bassooner
06.12.11, 11:42
a mi dzisiaj z rana, przy śniadaniu, kiedy zajadałem się wypieczonym własnoręcznie chlebem, na zakwasie, z mąki razowej Typ 2000... wyleciał kurwa ząb! i to jedynka! zajebiście! teraz wyglądam jak kierowca PKS - u z lat siedemdziesiątych. rano sam wkładałem Tośce pieniążek pod poduchę, bo jej wczoraj pierwszy mleczak wyleciał i wróżka zębuszka musiała przyjść, a tutaj taka niespodzianka, tatuś też jest szczerbaty...
moje "r" jest takie angielskie, jak Wojciecha Manna coś, a teraz zacząłem dodatkowo dziwnie kurwa świszczeć, bez tego zęba. zajebiście!
ogólnie i obiektywnie jestem dość przystojnym faciem i wiadomo, jak to w życiu - mija się na ulicy fajną dziewczynę, siedzi się na przeciwko fajnej dziewczyny, przepuszcza się w drzwiach fajną dziewczynę, lub też w urzędzie, aptece, czy w sklepie zamienia się dwa słowa z fajną dziewczyną... no to teraz będę czarował je swoim uśmiechem z pustostanem na przedzie kurwa. porażka jakaś.
zadzwoniłem do żony, że wróżka zębuszka musi teraz do mnie przyjść i wybecelować trzy kafle na implant... powiedziała że "i tak mnie kocha".
w sumie to wierzę jej. to jest taka babka, co to mnie nie zostawi, jak psa pod płotem, jak mi z biegiem lat kuśka sflaczeje, konto się wyzeruje, czy np. ząb z przodu zostanie w skibce razowca, na zakwasie, na mące Typ 2000. mieć taką babkę to prawdziwy dar losu.
ale ta japa z przodu... dziwnie się czuję. ogólnie dentysta mówi że to grania na tej mojej fujarce, fagocie czyli... jest nacisk na ząb, od wielu lat. później było kanałowe, bo ząb se zszedł, dodatkowo jeszcze mi z banki kiedyś stary Huta poprawił, bo mu sie pojebało, że ja to kto inny i tak powolutku, powolutku się osłabiał... aż do dzisiaj kiedy się osłabił na dobre i runął.
idę na 13 do mojego zębologa... ząb to nie poważna choroba raczej, ale dobrze jakby się udało coś wykombinować... wieczorem mam Skrzypka na dachu, a bez zęba jeszcze nie grałem.
sorki za wulgaryzmy...