Dodaj do ulubionych

A ja się wczoraj bujałem dużym :-)

26.06.11, 03:52
Nasza firma jest malutka, ale ma bardzo fajne relacje z wielkimi graczami na rynku (Agility, Davies Turner, DHL...)

No i te relacje są tak utrzymywane, że często wykonujemy sobie nawzajem rózne uprzejmości. I jako że mam odpowiednie prawo jazdy, wczoraj szef mnie poprosił, abym w ramach takiej przyjacielskiej przysługi dla zaprzyjaźnionej firmy pobujał się trochę cięzarówką. Kurs do Inverness wzdłuż Loch Lomond, potem przez Glencoe, Fort William, i wzdłuż Loch Ness. Powrót przez Perth. Taką wycieczkę to ja z miłą chęcią, tym bardziej że to już ponad rok jak nie siedziałem za kółkiem niczego większego.

Trochę mi mina zrzedła jak zobaczyłem czym będę jechać, bo przedpotopowy jak na brytyjskie warunki (rejestracja X, czyli jakiś 1999 rok bodajże) Mercedes wypełnił mnie od razu wypasionymi przez lata doświadczeń z Brytyjską kulturą techniczną obawami na temat jego stanu technicznego...

Okazuje się niepotrzebnie. Jeszcze w UK nie widziałem tak ładnie utrzymanej cięzarówki. W kabinie czyściutko i pachnąco, nadwozie nieco podrdzewiałe, ale wszystko działa na dotknięcie...
Jednyną rzeczą która nie działała były lampki konturowe z tyłu. Po za tym śmigał jak nowy.

https://img217.imageshack.us/img217/222/img0295n.jpg

I tak Wam powiem, że lubię jeździć cięzarówką. Zupełnie inna jazda to jest - wszystko się dzieje powoli (szczególnie w tym mercedesie z sześciobiegową skrzynią biegów - tam pojęcie "przyspieszenie" jest gdzieś tak od czwartego biegu w górę nieznane), siedzi się wysoko, ładnie wszystko widać, jest cicho (nawet w takim klonkrze jest ciszej niż w sprinterze, a co dopiero w jakiejś nowiutkiej Scanii na przykład) no i jazda jest dużo bardziej wymagająca, bo trzeba pamiętać o rozmiarach pojazdu.

Szczególnie na ciasnych szkockich dróżkach. Pobawiłem się trochę w mejsona i nakręciłem filmiki, ale po pierwsze strasznie trzęsie (nie mam żadnych bajeranckich montaży, po prostu gorilla tripod zawinąłem na barierce od łóżka, niezbyt stabilnie to wyszło) a po drugie są jeszcze nudniejsze niż mejsonowe, ale jak ktoś ma ochotę zobaczyć, jak wygląda świat z kabiny takiego większego bzyczka, to podam linki jak się na youtube wepchną.

Co jeszcze - zapomniałem już o tym, jak jednak wiele agresji i bezmyślnosci jest wśród kierowców osobówek wobec większych i wolniejszych pojazdów.

I tak parę obserwacji:
- jeszcse na opłotkach w Glasgow na rondzie jakiś idiota z prawego pasa (rondo dwupasmowe i ja na swoim pasie mieszczę się ciężarówką "na styk") zajechał mi drogę w ramach akcji "prostujcie drogi panu". Wskoczyłem tylnym kołem na krawężnik, szybki rzut kątem oka w lusterka wykazał, że zaraz uderzę w sygnalizator, więc gwałtownie zahamowałem.

Rezultat - kanonada klaksonów z tyłu. Na tym przykładzie widać jak łatwo kierowcy ciężarówek zebrać cięgi za niewinność.

Inny przykład: idiota wyprzedzający "na ślepo" na zakręcie. Znowu mnie zmusił do hamowania. Uratowałem ćwokowi życie, bo z przeciwka jechał wielki TIR z drewnem. A okazało się, że wyprzedzanie było tylko dla zasady "bo nie będzie mi taki zawalidroga widoku psuć". Kierowca ów okazał się jednym z "mistrzów prostej", a że prostej nie było zbyt wiele, to mnie blokował przez kilkanaście mil jadąc z prędkością najbardziej uciążliwą dla mnie - zmuszającą mnie do ciągłego zmieniania biegów z 5 na 6 i odwrotnie. Tymczasem skoro z niego taki mistrz kierownicy, to chyba mógł te zakręty swoją corollą pokonywać nieco szybciej? Ja 18 tonowym mercedesem z 6,5 tonowym transformatorem na pace mógłbym (gdyby nie on) jechać znacznie szybciej i wciąż byłoby bezpiecznie.

Kolejny przykład: samochód wyjeżdza z podporządkowanej. Jest trochę miejsca przede mną, mrugam światłami żeby go wpuścić. Wjeżdża przede mnie, dziękuje mi uprzejmie podniesieniem ręki (zwykle kierowca ciężarówki tego nie widzi, bo siedzi za wysoko, ale to akurat była terenówka) po czym wyjmuje mapę i zaczyna ją studiować jadąc 30 mph i slalomując, bo tylko od czasu do czasu sprawdza gdzie jedzie, więc trudno utrzymać mu się na pasie oglądając jednocześnie mapę...

To jednak nie jest takie upierdliwe jak idioci, którzy wyprzedzają tylko po to, żeby za kilkaset metrów zatrzymać mnie skręcając w prawo. Blokują cały sznur samochodów jadących za mną. Gdyby mnie nie wyprzedzili, do prawoskrętu ustawili by się za mną a osobówki bez problemu ominęły by ich z lewej. Ja jestem za szeroki wiec muszę stanąć. I NIKT ich nie ominie. Na szczęscie jak to w UK zaraz ktoś z przeciwka zatrzymywał się aby ich przepuszczać.

Co do sznuru samochodów - podczas mojej podróży kilkuktornie zjeżdżałem do zatoczki żeby przepuścić skumulowany za mną ruch samochodów. Wielokrotnie też "wspierałem" kierowców kierunkwowskazami sygnalizując kiedy mogą wyprzedzić. Oczywiście zawsze znalazł się jakiś mądry który nie wpadł na to, że można zredukować i w rezultacie zamiast pięciu, wyprzedzał mnie tylko jeden, bo tyle to trwało...

Wracałem dwupasmówką i autostradą i tu powiem wam, że nigdy nie będę w stanie nachwalić się brytyjskich kierowców pod tym względem. Jeśli chciałem kogoś wyprzedzić (co rzadko mi się zdarzało, bo miałem nisko ustawiony ogranicznik, ale pod górkę dawałem radę bo byłem bez ładunku) to wystarczyły dwa - trzy mrugnięcia kierunkowskazem i już któraś z osobówek na prawym pasie mrugała mnie zapraszając do zmiany pasa.

Myślę, że gdyby w Polsce była taka kultura to znacznie zmniejszyłaby się liczba TIRów ciągnących lewym pasem przez pół kraju - bo ja, wiedząc, że zawsze mnie wpuiszczą, mogłem się chować na lewy po każdej wyprzedzonej ciężarówce przepuszczając kilka-kilkanaście szybszych pojazdów zanim przystąpiłem do wyprzedzania następnej...

No i na koniec jedna rzecz, której w cięzarówkach jednak nie znoszę. Tachograf. Ja wiem, że to dobre jest i dla kierowców, i dla bezpieczeństwa, ale człowiek się czasem może zirytować.

Otóz po pierwsze z moich planów obiadowych nic nie wyszło, bo dzięki robotom drogowym nie udało mi się legalnie dociągnąć do planowanego miejsca postoju i skończyłem na poboczu w środku pustki absolutnej ;-) No a potem już nie mogłem marnować czasu na obiad, bo czas naglił. Natomiast po wykonaniu owej waznej dostawy mijałem kilka miejsc w których mógłbym coś zjeść lub też sklepów spożywczych, ale zawsze były one w środku wiosek/miasteczek i nie było gdzie mojego sprzeta zatrzymać, a ja do tych, co blokują ruch nie należę (nawet pomimo tego, że jest to w UK akceptowane, bo ludzie zdają sobie sprawę z tego, że taki TIR GDZIEŚ musi sie zatrzymać).

Powracając sprawdziłem sobie czas i oszacowałem, że dam radę przed upływem regulaminowych 4,5 godzin jazdy dociągnąć do bazy. Ale kolejne korki i opóźnienia i nic z tego nie wyszło. Tymczasem ja, odzwyczajony od takiego automatycznego faszysty stojącego nad głową nie wziąłem tego pod uwagę i nie zaplanowałem dodatkowego postoju. Jak zadzwonił mi budzik, ustawiony dla przypomnienia, było już za późno, bo byłem na wlocie do Glasgow - M80. Tam nie ma gdzie się zatrzymać aż do samego celu mojej podróży. I tak dojechałem 20 minut przeginając z czasem pracy. Na szczęście w takich wypadkach jest to uwzględniane, więc wystarczyło napisać na odwrocie tarczki że opóźnienie wynikło z powodu korka na robotach drogowych a jak czas upłynął to nie było gdzie bezpiecznie i legalnie się zatrzymać. Jeśli nie nadużywać takiego wyjaśnienia, to VOSA (czyli tubylcze ITD) akceptuje takie wyjaśnienia - bo wiedzą, że droga nie zawsze pozwala na zatrzymanie się dokładnie po upływie 4.5 godziny. Z tego co wiem, to jest nawet taka niepisana zasada, że jeżeli kierowca musiałby w piątkowe popołudnie utkwić w odległości do 20 mil od bazy, to przymykają na to oczy ;-)

No więc to jest jedyna rzecz, której w ciężaróce nie lubię - jadąc busem czy autem zatrzymuję się wtedy kiedy mam taką potrzebę i ochotę i tam, gdzie jest mi wygodnie :-)

Ale i tak fajnie było, Davies Turner pytał, czy byłbym chętny u nich od czasu do czasu na zastępstwo. Powiedziałem, że jak najbardziej ;-)
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: A ja się wczoraj bujałem dużym :-) 26.06.11, 04:40
      Ach, no i zapomniałem powiedzieć, że miałem atrakcje turystyczne jak nigdy - najpierw widziałem parowiec z kołem z tyłu na Loch Lomond (z tego co wiem jednak nie pływa on pod parą tylko ma zastępcze nowoczesne silniki). Potem - parowy pociąg retro w Fort William. Potem stałem w korku na moście obrotowym aby przepuścić wielki drewniany jacht na Great Glen Canal.
      Tylko potwora z Loch Ness nie udało mi się zobaczyć ;-)

      No i jeszcze zapomniałem opisać wam paru scenek:

      Jadąc po krętej A82 wzdłuż Loch Lomond (filmik z wczorja się wrzuca, ale mam jeszcze parę innych nakręconych kilka lat temu, np ten
      www.youtube.com/watch?v=LzujS0RJ88Q
      myślę, że da to pewne pojęcie o takich drogach) siedział mi na zderzaku kretyn (w BMW - coś jednak jest nie tak z tą marką :P) , który co chwila się wychylał i uwieszony na klaksonie murgał światłami. Ciekawe czego oczekiwał - że wskoczę na drzewo żeby go przepuścić?

      Inni znowu - w kabriolecie - specjalnie po to zatrzymali się koło mnie, który zatrzymał się aby przepuścić sznur pojazdów za mną żeby mnie zwyzywać od idiotów którzy "biorą takiego juggernauta na taką ciasną górską drogę" i że to powinno być zakazane. To pewnie jacyś krewni niejakiego Ryśka 111 z forum "bezpieczeństwo na drodze".

      Zapytałem ich skąd biorą prąd do ipada (który siedział sobie dumnie w specjalnym uchwycie). Trochę im to zbyło z pantałyku, a jak dodałem że jeśli byliby tak uprzejmi i znaleźli w bagażniku miejsce na 6.5 tonowy transformator to ja bym już dalej nie musiał jechać.

      PRZEPROSILI (!) i odjechali.

      Cóż, przynajmniej dwie osoby zrozumieją że bez ciężarówek będzie jak pod rządami Kononowicza - nie bedzie nic.

      Wnioskuję stąd że są oni z owym ryskiem1111 spokrewnieni niezbyt blisko, bo nie zaproponowali rozwiązania sprawy odpowiednimi zakazami, nakazami i przeładowaniem transformatora na flotę elektrycznych mikrociężaróweczek ;-)

      Jeszcze fotki:
      https://img813.imageshack.us/img813/944/img0298pp.jpg

      Roboty drogowe - ciekawy system: jeśli jest zbyt wąsko aby robotnicy byli bezpieczni, przejazd odbywa się tylko w konwoju. Na czele "convoy vehicle" jadący z predkością kilku mil na godzinę... To jest mój TOP 1 w rankingu na najnudniejszą robotę za kółkiem, ex aequo z kierowcą autobusu na terminalu w tunelu pod kanałem La Manche :-)
      https://img862.imageshack.us/img862/504/img0293d.jpg

      Aczkolwiek bywa jeszcze gorzej:
      orys.blox.pl/2008/09/Szkocja-uczy-pokory.html
      bo czasami po prostu nikt się nie zmieści obok prowadzonych robót ;-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka