pozornie śmieszne, a to poważny problem

24.11.11, 09:50
deser.pl/deser/1,111857,10699609,Pasazer_samolotu_musial_stac_7_godzin__Przez_200_kilugramowego.html
Na Brodwayu jest problem, ponieważ teatry są dosyć stare i mają fotele sprzed nawet 100 lat, problem jest z wieloma osobami ponieważ się nie mieszczą a ze względu na typ zabudowy nie da się przerobić widowni (albo przerobienie spowoduje zmniejszenie liczby widzów o 30%).
    • qqbek Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 10:08
      ...śmieszne?
      Ja zawsze lecąc trafię na tłuściocha obok lub rozwrzeszczane dziecko za sobą.
      Już mam takiego pecha... inna sprawa, że na takiego, żeby zajmował tyle miejsca, bym nie mógł zapiąć pasa jeszcze nie trafiłem... no i raz dostałem przez to (a może "dzięki temu") miejsce w "Business" (LOT na trasie MAN-WAW) za cenę ekonomicznej (jakby jeszcze na tak krótkiej trasie miało to jakieś znaczenie:)

      A sprawa jest dosłownie "wagi ciężkiej".
      Z jednej strony tyjemy na potęgę (generalizuję rzecz jasna), z drugiej w niektórych (tanich) liniach lotniczych fotele ledwie mieszczą osobę o normalnych wymiarach (mam niespełna 180cm wzrostu, ważę 80kg z drobnym hakiem... a u Ryanaira biorę zawsze miejsca przy wyjściach awaryjnych na skrzydłach [dopłaca się u nich za to], bo na normalnym czuję się jak sardynka w puszce).
      Z resztą wszystko idzie w tym kierunku... pamiętam z lat swego dzieciństwa kina u mnie na wsi - "Bajkę", "Robotnika", "Wyzwolenie", "LOT", "Kosmos" i inne... ojciec mój był postury podobnej do mojej obecnej, na filmy z ograniczeniem wiekowym musiałem ciągać go ze sobą... w twardych, obitych pluszem fotelach tych kin ojciec mieścił się bez problemu tak, że oba podłokietniki były dla mnie.
      Dziś, gdy pójdę z żoną (szczuplutka) do "multipleksu"... tego komfortu nie mam.
      • sven_b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 10:20
        > lub rozwrzeszczane dziecko za sobą.

        Z tym też nie prosta sprawa. Z boku może to irytować, ale to co my odbieramy jako zalgnięcie, dzieci po prostu b.boli.
        • wujaszek_joe Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 10:28
          co to jest zalgnięcie?
          • franek-b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 10:44
            domyślam się, że chodzi o siedzenie. Dzieci to trudny problem, ponieważ dziecko to nie dorosły i nie tylko ze względu na posturę, ale także a może głównie ze względu na zachowanie. Fotele lotnicze przygotowane są pod obsługę dorosłego o wzroście 175 cm, a dziecko potrzebuje innego rodzaju siedziska i miejsca do spędzenia czasem bardzo długiego czasu (nawet 12h). Dzieci z definicji są niezgrabne, nieuważne, ruchliwe i głośne.
            • sven_b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 11:09
              Mam na myśli ból w uszach. Szczególnie przy obniżaniu lotu. Różne linie mają swoje metody, ale nie ma uniwersalnej. U jednego działa, u drugiego niestety nie :(
              • qqbek Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 21:23
                sven_b napisał:

                > Mam na myśli ból w uszach. Szczególnie przy obniżaniu lotu. Różne linie mają sw
                > oje metody, ale nie ma uniwersalnej. U jednego działa, u drugiego niestety nie
                > :(

                Ale ja nie mam na myśli niemowląt, czy też dzieci do drugiego roku życia... te znoszę jako zło konieczne i potrafię zrozumieć. Bardziej mi chodzi o rozwrzeszczane bachory (wiek od 2 lat w górę- a więc już "komunikatywne") z ADHD, na które trafiam często... zaręczam, że gdy próbujesz się chwilę przespać, a kilkuletni gnojek z fotela za Tobą po raz dwudziesty (i po pięciu uwagach/prośbach z mojej strony, skierowanych w stronę matki/tatusia) sprawdza, z jaką siłą można zamknąć tackę na posiłek (najlepiej do tego nadaje się rzecz jasna noga)... to nawet bardzo cierpliwego osobnika (tj. mnie) szlag w końcu trafia i wzywa obsługę (która najczęściej "nie zauważyła" wcześniej).
                • franek-b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 22:08

                  > Ale ja nie mam na myśli niemowląt, czy też dzieci do drugiego roku życia... te
                  > znoszę jako zło konieczne i potrafię zrozumieć. Bardziej mi chodzi o rozwrzeszc
                  > zane bachory (wiek od 2 lat w górę- a więc już "komunikatywne") z ADHD, na któr
                  > e trafiam często...

                  Sam piszesz 'komunikatywne' w cudzysłowie. To właśnie różni dziecko od dorosłego, że mimo posługiwania się podstawowymi zwrotami to dziecko takie ma rozum szympansa (szympans ma inteligencje 3 latka).

                  zaręczam, że gdy próbujesz się chwilę przespać, a kilkuletn
                  > i gnojek z fotela za Tobą po raz dwudziesty (i po pięciu uwagach/prośbach z moj
                  > ej strony, skierowanych w stronę matki/tatusia) sprawdza, z jaką siłą można zam
                  > knąć tackę na posiłek (najlepiej do tego nadaje się rzecz jasna noga)... to naw
                  > et bardzo cierpliwego osobnika (tj. mnie) szlag w końcu trafia i wzywa obsługę
                  > (która najczęściej "nie zauważyła" wcześniej).

                  Po pierwsze jesteś w miejscu publicznym, w którym z natury nie nalezy spodziewać się spokoju. Po drugie dla takiego dzieck siedzenie godzinę czy 2 w fotelu to duzo większa męczarnia niż dla Ciebie wysłuchiwnie trzasków. Dziecko potrzebuje bodźców dlatego samo sobie ich dostarcza np. bawiąc się tacką. Dziecko nie robi Tobie na złość, nie robi tego bo jest niegrzeczne itd. dzieci takie są i już. Tak jak starsza osoba potrzebuje drzemki, tak dziecko potrzebuje się ruszać i pobudzać zmysły.
                  • qqbek Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 23:49
                    franek-b napisał:

                    > Po pierwsze jesteś w miejscu publicznym, w którym z natury nie nalezy spodziewa
                    > ć się spokoju. Po drugie dla takiego dzieck siedzenie godzinę czy 2 w fotelu to
                    > duzo większa męczarnia niż dla Ciebie wysłuchiwnie trzasków.

                    Nie chodzi o dwugodzinne loty... w ich wypadku nawet nie próbuję zasnąć.
                    Nie chodzi też o trzaski... przy nich bym spokojnie zasnął... chodzi o napierdzielanie w mój fotel nogami... to znoszę gorzej niż cokolwiek innego (a zdarzyło mi się przynajmniej 5 czy 6 razy tak lecieć). Nie mówię też o normalnej aktywności dziecka... a takiej, ocierającej się o ADHD.

                    > Dziecko potrzebuj
                    > e bodźców dlatego samo sobie ich dostarcza np. bawiąc się tacką.

                    Jak już Sven-owi odpisałem- dostarczenie progeniturze bodźców leży w zakresie obowiązków i możliwości jej rodziców. (PSP, które przywołuję jako przykład jest chyba jednym z najlepszych środków na uzyskanie ciszy na bardzo długi okres czasu).

                    > Dziecko nie ro
                    > bi Tobie na złość, nie robi tego bo jest niegrzeczne itd. dzieci takie są i już
                    > .

                    Nie ma, że "tak mają".
                    Jeździłem jako 5-6 letnie dziecko do RFN autobusami (tak, wtedy to jeszcze były RFN i NRD i nic nie zapowiadało, że to się zmieni)... po 20 godzin lub więcej... wystarczyły mi wtedy książki, lub odpowiednie zabawki.

                    > Tak jak starsza osoba potrzebuje drzemki, tak dziecko potrzebuje się ruszać i
                    > pobudzać zmysły.

                    No bez jaj... mam 33 lata, a nie 66... ale czasami człowiek musi dojechać do lotniska i ma w perspektywie także zabawę w wypożyczenie auta i dojechanie na miejsce po dolocie... tak więc drzemka jest jego świętym prawem :)
                    • franek-b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 25.11.11, 11:22

                      > Nie chodzi o dwugodzinne loty... w ich wypadku nawet nie próbuję zasnąć.
                      > Nie chodzi też o trzaski... przy nich bym spokojnie zasnął... chodzi o napierdz
                      > ielanie w mój fotel nogami... to znoszę gorzej niż cokolwiek innego (a zdarzyło
                      > mi się przynajmniej 5 czy 6 razy tak lecieć). Nie mówię też o normalnej aktywn
                      > ości dziecka... a takiej, ocierającej się o ADHD.

                      Nie zdefiniujemy tutaj wspólnej definicji takich dzieci. Wiem ze swojego doświadczenia, że subiektywność jest wysoka w tym odczuwaniu. Jestem pewien, że moja mała zostałaby zakwalifikowana jako ADHD, a jest normalnym dzieckiem, tylko żywym i aktywnym.


                      > Jak już Sven-owi odpisałem- dostarczenie progeniturze bodźców leży w zakresie o
                      > bowiązków i możliwości jej rodziców. (PSP, które przywołuję jako przykład jest
                      > chyba jednym z najlepszych środków na uzyskanie ciszy na bardzo długi okres cza
                      > su).

                      Oczywiście, że rodzice odpowiadają za dziecko, ale nie oznacza to, że jako odpowiedzialny rodzic będę wymagał od dziecka siedzenia jak trusia.

                      > Nie ma, że "tak mają".
                      > Jeździłem jako 5-6 letnie dziecko do RFN autobusami (tak, wtedy to jeszcze były
                      > RFN i NRD i nic nie zapowiadało, że to się zmieni)... po 20 godzin lub więcej.
                      > .. wystarczyły mi wtedy książki, lub odpowiednie zabawki.

                      5-6 latek to lata świetlne od 2-3 latka to raz. Dwa to przekładanie własnego doświadczenia i z tego robienia reguły, która powinna obowiązywać wszystkich to nie działa. Nasze pokolenie było inaczej wychowywane. Ja określam granice w jakich dopuszczam swobodne zachowanie córki, tylko interweniuję jak widzę, że przekracza granice jakie jej wyznaczyłem. Nie wyobrażam sobie trzymanie jej na siłę w fotelu lotniczym.


                      > No bez jaj... mam 33 lata, a nie 66... ale czasami człowiek musi dojechać do lo
                      > tniska i ma w perspektywie także zabawę w wypożyczenie auta i dojechanie na mie
                      > jsce po dolocie... tak więc drzemka jest jego świętym prawem :)

                      Nie odbieraj tego do siebie :-) chciałem pokazać, że każdy wiek ma swoje prawa.

                      Uwierz, ale perspektywa dotycząca dzieci radykalnie się zmienia jak się ma swoje:-)
                • sven_b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 22:34
                  Wiem o jakie dzieci Ci chodzi. Jestem ojcem takiego dziecka:) Nie jest rozwydrzone i nie ma ADHD. Przeciwnie, w podróży świetnie współpracuje, jest skoncentrowane, ale i tak sprawdzi czy takcka działa tak jak 10 min temu i czy kurtyna oraz podłokietnik jeszcze działają. Mimo, że pracujemy nad tym, tłumaczymy i staramy zainteresować, dzieci zobligowane do siedzenia w spokoju nie będą siedziały spokojnie. Taka jest ich konstrukcja. Pomijam wierzgających jantarów i tresowane anioły, nawet jak się starają (bo mama prosi, tata krzywo patrzy) to i tak od wewnątrz coś nimi targnie. Poniekąd generuje to kształt samej podróży - długa odprawa, monotonia lotu. To co wkurwiło mnie, wkurza też je. Wierz mi, spędziłem godziny na analizie problemu:) Inna sprawa to czy rodzice potrafią i chcą zainteresować czy stać ich na zwykłe siedź!.
                  • qqbek Zawsze jest... 24.11.11, 23:41
                    sven_b napisał:

                    > Wiem o jakie dzieci Ci chodzi. Jestem ojcem takiego dziecka:) Nie jest rozwydrz
                    > one i nie ma ADHD. Przeciwnie, w podróży świetnie współpracuje, jest skoncentro
                    > wane, ale i tak sprawdzi czy takcka działa tak jak 10 min temu i czy kurtyna or
                    > az podłokietnik jeszcze działają. Mimo, że pracujemy nad tym, tłumaczymy i star
                    > amy zainteresować, dzieci zobligowane do siedzenia w spokoju nie będą siedziały
                    > spokojnie. Taka jest ich konstrukcja. Pomijam wierzgających jantarów i tresowa
                    > ne anioły, nawet jak się starają (bo mama prosi, tata krzywo patrzy) to i tak o
                    > d wewnątrz coś nimi targnie. Poniekąd generuje to kształt samej podróży - długa
                    > odprawa, monotonia lotu. To co wkurwiło mnie, wkurza też je. Wierz mi, spędził
                    > em godziny na analizie problemu:) Inna sprawa to czy rodzice potrafią i chcą za
                    > interesować czy stać ich na zwykłe siedź!.

                    PSP... czy wcześniej GameBoy... kolorowanki, książeczki, film (czy to wyświetlany, czy to z przenośnego odtwarzacza mp4/DVD)... dziecko nie powinno się nudzić... a dostarczenie mu bodźców jest zas...ym obowiązkiem rodzica.
                    ...z resztą nauczyłem się wozić PSP ze sobą na "takie wypadki"... wyręczając tym samym dupowatego rodzica (inna sprawa, że sprawdza się też, jako "zabijacz czasu" między odprawą a wejściem na pokład- w końcu ile można się bawić komórką, albo [co niewygodne] laptopem).
                    Nie mówię o rodzicach, którzy współpracują też... mówię o tych, którzy mają wszystko w du...żym poważaniu.
    • emes-nju Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 12:23
      A powiedz takiemu wielorybowi, ze ma kupic dwa bilety, to rozpoczyna sie nagonka na pazerne linie lotnicze. Bo cielsku SIE NALEZY! A normalnemu? Jak widac nie...
      • sven_b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 12:35
        Artykuł jest fajnie napisany. Wyobrażam sobie postać policjanta z terminatora 2. Gdyby to były moje linie coś bym zaradził. Oddzieliłbym ich płytą pcv, żeby się grubas nie wylewał.
      • franek-b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 12:58
        Wiesz, ale to problem linii lotniczych. W końcu sprzedają bilety na osobę, a nie 'na osobę do wagi X'.
        Więc z jednej strony rozumiem grubasów, którzy nie chcą płacić podwójnie, a z drugiej strony to skoro ktoś o normalnej posturze kupił bilet to ma prawo siedzieć w normalnych warunkach.

        Ja się dziwię, że samolot wystartował w ogóle, bo nie powinien, skoro jedna osoba nie siedziała przypięta pasami.
        • emes-nju Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 13:36
          franek-b napisał:

          > Wiesz, ale to problem linii lotniczych.

          Problem, ktory warto by uregulowac prawnie. Chocby ze wzgledu na to, co napisales ponizej. I to, co ja odpisalem ;)

          > Ja się dziwię, że samolot wystartował w ogóle, bo nie powinien, skoro jedna oso
          > ba nie siedziała przypięta pasami.

          Byc moze na czas startu i ladowania chuderlaczek byl wtlaczany na fotel pod cielsko? Wtedy, to nawet pasy by mu nie byly potrzebne :)
          • franek-b Re: pozornie śmieszne, a to poważny problem 24.11.11, 15:15
            > Byc moze na czas startu i ladowania chuderlaczek byl wtlaczany na fotel pod cie
            > lsko? Wtedy, to nawet pasy by mu nie byly potrzebne :)

            Tak jak w tym przypadku, gdy kobietę uratowały podczas wypadku samochodowego jej wkładki silikonowe w staniku? to było w UK.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja