Wyścig...

31.05.04, 00:26
... kolarski dzisiaj widziałem.
Regionalny - peleton gadał ze sobą jak na imprezie, ale paru szybkich sie
znalazło.
Organizacja jak się patrzy - z przodu motocykl policyjny, z tyłu dwa samochody
jadąc koło siebie chroniły kolarzy przed najechaniem z tyłu.
Wielkie święto na prowincji - większość wiosek wyległa na chodniki - niemała
sensacja.
Nawet dzieci przejęte - jadąc rowerem po chodniku minąłem dzieci malujące na
zakręcie kredą na asfalcie jakieś przesłanie dla kolarzy.
Wyścig składał sie z paru okrązeń i wszystko się pomieszało - ci co chronili
tyłów byli wyprzedzani przez najszybszych dublujących.

A na trasie oprócz kolarzy i dzieciaków spotkałem parę samochodów prywatnych
olewających zakaz ruchu i znaki gliniarzy.
Wśród nich Alfa 156 z agresywnie pochylonym przodem - pognał ponad setką
prosto w stronę zakrętu, na któym dzieciaki malowały napisy ...

Nie można przecież na każdym kroku szukać zagrożenia, przecież "można zwariować".
Ale ja się chyba nigdy nie poprawię...

Muszę poczytać jutrzejsze gazety.

Mejson
    • lexus400 Re: Wyścig... 31.05.04, 09:18
      ..."dzieci malujące na
      > zakręcie kredą na asfalcie jakieś przesłanie dla kolarzy.
      > Nie można przecież na każdym kroku szukać zagrożenia, przecież "można
      zwariować"

      .....i to jest właśnie typowo polski obrazek, do qurwy nędzy co dzieci mają do
      szukania na ulicy, gdzie ich rodzice, gdzie organizator imprezy no i na końcu
      Ty mejson - widząc dzieci na ulicy powinieneś zareagować a nie czekać aż coś
      się stanie.
      Pzdr.
      • mejson.e5 Re: Wyścig... 31.05.04, 09:32
        lexus400 napisał:

        "do qurwy nędzy co dzieci mają do
        szukania na ulicy, gdzie ich rodzice,"

        Rodzice byli obok.

        "gdzie organizator imprezy"

        Policjant stał 100 m. dalej

        " i na końcu Ty mejson - widząc dzieci na ulicy powinieneś zareagować a nie
        czekać aż coś się stanie."

        Spędziłem je z drogi ale za mną znowu tam wlazły.


        ".....i to jest właśnie typowo polski obrazek"

        Zgadzamy się z tym obaj.
        Jakby mnie to nie wkurzyło, to nie rozpocząłbym tego wątku.

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • lexus400 Re: Wyścig... 31.05.04, 09:55
          OK mejson zostałeś "rozgrzeszony":)) tak więc cała odpowiedzialność jak zwykle
          spoczywa na kierowcy samochodu i w razie czegoś to on będzie winny bo jechał
          nie 50 a 60/h czy nawet 100/h. Co za idiotyzm !!!!
          Pzdr.
          • mejson.e5 Re: Wyścig... 31.05.04, 11:47
            exus400 napisał:

            "cała odpowiedzialność jak zwykle spoczywa na kierowcy samochodu i w razie
            czegoś to on będzie winny bo jechał nie 50 a 60/h czy nawet 100/h. Co za
            idiotyzm !!!!"

            On tam nie powinien w ogóle jechać - ani 50 ani 40.
            Był zakaz wjazdu na tą drogę.
            Idiotyzm!!!

            Mejson
            • lexus400 Re: Wyścig... 31.05.04, 12:20
              > On tam nie powinien w ogóle jechać - ani 50 ani 40.
              > Był zakaz wjazdu na tą drogę.
              > Idiotyzm!!!

              ...więc nie rozumiem w jakim celu stali policjanci, czy tylko po to aby
              kibicować.????
              Pzdr.
              • sherlock_holmes Re: Wyścig... 31.05.04, 13:16
                Wczoraj wieczorem wracalem z meczu zzlowego w Tarnowie - oczywisice droga nr 4.
                Srodkiem (podwojna ciagla mial mniej wiecej w osi symetrii) podazal jakims
                duzym osobowym (nie wiem, bo bylem sporo z przodu) jakis czubek, rozpychajac na
                boki jadacych w obu kierunkach. Na widok radiowoz hamowal z piskiem opon -
                policjant stajacy przy radiowozie zobaczyl go, po czym ...pokazal palcem
                koledze siedzacemu w radiowozie ...i tyle. Zajal sie piciem wody z butelki.
                To jest odpowiedz na Twoje pytanie po co stoja policjanci - zeby sobie
                poogladac cos ciekawego.

                A propos uwazania na kazdym miejscu - omijajac korek wiejska droga tuz za
                ostrym zakretem w lewo - bez widocznosci - na srodku drogi stalo pare babc
                i ...modlilo sie do przydroznej kapliczki. Gdyby nie to, ze mialem noge na
                hamulcu, juz by sie pewnie nie msialy modlic... Tak sobie mysle, ze powinny
                byly pomodlic sie o rozm dla siebie.
                Kapliczka stala poza droga, na prywatnej posesji. Ale oczywiscie za delko bylo
                przejsc 5m do bramki posesji.
    • undercover_brother Re: Wyścig... 31.05.04, 19:41
      > Nie można przecież na każdym kroku szukać zagrożenia, przecież "można
      > zwariować ". Ale ja się chyba nigdy nie poprawię...

      A co to ma wspolnego z Twoja opowiescia? Wjezdzanie na zamkniety odcinek to nie brak wyobrazni, tylko kompletne lekcewarzenie przepisow.
      • mejson.e5 Zagrożenie. 31.05.04, 20:40
        To nie była ironia skierowana do Ciebie, chociaż wykorzystałem Twój cytat i
        wiedziałem, że to zauważysz.
        A co do związku z moją opowieścia, to był taki, że nigdy nie wiadomo, co się
        może przydarzyć. Buc w alfie świadomie zaryzykował ale miał zmysł wyostrzony na
        kolarzy a dzieciaków na drodze ani on ani ja się nie spodziewaliśmy.
        Innym razem nie złamie zakazu wjazdu, ale i tak może go zaskoczyć coś, czego nie
        nie będzie w stanie się spodziewać, nawet jakby miał piękny umysł.

        Po prostu jest na to rada:
        Róbmy swoje, ale w granicach prawa.
        A lekceważenie przepisów może skończyć się fatalnie.
        Nawet najdrobniejszych przepisów, jak parkowanie albo wyrzucanie petów przez okno...

        Mejson
        • lexus400 Re: Zagrożenie. 31.05.04, 21:48
          Z całym szacunkiem mejsonie ale przewidywanie w miejscach nieprzewidywalnych
          może doprowadzić do paranoi. Dziecko na drodze nie ma prawa pod żadnym ale to
          ŻADNYM pretekstem do przebywania na drodze, bo prawo dotyczy wszystkich
          korzystających z drogi zarówno kierowców, rowerzystów, pieszych i dzieci które
          to powinny się znajdować pod opieką ODPOWIEDZIALNYCH rodziców.
          Pzdr.
          • mejson.e5 Re: Zagrożenie. 31.05.04, 22:00
            lexus400 napisał:

            > Z całym szacunkiem mejsonie ale przewidywanie w miejscach nieprzewidywalnych
            > może doprowadzić do paranoi. Dziecko na drodze nie ma prawa pod żadnym ale
            to
            > ŻADNYM pretekstem do przebywania na drodze, bo prawo dotyczy wszystkich
            > korzystających z drogi zarówno kierowców, rowerzystów, pieszych i dzieci
            które
            > to powinny się znajdować pod opieką ODPOWIEDZIALNYCH rodziców.
            > Pzdr.
            >

            Z całym szacunkiem zwracam uwagę, że napisałem, że sam nie spodziewałem się
            tam dzieci i od nikogo nie wymagam, by popadał w paranoję.

            Gdyby wszyscy przestrzegali przepisów, to dzieci nie byłoby na drodze, alfa
            nie tylko nie przekraczałaby prędkości ale w ogóle jej by tam nie było.

            Cóż za marnotrawstwo ;-)

            A z całą Twoją wypowiedzią sie zgadzam. (?!)

            Mejson
            • lexus400 Re: Zagrożenie. 31.05.04, 22:44
              > A z całą Twoją wypowiedzią sie zgadzam. (?!)
              >
              > Mejson

              ...i bardzo dobrze:)))
              Pzdr.
          • sherlock_holmes Re: Zagrożenie. 31.05.04, 22:06
            A co powiesz na te babcie, ktore spotkalem na srodku zakretu (patrz post powyzej)? Albo dzis gostek uprawiajacy marszobiegi, ktorego spotkalem w polwie zakretu - dobrze chociaz,ze szedl (biegl?) llewa strona drogi - czyli na wprost mnie. Albo rowerzystka, ktora na srodku innego zakretu przejezdzala na druga strone ulicy? To tylko dwa przypadki z jednej godziny jazdy...
            Co dopiero mowic gdy jedzie sie np. Krakow-Rzeszow i zza wierzcholka wzniesienia wypada na czolowke jakis debil?
            To nie jest paranoja - to jazda wg zasady: "mysl i przewiduj. Nie daj sie zabic na drodze". Dramatyzuje? Nie, dzieki takiemu stylowi jazdy jeszcze zyje. Moze mam pecha i to akurat ja trafiam na autobusy scinajace zakret lewym pasem (pod prad), wszelkiej masci debili deptajacych gaz do podlogi itd. Dzieki jednemu panu wiem, ze maluch przechodzi test losia przy 70km/h - choc wcale nie potrzebuje takiej wiedzy, a juz tym bardziej nie musialem tego doswiadczac empirycznie. Itd itp - tylko po co sie chwalic tym, ze dziesiatki albo i setki razy tylko moja wyobraznia uratowalo co najmniej dwie osoby (mnie i kierowce "agresora")?
            Jeden jezdzi i uwaza na innych, drugi jezdzi i liczy na lut szczescia i ze inni beda na niego uwazac.
        • undercover_brother Re: Zagrożenie. 31.05.04, 22:38
          Za wjechanie na zamkniety odcinek gosc powinien stracic pj na pol roku, albo zaplacic wysoki mandat - ot i wszystko. A z przestrzeganiem wszystkich najdrobniejszych przepisow to nie jest tak znowu do konca prawda, bo wtedy czesc z nas musialaby placic mandaty pod wlasnymi blokami za niewlasciwe parkowanie (co dzieki kochanej strazy miejskiej mialem okazje kiedys uczynic).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja