tomek854
21.06.10, 08:19
Wczoraj byłem na fajnej wycieczce. Wracam coś mnie tak dziwnie bujnęło na
dwóch zakrętach, się zastanawiam co to było... Dogania mnie facet z tyłu i
mruga do mnie i trąbi, zjeżdżam na bok, uchylam szybę - dostaję info o kapciu.
Jeszcze trochę powietrza było, dlatego jakoś się jechało, ale już było źle.
Dwa gwoździe czy insze żelastwa są, nie wiem, czy oponę się uda naprawić tak
jeden jest paskudnie wbity.
Zmieniłem na dojazdówkę, przy okazji odkrywając że nie jest to jednak do końca
przemyślane - super, że dojazdówka się fajnie mieści pod podłogą bagażnika,
ale jak się nią założy, to nie bardzo się chce normalne koło zmieścić do
bagażnika w ogóle :-) Dobrze, że jest spłaszczone w jednym miejscu, to po
przesunięciu oparcia fotela jakoś na wcisk weszło ;-)
Dzisiaj chcę rano jechać do pracy, a tu patrzę, z przodu też flak. I znów - do
końca jeszcze nie zeszło, ale już jechać się nie da za bardzo. Noszkurwa :-)