys na leb i wlasnym ciezarem skrecil kark. Co wiecej, na
          pewno nie miales rowniez zadnych ochraniaczy na wrazliwe stawy czy na klejnoty.
          Po upadku ze skreconym karkiem moglbys uderzyc sie wszak w jaja czy lokiec. Coz
          z tego, ze Twoj mozg by tego nie czul - uszkodzony staw lub jaja przezywalyby
          stres, ktory utrodnilby calemu organizmowi zmaganie sie z paralizem od szyi w
          dol. Maja niedopracowane procedury.

          I tak sie zastanawiam, czy nie prosciej byloby zakazac zlatywania z paki?
          • mrzagi01 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 25.04.10, 12:15
            To nie tak. U żrodła każdej z tych regulacji zapewne stoi jakiś
            konkretny wypadek z przeszłości. Gdyby teraz Oryś skasował sobie
            klejnoty i nabił guza mimo poduszek asekuracyjnych (za co oczywiście
            wycyganil by drogą sądową stosowne odszkodowanie od firmy za
            niedopełnienie warunków bezpieczenstwa) wkrótce powstal by wymóg
            wchodzenia na pakę wylącznie przez licencjonowanych kaskaderów w
            strojach bramkarzy kejowych, z kompletem lin asekuracyjnych. Do tego
            asysta rosłych męzczyzn (choreografia w stylu "Diamonds Are A Girls
            Best Friend") i jeszcze więcej poduch.
            • mrzagi01 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 25.04.10, 12:15
              HOKEJOWYCH- klawiatura mi w lapku pada :(
            • edek40 Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 25.04.10, 12:22
              > To nie tak.

              A jak kaskader sie omsknie? Zdecydowanie prosciej zakazac spadania z paki. Aby
              uzyskac lepszy efekt, pracodawca mialby prawo wlepic mandat temu, ktory spadl ;)
            • kaqkaba Re: Pytanie do forumowych wyznawców BHP. 26.04.10, 09:27
              > Gdyby teraz Oryś skasował sobie
              > klejnoty i nabił guza mimo poduszek asekuracyjnych (za co
              oczywiście
              > wycyganil by drogą sądową stosowne odszkodowanie od firmy za
              > niedopełnienie warunków bezpieczenstwa)

              Teraz Oryś gdyby spadł to firma jest w stanie udowodnić, że Oryś
              spadł bo miał zamiar spaść. Wszak były poduszki, osobny plac gdzie
              nic nie rozprasza jego uwagi, stabilny równy teren itd. A jak zrobił
              to specjalnie to się kasa nie należy.

              Podobnie z migającym samochodem. Skoro wiadomo, że jak mig to jedzie
              to wiadomo nie miga nie jedzie. Wpadniesz pod migający - twoja wina
              bo przecież widać było że jedze.

              Przepisy BHP nie są po to aby nie dochodziło do wypadków. Ale po to
              aby do wypadków dochodziło wyłącznie z winy pracowników.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja