Dodaj do ulubionych

Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i działa...

07.12.11, 14:54
...tylko że opatentowany przez jakiegoś Anglika:
moto.wp.pl/kat,89554,title,Wojna-o-patent-zderzaka-Lagiewki,wid,14051533,wiadomosc.html
Jak się tu nie wkurzyć.
Obserwuj wątek
      • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 16:14
        To bardzo ciekawe co mówisz, bo tak się składa, że ja byłem na jednej z takich demostracji. Poza tym przyjaciel mojego wujka, wykładowca na technicznej uczelni, jeździł tam do niego do Kowar a mój wujek, trochę towarzysko, a trochę z ciekawości, z nim.

        Może ja się nie znam, ale jakoś nie mam pomysłu na to, jak oszukać, żeby jadacy dość szybko maluch po uderzeniu w przeszkodę jedynie słabiutko wgniótł się w punktach mocowania zderzaków. Prezentacja była na stadionie w Kowarach kilkanaście lat temu.

        Zresztą jak nie wierzysz, to sobie zbuduj model z lego i sprawdź sam, jest na youtube. A potem wyzywaj innych od oszustów.
        • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 18:21
          tomek854 napisał:
          > Może ja się nie znam, ale jakoś nie mam pomysłu na to, jak oszukać, żeby jadacy
          > dość szybko maluch po uderzeniu w przeszkodę jedynie słabiutko wgniótł się w p
          > unktach mocowania zderzaków.

          Ja mam pomyslow kilkanascie. Poczawszy od wzmocnienia karoserii poprzez manipulacje przeszkody, a na jezdzie z predkoscia mniejsza, niz deklarowana, nie konczywszy.

          > Zresztą jak nie wierzysz, to sobie zbuduj model z lego i sprawdź sam, jest na y
          > outube. A potem wyzywaj innych od oszustów.

          Oszustwem jest twierdzenie, jakoby przy tej samej predkosci poczatkowej v0, masie pojazdu m i drodze wytracania predkosci s srednie opoznienie a podczas wytracania predkosci zalezalo od technicznego rozwiazania urzadzenia opozniajacego.

          Dla danej dlugosci drogi wytracania predkosci zderzaki dzialajace na zasadzie plastycznego odksztalcania metalu sa o rzedy wielkosci prostsze, lzejsze, technologiczniejsze, zachowuja dlugotrwale swoje parametry bez zadnego serwisu, a przede wszystkim sa o niebo tansze.

          Sa tez mniej zalezne od odchylek od konstrukcyjnego kierunku zderzania, pozwalaja na dowolne ksztaltowanie charakterystyki opozniania oraz zachowuja swe wlasciwosci przy zderzeniach z energiami przekraczajacymi znacznie te projektowe.
          • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 19:04
            No ja widziałem tego malucha od środka, wzmacniany nie był. Jechał znacznie szybciej niż maluch mojego kolegi któremu puścił ręczny kiedy stał na stromym wjeździe do garażu i zjechawszy w dół uderzywszy całą szerokością zderzaka w drzwi wgniótł się znacznie bardziej.

            Mój kolega zbudował sobie model z klockow lego swojego syna i działa dokładnie tak samo jak na youtube, a nie manipulował ani przeszkodą, ani nie wzmacniał klocków, i działa przy każdej prędkości. Jak to wyjaśnisz?
            • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 19:31
              tomek854 napisał:

              > No ja widziałem tego malucha od środka, wzmacniany nie był.

              Ze nie widziales, nie znaczy, ze nie byl.

              > Jechał znacznie szy
              > bciej niż maluch mojego kolegi któremu puścił ręczny kiedy stał na stromym wjeź
              > dzie do garażu i zjechawszy w dół uderzywszy całą szerokością zderzaka w drzwi
              > wgniótł się znacznie bardziej.

              Gratuluje metod badawczych, precyzji pomiaru i reprodukowalnosci wynikow.

              > Mój kolega zbudował sobie model z klockow lego swojego syna i działa dokładnie
              > tak samo jak na youtube, a nie manipulował ani przeszkodą, ani nie wzmacniał kl
              > ocków, i działa przy każdej prędkości. Jak to wyjaśnisz?

              Nalezy porownywac opoznienia w reprodukowalnycyh testach tego samego pojazdu ze zderzakami klasycznymi i zderzakiem Lagiewki. Przy tej samej masie, V0 i __tej_samej_drodze__ wytracania predkosci. bez tego nic. Wszelkie jednostronne demonstracje sa pozbawione wartosci poznawczej.

              A moja wczesniejsza wypowiedz o braku wplywu rozwiazania technicznego na opoznienie przy tej samej predkosci poczatkowej i tej samej drodze pozostaje w mocy. Jesli facet udowodni, ze jego rozwiazanie przy tej samej V0 zmniejsza opoznienie bez wydluzania drogi wytracania, to ma gwarantowanego Nobla. I kilkanascie pomniejszych nagrod fizycznych. Zupelnie na powaznie. Bo taki mechanizm burzylby podwaliny nauk fizycznych.

              Na to ostatnie jednak sie nie zanosi. Ot, nastepny tfforca na miare odkrywcow zimnej fuzji jadrowej.
              • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:09
                Ech, ty jak zwykle wiesz najlepiej, wracam do mojego eseju, bo mi się nie chce dyskutowac.

                A co do nagród: facet już parę nagród zebrał (niedawno na przykład Szwedzka Królewska Akademia Nauk uznała to za wynalazek dekady - czy to nie ci sami, co dają Noble). Ja myślę, że dziura jest po prostu gdzieś w wyjasnieniu działania tego sprzętu i zadnych praw fizyki on nie łamie.

                A tak już całkiem na marginesie: już to sprzedali (np. do kuwejtu, tankowce w porcie się mają o to obijać) i mądrzy ludzie (jak cwaniaki z Cambridge) próbują na tym zrobić pieniądze. Więc jak widać są chętni, którym to rozwiązanie odpowiada, nawet, jesli nie jest tak rewolucyjne jak Ty tego oczekujesz.

                A u nas faceta się udupia i wyzywa od oszustów. Czyli "ten kraj jest pojebany vol. któryśtam".
                • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:47
                  tomek854 napisał:
                  > A u nas faceta się udupia i wyzywa od oszustów. Czyli "ten kraj jest pojebany v
                  > ol. któryśtam".

                  Twierdzisz, ze studiowales fizyke? Tos winien przeciez wiedziec, ze zaleznosc miedzy predkoscia poczatkowa, droga hamowania i opoznieniem (a wiec i wynikajaca z opoznienia masy sila bezwladnosci na to mase dzialajaca) jest niezalezna od urzadzenia wywolujacego opoznienie.

                  To sa podstawy. I nie zanosi sie, aby te podstawy mialy ulec jakimkolwiek zmianom.

                  Pan Lagiewka zawsze twierdzil, ze na osoby siedzace w pojezdzie hamowanym jego urzadzeniem dzialaja sily mniejsze, niz w pojazdach o konstrukcji konwencjonalnej.

                  Jego twierdzenia stoja w sprzecznosci z podstawami mechaniki. Pan Lagiewka jest ignorantem lub/i oszustem. Niezaleznie od jego narodowosci. I niezaleznie od narodowosci osoby okreslajacej go jako ignoranta i oszusta..
                  • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:59
                    Przypisuje się Einsteinowi takie zdanie "postep bierze się stąd, że wszyscy wiedzą, że się czegoś nie da a potem przychodzi jeden nieuk który tego nie wie i to robi".

                    Poza tym jak już wspominałem na naszym wykładzie z podstaw fizyki emerytowany już prof. Radoń powiedział o zderzaku Łągiewki dokładnie coś takiego: "O ile teoretyczne próby wyjasnienia tego zjawiska dostarczane przez pana Łągiewkę nie trzymają się kupy, to nie da się zaprzeczyć że to działa". Prof. Radoń zdaje się był na wydziale kimś od spraw specjalnych, bo często zabawiał nas niezliczonymi anegdotami o różnych szalonych wynalazcach perpetuum mobile i tego rodzaju spraw, ale o zadnym z nich nie powiedział czegoś takiego.

                    To że Ty nie potrafisz wyjasnić działania tego zjawiska w zgodzie z Twoją znajomością fizyki, nie oznacza wcale, że łamie ono jej podstawowe prawa. A nazywanie kogoś oszustem jest nie tylko nieuprzejme ale też i karalne. Czy potrafisz udowodnić oszustwo inaczej niż opierając się o Twoje nieomylne przekonanie ze "to nie może działać, a więc na pewno coś oszukał"?
                    • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 21:22
                      tomek854 napisał:
                      > Przypisuje się Einsteinowi takie zdanie "postep bierze się stąd, że wszyscy wie
                      > dzą, że się czegoś nie da a potem przychodzi jeden nieuk który tego nie wie i t
                      > o robi".

                      Zadnym chyba innym powiedzonkiem Einsteina nie uzasadniano jeszcze tylu bzdur, co powyzszym.

                      > Poza tym jak już wspominałem na naszym wykładzie z podstaw fizyki emerytowany j
                      > uż prof. Radoń powiedział o zderzaku Łągiewki dokładnie coś takiego: "O ile teo
                      > retyczne próby wyjasnienia tego zjawiska dostarczane przez pana Łągiewkę nie tr
                      > zymają się kupy, to nie da się zaprzeczyć że to działa".

                      Dziala jak? Dziala lepiej, niz brak jakiejkolwiek amortyzacji? Dziala porownywalnie do konwencjonalnej amortyzacji plastycznej, hydraulicznej czy pneumatycznej? Dziala lepiej, niz amortyzacja konwencjonalna? A moze by tak w miejsce gadki, jak u cioci na imieninach, wprowadzic nieco dyscypliny dyskusji?

                      > Czy potrafisz u
                      > dowodnić oszustwo inaczej niż opierając się o Twoje nieomylne przekonanie ze "t
                      > o nie może działać, a więc na pewno coś oszukał"?

                      Twierdzenia autora o zmniejszeniu dzialania sil dzialajacych na osoby w pojezdzie dzieki uzyciu urzadzenia Lagiewki naruszaja zasady Newtona i zasade zachowania energii.

                      Twierdzenie, jakoby dzialajace na Ziemi mechaniczne urzadzenie stalo ponad zasadami Newtona i zasada zachowania energii, jest bredniami lub/i oszustwem.
                      • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 21:35
                        > Twierdzenia autora o zmniejszeniu dzialania sil dzialajacych na osoby w pojezdz
                        > ie dzieki uzyciu urzadzenia Lagiewki naruszaja zasady Newtona i zasade zachowan
                        > ia energii.

                        www.youtube.com/watch?v=HbYYqjKh40A&feature=player_detailpage
                        Tych oszukańczych fanboyów są dzikie tłumy na yotubie.

                        No i ja teraz pewnie też się do nich zaliczam. Ciekawe jaki ja mam w tym interes, że mówię, że sam widziałem uderzenie malucha (z seryjnym zderzakiem) w zderzak łagiewki jak również w sztywne drzwi od garażu (a raczej rezultaty tego drugiego, samego faktu nie widziałem) i zniszczenia były mniejsze w pierwszym przypadku. Ciekawe, jaki mam interes kiedy mówię, że kolega zbudował podobny model do tego na powyższym filmiku i też robiliśmy te doświadczenia i siedzący na wózku ludzik lego spadał przy wyłączonym urządzeniu i przesuwał się tylko do przodu przy urządzeniu włączonym.

                        Ja nie twierdzę, że to łamie zasady Newtona - możliwe są inne wyjasnienia, zgodne z nauką. Po prostu wiem, że to działa. I jeżeli to może znaleźć praktyczne zastosowanie (a może) to ja jestem 100% za. Nawet, jesli nie przewróci to znanej nauki do góry nogami ani Łągiewka nie dostanie Nobla.

                        Ty zdajesz się uwazać, że ponieważ wyjaśnienia Łągiewki są błedne, to i cały wynalazek jest do dupy. Ja stoję na stanowisko, że Łągiewka może zrobił coś intuicyjnie i jak widać działa to ładnie a teraz nie potrafi tego wyjaśnić, bo mu brakuje fizycznej wiedzy (nic dziwnego, skoro i prawdziwi fizycy mają z tym problem).

                        Prawda jest taka, że Ty się tu napinasz a poza typowymi dla Ciebie stwierdzeniami ex cathedra nie potrafisz wykazać dlaczego to nie ma prawa działać. Więc Twoje deliberacje "to na pewno oszustwo!" są tak samo gówno warte jak bzdurne wyjasnienia podawane przez drugą stronę.
                        • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 21:56
                          tomek854 napisał:
                          > Tych oszukańczych fanboyów są dzikie tłumy na yotubie.

                          Dokladnie tak. W podanym filmiku rozwiazaniem porownywanym jest nie amortyzator, lecz dosc sztywna sprezyna. Nie dosc, ze droga hamowania jest skrocona o blisko polowe, to napieta sprezyna oddaje oczywiscie zmagazynowana w niej energie.

                          Podales sam przyklad jasno wskazujacy, ze fanboje albo nie maja pojecia, co robia, albo pragna oszukac publicznosc.

                          > No i ja teraz pewnie też się do nich zaliczam. Ciekawe jaki ja mam w tym intere
                          > s, że mówię, że sam widziałem uderzenie malucha (z seryjnym zderzakiem) w zderz
                          > ak łagiewki jak również w sztywne drzwi od garażu (a raczej rezultaty tego drug
                          > iego, samego faktu nie widziałem) i zniszczenia były mniejsze w pierwszym przyp
                          > adku. Ciekawe, jaki mam interes kiedy mówię, że kolega zbudował podobny model d
                          > o tego na powyższym filmiku i też robiliśmy te doświadczenia i siedzący na wózk
                          > u ludzik lego spadał przy wyłączonym urządzeniu i przesuwał się tylko do przodu
                          > przy urządzeniu włączonym.

                          Kuzwa, czy jak pisze po chinsku, czy co? Porownujesz urzadzenie (ktore daje jakas tam amortyzacje) z brakiem urzadzenia (czyli zupelnym brakiem amortyzacji). I cieszysz sie, ze masz jakas tam amortyzacje. I mysilsz, ze co tym wykazales? Ze troche amortyzacji jest lepsze od zupelnego jej braku? Na Jowisza, to fascynuajce.

                          > Ja nie twierdzę, że to łamie zasady Newtona - możliwe są inne wyjasnienia, zgod
                          > ne z nauką. Po prostu wiem, że to działa.

                          W temacie dzialania urzadzenia Lagiewki g... wiesz. To nie jest proba obrazania, lecz stwierdzenie faktu.

                          > I jeżeli to może znaleźć praktyczne z
                          > astosowanie (a może) to ja jestem 100% za. Nawet, jesli nie przewróci to znanej
                          > nauki do góry nogami ani Łągiewka nie dostanie Nobla.
                          >
                          > Ty zdajesz się uwazać, że ponieważ wyjaśnienia Łągiewki są błedne,

                          Znasz roznice miedzy pojeciem "wyjasnienie", a pojeciem "teza"? Z wyjasnien sie byc moze wycofal. Z tez nie.

                          > to i cały wy
                          > nalazek jest do dupy. Ja stoję na stanowisko, że Łągiewka może zrobił coś intui
                          > cyjnie i jak widać działa to ładnie a teraz nie potrafi tego wyjaśnić, bo mu br
                          > akuje fizycznej wiedzy (nic dziwnego, skoro i prawdziwi fizycy mają z tym probl
                          > em).

                          Prawdziwy fizyk nie wyjasni tez, na jakiej zasadzie dziala perpetuum mobile.

                          > Prawda jest taka, że Ty się tu napinasz a poza typowymi dla Ciebie stwierdzenia
                          > mi ex cathedra nie potrafisz wykazać dlaczego to nie ma prawa działać. Więc Two
                          > je deliberacje "to na pewno oszustwo!" są tak samo gówno warte jak bzdurne wyja
                          > snienia podawane przez drugą stronę.

                          Qrna, oczekujesz dwusemestrowego wykladu z budowy maszyn? Ktorego i tak ani nie zrozumiesz, ani nie przyjmiesz do wiadomosci? Skoro elementarnych spraw z biezacego watku nie mozesz pojac i nieustannie bzdury powtarzasz?
                              • crannmer Argumentum_ad_verecundiam 07.12.11, 22:31
                                Argumentum ad verecundiam (łac. argument odwołujący się do autorytetu) – pozamerytoryczny sposób argumentowania, polegający na powoływaniu się na jakiś autorytet, którego wprawdzie druga strona nie uznaje, ale też nie może go zakwestionować, będąc skrępowana uczuciami szacunku lub nieśmiałością, czy też obawą narażenia się na zarzut zarozumiałości.

                                pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_verecundiam
                                Merytorycznie zreszta bledna, bo nie wiesz, co dokladnie stworzyl profesor (nie: profesorowie) z Cambridge.
                                • tomek854 Re: Argumentum_ad_verecundiam 07.12.11, 23:16
                                  O, to jest to co Ty właśnie robisz: cały czas odwołujesz się do autorytetu, tylko że dla Ciebie ty sam jesteś autorytetem, obawa narażenia się na zarzut zarozumiałości jest Ci obca. :-)

                                  Zanim zaczniesz mi wykazywać ile błędów logicznych popełniłem w poprzednim zdaniu, zagooglaj sobie za "poczucie humoru". ;-)

                                  Z innej beczki:

                                  Facet coś wynalazł, co może nie jest rewolucyjne, ale są chętni którzy chcą to kupić. Ja w sytuacji ludzika lego z eksperymentu mojego kolegi wolałbym, żeby moj lego traktor był w taki zderzak wyposażony niż nie.

                                  Przeszkadza Ci fakt, że pieniądze za ten jego wynalazek mogą spływać do Polski?

                                  Bo ja nie założyłem tego wątku po to, żebyś mnie tu gnoił swoją (niewątpliwie większą niż moja) wiedzą techniczną, tymbardziej, że nie mam ani czasu ani ochoty zajmować się Twoim "dwudniowym wykładem z budowy maszyn którego i tak nie zrozumię" a potem studiować aby wykazać gdzie, jeżeli, popełniłeś w nim błędy odnosząc go do wynalazku Łągiewki.

                                  Założyłem go dlatego, że jest taka sytuacja, że dzieło życia pewnego faceta może zostać zawłaszczone przez innych ludzi a to mi się nie podoba i nie podobałoby mi się nawet, gdyby tym dziełem życia była manufaktura "pierścieni atlantów". Nawet jeśli wynalazek Łągiewki jest kompletną, nie przydatną do niczego bzdurą (a nie wygląda na to), to jest nie fair, żeby na tej kompletnej, nieprzydatnej do niczego bzdurze zarabiał jakiś kolo z Cambridge.
            • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 19:38
              No pogratulowac. Urzadzenie wlaczone dziala, zablokowane na sztywno nie dziala. A gdzie jest test ze zderzakiem plastycznym dajacym taka sama droge zatrzymania, jak z dzialajacym urzadzeniem Lagiewki?

              BTW zderzakiem plastycznym, wazacym drobniutki ulamek masy urzadzenia Lagiewki, oraz kosztujacym promile kosztow urzadzenia Lagiewki.

              Po co prosto, skoro mozna skomplikowanie.
              • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:16
                Myślałem, że nie da się porównywać kartofli z jabłkami. Tak przynajmniej mnie uczyli jak studiowałem fizykę. Jak dla mnie jest to prosty układ pomiarowy wszystkie czynniki poza włączeniem/wyłączeniem aparatu są takie same. Zastosowanie innego zderzaka znacznie skompikowałoby porównanie, bo to by była inna masa, inne opory, inne to, inne tamto. Powinieneś to wiedzieć jako, wydaje mi się, inżynier. Filmik przedstawia że dla takiego samego wózka o takiej samej masie, kształcie i wszystkim uderzającego w taką samą przeszkodę z taką samą siłą efekty są takie, jakie każdy widzi.

                No chyba, że uważasz że niezbędne jest takie poglądowe porównanie. Tak dla ciekawości.

                To ja wtedy się zgadzam. Powinien też być przedstawiony filmik na ktorym dla porównania zamiast zderzaka Łagiewki do wózka przymocowany jest normalny zderzak. Albo od razuy więcej filmików na którym zamiast zderzaka przymocowane są:
                - dynia
                - zdechły osioł
                - worek waty
                - paleta cegieł
                - baloniki wypełnione helem
                - płonące fajerwerki (o, to by było zabawne)
                - beczka nitrogliceryny (jeszcze fajniejsze).
                ...
                • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:37
                  tomek854 napisał:

                  > Myślałem, że nie da się porównywać kartofli z jabłkami. Tak przynajmniej mnie
                  > uczyli jak studiowałem fizykę. Jak dla mnie jest to prosty układ pomiarowy wszy
                  > stkie czynniki poza włączeniem/wyłączeniem aparatu są takie same. Zastosowanie
                  > innego zderzaka znacznie skompikowałoby porównanie, bo to by była inna masa, in
                  > ne opory, inne to, inne tamto. Powinieneś to wiedzieć jako, wydaje mi się, inży
                  > nier.

                  Jako studiowany i praktykujacy od kilkunastu lat inzynier przede wszystkim wiem, ze najwazniejszym pytaniem w praktyce inzyniera jest pytanie "Po ch..?"

                  W tym wypadku odpowiedz na to pytanie ma podac, czy urzadzenie Lagiewki sprawia sie jako zderzak lepiej od dajacego taka sama droge hamowania zderzaka konwencjonalnego. Aby dac odpowiedz na to pytanie, musze porownac urzadzenie Lagiewki ze zderzakiem konwencjonalnym. Porownywanie urzadzenia Lagiewki z niczym (a dokladnie tym jest ten filmik) nie odpowiada na zadne pytania. Wot taki eye candy bez wartosci poznawczej.

                  > Filmik przedstawia że dla takiego samego wózka o takiej samej masie, kszt
                  > ałcie i wszystkim uderzającego w taką samą przeszkodę z taką samą siłą efekty s
                  > ą takie, jakie każdy widzi.

                  Kazdy widzi, ze porownuje sie urzadzenie Lagiewki nie ze zderzakiem, a z brakiem urzadzenia Lagiewki. Co artysta chcial nam przez to powiedziec, wie tylko on sam. No i jego fanboje.

                  > To ja wtedy się zgadzam. Powinien też być przedstawiony filmik na ktorym dla po
                  > równania zamiast zderzaka Łagiewki do wózka przymocowany jest normalny zderzak.
                  > Albo od razuy więcej filmików na którym zamiast zderzaka przymocowane są:
                  > - dynia
                  > - zdechły osioł
                  > - worek waty
                  > - paleta cegieł
                  > - baloniki wypełnione helem
                  > - płonące fajerwerki (o, to by było zabawne)
                  > - beczka nitrogliceryny (jeszcze fajniejsze).

                  A teraz popadles w tokowanie i sam nie widzisz, jak straszne farmazony smolisz. Wroc na ziemie, to dopiero porozmawiamy. Albowiem powyzszy akapit jest tak piramidalnie absurdalny i oderwany od tematu i rzeczywistosci, ze jakakolwiek dyskusja z jego tresciami jest niemozliwa.
                  • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 20:54
                    Tylko, że ten zderzak nie jest planowany do stosowania w samochodach, dlatego własnie porównywanie go z tradycyjnym samochodowym zderzakiem jest bez sensu. Dlatego właśnie napisałem ten żartobliwy akapit w nadziei, że zrozumiesz o czym mowa i zejdzie z Ciebie trochę powietrza. Ty jesteś jednak tak dęty, że nie ma na to szans, więc muszę Ci wytłumaczyć (choć też wątpię, że to coś da, poza ew. kolejnymi próbami zawoalowanego ubliżania mi i dezawuowania mojego toku rozumowania).

                    Proponowane zastosowanie tego urzadzenia jest gdzie indziej - np. w barierach energochłonnych na autostradach - tam faktycznie alternatywa jest pomiędzy zderzakiem łągiewki a jego brakiem, czyli, tak jak dzis, zamocowaniem listwy na sztywnym słupie. Owszem, takie bariery będą znacznie droższe, ale za to zaoszczedzi się mnóstwo kasy na naprawach i korkach. Jeżdżę dużo to wiem jak czesto pozamykane sa wewnętrzne pasy ruchu aby ponaprawiać często nieznacznie tylko uszkodzone barierki. Jesli dałoby się zmniejszyć ilość tych uszkodzeń dzięki zastosowaniu tego urządzenia to ma to sens.

                    Poza tym nie bierzesz pod uwagi, że w odróżnieniu do odkształcalnych zderzakow jakie znamy z samochodów, urządzenie Łagiewki przy założeniu nie przekroczeniu pewnej siły uderzenia jest wielokrotnego użytku i nie trzeba go wymieniać/naprawiać po każdym użyciu. Jak dla mnie idealne rozwiązanie na przykład na takiej przeprawie promowej przez Tamizę w Woolwich gdzie prom uderza w rampę kilkaset razy dziennie (przeprawa trwa jakąś minutę do półtorej). Raz byłem na promie (ale innym) gdy sternik przywalił troche za mocno i coś się wygięło, rampa się nie chciała opuścić do końca do tego stopnia że wyjeżdzając ciężarówką szorowałem dupą po pokładzie promu a jednoczesnie o mało co nie przysmarowałem srodkiem wozu w załamanie rampy - bo było za stromo i za ostre kąty. Prom potem wyłączono z użycia. Jak dla mnie takie przypadki to własnie miejsce, gdzie urzadzenie łągiewki mogłoby znaleźć zastosowanie.

                    Inne zastosowanie które widzę: wagony kolejowe. Owszem, mają już dziś zderzaki z amortyzatorami, które jednak często ulegają uszkodzeniu (przyjrzyj się kiedyś na przejeździe jak bedzie jechał towarowy pociag ile zderzakow "nie odbija" i nie dotyka do zderzaków sąsiedniego wagonu. Zastosowanie zderzakow Łągiewki pozwoliłoby "zderzać" wagony nieco szybciej, a tym samym pozwoliłoby na przyśpieszenie rozrządu pociągów - zysk.

                    I tak dalej, i tak dalej.
                    • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 21:35
                      tomek854 napisał:

                      > Tylko, że ten zderzak nie jest planowany do stosowania w samochodach,

                      Ale byl. A przezt samego autora urzadzenie bylo propagowane w celu zwiekszenia bezpieczenstwa ruchu drogowego. Wiec nieco bezpodstawnie usilujesz wybielac autora.

                      > dlatego w
                      > łasnie porównywanie go z tradycyjnym samochodowym zderzakiem jest bez sensu.

                      Powiedz to Lagiewce.

                      > Proponowane zastosowanie tego urzadzenia jest gdzie indziej - np. w barierach
                      > energochłonnych na autostradach - tam faktycznie alternatywa jest pomiędzy zder
                      > zakiem łągiewki a jego brakiem, czyli, tak jak dzis, zamocowaniem listwy na szt
                      > ywnym słupie.

                      Bzdura. Slupki barier nie sa sztywne, lecz zamocowane zdefiniowanie podatnie Zarowno do samej bariery, jak i do gruntu. Przez co bariera w kontrolowany sposob ugina sie podczas zderzenia.

                      Poza tym bariery poddaja sie o znacznie wiekszy wymiar (in extremo rzedu metrow), niz technicznie mozliwe do aplikacji w slupkach urzadzenia Lagiewki by to umozliwialy. Uzycie tego urzadzenia w slupkach barier autostradowych byloby absurdem technicznym. I finansowym.

                      > Poza tym nie bierzesz pod uwagi, że w odróżnieniu do odkształcalnych zderzakow
                      > jakie znamy z samochodów, urządzenie Łagiewki przy założeniu nie przekroczeniu
                      > pewnej siły uderzenia jest wielokrotnego użytku i nie trzeba go wymieniać/napra
                      > wiać po każdym użyciu.

                      Na takie przeznaczenie nauka radziecka zna cala game zderzakow i amortyzarorow hydraulicznych, pneumatycznych, elastomerycznych i kombinowanych. Tanich, trwalych i sprawdzonych.

                      > sternik przywalił troche za mocno i coś się wygięło, rampa się nie
                      > chciała opuścić do końca do tego stopnia że wyjeżdzając ciężarówką szorowałem
                      > dupą po pokładzie promu a jednoczesnie o mało co nie przysmarowałem srodkiem wo
                      > zu w załamanie rampy - bo było za stromo i za ostre kąty. Prom potem wyłączono
                      > z użycia. Jak dla mnie takie przypadki to własnie miejsce, gdzie urzadzenie łąg
                      > iewki mogłoby znaleźć zastosowanie.

                      A skad przeswiadczenie, ze to elemen amortyzujacy ulegl uszkodzeniu? Oraz przeswiadczenie, ze uzycie w tym miejscu urzadzenia Lagiewki przy uderzeniu z ta sama sila nie spowodowaloby uszkodzenia?

                      > Inne zastosowanie które widzę: wagony kolejowe. Owszem, mają już dziś zderzaki
                      > z amortyzatorami, które jednak często ulegają uszkodzeniu (przyjrzyj się kiedyś
                      > na przejeździe jak bedzie jechał towarowy pociag ile zderzakow "nie odbija" i
                      > nie dotyka do zderzaków sąsiedniego wagonu. Zastosowanie zderzakow Łągiewki poz
                      > woliłoby "zderzać" wagony nieco szybciej, a tym samym pozwoliłoby na przyśpiesz
                      > enie rozrządu pociągów - zysk.

                      Ja nieustannie czekam na na porownanie skutecznosci dzialania urzadzenia Lagiewki vs. konwencjonalny zderzak lub amortyzator. Najlepiej przy zachowaniu porownywalnej masy, ceny i trwalosci urzadzenia. Bo zrobic wiekszy i dluzszy amortyzator kazdy potrafi.

                      > I tak dalej, i tak dalej.

                      Ano wlasnie. Tylko absurdy i twierdzenia bez pokrycia.
                          • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 23:23
                            Ale kto mówi, żeby je instalować na całej długości? Można instalować tylkot am gdzie to ma sens, na przykład (znowu się posłuże przykładem) przy wąskich wjazdach na prom czy na most, czy np. na bramki opłat autostradowych, gdzie większe pojazdy często uszkadzają barierki. Na takiej barierce z łągiewką wystarczyłoby jakby podszedł pracownik, wsadził korbkę gdzie trzeba i przesunął zderzak do pozycji wyjściowej.
        • crannmer Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 19:44
          lexus400 napisał:
          > Oj coś mi się wydaje crannmer, że z tym oszustwem to trochę przesadzasz. Nie mo
          > gę uwierzyć aby ktoś tak mądry był tak głupi, żeby pokazywać w ten sposób oszus
          > two.

          W tym filmie oszustwem jest przeciwstawienie normalnemu zderzakowi urzadzenia, ktore
          1) rownomiernie rozklada obciazenie na cala szerokosc karoserii
          a przede wszystkim
          2) daje dodatkowe 20..30 cm drogi wytracania predkosci, ktora przedklada sie na zmniejszenie opoznienia. Gdyby do belki na mordzie tego Malucha przymocowac plastyczny zderzak grubosci 30 cm i walic nim w sciane, efekty bylyby podobne lub lepsze.
    • sherlock_holmes Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 22:34
      Wiecie, tak sobie czytam waszą akademicką dysputę - i czegoś nie rozumiem. Zastosowanie zderzaka Łagiewki w nabrzeżach portów daje zmniejszenie siły uderzenia, bo statek wyhamowuje prędkość na dłuższym dystansie, czyli opóźnienie jest mniejsze niż przy klasycznych rozwiązanaich (np. opony przymocowane do nabrzeża :) ). Plusem rozwiązania jest to, że nie jest to urządzenie jednokrotnego użycia, bo gdyby stosować np. skrzynki podobne jak przy testach NCAP, dałyby ten sam efekt, ale energia kinetyczna zderzenia przekazana byłaby nie do koła zamachowego, lecz powodowałaby trwałe odkształcenia (i w wielokrtoności rozwiązania tkwi clou tematu).
      Na mój chłopski rozum KERS w F1 działa na identycznej zasadzie, ale ja się nie znam...
      • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 07.12.11, 23:29
        Dokładnie o tym mówię: nawet jeśli zderzak Łągiewki nie łamie wszystkich praw fizyki dookoła a jego "zdolności pochłaniające" (cranmerze, tu jest cudzysłów, schowaj rewolwery!) nie są aż tak wielkie jak przedstawia to jego twórca, wciąż mozna znaleźć dla niego wiele przydatnych zastosowań, co daje twierdzącą odpowiedź na podstawowe pytanie prawdziwego inżyniera "po chuj?".

        I twierdzenie to pozostaje prawdziwe, NAWET jeżeli pan Łągiewka początkowo chciał to stosować w samochodach i okazało się to pomysłem chybionym. Jest wiele wynalazków które na co dzień uzywamy do czegoś zupełnie innego niż zakładali ich twórcy, że od Internetu zacznę ;-)

        Dlatego też jeżeli w wynalazku jest potencjał i pieniądze, nie będzie w porządku jeśli pieniądze te zgarniać będzie kto inny niż tworca wynalazku.

        Faktycznie nie widziałem z bliska projektu angielskiego profesora, ale zakładam, że skoro sprawa idzie do sądu, to są po temu pewne podstawy.

        I stąd mój wątek.
      • andrzejmat Re: pojawił się artykuł 20.01.12, 22:55
        Zamiana energii kinetycznej ruchu postępowego na energię kinetyczną ruchu obrotowego nie jest ani odkryciem naukowym ani nie łamie jakichkolwiek elementarnych zasad fizyki. Takie czy inne szczególne zastosowanie może być sensowne- a nawet być( po spełnieniu formalnych warunków) patentowane. Jako zderzak samochodowy wydaje sie być absolutnie humorystycznie bez sensu.
        Smutne natomiast jest angażowanie się tu i tam - niestety - profesorów, którzy zwyczajnie ględzą.
        Nasuwa się tu porównanie z "profesorem" Nowaczykiem, Biniendą, Dakowskim i jeszcze jakimś tam, zabierającym głos w sprawie katastrofy smoleńskiej.
    • tomek854 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 16.01.12, 23:33
      Pierwsze słowa dokładnie opisują moje zdanie na ten temat:

      Zderzak Łągiewki (zwany też EPAR) stał się ostatnio popularny w mediach. Jest to urządzenie, które zamienia energię zderzenia na ruch koła zamachowego, zamiast - jak strefa zgniotu lub amortyzator - rozpraszać ją w postaci ciepła. Pomysł jako taki jest interesujący i prawdopodobnie mógłby znaleźć różne zastosowania.

      Jednak pan Łągiewka oraz współpracujący z nim pan Gumuła twierdzą, że oprócz tego zderzak łamie znane obecnie prawa fizyki. -> co jest bzdurą.
      • simr1979 Re: Zderzak Łągiewki wrescie opatentowany i dział 17.01.12, 11:37
        tomek854 napisał:

        >Pomysł jako taki jest interesujący i prawdopodobnie mógłby znaleźć różne zastosowa
        > nia.
        >
        > Jednak pan Łągiewka oraz współpracujący z nim pan Gumuła twierdzą, że oprócz te
        > go zderzak łamie znane obecnie prawa fizyki. -> co jest bzdurą.

        No cóż, nic dodać nic ująć - co najwyżej można na marginesie wspomnieć, że niewątpliwie utalentowany mechanik, twórca pierwszego samochodu Karl Benz, był półanalfabetą (podobnie jak niejaki Ferdynand Porsche)...
        • crannmer Interesujace tezy 17.01.12, 13:36
          simr1979 napisał:
          > niewątpliwie utalentowany mechanik [Karl Benz],
          Bez dwoch zdan.

          > twórca pierwszego samochodu Karl Benz,
          Propaganda trzeciej rzeszy i nie tylko wiele nakladu sil i srodkow zuzyla, aby ta konotacja zagniezdzila sie na stale w swiadomosci publicznej. Aczkolwiek klanmstwo i milion razy powtorzone nie stanie sie prawda. W definicji samochodu nie ma nic o koniecznosci uzycia silnika benzynowego.

          > [Karl Benz] był półanalfabetą
          Masz jakies wiarygodne zrodla na poparcie tej interesujacej tezy?

          > (podobnie jak niejaki Ferdynand Porsche)...
          Masz jakies wiarygodne zrodla na poparcie tej interesujacej tezy?
                • crannmer Re: Interesujace tezy 17.01.12, 19:22
                  franek-b napisał:
                  > A jak jest z Benzem i jego pierwszym samochodem? Mercedes mocno reklamuje się w
                  > łaśnie to twierdząc (125 lat tradycji MB).

                  To troche tak, jak Kosciol Katolicki reklamuje sie dwutysiacletnia ciagloscia tradycji ;-)
                  Sprawa powolywania sie Daimler AG na 125 lat Benza to oddzielny temat. Tu zajme sie sprawa Benza jako wynalazcy samochodu.

                  Sprawa ma dwa aspekty:
                  1. jakie wlasciwosci musi spelniac dane urzadzenie, zeby zostalo uznane za samochod
                  i
                  2. jakie wlasciwosci musi spelnic dane urzadzenie, zeby zostalo uznane za wynalazek

                  Ad. 1: wg wiekszosci spotykanych definicji samochod to wielosladowy pojazd kolowy z napedem mechanicznym, niezwiazany torowiskiem, zasilany z wlasnego zrodla energii i przeznaczony do transportu osob lub/i ladunkow.

                  W mysl powyzszego samochodem nie jest wiec ani zwiazana torowiskiem lokomotywa parowa spalinowa, ani np. trolejbus, zasilany ze zrodla znajdujacego sie poza pojazdem.

                  W definicji pojecia samochod nie ma zadnych ograniczen ani co do rodzaju napedu mechanicznego, ani minimalnego zasiegu, zwrotnosci, ni tez co do minimalnej liczebnosci zalogi, czy nakladu pracy koniecznej do uruchomienia pojazdu.

                  W mysl powyzszej definicji Benz-Patentmotorwagen nijak nie byl pierwszym samochodem, albowiem te kryteria spelnia nawet ciagnik parowy Cugnota, o wozach parowych utrzymujacych w polowie 19. w. komunikacje w Wielkiej Brytani (ktorych sukces gospodarczy byl az powodem do ustawodawstwa ograniczajacego drastycznie motoryzacje w tym kraju), o tuzinach i setkach parowych wozow we Francji w drugiej polowie 19. w. nawet nie wspominajac.

                  Z tej strony Benz nijak wynalazca samochodu jako takiego nazwany byc nie moze.

                  Ad 2. Inni wyznawcy pierszenstwa Benza argumentuja, ze dopiero samochod Benza spelnial wymogi "prawdziwego" samochodu", ze byl pierwszym benzynowym, ze dopiero nim zostala odbyta pierwsza dluzsza podroz, ze Benz jako pierwszy rozpoczal produkcje seryjna oraz, ze dopiero od Benza zaczela sie rozwijac szeroka motoryzacja. I dlatego dopiero on moze byc uznawany za pierwszy samochod.

                  Primo podjecie produkcji seryjnej przez wynalazce nigdzie i nijak nie jest kryterium pierwszenstwa wynalazku. Secundo pierwszym benzynowym nie byl, bo juz cwierc wieku wczesniej Lenoir przejechal swoim benzynowcem kilkanascie kilometrow. Tertio na tle mu wspolczesnych wozow sam pojazd Benza byl nad zwyczaj prymitywny, a wyroznial sie jedynie ulepszonym napedem. Quatro dlugie podroze mialy miejsce znacznie wczesniej, samochodami i autobusami parowymi. Po piate teza o poczatku rozwoju motoryzacji od Benza jest zwyczajnie pozbawiona podstaw. Motoryzacja rozwijala sie rownolegle, a nawet cwierc wieku po Patentwagenie nie bylo jeszcze wiadomo, jaki naped zwyciezy. Np. w USA jeszcze w 1900 roku tylko 22 % samochodow mialo naped benzynowy. Pozostale byly parowe i elektryczne.

                  Carl Benz bezsprzecznie nalezy do wielkich pionierow motoryzacji, czolowych wynalazcow i konstruktorow samochodow. Ale wynalazca samochodu jako takiego nie jest.
                  • tomek854 Re: Interesujace tezy 17.01.12, 19:38
                    Cranmer powrócił: nie tylko się wyśmiewa, ale i dostarcza wartościowej wiedzy. Witamy z powrotem.

                    A tak na marginesie: skoro definicja samochodu mowi, że musi być zasilany własnym źródłem energii, to czy w tej definicji mieszczą się wózki akumulatorowe albo np. żyrobusy?
                    • tomek854 Re: Interesujace tezy 17.01.12, 19:40
                      W sumie niby tak, bo elektryczne auta się mieszczą.

                      Tak mnie to troche zainteresowało bo kiedyś czytałem że gdzieś tam (bodaj w Szwajcarii) są takie trolejbusy, które niektóre odcinki przejeżdzają tylko na akumulatorach bo cośtam cośtam. No i do tego mi się Zyrobus skojarzył, ktory "tankował" energię kinetyczną koła zamachowego co przystanek z sieci elektrycznej...
                  • franek-b Re: Interesujace tezy 17.01.12, 23:46
                    Jak to jest, że jak przeczytam Twoje wyjaśnienie, to przyjmuję, że po prostu tak jest jak piszesz?

                    Swoją drogą, to dopadła mnie taka myśl, czy czasem motoryzacja nie skręciła a potem rozwinęła się w najmniej ciekawym kierunku? I czy czasem produkcja masowa (rozumiana jako tzw 'bariera wejścia') nie zabija myśli i twórczości motoryzacyjnej? Teraz jak oglądam projekty aut, to mam wrażenie, że wszystkie wyglądają tak samo. I jakoś nie chce mi się wierzyć, że produkcja elektrowozu jest droższa od auta z napędem spalinowym.
                    • crannmer Re: Interesujace tezy 18.01.12, 10:49
                      franek-b napisał:
                      > Jak to jest, że jak przeczytam Twoje wyjaśnienie,
                      > to przyjmuję, że po prostu tak jest jak piszesz?

                      Ku chwale Automobila, Obywatelu Franku :-)

                      > I czy czasem produkcja masowa
                      > (rozumiana jako tzw 'bariera wejścia') nie zabija myśli i twórczości motoryzacy
                      > jnej? Teraz jak oglądam projekty aut, to mam wrażenie, że wszystkie wyglądają t
                      > ak samo.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Konwergencja_%28biologia%29
                      Efekt szczegolnie dramatycznie obserwowalny np. w odniesnieniu do duzych samolotow komunikacyjnych.

                      > I jakoś nie chce mi się wierzyć, że produkcja elektrowozu jest droższa
                      > od auta z napędem spalinowym.

                      Na razie mamy efekt malych serii, czyli koszty rozwoju i wdrozenia produkcji oraz ryzyko rozwojowe rozkladaja sie na mala liczbe jednostek. Secundo optymalizacja produkcji nie osiagnela jeszcze takiego stopnia, jak konwencjonalnych samochodow. Tertio stosunkowo mala liczba poddostawcow utrudnia wyciskanie z nich najnizszej ceny. Quatro sprawa akumulatorow, ktore, o ile przyjac skale rozwoju konwencjonalnych samochodow, sa jeszcze zupelnie w powijakach. Czyli min. sa rowniez bardzo drogie w produkcji.

                      No i sprawa nowosci przy niespecjalnie silnej konkurencji. Na razie sytuacja pozwala na takie ceny.

                      Tyle wpadlo mi do glowy. Jakies powazniejsze opracowanie z pewnoscia znajdzie wiecej i lepsze argumenty.
          • simr1979 Re: Interesujace tezy 17.01.12, 14:39
            Nic nie wiem o propagandzie III Rzeszy nt. Benza, tudzież nie wiążę jego pierwszeństwa akurat z silnikiem spalinowym (choć takim akurat z wielkim talentem się zajmował) - mógłby, jak wcześniej De Dion, zastosować w swoim autku i silnik parowy. Istotne jest to, że to od jego pojazdu zaczęła się 1894 roku motoryzacja.
            Był człowiekiem bez wykształcenia jak Łagiewka i prawdopodobnie także nie rozumiał praw fizyki - za to z pewnością doskonale je czuł, o czym świadczy dzieło...
            Podobnie Porsche - ten nie był nawet utalentowanym mechanikiem (nie prowadził też samochodu), nie umiał rysować, a jego profesura jest podobnej proweniencji jak doktorat A.Leppera - a jednak to siła jego woli (choć nie ręki ani - w zasadzie - umysłu) stworzyła szereg wiekopomnych, choć raczej niezbyt konstrukcyjnie udanych - samochodów.
            • mrzagi01 Re: Interesujace tezy 17.01.12, 15:31
              simr1979 napisał:


              > Był człowiekiem bez wykształcenia jak Łagiewka i prawdopodobnie także nie rozum
              > iał praw fizyki - za to z pewnością doskonale je czuł, o czym świadczy dzieło..

              To chyba jakiś inny Benz musiał być.
              • simr1979 Re: Interesujace tezy 17.01.12, 16:07
                mrzagi01 napisał:

                > simr1979 napisał:
                >
                >
                > > Był człowiekiem bez wykształcenia jak Łagiewka >
                > To chyba jakiś inny Benz musiał być.

                OK - masz rację. W istocie Benz szkoły skończył. Jednak był 100% praktykiem, w przeciwieństwie do Otto i Daimlera. Co do Porsche'a podtrzymuję.
            • crannmer Re: Interesujace tezy 17.01.12, 18:16
              simr1979 napisał:
              > Istotne jest to, że to od jego pojazdu zaczęła się 1894 roku motoryzacja

              Bzdury. Motoryzacja zaczela sie w tym okresie, bo ogolny postep techniczny ja umozliwil. A na ten postep zlozyl sie legion wczesniejszych, wspolczesnych Benzowi i pozniejszych wynalazcow. Szczegolnie, ze Patentwagen opatentowany zostal nie 1894, lecz osiem lat wczesniej.

              > [Benz] Był człowiekiem bez wykształcenia jak Łagiewka i prawdopodobnie także nie rozum
              > iał praw fizyki

              Po liceum studiowal na politechnice budowe maszyn. Po studiach i nastepujacej dwuletniej praktyce w fabryce maszyn dostal posade najpierw jako jako kreslarz i konstruktor w fabryce wag. Pozniej mial jeszcze dwie posady w fabrykach konstrukcji stalowych.

              I ten czlowiek zostal nazwany polanalfabeta. Az zajzalem do slownika.

              półanalfabeta
              1. «osoba dorosła, która bardzo słabo czyta i pisze, lub osoba, która umie czytać, ale nie umie pisać»
              2. pogard. «o kimś mało rozgarniętym lub mającym podstawowe braki w ogólnej wiedzy»
              sjp.pwn.pl/szukaj/polanalfabeta
              Jak dla mnie to sam jestes polanalfabeta - osoba malo rozgarnieta i majaca podstawowe braki w ogolnej wiedzy, ktore nie przeszkadzaja Ci p..dolic na tematy, o ktorych pojecia nie masz.

              Enuncjacji o Porsche nie bede dalej komentowac, bo sa na podobnym poziomie.
              • simr1979 Re: Interesujace tezy 18.01.12, 12:39
                Postaraj się bardziej.

                Post napisałem, żeby Cię sprowokować, chociaż moja pomyłka z Benzem nie była celowa - po prostu tak zapamietałem ( z dzieciństwa zresztą) to, co o nim pisał Rychter - co do istoty dobrze, co do niektórych faktów historycznych - źle.

                Jeśli chodzi o F.Porsche - było z nim tak, jak napisałem (może z pewnym przerysowaniem). Historia jego i jego głownego dzieła - VW garbusa - jest moim zdaniem fascynująca, zarówno z punktu widzenia techniki samochodowej jak i psychologii, ekonomii, a nawet polityki.
                Polecam książkę Paula Simsy "Hitler, Kaefer, Volksbetrug" - niestety trudno się ją czyta chyba nawet Niemcowi, bo wyszła bez śladu redakcji. Zawartość za to nader ciekawa, idzie pod prąd, jak to nazwałeś - "propagandy trzeciej rzeszy".
                To tyle.

                Aha, i daruj sobie obelgi, bo pomyślę, że mam do czynienia z zakompleksionym histerykiem.
                • simr1979 P.S. 18.01.12, 13:27
                  Żeby nie było nieporozumień - moja pomyłka ca do Benza dotyczyła wyłącznie kwestii jego wykształcenia.

                  Motoryzacja rozpoczęła się w 1894 od jego auta - tak sprawiła Historia, czyli splot przeróżnych okoliczności. Nie od Cugnota w 1769 , nie od de Rivaza w 1806, nie od Lenoira w 1860, nie od Delamare-Deboutteville'a w 1884, ani od żadnego z późniejszych patentów (w tym patentów samego Benza), ani nawet od słynnnego rajdu Frau Benz w 1888, tylko od 1894, kiedy Benz zaprezentował pierwszy samochód czterokołowy Benz Victoria.
                  Tak, jak kiedyś - być może - będzie wiadomo, że historia motoryzacji elektrycznej rozpoczęła od momentu uruchomienia lini produkcyjnej Chevroleta Volta ( a nie, dajmy na to, od rekordu Jenatzy'ego w 1899).
                  • crannmer Re: P.S. 22.01.12, 14:55
                    simr1979 napisał:
                    > Postaraj się bardziej.

                    Po co sie mam starac bardziej? To nie ja bzdury podawalem. Napisales ewidentna bzdure, wystawiles goly tylek na swiat i oglosiles wszystkim "tutaj pchac". I dziwisz sie, ze boli.

                    > Post napisałem, żeby Cię sprowokować, chociaż moja
                    > pomyłka z Benzem nie była celowa - po prostu tak
                    > zapamietałem ( z dzieciństwa zresztą) to, co o nim
                    > pisał Rychter - co do istoty dobrze, co do niektórych
                    > faktów historycznych - źle.

                    A juzci. Jak chcesz klamac, to postaraj sie lepiej.
                    "Benz zdobyl sie na studia i w roku 1865 ukonczyl politechnike w Karlsruhe"
                    Rychter, Witold: Dzieje samochodu. Warszawa 1979

                    > Jeśli chodzi o F.Porsche - było z nim tak, jak napisałem

                    Bylo dokladnie, jak z Benzem. Nazwales czlowieka polanalfabeta, choc ani w rzeczywistosci, ani w przenosni nie ma ku temu podstaw. Nigdzie tez nie dales do zrozumienia, ze masz na mysli znaczenie wyrazenia "polanalfabeta" znaczaco inne, niz to slownikowe.

                    > Aha, i daruj sobie obelgi, bo pomyślę, że mam do
                    > czynienia z zakompleksionym histerykiem.

                    Interesujace.
                    Simr nazywac kogos polanalfabeta - dobrze.
                    Simr zostac nazwany polanalfabeta - zle.

                    > Żeby nie było nieporozumień - moja pomyłka ca do Benza dotyczyła wyłącznie kwes
                    > tii jego wykształcenia.

                    Pograzaj sie dalej.

                    > Motoryzacja rozpoczęła się w 1894 od jego auta - tak sprawiła Historia, czyli
                    > splot przeróżnych okoliczności.[...]od 1894, kiedy Benz zaprezentował
                    > pierwszy samochód czterokołowy Benz Victoria.

                    Jasne. Bo tak napisal simr. Zrodlo prawie tak wiarygodne, jak wikipedia.

                    Mozesz podac (najlepiej ze zrodlami) jakies oficjalne definicje onej motoryzacji oraz jej charakterystyczne cechy i wlasciwosci sine qua non? Najlepiej te, ktore spelnilo podane wyzej wydarzenie, a ktorego nie spelnialy wydarzenia wczesniejsze.

                    > Tak, jak kiedyś - być może - będzie wiadomo, że historia motoryzacji elektryczn
                    > ej rozpoczęła od momentu uruchomienia lini produkcyjnej Chevroleta Volta

                    Nastepny przyklad wziety zupelnie z czapy. I rownie bledny merytorycznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka