mejson.e5
14.05.04, 23:55
Wszyscy się już przyzwyczailiśmy do testów zderzeniowych, gdzie bada się wpływ
konstrukcji samochodu na obrażenia, testowany za pomocą manekinów
naszpikowanych czujnikami.
Tylko wg mnie, mimo całej swojej nowoczesnej techniki, manekiny są tylko
bezwładnymi kukłami umieszczonymi na fotelach w idealnych pozycjach - z
głowami opartymi o zagłówki, nawet przez kierowcę.
W czasie testu, tuż przed uderzeniem, siedzą grzecznie, idealnie ułożone w
fotelach.
Nie napinają się, nie osłaniają twarzy rękami, nie ochraniają swoich dzieci,
nie próbują wykonać żadnego manewru, nie wgniatają wyprostowanej nogi w pedał
hamulca.
Póki manekiny nie nauczą się robić takich rzeczy w czasie testu, nie możemy
uważać wyników testów za w pełni wiarygodne.
Mimo idealnych wyników, w normalnej jeździe, w razie kolizji, jest parę
elementów niezbadanych, ślepego trafu.
Trochę szacunku dla nieznanego, proszę.
Ktoś lubi rosyjską ruletkę?
Mejson