t-tk
13.12.11, 23:47
30 października zapadł wyrok w mojej sprawie. Pech chciał, że był to mój pierwszy dzień wolny od dwóch tygodni, zaspałem. Później święta, zapierdziel w pracy - koniec końców parę dni temu zadzwoniłem do sądu.
I dowiedziałem się, że:
-wyrok jest, ale nieprawomocny, bo złożona została apelacja
-mogę jako oskarżyciel posiłkowy poprosić o odpis treści wyroku
-ale właściwie to nic mi to nie da, bo nie ma akt. Akta są u sędziego. A ten na zwolnieniu lekarskim. Do końca roku mniej więcej.
Po tym ostatnim zdaniu oboje, razem z Panią z sekretariatu wybuchnęliśmy serdecznym śmiechem.