1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat pozniej

22.06.10, 05:26
od prawie 10 lat jezdze w USA. na poczatku czerwca przejechalem w Polsce 1000 km - oto kilka uwag, glownie porownawczych.
drogi jakie byly takie sa - stare i dziurawe, za wyjatkiem kawalka A2 - katowice-krakow.
Ilosc znakow mnie przeraza, bywaly momenty ze nie bylem w stanie ich wszystkich wylapac, szczytem byl znak koniec ograniczenia predkosci jakies 30m przed skrzyzowaniem, tylko po to aby ustanowic takie samo ograniczenie zaraz za skrzyzowaniem - sporo schumacherow musi byc w polsce.
na trasie wawa-lodz bylo jakies 20 pare fotoradarow, cholernie upierdliwe, ale przynajmniej jest tablica na tyle wczesniej ze moglem zwolnic do przepisowej, wiem ze wiekszosc z nich nie dziala, ale wolalem nie ryzykowac.
parking w krakowie kosztowal mnie prawie tyle co w chicago, ciesze sie ze pozniej juz jezdzilem pociagiem.
jazda 9 osobowym renault traffic diesel to jakas zabawa masochistyczna, ale tylko do momentu jak wjechalem na stacje - 7,5 l/setke (tyle co moj malutki civic) poprawia samopoczucie. za to podobny fiat ma juz duzo mocniejszy silnik i da sie tym juz bezpieczniej jezdzic.
duzo nowych samochodow, maluch juz jest zadkoscia, zona zapragnella sie jednym przejechac, nie bylo okazji.
2h od janek (7 i 8 krajowa) do dworca centralnego w poludnie w srode to lekkie przegiecie, w niedziele bylo juz duzo lepiej
    • bassooner Re: 1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat poz 22.06.10, 09:33
      małe sprostowanie ta autostrada to A4... A2 to ta co to pójdzie od Świecka na
      wschód.
      co do znaków to fakt, widocznie ktoś z generalnej dyrekcji ma wuja co to
      produkuje znaki drogowe.
    • typson Re: 1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat poz 22.06.10, 10:22
      Drogi sa badziewne ale na pocieszenie dodam ze:
      - np w warszawie wiele jest całkiem przyzwoitych. Hanka sporo remontuje
      - 5 lat temu wiele dróg było w mega fatalnym stanie. Np 7ka byla jedna wielką
      koleiną. Wymieniono nawierzchnie od radomia do kielc. Od w-wy do radomia jest
      dwujezdniówka. Tylko za kielcami jest gorzej. Coś tam się dzieje, powoli ale się
      dzieje. Przez te 10 lat od Twojej poprzedniej bytności natężenie ruchu bardzo
      się zwiększyło a drogi zdążyły już sięgnąć dna i nieco sie od niego odbić. Stąd
      może wrażenie, ze jest tak samo jak 10 lat temu :)

      Fajnie z tym maluchem, dobry pomysł. W kraku jest gość co robi wycieczki
      trabantem. Obwozi przez nowa hute, zaprasza do mieszkania utrzymanego w stylu
      socjalistycznym i czestuje wódzią i ogóreczkami - trzeba było go poszukać :)
      • edek40 Re: 1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat poz 22.06.10, 11:11
        > - 5 lat temu wiele dróg było w mega fatalnym stanie.

        Kurcze, typ, wlasnie to samo przyszlo mi na mysl. 10 lat temu drogi byly na
        skraju przepasci. Potem zrobily zdecydowany krok naprzod. A od jakichs 4-5 lat
        zaczyna byc widac poprawe. Powolutku, ale widac. Fazi jednak slusznie zauwaza
        absurdalna mnogosc fotoradarow i znakow. Jednak powinien zauwazyc, ze budzet w
        potrzebie ;)
      • wo_bi Re: 1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat poz 22.06.10, 11:49
        typson napisał:

        > Tylko za kielcami jest gorzej. Coś tam się dzieje, powoli ale się dzieje.

        Za Kielcami nie jest tak źle. Zaliczyłem w ostatni piątek trasę Warszawa -
        Tarnów - Warszawa. Przed samym Tarnowem było słabo. (od mostu przez Wisłę, do
        Tarnowa).
    • emes-nju Re: 1000 km po polskich drogach, czyli 10 lat poz 22.06.10, 12:39
      Mnie w Polsce najbardziej irytuje nagromadzenie znakow. I dopoki sa to blaszki, to pol biedy. Ale coraz wiecej znakow, szczegolnie tych najwazniejszych (oznaczenie megakretynstwa, czyli wysepek czy przejsc dla pieszych) mruga na pomaranczowo majac zwrocic nasza uwage. I zwracaja! Na siebie... Bo np. pieszego ukrytego noca na wysepce zza pomaranczowego blyskacza z cala pewnoscia sie nie zauwazy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja