sven_b
30.12.11, 15:06
Wczoraj wieczorem dorabiałem nalewkę, co tom Wam kiedyś fotę zawieszał. Żonę miałem na tournee po sklepach, a dziecie bawiło się w swoim pokoju. Były warunki:) Bazę miałem już w garnku, a zlewałem sok, który pod naciskiem % w II rzucie powstał. Wiśnie zostawiłem w balonie. Tylko 12szt. wyłożyłem na talerzyk, żeby po powrocie żona spróbowała, czy na ciasto się nadadzą. No i tak się krzątałem nie niepokojony, aż przyszło dziecie. Jako, że akurat operowałem balonem, poprosiłem by usiadło na chwilę. Zapomniałem co chciała i dopiero po 15 min zauważyłem że sobie poszło. Przycupnęła na schodach z głową opartą o poręcz, a za moment stwierdziła, że idzie spać. Było 15 po 19.00 ale ok - tłumaczyłem sobie, że u dzieci juz tak jest, że bateria często siada nagle. Zawołała mnie jeszcze z góry, żebym pomógł założyć piżamkę i po 3 min juz spała jak bąk. Zszedłem na dół i dopiero wtedy zauważyłem, że, o boy! - talerzyk z wiśniami jest pusty:)