edek40
10.12.11, 17:43
W moim chevy zawsze stukalo przednie zawieszenie. Wszelkie proby zaradzenia temu fenomenowy nie przynosily rezultatow. Dzis podszedlem do sprawy politechnicznie - na wszelki wypadek wymienilem laczniki stabilizatora i amortyzatory z przodu. Na wszelki wypadek, bo te zdemontowane nie budzily wiekszych zastrzezen. Przy okazji obmacalem swoznie, koncowki drazkow kierowniczych (oczywiscie leciutko postukuje jeden z nich - to norma fabryczna chyba). Wszystko w porzadku. Wyjechalem na proby. Dalej napierdala. Wrocilem, wjechalem na kanal tak jakby lekko podkurwiony. Postanowilem sprawdzic czy nie ma luzow na drazkach skretnych (tak resorowany jest przod). No i z tego podkurwienia poslizgnalem sie na stopniu kanalu, wpierdolilem sie do srodka, po drodze zawadzajac baniakiem o przedni zderzak. I wiecie co? "Przednie zawieszenie" zastukalo. Zderzak byl niedokrecony od zawsze, znaczy od wyjazdu od blacharza. Klnac na czym swiat stoi dokrecilem po partaczu. No do glowy mi to nie przyszlo, dopoki nie jebnalem w zderzak glowa. No i wtedy przyszlo.
Informuje zatem, ze stukow w "zawieszeniu" nie ma :)