Dwie rzeczy z wczoraj.

13.01.12, 09:12
1. Dogoniły mnie uroki polskiego szkolnictwa wyższego. Na zastępstwo na nasze seminarium o integracji europejskiej przyjechała jakaś pani doktor z Polski. Tylko wczoraj dowiedzieliśmy się o tym, że w Jugosławii (nie istniejącej od rozdziału Serbii i Czarnogóry w 2004 bodajże) to to i tamto oraz że konstytucja PRL z 1976 była ratyfikowana przez Sejm PRL a przez Senat PRL nie.

Tematem seminarium były konstytucje w krajach byłego bloku wschodniego, więc siłą rzeczy nie mogło się odbyć bez pytań o Węgry. Pani nic nie słyszała, żeby się coś działo na Węgrzech (nawet w brytyjskich mediach jest to wielkie halo), ale nie musi nic wiedzieć, bo to nie jej specjalność (przypominam: prowadzi z tego seminarium). Odesłała nas do Wikipedii (w której sama sprawdzała różne rzeczy podczas wykładu).

Jak to jest, że zawsze jak zacznę narzekać na tutaj, to mi zawsze się pojawia coś z Polski i zaraz mi przechodzi?

2. Porządek musi być. Byłem w sądzie zapłacić mandat i przedstawiłem moje brytyjskie prawko żeby mi dopisali kolejne trzy punkty. Okazało się, ze nie mogą, bo mi policjanci wypisali mandat na drugi numer kierowcy. Okazuje się, że w brytyjskiej bazie danych jest mnie dwóch.

Pani się bardzo zastanawiała co z tym fantem zrobić i skończyło się tak, że każdy z mnie ma teraz po trzy punkty. Co trzy to nie sześć, więc narzekać nie mogę ;-) A jakby kto pytał, to mam na papierze że mandat zapłaciłem i że punktow na moje prawko (które mam jedno) mi nie dopisali, choć osobiście byłem w sądzie ;-)
    • mrzagi01 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 10:37
      a wiele wiosen doktor sobie liczyła?
      • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 22:07
        Trudno ocenić. W moim wieku pewnie gdzieś.
        • mrzagi01 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 22:15
          tomek854 napisał:

          > Trudno ocenić. W moim wieku pewnie gdzieś.
          Tja.... to jest jakieś podpowiedź ;) ciekawe czy o NRD słyszała :))))
    • wujaszek_joe Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 11:02
      Ciekawe to. A teraz piszesz do nas jako który z ciebie?
      • bassooner Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 11:23
        teraz chyba jako Dr. a czasami jako Mr.
        • bassooner Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 12:31
          w poznaniu na akademii muz. rektorem był facio, zresztą wciąż uczy wiolonczeli i chyba ma tytuł prof, a nie za bardzo umie na niej grać... w ogóle to jakaś zmora nauczycieli którzy uczą czysto teoretycznie sami zagrać nie potrafiąc - przynajmniej na poziomi odpowiadającym ich tytułom i zarobkom, często nie grają w żadnej orkiestrze, bo wtedy, że tak powiem wychodzi szydło z worka i już prof nie wystarcza kiedy nie stroi jak cholera... ;-)))
          • franek-b Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 20:39
            To chyba w każdej dziedzinie tak jest. Widziałeś jakiegoś profesora od zarządzania, by czymś zarządzał?
        • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 22:08
          Nie, nie, to nie ja, ja nawet jeszcze Master of Arts nie jestem ;-)
    • rapid130 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 18:22
      Że też mnie to nie dziwi...
      Od paru tygodni mamy nową współpracowniczkę w gazecie.

      Gdyby takie teksty pisał uczeń gimnazjum, to może z litości dostałby ode mnie 3+. Składnia rozlatana w cztery wiatry, interpunkcja nieobecna, co chwilę zastanawiam się "co autorka miała na myśli", czasem wręcz trzeba pisać tekst na nowo (na szczęście robi to ktoś inny, nie ja), bo potocznie mówiąc, z g*** bata się nie ukręci. A najlepsze jest to, że robi awantury o przerabianie jej cudnych dzieł. :PPPPP

      I najlepsze na koniec. To nauczycielka, pani magister (co wyjaśnia awantury, bo jak mówią zaprzyjaźnieni instruktorzy szkoły jazdy najgorszymi uczniami są... belfrzy). Na szczęście nie uczy polskiego.
      • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 13.01.12, 22:10
        A idź, ja kiedyś założyłem gazetę w której byłem jedynym nie-studentem albo nie-absolwentem dziennikarstwa w ścisłej redakcji. Poziom był żenujący, było parę spięć na linii "nie będzie mnie jakiś fizyk uczył jak się pisze, mnie wielkiego pana dziennikarza". Odszedłem, gazeta padła jakiś czas temu. We wrocławskich mediach od tego czasu przewijają sie dwa nazwiska z ludzi którzy dla nas pisali - jeden informatyk i jeden bodajże z politechniki albo z rolniczej, nie pamiętam ;-)
    • sven_b Odnośnie pracowników naukowych... 13.01.12, 19:12
      Na studiach miałem statystykę z profesorem, który był tak pochłonięty zgłębianiem prowadzonego przez siebie przedmiotu, że nie zauważył iż kilka lat temu przysłoniła go sterta książek na biurku. Wchodząc na ustny siadało się przed tą stertą periodyków i czekało na serię pytań zwaną w obiegu hattrickiem. Mimo, iż był to ustny, do pytań należało ustosunkować się pisemnie i oddać kartkę. W tym czasie panowała grobowa cisza, od czasu do czasu przerywana szelestem wiecznego pióra bądź kartek, generowanym przez pracującego naukowo profesora. Co wyżsi mogli zaobserwować poruszające się wzdłuż ksiąg jego wysokie czoło. W końcu przychodził czas na oddanie pracy (ustnej). Zdający sam oceniał sens czasu przetrzymywania kartki, bo profesor absolutnie go nie limitował. Nie odnosił się też do poziomu pracy oraz nie komentował jej treści. Z tego tytułu do ostatnich chwil nie dawało się wuczuć jak krytyczna jest sytuacja zdającego. Wyciągał po prostu rękę w geście oczekującym na index, a jego powracające ramię sprawiedliwości zatrzymywało na moment puls. W indeksie była oczywiście ocena i sygnujący ją monstrualny podpis, niemal miażdżący inne podpisy przez KO. Oprócz zagadkowego wizerunku profesora, aurę wokół niego dodatkowo potęgowała metodycznie przekazywana plotka, iż jest on sprawcą wielu wydziałowych ciąż:)
      • lobuzek1 Re: Odnośnie pracowników naukowych... 13.01.12, 20:28
        Z tymi ciążami coś ściemniasz. Jak miał to zrobić skoro cały czas pracował.
        A co do szalonych naukowców to miałem z takim seminarium. Napisałem rozdział pracy, przyłożyłem się na maxa a on mnie wywalił za drzwi z rozdziałem. Za 3 tygodnie zmieniłem czcionkę, układ na stronie i okazało się, że to bardzo dojrzały rozdział.
        • franek-b Re: Odnośnie pracowników naukowych... 13.01.12, 20:39

          > Z tymi ciążami coś ściemniasz. Jak miał to zrobić skoro cały czas pracował.

          A może te książki nie przez przypadek tam były?

          Swoją drogą historia przednia :-)
      • tomek854 Re: Odnośnie pracowników naukowych... 13.01.12, 22:12
        Ja miałem zajęcia z pewnym doktorem (swoją drogą ważnym ogniwem słynnej historii o 80ciu milionach). U niego w gabinecie to był po prostu jeden wielki labirynt stosów papierzysk, chodziło się tam jak na szpilkach żeby przypadkiem czegoś nie przewrócić.

        Ale się chodziło, bo warto było do niego na konsultacje przychodzić. Zwykle się namyślał, po czym wstawał i jakimś magicznym trikiem wyciągał z dołu któregoś ze stosów plik kartek w których wszystko zawsze było ślicznie wyjaśnione - czy to kserówki, czy skrypty, czy jakieś jego notatki. On nad tym wszystkim świetnie panował!
      • mrzagi01 Re: Odnośnie pracowników naukowych... 13.01.12, 22:35
        U mnie na ASP ciało dydaktyczne siłą rzeczy imało się praktycznych aspektów wykładanego przedmiotu ( a'propos spostrzeżeń Bassonera). Ale żeby nie było tak świetliście i słodko, to np. ciało kierunkowe (projektowanie ceramiki) największe możliwości twórczego zrealizowania się miało przy okazji rozmaitych sponsorowanych plenerów, sympozjów, stypendiów itp... gdzie uzyskiwało za friko (lub symboliczne wpisowe) nieograniczony dostęp do surowców mineralnych, narzędzi i pieców. W praktyce ok. 90% danego czasu twórcy poświęcali wykonywaniu podłapanych fuch- głównie gigantycznych ceramicznych elementów dekoracyjnych nowobogackich wnętrz mieszkalnych (co bylo onego czasu modne w kręgach tego biznesu któremu przydarzyło się wyskoczyć z białych skarpetek). W pozostałych 10% trzeba bylo wymocić coś na poplenerową wystawę więc z reguły byla to na kolanie sklecona chujnia w czystej postaci ( aczkolwiek najczystszej postaci chujni doświadczylem na wystawie po plenerze tkackim w Kowarach- ci to musieli mieć lukratywne fuchy- szapo ba!;) W bezpośredni sposób dowodziło to tezy, że tylko artysta głodny jest wiarygodny :)
    • marekatlanta71 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 04:42
      Nie chciał bym Cię martwić, ale Mi5 co pewien czas sprawdza bazę praw jazdy. A osoby z podwojnymi rekordami traktowane są jak terroryści i wydawane wielkiemu sojusznikowi. Po zjedzeniu paru cock sandwich w Guantanamo Bay przyznasz sie do wszystkiego.

      P.S. Dawniej uważali wschodnioeuropejcow za niegroznych ale ostatnio jakiś Serb planował ataki terrorystyczne i teraz Polacy są uważani za potencjalnych....
      • sven_b Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 12:41
        Norweg strzelał do dzieci na wyspie, więc lepiej niech mają też Holendrów na oku.
        • bassooner Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 13:37
          i szwedów... na pikniku w mrągowie pewna gwiazda po koncercie zaplanowala drugi koncert z szwecji, bo tylko trzeba przepłynąć takie małe jezioro bałtyckie... nie przeczę że bałtyk jest mały... ale żeby motorówką... ;-)))
        • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 16:11
          Ty sobie żarty stroisz, a Marek tu ważne informacje podaje. MI5 ma wszystko na oku, w zeszłym roku sprawdzali wszystkich Bośniaków którzy mają kartę Ikea Family... :P
          • marekatlanta71 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 19:43
            W końcu w IKEA w okresie świątecznym sprzedają bombki i CIA musi wiedzieć kto je kupił.
            • bassooner Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 15.01.12, 21:40
              to te bombki co je smoleń robił w fabryce?
    • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 24.01.12, 01:13
      Muszę się z Wami podzielić wieściami o mojej ulubionej pani doktor.

      Otóż w ostatni czwartek po ciężkiej nocy strasznie mi się nie chciało iść na to seminarium, gdyż jakoś poprzednie mnie do tego nie zachęciło. Mam prawo do dwóch nieobecnosci, więc postanowiłem z niego skorzystac, obróciłem się na bok i spałem sobie smacznie (piękne jest zycie studenta).

      Dzisiaj dostałem dwuekranowego mejla o tym, jak nieprawidłowym zachowaniem jest nie przychodzenie na seminaria, jak nie fair jest to wobec innych studentow, bo na przykład na ostatnich zajęciach prezentację przedstawiało tylko dwóch studentów (niby jaka w tym moja wina, ja swoją mam w siódmym tygodniu czy tam w dziewiątym?)

      Jest także napisane, że jest skandalicznym, że studenci nie biorą aktywnego udziału w zajęciach (ostatnio rzuciła taki temat do dyskusji że ręce wszystkim opadły, ale skoro się prosi, to będę jej teraz wytykał wszystkie błędy (zaliczenie jest esejem, a te są sprawdzane przez egzaminatorów zewnątrznych)).

      Niemniej jednak zaliczyłem kompletnego facepalma. Bo cały ten e-mail to jest jeden wielki krzyk między wierszami "Jak śmiesz mnie ignorować! Ja jestem WAŻNA!".

      Masakra :(
      • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 12.03.12, 19:18
        Polska pani doktor strikes back.

        Jakiś czas temu mieliśmy lekturę o tym, jak to nie należy poważnie traktować naszej prezentacji (po 4 minuty na głowę), że mamy przyjść pod krawatami i ładnie ubrani i w ogóle - mnie to trochę śmieszy, ale Brytyjczyków szokuje - tu nikt nie słyszał o takich rzeczach jak strojenie się na egzamin, tu nawet do filharmonii idzie się normalnie ubranym.

        Dzisiaj kumpela przesłała mi info do dziewczyn o tym jak mają stać - żeby nogi raczej skrzyżować niż rozkraczać, żeby ustawić się lekko bokiem do publiczności i tak dalej...

        Pewnie Was nie zdziwi to, że jeśli chodzi o merytoryczne porady to niczego nie można od niej wyciągnąć?

        Aż bym wkleił Piccarda, ale mi się nie chce szukać.
        • tomek854 Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 12.03.12, 19:24
          O Piccarda nie mam, ale ten może być:
          https://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/2012/01/990bfd90873b9f2b99a9a66bde455100.gif?1326442567
    • robak_wroc Re: Dwie rzeczy z wczoraj. 14.03.12, 16:46
      tomek854 napisał:

      > Pani się bardzo zastanawiała co z tym fantem zrobić i skończyło się tak, że każ
      > dy z mnie ma teraz po trzy punkty. Co trzy to nie sześć, więc narzekać nie mogę
      > ;-) A jakby kto pytał, to mam na papierze że mandat zapłaciłem i że punktow na
      > moje prawko (które mam jedno) mi nie dopisali, choć osobiście byłem w sądzie ;
      > -)

      A martwiles sie o koszty odnowienia ubezpieczenia :)
Pełna wersja