t-tk
23.09.11, 23:50
Wybrałem się dzisiaj, w ramach wprowadzenia w życie pewnego kolorytu, odmiany, na spotkanie przedwyborcze. Pisu. Temat przewodni 'Nowe fakty o Smoleńsku". Gość specjalny - A. Macierewicz. Było ekstremalnie.
Pierwotnie wynajęli salę w NOT, ale kiedy prezes poznał temat spotkania kilka godzin przed to pogonił towarzystwo. Druga lokalizacja przewidziana była w teatrze lalek, tam z kolei sala okazała się za mała, więc pan poseł/minister (różnie go tytułowano) zakomunikował, że chce mówić do wszystkich i zaprasza na plac Solny, gdzie Pis ustawił swój namiot.
Spotkanie było trzymało się standardowego scenariusza, ot zapętlona kwestia Smoleńska ("Brzoza nie mogła urwać skrzydła, a katastrofa nastąpiła 17 metrów nad ziemią, komputery to wykazały!") i gazu łupkowego ("Gaz łupkowy wymyślił rząd Prawa i Sprawiedliwości, rząd Tuska tylko sprzedaje koncesje obcym!", "Zapasy energetyczne Polski wystarczą na co najmniej 150 lat! Dla całej europy!").
Nie to było jednak najciekawsze. Kiedy Macierewicz poprosił o pytania, ktoś z tłumu krzyknął 'co z podatkami'. Najbliższe otoczenie tego pana skutecznie nakrzyczało, że nie to jest tematem spotkania i żeby słuchał, a nie jątrzył.
Kiedy jakiś chłopak powiedział, że Smoleńsk był wypadkiem, a nie zamachem to tłum zaczął kulturalnie od 'idioto', gładko przechodząc w 'nie jesteś polakiem', a na końcu po prostu wypchnął go, na boku doskoczyło do niego kilku starszych panów i zaczęło przekonywać, że jest w błędzie.
Ogólnie było tak, jak to jest pokazywane zwykle w tiwi, po pewnym czasie naszła mnie smutna myśl, że do tych ludzi chyba nie da się dotrzeć, oni muszę po prostu umrzeć. Są tak zaślepieni, że żadna dyskusja z nimi nie jest możliwa, każde inne zdanie powoduje agresję. Smutne to.