Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęścia.

21.06.10, 08:19
Wczoraj byłem na fajnej wycieczce. Wracam coś mnie tak dziwnie bujnęło na
dwóch zakrętach, się zastanawiam co to było... Dogania mnie facet z tyłu i
mruga do mnie i trąbi, zjeżdżam na bok, uchylam szybę - dostaję info o kapciu.

Jeszcze trochę powietrza było, dlatego jakoś się jechało, ale już było źle.
Dwa gwoździe czy insze żelastwa są, nie wiem, czy oponę się uda naprawić tak
jeden jest paskudnie wbity.

Zmieniłem na dojazdówkę, przy okazji odkrywając że nie jest to jednak do końca
przemyślane - super, że dojazdówka się fajnie mieści pod podłogą bagażnika,
ale jak się nią założy, to nie bardzo się chce normalne koło zmieścić do
bagażnika w ogóle :-) Dobrze, że jest spłaszczone w jednym miejscu, to po
przesunięciu oparcia fotela jakoś na wcisk weszło ;-)

Dzisiaj chcę rano jechać do pracy, a tu patrzę, z przodu też flak. I znów - do
końca jeszcze nie zeszło, ale już jechać się nie da za bardzo. Noszkurwa :-)
    • t-tk Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 09:18

      >
      > Dzisiaj chcę rano jechać do pracy, a tu patrzę, z przodu też flak. I znów - do
      > końca jeszcze nie zeszło, ale już jechać się nie da za bardzo. Noszkurwa :-)

      Zepsute auto kupiłeś ;-)
      • tomek854 Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 09:39
        Jak kupowałem, to było dobre :-)
        • edek40 Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 12:27
          Zaczy sie, ma wady ukryte. Tego bym sie trzymal w procesie z dealerem ;)
    • polokokt Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 13:00
      dojazdówka to i tak lepiej, niż co raz powszechniej stosowana pianka naprawcza.
      Złapałem jakiś czas temu gwoździa (ot, taki sobie gwóźdź) no i niestety okazało
      się, iż auto którym się poruszam, ma tylko kompresor z nakręcaną na niego pianką
      (producent: Continental) i takim zestawem pompuje się koło. Fakt, działa
      rewelacyjnie, napompowałem, ruszyłem i się wszystko szczelnie zakleiło.
      Dojechałem do wskazanego przez właściciela pojadu warsztatu gdzie od razu
      przystąpili do naprawy i jak się okazało, w przypadku użycia pianki, należy
      wymienic oponę na nową (pewnie w Polsce a się to wyczyścić, ale... mówię tutaj o
      tym co fabryka zaleca). A ponieważ inna zasada mówi o konieczności wymiany opon
      na całej osi, to wymienili dwie. i tym sposobem jeden mały gwoździk kosztował
      wartość dwóch nowych opon + koszt robocizny.... Zdecydowanie prywatnie w aucie
      będę woził koło dojazdowe. A ta cała pianka, pomimo że wygodna to chyba jest
      mocno forsowana przez firmy oponiarskie, bo niewątpliwie koszt naprawy przebitej
      opony za 30 PLN kontra zakup dwóch nowych opon za 500 PLN to jest różnica w
      zarobku firmy...

      Pozdrawiam.
      • edek40 Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 13:11
        I tyle w temacie kosztownych unowoczesniej, sluzacych poprawie bezpieczenstwa i
        komfortowi kierowcy. Acha, rowniez niezawodnosci pojazdu :)
      • tomek854 Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 21.06.10, 20:10
        > tym co fabryka zaleca). A ponieważ inna zasada mówi o konieczności wymiany opon
        > na całej osi, to wymienili dwie.

        Ja wymieniłem jedną, bo gwóźdź miał z 10 cm i przebił też boczną sciankę...

        Trochę się dziwnie czuję mając leciutko inne opony na tej samej osi, ale w
        Szkocji jest to legalne jak długo gatunek bieżnika jest ten sam, więc niech
        sobie będzie na razie, póki nie mam kasy... Zresztą w Nissanie takie na razie to
        były dwa lata :P

        Oponka jest o 20 tańsza, bo mnie nie było stać na taką samą yokohamę, to
        zakładam, że się będzie o połowę szybciej zużywać, to szybko dogoni tą drugą i
        wymieni się już obie :P
      • polokokt Re: Pierdziszonek nie ma wulkanizacyjnego szczęśc 23.06.10, 15:11
        przypomniało mi się jeszcze. Nabój ze środkiem wypełniającym starcza na jedno
        koło. Koszt nowego naboju w Fordzie to 70 PLN :) Przypuszczam, że ten kompresor
        też nie jest wieczny (Pan w serwisie dziwnie mnie pytal, czy kompresor tez
        chce....) i po 2 max 3 użyciach sam się "zapaćka" tą pianką, więc wtedy trzeba
        doliczyc jeszcze jakies 230-250 na nowy kompresor.
        Pozdrawiam
Pełna wersja