współczuję sprzedawcom na allegro....

10.01.12, 16:58
Sprzedaję jeden motoryzacyjny przedmiocik na allegro... dżizas jakie ludzie pytania zadają....jakie "zenki' dzwonią.... ludzie nie czytają co jest napisane w krótkim i treściwym opisie... Ba! nie patrzą nawet dobrze na zdjęcie ( zamieściłem tylko 1) kur.a ...skąd Ci ludzie się biorą ....5zł w kieszeni ma jeden z drugim ( jeden to nawet powiedział że nie ma konta w banku i nie może zrobić przelewu - ani na poczcie ani przez sieć)....a chcieliby kupić za to pałac kultury....
Nie dziwię się że w warsztatach nigdzie cenników nie ma... jak takie cześki przychodzą i się wymądrzają to nic dziwnego że potem Pan mechanik musi doliczyć trochę żeby wystarczyło na butelkę porto żeby wieczorem ukoić nerwy....
    • tomek854 Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 10.01.12, 17:41
      Jeśli Cię to pocieszy, to na ebayu jest nie lepiej.

      Ostatni przedmiot jaki sprzedawałem (UK only) kupił bez czytania jakiś łoś z Kanady.

      Potem zamiast wylicytowanych 40 funtów przelał mi 70. Wysłałem mu to za 12 a on mówi "a resztę sobie zatrzymaj za fatygę". No przynajmniej tyle ;-)

      Nie wiem co prawda co on z tym w tej Kanadzie zrobi, bo oni zdaje się tam mają wszystko inne, 110 w gniazdkach i tak dalej, no ale to już jego problem ;-)
    • qqbek To jeszcze nic... 10.01.12, 18:37
      ...mnie kiedyś na sprzedaż auta na Otomoto naszło.
      Nigdy więcej telefonu nie zamieszczam.
      Telefony po 24-ej i tuż po 6-ej... rzecz jasna z nieodmiennym pytaniem "a za ile to pójdzie"... po 3 czy 4 dniach zacząłem odburkiwać "po co pan pytasz, skoro najwyraźniej Ciebie nie stać na uczciwą i dość niską cenę, za którą jest wystawione".
      Opis drobnego uszkodzenia blacharki... i pytania czy samochód powypadkowy nie powinien być taniej (o słupek się żona raz na parkingu otarła - lekkie zadrapanie na błotniku, nawet podkład nie zszedł, ale z uczciwości [i głupoty] zaznaczyłem, że skaza jest).
      • lexus400 Re: To jeszcze nic... 10.01.12, 19:04
        Kolega sprzedawał w ubiegłym roku taką popierdółkę, (którą żona do pracy w szpitalu dojeżdżała) jak Citroen AX 1,5D z roku 1994 chyba, za oszałamiającą kwotę 700PLN !!!!!!! i najlepsze było pytanie "czy lakier jest oryginalny" i oczywiście "za ile to pójdzie" :D
        • edek40 Re: To jeszcze nic... 10.01.12, 19:15
          > Kolega sprzedawał w ubiegłym roku taką popierdółkę, (którą żona do pracy w szpi
          > talu dojeżdżała) jak Citroen AX 1,5D z roku 1994 chyba, za oszałamiającą kwotę
          > 700PLN !!!!!!! i najlepsze było pytanie "czy lakier jest oryginalny" i oczywiśc
          > ie "za ile to pójdzie" :D

          No to jestem lepszy od Was:) Ja moja mazde oddalem w prezencie. Gdy pomyslalem sobie, ze beda do mnie dzwonic takie pustaki, a chcialem za auto w dobrym stanie mechanicznym i srednim blacharsko gora 500 zl, to szlag mnie trafial na sama mysl.

          Swoja droga sprobujcie kupic cos z ogloszenia typu "wszystko do auta takiego, a takiego". To masakra. Dzwonisz, odbiera jakis tepak, co slychac juz po glosie. Pytasz o antene kompletna do dodga/chryslera. To to w telefonie pyta: a do jakiego autka? Do dodga/chryslera. Sprawdze czy mamy, nie pan zadzwoni za godzine. Dzwonie: Halooo!!! W sprawie anteny do dodga. Jakiej anteny? No dzwonilem i mialem zadzwonic za godzine. A to pewnie kolega, ale on wyszedl. No to jest ta antena? A do jakiego autka? ....

          Niech sie wala. Waly jedne. Nowa w salonie, na fakture kosztuje 250 zl. Moga sie w dupe pocalowac.

          Swoja droga padl mi czujnik poduszki pod zderzakiem. Mechanik powiedzial, ze to dlatego, ze nie jest wodoodporna :) Pytam, czy dam rade wymienic sam. Mowi, ze owszem, ale mam kupic w salonie bo na allegro wciaz pokutuje mit, ze amerykanski ma drogie czesci. Uzywany czujnik w niewiadomym stanie kosztuje 200-250 zl. Nowy 180 zl...
          • yamasz Re: To jeszcze nic... 10.01.12, 20:22
            Od czasu do czasu zdaży mi się jakieś auto sprowadzić.

            Często ludzie trafiają się jakby się z choinki urwali, nic tylko walnąć rotfl-a.
            Nikt nie kupi auta które ma więcej jak 250.000km chodźby miał od nowości udokumentowany serwis, każdy szuka 10 - letniego samochodu w salonowym stanie z przebiegiem 50tkm.

            Zdroworozsądkowi realiści to 10% kupujących.

            Tydzień temu miałem Ka 02' które miało udokumentowane 190tkm i oczywiście pierwsze pytanie przez telefon to czemu tak dużo ma najechane, a zaraz później 'za ile pan odda'.
    • franek-b Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 11.01.12, 09:33
      Trochę sprzedaję, trochę kupuję i bardzo różnie to bywa. Ale czasami trzeba mieć trochę cierpliwości do kupujących, zwłaszcza jak wystawiam jakieś rzeczy z piwnicy, ponieważ uważam, że lepiej jak puszczę to na allegro i ktoś za symboliczną złotówkę to kupi (tak, zdarzyło mi się, np. za tyle poszły 2 uchwyty na rowery na bagażnik dachowy, które miały parę lat a sam kupiłem za 29 zł/szt., gość przy odbiorze sam zaproponował mi 10 zł, bo mu głupio było dać 1 zł - dziwny jakiś;-) ) niż wyrzucać na śmieci. Przy takich licytacjach, dla mnie najważniejsze nie są pieniądze (czego część nie jest w stanie zrozumieć) tylko to, że ktoś przyjedzie i zabierze to z mojego domu (do śmietnika mam bliżej niż na pocztę). Oczywiście zaznaczam, że odbiór tylko osobisty (mogę też umówić się na mieście jak jestem w robocie), ale za każdym razem muszą znaleść się pacjęci pytający o przesyłkę...

      Z moich ulubionych pytań, jest pytanie o zamianę :-) ludzie chcą zamieniać i telefony komórkowe ale również auta :-)
    • emes-nju Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 11.01.12, 12:18
      Klient, od ktorego kupilem Alfe wpadl na genialny w swojej prostocie pomysl, zeby nie bylo klopotow z dzwonieniem (oprocz "czeskow", zdarzaja sie tez tacy, ktorzy dzwonia o 3 nad ranem pol roku po zniknieciu ogloszenia - kiedys to cwiczylem). Kupil prepaidowy telefon i wlaczal go tylko w okreslonych w ogloszeniu godzinach. Po transakcji wywalil niepotrzebna mu juz karte, a mi dal swoj prywatny numer :)
      • mrzagi01 Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 11.01.12, 12:30
        jak sprzedawałem garbusa (za 700 zł!) jeden facet chciał żebym mu go przywiózł do Skarżyska Kamiennej :)))))
        • bassooner Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 11.01.12, 22:27
          kumpel sprzedawał Volvo. wystawił za 9500, a chciał 9 tysiaków, przyjechał jeden z daleka i marudził, po chwili dojechał drugi, też z daleka i zaczęli się nawzajem licytować... sprzedał za 10 z małym hakiem... ;-)))
          • dr.verte Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 11.01.12, 22:44
            kumpel sprzedawal swifta , chcial 2500 nie bylo chetnych , obnizyl do 1500 bez odzewu ,
            podwyzszyl na 4000 poszlo w trzy dni
            • polokokt Re: współczuję sprzedawcom na allegro.... 12.01.12, 09:51
              tak, pytanie o przesyłkę, przy małych przedmiotach, gdy wyraźnie napisane, że tylko odbiór osobisty, to już standard... Teraz to juz od razu na zachete, od razu dodaje taką opcję ale z zaporową ceną.

              Jeśli chodzi o sprzedaż aut i innych pojazdów, to ja znów mam sposób taki, że wystawiam za najwyższą cene na allegro w danym modelu/roczniku.... Ostatnio sprzedawałem motocykl. Ceny na allegro od handlarzy 12-14 tys PLN, z prywatnych rąk po max 15. Ja wystawiłem za 16. Przez miesiąc ani jednego telefonu. Po miesiącu zadzwonil jeden gosc, przyjechal, obejżał i kupił. Za cenę deczkko mniejszą niż max na allegro.
              Także ustawiając wysoką cene (ale to się sprawdza wlasciwie tylko przy autach i motocyklach, przynajmniej u mnie) unikam wlasnie setek telefonów od osob, którzy wyszukuja jedną z najtanszych ofert a potem wydzwaniaja chcąc kupic za 60% tej kwoty.... Do mnie dzwonia tylko poważnie zainteresowani :) Tym sposobem sprzedałem w ostatnich latach samochód i dwa motocykle. Nigdy nie miałem więcej jak 2-3 telefony w czasie całego procesu sprzedaży. Ale tez nigdy nie sprzedalem w ciągu 2 dni. Zazwyczaj zajmuje to właśnie około miesiąca do półtorej.

              Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja