Dodaj do ulubionych

Już myślałem, że spłon ę z nerwów.

19.03.04, 20:01
Jadę dzisiaj z Chrzanowa na Oświęcim ul.Oświęcimską w Chrzanowie za jakimś
kretynem powożącym Daewoo Nubirę, ów kretyn posuwa lewymi kołami po osi ulicy
i tu musze nadmienić, że bardzo szerokiej odjeżdżając tylko na moment od osi
w trakcie mijania się z nadjeżdżającymi z przeciwka po czym wraca na oś
kontynuując "szaleńczą" jazdę z oszałamiającą prędkością 40/h.Wyprzedzić
kretyna - nie było możliwości więc zmuszony byłem ciągnąć się za nim, po
około 2-ch km zaczęła się procedura przygotowania do skrętu w lewo czyli
zwolnienie, wyrzucenie spadochronów, zaczep liny cumowniczej, silniki cała
wstecz, dojaz do miejsca skrętu, odbicie statku kosmicznego do prawego
krawężnika i zawinięcie w lewo w ulicę.Cała procedura skręcenia w lewo od
momentu zwolnienia z 40/h do około 20/h przebiegała na odcinku około 200m.
Kretyn nie był inwalidą (jedynie umysłowym) - brak oznaczeń, jechał sam, auto
było bez kratki więc podejrzewam, że nie wiózł jajek, poprostu nie znajduję
wytłumaczenia na takie debilstwo.Ciśnienie mi skoczyło maxymalnie.
Pzdr.
Obserwuj wątek
    • marekatlanta71 Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 19.03.04, 20:27
      Oj, opisujesz typowego kierowce z moich okolice w godzinach 2-4 po poludniu.
      Dziadki Cadillacami i Buickami sie wtedy wytaczaja na drogi i posuwaja sie z
      niewymuszonym wdziekiem. Mozna albo dostac szalu i wykitowac na zawal albo
      spokojnie jechac w ich tempie z raczka na zewnatrz rozkoszujac sie urokami wiosny.
      • sherlock_holmes Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 19.03.04, 20:40
        Takie zachoiwabia obserwuje w kazda soboite i niedizlee przed poludniem. Na drogi wyjezdzaja chyba wszyscy ktorzy boja sie jezdzic :)
        I jak w tygodniu czasem mam problem z nadazeniem za ruchem (tzn. musze troche cisnac, zeby nie zostawac w tyle na skrzyzowaniach), to w weekendy jestem przewaznie drugi. Pierwszy zawsze jest jakis cymbal w zakratowanej Astrze lub Vectrze kombi, czyli byznesmen, ktory nie uznaje swiąt i dni wolnych od pracy i korzystajac z luzniejszej drogi osiaga 140-160km/h w miescie...
        • tody1305 Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 19.03.04, 22:15
          Oni mają jeszcze jedną "fajną" cechę.
          Wloką sie 40, ale gdy dojeżdżają do skrzyżowania na którym właśnie zapala się
          pomarańczowe, to dostają małpiego rozumu i wtedy gaz do dechy. Oczywiście
          przejeżdżają, a ci którzy byli zmuszeni wlec się za nimi zostają i czekają na
          zmianę świateł. :(
          • lexus400 Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 19.03.04, 22:43
            tody1305 napisał:

            > Oni mają jeszcze jedną "fajną" cechę.
            > Wloką sie 40, ale gdy dojeżdżają do skrzyżowania na którym właśnie zapala się
            > pomarańczowe, to dostają małpiego rozumu i wtedy gaz do dechy. Oczywiście
            > przejeżdżają, a ci którzy byli zmuszeni wlec się za nimi zostają i czekają na
            > zmianę świateł. :(


            ....albo jeszcze inaczej - jadą przepisowe 50-60/h z daleka widać zielone
            światło a ONI hamują, hamują, hamują i w końcu zapala się pomarańczowe i STOP.
            Pzdr.
            • aankaa Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 19.03.04, 22:56
              lexus400 napisał:

              > ....albo jeszcze inaczej - jadą przepisowe 50-60/h z daleka widać zielone
              > światło a ONI hamują, hamują, hamują i w końcu zapala się pomarańczowe i STOP.
              > Pzdr.

              bo ONI wiedzą, że światła się zmieniają jak w kalejdoskopie
              i rozmawiając przez komórę, zmieniając bieg, grzebiąc w byznesowych papierach,
              przeglądając w klaptopie najnowsze notowania z giełdy już PRZEWIDUJĄ kolejny
              manewr :P

              aaaaaaa, i zapomniałam o jednym - w tzw międzyczasie myślą o
              żonie/kochance/narzeczonej/podwładnej/nad...(no właśnie, jak ?; w każdym razie
              o kobiecie)

              i jadą, jadą, jadą, hamują, hamują, hamują ...
              • mejson.e5 kalejdoskop 19.03.04, 23:01
                aankaa napisała:

                > lexus400 napisał:
                >
                > > ....albo jeszcze inaczej - jadą przepisowe 50-60/h z daleka widać zielone
                > > światło a ONI hamują, hamują, hamują i w końcu zapala się pomarańczowe i S
                > TOP.
                > > Pzdr.
                >
                > bo ONI wiedzą, że światła się zmieniają jak w kalejdoskopie
                > i rozmawiając przez komórę, zmieniając bieg, grzebiąc w byznesowych papierach,
                > przeglądając w klaptopie najnowsze notowania z giełdy już PRZEWIDUJĄ kolejny
                > manewr :P
                >
                > aaaaaaa, i zapomniałam o jednym - w tzw międzyczasie myślą o
                > żonie/kochance/narzeczonej/podwładnej/nad...(no właśnie, jak ?; w każdym razie
                > o kobiecie)
                >
                > i jadą, jadą, jadą, hamują, hamują, hamują ...

                Mylisz się aankaa - tacy to jada 140 po mieście, ci co jadą 40-ką nie mogą
                podzielić uwagi na inną czynność niż kierowanie. To tak wciąąąągaaaa....

                Mejson
    • mejson.e5 Powolność nieprzepisowa 19.03.04, 22:58
      Niestety u nas (upraszczając i uogólniając) spotyka się dwie skrajności -
      Nieśmiertelnych pędzących pedał-dno niezależnie od warunków na drodze i
      majestatycznych w kazdym ruchu powolnych Śmiertelnych.
      Jakby jazda z przestrzeganiem ograniczeń prędkości wykluczała zgrabne
      przyspieszanie.

      Odnosi się wrażenie, że ograniczenie maksymalnej prędkości rozwijanej przez
      takich kierowców wymusiło powolność w każdej czynności - przyspieszania,
      hamowania i zmiany pasa ruchu czy kierunku jazdy.

      Nie wiem, kto mnie bardziej wkurza, ale Niesmiertelnych mam okazję widzieć
      bardzo krótko, podczas gdy tych drugich naoglądam się do upojenia.

      Spoko, lexus, pomyśl, ze to jazda np w kolumnie gości weselnych.
      Im dłużej, tym fajniej...

      Mejson
      • lexus400 Re: Powolność nieprzepisowa 19.03.04, 23:36
        mejson - znasz juz mój stosunek do przepisów i do prędkości poruszania się po
        drogach, więc chyba domyślasz się co ja przeżywałem jadąc za tym kretynem,
        jazda jak piszesz
        "> Spoko, lexus, pomyśl, ze to jazda np w kolumnie gości weselnych.
        > Im dłużej, tym fajniej..."
        ta "kolumna gości" ograniczyła się do jednego auta a przed nim jak okiem
        sięgnąć wolna droga, za mną ustawiła się też niezła kolejka ale ja zjeżdżałem
        do krawężnika aby nikt nie pomyślał, że to ja się tak pierd...ę na drodze.
        Pzdr.
        • tody1305 Re: Powolność nieprzepisowa 20.03.04, 00:03
          To może wprowadzić zmianę do kodeksu.
          Przejeżdżanie obok takiego ktosia nie jest wyprzedzaniem tylko omijaniem.
          I wtedy nie ja dostanę mandat za wyprzedzanie na ciągłej, tylko on za
          parkowanie w niedozwolonym miejscu. :)
          A tak na poważnie.
          Słyszałem,że w którymś ze stanów jest przepis,że jeśli jedzie za tobą wiecej
          niż 5 samochodów, to masz obowiązek zjechać do prawej krawędzi i umożliwić im
          wyprzedzanie. I podobno policja to egzekwuje.
          Ech pomarzyć.
          • loveandpeace Re: Powolność nieprzepisowa 20.03.04, 12:23
            ja nieodmiennie dziekuje KOMUS NAJMADRZEJSZEMU Z WSZYSTKICH MEDRCOW za to, ze
            nie wpadl na pomysl umozliwienia komunikacji miedzy kierowcami na drodze. a
            wystardczyloby wpasc na glupi pomysl umieszczenia na dachach samochodow
            niewielkich ale monych glosniczkow. wyobrazacie sobie te wrzaski i wiachy na
            ulicach i drogach? :)))))

            serdecznie
            lip
    • tomek854 Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 22.03.04, 13:48
      Ja kiedys zastosowalem sposob na takiego, choc nie polecam. A najzabawniejsze bylo to, ze
      widzialem go jeszcze potem 2 razy :))) To jest dosyc niewiarygodne...

      Jade sobie z W-cha, FSO 1500 ok 100-110 nie wiecej.

      Przede mna skoda Fabia, 80-90.
      Nowiutka, prosto z salonu ( widac po tablicach) kiepsko sie wyprzedza duzym fiatem, no ale
      w koncu mi sie udalo...

      chwile potem wyprzedzil mnie patrzac z pogarda na moj samochod i znikl za zakretem
      Dogonilem go 2 km dalej, znowu jechal 80

      Patrz punkt pierwszy... ( i tak iles razy)

      Za ktoryms razem razem zmienilem taktyke: tego nie polecam ale juz mnie wkurzyl fagas:
      lewa noga na hamulec, na wszelki wypadek i na zderzak facetowi. Jak tylko wskaznik
      predkosciomierza zblizal sie do 80 dlugie i klakson. Dlugo tak nie wytrzymal, przyspieszyl i
      dogonilem go przed samym Wroclawiem gdzie zjechal mi na pobocze (trawiaste!) zebym
      mogl go wyprzedzic.

      Ale teraz bedzie najlepsze: dzien pozniej jechalem sobie legnicka (mozna 80 czy 70) i ta
      sama skodinka jechala sobie srodkowym pasem jakies 50. Wyprzedzilem go z prawej strony
      ( to wogole inna historia: na Legnickiej we Wroclawiu zamiast tasowac sie na pasie lewym i
      srodkowym wyustarczy jechac prawym pasem, ktory jest pusty. To samo na 5 w Lesznie :) )

      Kiedy dojechalem do swiatel ten dogonil mnie i pokazal swojemyu synkowi siedzacego obok
      na mnie i postukal sie w glowe. Pewnie opowiadal co bylo wczoraj...

      3 dni pozniej wracalem z Krakowa i jakis cymbal jedzie srodkowym pasem autostrady 80 na
      godzine ( moze autko niedotarte i trZeba oszczedzac) Poznalem, ze to on, bo to dopiero byly
      pierwsze wroclawskie blachy z litera na koncu zajechalem go z prawego pasa ( mozna pozaa
      terenem zabudowanym wyprzedzac z ptrawej na 3-pasmowce - nie ma nic o tym, ze
      autostrrady sa wyjatkiem) zrownalem sie z nim, zapalilem lampke w kabinie zeby mnie
      poznal, bo to byla taty Felicia, zatrabilem, pokazalem go tacie palcem postuklalem sie w
      glowe, pokazalem jezyk (czasem mam odpaly) zgasilem lampke i pojechalem szybciej. Ale
      go wzielo na ambicje - do samego wrocka siedzial mi na ogonie a jechalem ze 140! ( o, jezu,
      coz za szalencza predkosc na autostradzie)

      Taka glupia sytuacja ale kto by pomyslal, ze mozna 3 razy ten sam samochod spotkac..

      Chociaz z drugiej strony... Ile we wrocku jest samopchodow... Tylko ze onesa wszystkie takie
      same, ale jak sie jakis wyroznia, to od razu widac... Np. prawie w kazdym tygodniu widuje
      volvo amazon czarne na bialych kolkach, a takim zabytkiem to sie chyba na co dzien nie
      jezdzi.. Wiec to moze nic dziewnego...
    • remo29 Re: Już myślałem, że spłon ę z nerwów. 23.03.04, 09:02
      Moimi faworytami są kierownicy-lewopasmowcy. Barierka oddzielająca dwa kierunki jazdy jest jak magnes. Chcąc takiego gościa wyprzedzić można:
      a) czekać wlokąc się za nim
      b) "usiąść" chamsko na dupie
      c) trąbić/mrugać
      d) wyprzedzić prawym pasem
      Jeśli mamy do czynienia ze zwykłym gapciem, to jedna "seria" z kierunkowskaza odnosci skutek. Jeśli jest to rozkojarzona wiosennie pani, to wystarczy delikatne "tit-tit!" (wszak damy w lusterka nie patrzą, więc mruganie odpada). Jeśli to ścigant - Władca Lewego Pasa - to gorzej; taki odpuści dopiero jak zobaczy, że "nie da rady" uciec goścowi, który siedzi mu na dupie. Jeżeli jednak jest to zatwardziały, nasz - przaśny, przenno-buraczany Marian z Pierdzichowa, to NIE ZJEDZIE dla zasady. Bo ON tak chce i żaden dupek nie będzie mu trąbił, mrugał ani tym bardziej siedzał na zderzaku. Marian jeździł tak już w latach 70-tych maluchem, jeździł w latach 80-tych polonezem, w 90-tych golfem, to i teraz tak jeździ (czymkolwiek jest jego nowa fura), bo jest DOŚWIADCZONYM kierowcą i przejechał setki tysięcy km. Żaden szczyl nie będzie go strofował wmyśl zasady "nie ucz ojca dzieci robić".
      W takim wypadku pozostaje strzał z prawego pasa.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka