emes-nju
25.01.11, 12:32
Na dzisiejszy wczesny poranek (10 rano - toz to swit nieomal) bylem umowiony z pania z Zumi w celu przedluzenia umowy. Z domu wyszedlem z zapasem. Nie wzialem jednak pod uwage mojej frau, ktora juz w aucie przypomniala sobie, ze zapomniala czy wylaczyla prostownice do wlosow.
Na starcie zlapalismy wiec lekka obsuwe, bo parkuje daleko od domu.
Bylem w odleglosci kilku km od zakladu - jednoczesnie rzuciem okiem na zegarek (byla 9:55) oraz zauwazylem samochod oklejony reklama Zumi. Przyznam sie, ze troche mnie spielo. Spialem wiec Alfeczke. Nawet nie jechalem szybko. Tylko, ze mocno ofenzywnie. Wdupilem sie pod auto Zumi i usilowalem oderwac sie od przeciwnika.
Nie udalo sie... Przed zakladem zaparkowalismy jedno za drugim. Pani jak mnie zauwazyla, wykrzyknela z oburzeniem: TO PAN!!! A ja sie zastanawialm co to za wariat jedzie!
Skonczylo sie na smiechu, ale troche mi wstyd.