mrzagi01
01.06.11, 07:57
W sobotę moja fraulein i junior dokonywali przemieszczenia koleją żelazną (TLK- PKP IC)na trasie Gdynia Główna-Wrocław Główny. Jako koordynator podróży i odpowiedzialny za odbiór rodziny z peronu we Wrocku zasięgnąłem informacji u pierwszego domyslnego źródła tj. w internecie, gdzie stało tak:
Gdynia Główna, odjazd- 15:55 Wrocław Główny, przyjazd- 23:47
Dokładnie o 15:55 nieślubna zatelefonowała do mnie z komunikatem, że pociąg ruszył. "Nooo... punktualnie!" wyraziłem się z uznaniem. A ona na to, ze wcale nie punktualnie, tylko opóźniony bo w gdyńskiej wersji rozkładu jazdy stoi:
Gdynia Główna, odjazd- 15:40 Wrocław Główny, przyjazd- 23:32
Wieczorem natomiast (a właściwie nocą) snując się po peronie przebudowywanego dworca we Wrocławiu przeczytałem na tamtejsztm rozkładzie jazdy:
Gdynia Główna, odjazd- 15:28 Wrocław Główny, przyjazd- 23:15
Swoją drogą pociąg zostal zapowiedziany jako opóźniony ok. 30 minut a przyjechał o 23:55.
Taka sobie duperelka... :)
Ciekawym czy ludziska które zjadą na Euro udźwigną takie coś intelektualnie?