tomek854
06.10.11, 15:03
Jeśli ktoś narzeka na polskie urzędy komunikacji to polecam kontakty z brytyjską DVLA. Może to będzie jakaś pociecha, że w innych krajach także w tej branży pracują idioci.
Po raz drugi w tym roku zmieniam adres, i po raz drugi w tym roku spierdolili sprawę. Otrzymałem właśnie dzisiaj dwa listy - w jednym jest mój nowy dowód rejestracyjny, w drugim jest moja nowa karta do tachografu. W obu dokumentach są pomyłki w adresie a w każdym inna.
Poprzednim razem odesłali mi dowód rejestracyjny z którego wynikało że nie zmieniłem adresu, tylko ja Tomek854 mieszkający w nowym miejscu kupiłem auto od Tomka854 mieszkającego w starym miejscu i teraz jestem drugim włascicielem.
Wczesniej miałem z nimi takie przeboje jak dodawałem sobie provisional entitlement (czyli takie tymczasowe prawko na autobus) do mojego British Counterpart (czyli brytyjskiej "nakładki" na moje polskie prawko). Wiem, że procedura rzadko spotykana, ale w pełni legalna i w pełni normalna.
Jednak moje dokumenty krązyły tam i z powrotem 4 razy, bo im się nie chciało przeczytać o co się zwracam w podaniu (do wszystkiego używa się tego samego formularza zaznaczając na nim czego człowiek sobie zyczy) tylko patrzyli że nie ma czeku i odsyłali mi z powrotem z informacją "jak chcę wymienić polskie na brytyjskie to muszę zapłacić 48 funtów"...
Z wyrobieniem sobie karty do tachografu też miałem przeboje.
No ręce po prostu mi opadły dzisiaj.
Mam ich w dupie, odsyłam wszystkie dokumenty w kopercie którą mi przysłali na odesłanie im mojej starej karty do tachografu, jest na niej nadrukowany adres oraz pole do wypełnienia zaraz za słowami "For the attention of". Jakaś tam słabiutko widoczna pieczątka jest, wiec zamiast niej napisałem "someone who is able to do the job properly" I niech się bawią, niech sobie przesyłają z jednego wydziału do drugiego, mam to gdzieś.