Dodaj do ulubionych

Skoda 105 Lux

13.06.10, 11:39
Czy ktoś się orientuje ile taka Skoda może być warta dla miłośnika aut z PRLu?
Informacja jest dla mnie ważna z uwagi na możliwość sprzedazy ładnie
utrzymanego egzemplarza z 1982 roku.
Autko bezwypadkowe, praktycznie bez rdzy w oryginalnym, fabrycznym lakierze i
100% oryginalne części.
Może Rapid pomoże?
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 13.06.10, 17:12
      Niestety, w sugestii Bassa było sporo racji. :/
      O wiele łatwiej sprzedać 30-letniego 125p lub Poloneza.

      Chociaż rocznik 1982 jest zaletą.
      Skody sprzed grubszej modernizacji zaczynają być poszukiwane.
      Zmodernizowane (typ 742M) są jeszcze dziadówami.

      Ale nie wyrokowałbym z ceną, nie widząc samochodu.
      Najlepiej wrzucić na Alledrogo od 1 zł, z progiem minimalnym.

      Nie da sprzedać 30-letniej 105L za więcej niż 4000-4500 PLN.
      Ale to musiałby być egzemplarz praktycznie bez skazy, jak z salonu.

      Za normalnie zadbaną, kompletną, w pełni sprawną sztukę, nie
      wymagającą napraw, a co najwyżej zwykłego serwisu raz na 10 tys. km,
      z fabrycznym lakierem, ale taką spatynowaną, z drobnymi śladami
      korozji na blachach i chromach, silnikiem tradycyjnie lekko
      oślnionym olejem, trudno wyciągnąć więcej niż 1500 PLN. :/ Można
      spróbować wystawić za więcej, ale na klienta trzeba będzie zaczekać
      wiele miesięcy.

      Gdyby to była rzadsza wersja - choćby 120 L - cena mogłaby być
      wyższa, nawet o 50 %. Ale Stopiątek-L było "jak mrówków". ;)))
      Nie jest to żaden rarytas dla skodziarzy.

      Sporo daje staranne przygotowanie auta do sprzedaży, np.
      spolerowanie lakieru. Warto się pobawić. W tym czasie fabryczne
      lakiery na Skodach były kładzione grubo, starannie i
      nieekologicznie, więc to twarda materia. Jest z czego zdejmować
      utlenioną warstwę, a z pomocą współczesnej chemii da się przywrócić
      oryginalny blask. Ludzie kupują oczami. Czasem jeden dzień uczciwej
      pracy może podwoić końcową cenę.

      Jeśli dostanę jakieś foty na priv, to mogę powiedzieć więcej.
      • edek40 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 11:32
        > L znaczy LUX ?? To cikawe jaki byl stadnard.. :) I ta kosmiczna predkosc 100...

        A odpowiem Ci, bo mialem ;)

        Standard mial zegary od skody 100/110, mial calkowicie nie otwierane tylne szyby, nie mial w ogole podlokietnikow, tylko urywajace sie petle z czegosz przypominajacego jak zywo skore z plastikowej krowy. Ponadto nie mial swiatel awaryjnych, ogrzewanej tylnej szyby, przerywanego cyklu wycieraczek i "wracacza" kierunkowskazow (zrealizowane metalowym pierscieniem z wypustka, montowana na wale kierownicy). Wiedzac czego nie mial model S, mozesz juz sobie wyobrazic przepych wersji L :)))))
        • marekatlanta71 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 20:22
          Mój nie miał także takich metalowych ograniczników w skrzyni biegów w związku z
          czym energiczne włączenie dowolnego biegu zamieniało skrzynie z czterobiegowej w
          jednobiegową.

        • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 20:49
          Edek40 pojeździł wybitnie wczesną 105S, albo zepsutą w paru miejscach.

          Wracacz kierunkowskazów był we wsjech wersjach od jesieni 1977 r.
          Ale fakt, że po latach ząb często mu się szczerbił i nie działało.
          "Hazard warming" były we wsjech Skodach od jesieni 1978 r.

          Fakt, że Skoda miała swoje cuda i niewidy.
          Wystarczy poczytać instrukcję:
          "W samochodach wyprodukowanych przed 1981 r. korzystanie z dmuchawy
          nawiewu należy rozpocząć od włączenia jej silnika na maksymalne obroty,
          a dopiero potem, jeśli zachodzi potrzeba, można przełączyć silnik na
          wolniejsze obroty. W przypadku włączenia w odwrotnej kolejności bardzo
          często dochodzi do termicznego zniszczenia obudowy dmuchawy wykonanej z
          tworzywa sztucznego". (sic!)

          Gwoli obrony, typ 742 posiadał lusterko wsteczne, które bezpiecznie
          odlatało, gdy się w nie p***ło głową.

          Kształt uszczelek szyby przedniej i tylnej pozwalał wypchnąć je od
          środka.

          Były przyzwoite strefy kontrolowanego zgniotu (przednia "czysta", czyli
          bez klamota-silnika, co paradoksalnie jest zaletą) i wzmocnienia boczne
          w drzwiach (po dwie poziome szyny w każdych).

          Kupetki i sedany 130/135/136 miały układ hamulcowy, w którym pierwszy
          obwód osługiwał 4 koła, a drugi przednie. (Taki system powinien być
          obowiązkowym wyposażeniem samochodów z napędem na przednie koła, bo
          akurat Skoda, mając 64 % masy na tyle, potrafiła zadziwiająco
          skutecznie hamować przy użyciu hamulca ręcznego, albo tylko tylnym
          obwodem w tańszych wersjach).

          Wymiana żarówki tylnej lampy zespolonej jest wykonywalna w 30 sekund,
          bez żadnych narzędzi. Otwiera się maskę silnika, wykręca się oprawkę z
          lampy, jak TWIST-OFF, wymienia żarówkę i wkręca oprawkę.

          Każda Skoda typ 742 ma ręczną dźwigienkę przy pompie paliwa, czego
          posiadacze innych klasyków zazdroszczą, długo chechłając rozrusznikiem
          po 2 tygodniach przerwy. :P

          No i nie zapominajcie, że kadłub skodowskiego silnika można było
          podnieść na dwóch palcach (!). Waży zaledwie 10-11 kg.

          Nie był to taki głupi samochód, jak się go maluje. :PPPPPP
          • marekatlanta71 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 22:08
            Zapomiałeś dodać że przy pewnej dozie samozaparcia dawało się wymienić
            rozrusznik bez wysiadania z samochodu.

            I że łożysko wyciskowe sprzęgła było ręcznie smarowane - otwierało się klapkę i
            kapało olejem na filc.

            I że guma z której zrobiono łączniki rur pod samochodem (łączących chlodnicę z
            silnikiem) nie była soloodporna i po roku a max dwóch parciała a łączniki pękały
            zazwyczaj w czasie wyprzedzania czegoś.

            I że w obwodzie świateł długich nie zastosowano przekaźnika w związku z czym
            pożary i awarie zintegrowanego przełącznika świateł należały do tak normalnych
            wydarzeń że gasiło się je bez zatrzymywania - jeden psyk gaśnicy i jedziemy dalej.

            I że rozłożenie masy powodowało że ten pojazd był kompletnie niesterowny na
            mokrym i śliskim i uwielbiał ignorować ruchy kierownicą.

            I że drążki kierownicze wybijały się w zdumiewającym tempie (ale to pewnie wina
            dróg) i potem jechało się samochodem mającym coś w rodzaju ataku padaczki.
            • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 15.06.10, 00:12
              marekatlanta71 napisał:

              > Zapomiałeś dodać że przy pewnej dozie samozaparcia dawało się
              > wymienić rozrusznik bez wysiadania z samochodu.

              Przerabiałem w ramach tzw. optymalizacji sprzęta. ;)
              Wymieniałem sprawny, ale rzężący rozrusznik na lepszy.
              "Okno operacyjne" w podłodze zatylnokanapowego bagażnika jest
              genialnym patentem, zwalniającym z wjazdu na kanał. Daje świetny
              dostęp do kontroli poziomu oleju w skrzyni (miarką z silnika) i
              odpowietrzenia cylinderka wyprzęglika przy sprzęgle. Dzięki temu
              oknu, to drugie (odpowietrzenie po wymianie siłownika, który
              elegancko zasygnalizował, że ma dość drobnym wyciekiem po pedale,
              acz dzielnie działał do końca) robiłem samemu. Pedał wciskała
              miotła. :P

              > I że łożysko wyciskowe sprzęgła było ręcznie smarowane - otwierało
              > się klapkę i kapało olejem na filc.

              Co 5000 km. :P Circa 15 minut w miarę czystej roboty.

              Acz nie u mnie. W 1289 ccm mam już docisk z centralną sprężyną.

              > I że guma z której zrobiono łączniki rur pod samochodem (łączących
              > chlodnicę z silnikiem) nie była soloodporna i po roku a max dwóch
              > parciała a łączniki.

              Raz w ciągu 4 lat wymieniłem wężyki, ale raczej prewencyjnie.
              Jeździliśmy po soli.

              > I że w obwodzie świateł długich nie zastosowano przekaźnika w
              > związku z czym pożary i awarie zintegrowanego przełącznika świateł
              > należały do normalnych wydarzeń.

              A to pachnie alternatorem dającym grubo ponad 14,4 V, czyli
              regulatorem napięcia do kitu. I dziwne, że bezpieczniki (po drodze)
              nie przepalały się jako pierwsze.

              > I że rozłożenie masy powodowało że ten pojazd był kompletnie
              > niesterowny na mokrym i śliskim i uwielbiał ignorować ruchy
              > kierownicą.

              Prawda, że na bardzo śliskim podsterowność mogła być monumentalna.
              Klasycznym błędem było szybko skręcić na śliskim.
              (Po zastanowieniu Skoda zaczynała skręcać).
              Tudzież za szybko wcisnąć hamulec już na mokrym, co gwarantowało
              blokadę przednich kół i "saneczki", bo przód nie zdążył się
              dociążyć. :PPPPP
              Ale woziło się 25-kilogramowy balast (u mnie obciążnik traktorowy)
              pod wojłokiem dna bagażnika. Leżał na gumowym dywaniku podłogowym,
              żeby blach nie obtłukiwał. Pomagał. :D

              > I że drążki kierownicze wybijały się w zdumiewającym tempie (ale
              > to pewnie wina dróg) i potem jechało się samochodem mającym coś w
              > rodzaju ataku padaczki.

              Nie u mnie, mam przekładnię zębatkową.

              * * *
              Wniosek -> im prostszy, im starszy model, tym gorsza opinia.
              • tomek854 Re: Skoda 105 Lux 15.06.10, 23:19
                > Ale woziło się 25-kilogramowy balast (u mnie obciążnik traktorowy)
                > pod wojłokiem dna bagażnika. Leżał na gumowym dywaniku podłogowym,
                > żeby blach nie obtłukiwał. Pomagał. :D

                Mówj wujek zimą woził worki z piaskiem. Pomagały na sterowność, a i z niejednej
                opresji pomogły się wydostać ;-)
                • marekatlanta71 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 19:23
                  Ja z uwagi na częste i nieprzewidywalne wybuchy układu chłodzenia woziłem zawsze
                  ze sobą spory zapas wody w różnych pojemnikach. Znakomicie to dociążało przód,
                  choć przetaczanie się pojemników i przelewanie wody w czasie pokonywania zakrętu
                  powodowało zmiany charakterystyki samochodu które były raczej niebezpieczne.
          • edek40 Re: Skoda 105 Lux 15.06.10, 08:24
            > Edek40 pojeździł wybitnie wczesną 105S, albo zepsutą w paru miejscach.

            To byl model z polowy 1977 roku. Wiec mniej wiecej wszystko sie zgadza :)
            Zepsuta? Hm. Smiem twierdzic, ze to byl najtrwalszy wyrob demoludow. Remont
            silnika (z mokrymi, wymiennymi tulejami) robilem dopiero po 120 kkm
            (przypominam, ze bigfijaty czy maluchy z reguly umieraly kolo 50 kkmk) i to
            tylko dlatego, ze "wypierdzialem" uszczelke pod glowica, utrzymujac nieosiagalna
            predkosc 110-120 km/h na odcinku co najmniej 100 km. A najlepszy byl komplet
            naprawczy, pakowany w kartonowa tube i zawierajacy wszystko, co trzeba wymienic.
            Glowica i wal do mistrza na szlif, w tym czasie nieco upierdliwe pozycjonowanie
            tulei cylindrow w bloku i jazda :) A jak latwo wyjmowalo sie z tego silnik,
            dzieki tej wygietej rurze z tylu.

            To se ne wrati...
            • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 08:27
              Oooo, tu mamy lepszy przypadek.
              Klasyczny "stan jak spod pierzyny", nowy właściciel ze szczęśliwszą
              ręką, ten sam kolor "Zeleň Ostrá" alias "Zeleň Brčálová", ciekawsze
              zdjęcia i motywy:
              www.youngtimer.pl/board/viewtopic.php?id=3433
        • bimota Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 23:20
          To nawet lepiej niz w Loganie Standard... przepraszam - ACCESS !

          O ile pamietam, ojciec mial najpierw 105S (to ten STANDARD ?) potem 105L. Z
          perspektywy maloletniego pamietam tylko roznice w swiatlach (stara miala
          okragle). Nie wiedzialem, ze wozilem sie luksusowa bryka... Podczas wizyt w
          Czechach podziwialem te nowsze 120, 130... literek nie pamietam i... Oltcita. :)
    • simr1979 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 10:11
      Może to będzie jakaś wskazówka:

      tinyurl.com/34yev3c
      Sprzedający opisuje auto dość żartobliwie - "silnik działa, hamulce
      hamują, nadwozie, jak na taki "przysmak dla rdzy" jak Skoda, w
      dobrym stanie.... "
    • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 14.06.10, 20:20
      Nie, nie, nie...
      Niemiecki rynek oldtimerów ma się nijak do naszego.
      Równowartość 999 euro za struclowatą 105tkę spowoduje tylko śmiech na
      sali i złośliwe komentarze. Ta cena jest zresztą wyśrubowana nawet jak
      na Niemcy.

      Widać, że typ 742 wciąż cierpi z powodu wielu mitów i legend. :P

      Fakt, że 105 miała dynamikę wydmy. Dobry 126p gładko nadążał za nią w
      ruchu miejskim. Dopiero powyżej 70-80 km/h odczuwało się, że Skoda
      krzesze trochę więcej kilowatów.

      Ale FSO powinno wziąć korepetycje od Skody pod względem wyciszenia
      wnętrza, izolowania od wibracji, komfortu resorowania, udanego
      zestrojenia gaźników i jakości fabrycznego zabezpieczenia
      antykorozyjnego płyty podłogowej.

      Za pechowe i psutliwe uchodziły Skody z fabryki w Vrchlabi.
      Mlada Boleslav robiła przyzwoite egzemplarze.
      Jeszcze staranniej składała manufaktura w Kvasinach, ale tam robiono
      tylko superwypasione wersje. U nas wielka rzadkość.

      Jeśli się jako-tako dbało, nie pałowało na pierwszych 5-10 km, nie lało
      wody do chłodzenia, to Siedemset-Czterdziestka-Dwójka była niezawodnym
      samochodem.

      Skody 130/135/136 z końca lat 80. już całkiem daleko odjechały naszym
      (też poprawianym) Polonezom. Jeździły tylko ciut wolniej, ale paliły o
      2 l/100 km mniej, robiły wszystko co kierowca sobie życzył o wiele
      ciszej, dużo lżej i pewniej.
      • simr1979 Re: Skoda 105 Lux 15.06.10, 12:05
        rapid130 napisał:

        > Ale FSO powinno wziąć korepetycje od Skody pod względem wyciszenia
        > wnętrza, izolowania od wibracji, komfortu resorowania,

        > Skody (...)z końca lat 80. już całkiem daleko odjechały naszym
        > (też poprawianym) Polonezom. robiły wszystko co kierowca sobie
        życzył o wiele
        > ciszej, [dużo lżej] i pewniej.

        Nawet wyjątkowy sentyment do jakiegoś typu/marki samochodu nie
        upoważnia do publicznego wypowiadania podobnych banialuk.

        Tylnosilnikowe Skody były samochodami z epoki minionej już w
        momencie ich wprowadzenia na rynek w roku 1964. Licencyjne Fiaty z
        FSO pod względem poziomu komfortu, dynamiki napędu i podwozia
        rózniły się tak od Skody jak dzisiaj reprezentacja Hiszpanii w piłce
        kopanej od reprezentacji Polski. Twardość zawieszenia Skody walczyła
        o lepsze(?) z twardością Syreny, a tylna oś łamana powodowała, że
        dynamika prowadzenia Skody była prównywalna z dynamiką garbusa z
        przełomu lat 40-ych i 50-ych. Sytuacja poprawiła się dopiero po
        wprowadzeniu w tylnym zawieszeniu wahaczy skośnych i powiększeniu
        rozstawu kół przednich w roku bodajże 1983, ale i po tych
        modyfikacjach Skodę dzieliła od Poloneza głęboka przepaść.
        Jedyne co się zgadza to niskie zużycie paliwa, natomiast jakość to
        rzecz względna i w ówczesnych warunkach realnego socjalizmu w
        znacznej mierze była kwestią przypadku. Egzemplarz Skody 100 z 1970
        roku eksploatowany w mojej rodzinie był prawie bezawaryjny, kolejny
        z 1973 sprawiał same kłopoty, a 120-ka z połowy lat 80-ych znów
        okazała się nieźle wykonana.
        Aha - kierownica rzeczywiście obracała się lekko, ale nie wiem czy
        to zaleta, skoro cecha ta była wynikiem skupienia masy z tyłu
        samochodu, co powodowało jego trudna do opanowania przez publiczność
        NADsterowność ( a nie podsterowność, jak tu gdzieś napisałeś).
        • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 11:06
          Hahaha, mamy dawny klasyczny spór o wyższości świąt Wielkiej Nocy nad
          świętami Bożego Narodzenia, czyli Polaków nad Pepiczkami. :PPPPP

          Moje wrażenia, to jest wynik organoleptycznego porównania Rapidówki z
          1983 roku z Polonezem 1500 rocznik 1982. (Gdzieś tam kiedyś wrażenia
          pozostawił także PF 125p 1979. Lepiej konstrukcyjnie zestrojony i
          wyważony od Poloneza).

          Oba samochody są naturalnie spatynowane. Skoda dużo bardziej.
          Po mechanicznej optymalizacji oba są równie pewne i sprawne.

          I Skoda, i Polonez technicznie należą dokładnie do tej samej generacji
          aut. Chociaż Borewicz kwalifikuje się o jedną półeczkę wyżej cenowo.

          1000 MB to był kompletnie nowy samochód. Samodzielny projekt, stworzony
          z poziomu pustej deski kreślarskiej, jeśli nie liczyć serii prototypów-
          wprawek z lat 50. W czasach, gdy rodziła się 1000 MB, tylnosilnikowy
          układ i oś łamana nie były jeszcze technicznym zakuprzem. Istniały
          Chevrolet Corvair (wcale nie taki straszny jak o nim piszą, druga
          generacja świetna), Renaulty, Hilman "Diabełek", NSU, Volkswagen Typ 3,
          etc.

          My kupiliśmy gotowca - kosmiczną dla nas technologię - kilka lat
          później, w postaci nowiutkiego nadwozia z lekko odgrzanymi
          komponentami. Fakt, że dawały wstydu w Europie końca lat 60.
          Silnik OHV serii 115/116 inż. Aurelio Lamprediego, to był przyzwoity
          wynalazek o klasycznej konstrukcji, ale bez powiązań z latami 30., jak
          niektórzy kit wciskają.

          Polonez:
          + Wymiata pod względem bezpieczeństwa biernego i urody wnętrza. Jasny
          brąz foteli i wykładzin, poprzecinany czernią, chromowane listewki,
          piankowy sufit i daszki przeciwsłoneczne. Wypasiony zestaw wskaźnik,
          dodatkowe lampki oświetlenia wnętrza. I wszystko działa.
          + Ten egzemplarz ma przyzwoicie zestrojony silnik. Płynnie rozwija moc
          od 1500 obr/min. Nie ma zawahań przy zmianie obciążenia, co jest
          przypadłością FSO. Powyżej 3000 obr/min, gdy otworzy się 2. gardziel,
          robi się prawie dzik. Wysokich obrotów jednak nie lubi.
          + Ogrzewanie a la ruski piecyk.
          + Lżej niż w Skodzie sterowane (linką) sprzęgło, przy tej samej
          (świetnej) precyzji.
          +/- Resorowanie jest niby mercedesowskie, ale niekonsekwentne. Za
          często czuć w nim bezwładność ciężkiego tylnego mostu.
          -/+ Specyficzne zachowanie na szosie. Generalnie jest wyraźnie
          podsterowny. Prawie jak stary przednionapędowiec, tylko bez wpływu
          napędu na koła kierowane. Za każdym razem, gdy dobierze się ciut
          wadliwy tor jazdy na łuku, czuć ten jego okrutnie ciężki przód, a
          kierowca stawia duży opór. Żeby wykrzesać odczuwalną nadsterowność,
          trzeba zdecydowanego otwarcia przepustnic. Obu! Ale zabawa tymi cechami
          może być zaletą. Lekko dodając gazu w łuku, można brać zakręty
          neutralnie. Chociaż osiąganie tego stanu wymaga zegarmistrzowskiej
          precyzji.
          Warto olać zalecenia FSO dot. ciśnienia powietrza w oponach (!).
          Nie wiem, co miał autor na myśli, zalecając 1.8 z przodu i 2.0 kG/cm
          kw. z tyłu. Z ciśnieniem 2,0-2,2/1,8-1,9 kG/cm kw. dla jazdy solo
          Borewicz prowadzi się wyraźnie precyzyjniej i mniej zwaliście.
          - Cztery biegi, przy tej mocy i przełożeniu przekładni, to jakieś qui-
          pro-quo. Nawet jeżeli naśladujemy cruising. (Ten punkt zniwelowała
          dyskretna skrzynia 5-biegowa z Caro).
          - Ten egzemplarz generuje sporo mechanicznego hałasu. W kabinie nie
          jest cicho. Zapewne 1500 Lux były lepiej wygłuszone. Mały plus za
          klasyczną "polonezowską chrypę", słyszalną w pewnych zakresach obrotów,
          gdy opuszczę okno. :P
          - Złoty kompromis luzu w praktycznie nowej przekładni kierowniczej
          (stara obudowa, nowe flaki) i sił na kierownicy nie został osiągnięty.
          Mamy zatem dość lekko obracającą się kierownicę, ale musimy przymykać
          oko na 5-10' luzu na kole.
          - Dychawiczna wentylacja z dmuchawą hałaśliwą jak odkurzacz.
          - Szosowe zuzycie paliwa zaczyna się od 7 l/100 km przy V=80 km/h. I to
          z 5. biegową skrzynią. Nadążanie za współczesnym ruchem pozamiejskim
          wymaga około 9 l/100 km.

          Skoda
          + Doskonałe fotele przednie, ale to akurat specyfika kupety. Wygodne
          prawie jak w Renaulcie 18, jeśli ktoś miał kiedyś do czynienia.
          Trzymanie boczne lepsze.
          + Poziom hałasu wewnątrz niewiele odstający do współczesnych małych
          aut. (W teście z 1985 r. Francuzi zmierzyli Skodzie 73 dB(A) przy 100
          km/h, Polonezowi 77 dB(A). W praktyce, dzieli je przepaść akustyczna).
          + Praktycznie zerowy poziom wibracji (pomimo starych poduszek!) i
          świetnie brzmienie silnika w kabinie. Substytut garbusowego boksera,
          ale miękki i cichszy.
          + Oddawanie mocy i momentu zawsze odbywa się płynnie, bez zawahań i
          czknięć. Ta sztuka, o dziwo, umie też wchodzić na pełne obroty bez
          wrażenia, że okłada się ją batogiem.
          + Szosowe zużycie paliwa zaczyna się od 6-6,5 l/100 km przy tempie 80-
          90 km/h. Co ciekawe, jazda do 110 km/h kosztuje najwyżej 1 litr więcej.
          + Ogrzewanie z kategorii ruski piecyk.
          + Leciuteńko obracająca się kierownica (przy przekładni zębatkowej),
          świetna precyzja i "feedback", czyli jakość przekazywania informacji z
          kół na ster.
          +/- Też jeździ specyficznie, ale zalety przeważają. Przy powolnej
          jeździe, czyli w klasycznych skrętach w przecznicę z ujętym gazem, jest
          podsterowna. Nie, nie mylę pojęć. Poszerza skręt. Im bardziej ślisko,
          tym szerzej.
          Zmienia się to o 180 stopni przy prędkościach szosowych. Wtedy
          rzeczywiście jest wyraźnie nadsterowna. Na zakrętach prowadzi się ją
          kierownicą i gazem. Im szybsza jazda, tym gaz ma więcej do powiedzenia.
          I to jest w niej piękne, z mojego punktu siedzenia.
          (Informacja dla jeżdżących kiedyś zwykłymi 105/120 - z nową osią tylną
          Skody 130/135/136 prowadzą się podobnie jak zwykłe sedany, ale mają
          dużo spokojniejsze reakcje, a na zakrętach potrafią bezpiecznie
          pojechać realnie o 10-15 % szybciej).
          Nie przechyla się, ani nie nurkuje przy hamowaniu tak dramatycznie jak
          Polonez. Co ciekawe, na boczny wiatr reaguje mniej nerwowo niż wiele
          współczesnych toczydełek (np. Swift a.d. 2003 jest gorszy). Niestety,
          utrzymywanie toru jazdy na wprost wychodzi jej tylko poprawnie. :/
          - Sprawnie jeździ w wąskim zakresie 2500-4000 obr/min. Poniżej
          dotkliwie brakuje niutonometrów, powyżej kilowatów.
          - Katalogowa dynamika nijak się ma do subiektywnych wrażeń. Samochód
          robi wrażenie słabszego, jakby robił 0-100 km/h w 25 s. Piąty bieg
          służy jedynie do utrzymywania prędkości.
          - Wspomniana niedociążona przednia oś, przy wręcz porschowskich
          przednich zaciskach 4-tłoczkowych (licencja Dunlop), wymaga zimnej krwi
          przy hamowaniu awaryjnym. Trzeba zaczynać łagodnie, żeby przednie koła
          zdążyły się dociążyć.
          - Sterowanie ogrzewaniem typu OFF-ON. 0 lub 100 % mocy. W Polonezie da
          się uzyskać wartości pośrednie.
          - Tutaj też dychawiczna wentylacja z hałaśliwą dmuchawą. Łatwiej jednak
          utrzymać niezaparowane szyby.

          Gdy porównać je bagażnikowo, wychodzi remis. W Polonezie z 1982 roku
          jeszcze nie rozkłada się oparcie tylnej kanapy.
          W obu skrzynie biegów działają przyzwoicie.
          W obu za kółkiem najlepiej czuje się włoski goryl. Mający krótkie nogi
          i długie łapy. W obu klawiszologia jest bardzo losowa. W obu są
          przyjazne dźwigienki przy kierownicy. Te w Skodzie (na licencji brytoli
          z Lucasa) wydają się bardziej wypasione (np. kierunkowskazy, zmiana
          świateł i klakson w jednym), ale zawsze wolę dawny system fiatowski.

          Polonez imponuje wyposażeniem, świetnie wygląda i nieźle przędzie moc.
          Niestety, na szosie zachowuje się jak kawał ciężkiego żelastwa.
          Jakby potrzebował męskiej ręki do wychowania. :P

          Skoda jest zwinniejsza i lżejsza (obiektywnie i subiektywnie). Chętniej
          i czujniej podąża za kierownicą. Nawet przy kłapouchowatej dynamice,
          daje kierowcy więcej przyjemności i mniej męczy fizycznie.

          * * *
          Każda ocena jest indywidualna i subiektywna.

          Dziś najważniejsze, że oba samochody są charakterne. :DDDD
            • krakus.mp Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 13:45
              Dzięki za wskazówki dotyczące wartości auta.
              Egzemplarz który posiadam faktycznie jest wart nie więcej niż 1200-1500zł.
              Przynajmniej tyle dają mi dwaj goście (młode chłopaki chcące mieć coś
              wyjatkowego). A mnie się szkoda rozstać z tą skodovką, bo planowałem odnowić jej
              lakier i wyrychtować ją na cacy. Na planach się chyba zakończy, bo .....brak
              miejsca w garażu na skodzinkę (Focus ją wygryzł). :)
              • lexus400 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 14:13
                krakus.mp napisał:
                A mnie się szkoda rozstać z tą skodovką, bo planowałem odnowić je
                > j
                > lakier i wyrychtować ją na cacy.

                ....a po co Ci krakus takie strucle?? nie masz czego żałować, sprzedaj to gówno
                jak tylko są chętni bo wartości to ona nabierze jak już pieniądze nie będą Ci
                potrzebne:))
          • simr1979 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 16:02
            Niestety nie mam w tej chwili czasu ani mozliwosci (padl mi komp) na szersza wypowiedz, ale tyle dam rade z komorki napisac, ?e do obu aut mam stosunek obojetny i zadne z nich nie ma dla mnie charakteru i ?e Czechow uwazam za zachodnioeuropejczykow (w przeciwienstwie do Polakow), ale to nie znaczy ?e robili w latach 60, 70 i 80-ych lepsze samochody od Wlochow! Pzdr :)
            • cracovian Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 18:18
              Tez nie uwazam specjalnie, ze jeden jest lepszy od drugiego, ale
              pamietam, ze swego czasu nasza 125L sprzedala sie praktycznie jak na
              licytacji i od reki, a w przypadku Poloneza nie bylo praktycznie
              zadnego zainteresowania. Palil chyba jak smok w porownaniu do Skody.
            • rapid130 Re: Skoda 105 Lux 16.06.10, 21:27
              :DDDDDD

              Zgoda. Niestety, Polski FIAT 125p z lat 60. a Polonez lub FSO 1500 a.d.
              1983, to jest inny świat pod względem jakości i dopieszczenia. Chociaż
              wypuszczone przez tę samą fabrykę.

              Zawsze mnie zdumiewało jak cicho, miękko i elegancko pracują wczesne PF
              125p 1300. Przynajmniej, te które znam.

              Włochom też nie wszystko idealnie wychodziło.
              Przednie zawieszenie naszego 125p (czyli włoskiego 1300/1500) niby jest
              wypasioną konstrukcją - podwójne wahacze poprzecznej długości -
              zasadniczo taką samą jak skodowskie. Ale coś italiańcom geometria
              dziwna wyszła... Co prawda fiatowska przednia oś daje radę pod względem
              komfortu, ale jest strasznie podatna na nurkowania i przechyły.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka