tomek854
13.01.12, 09:12
1. Dogoniły mnie uroki polskiego szkolnictwa wyższego. Na zastępstwo na nasze seminarium o integracji europejskiej przyjechała jakaś pani doktor z Polski. Tylko wczoraj dowiedzieliśmy się o tym, że w Jugosławii (nie istniejącej od rozdziału Serbii i Czarnogóry w 2004 bodajże) to to i tamto oraz że konstytucja PRL z 1976 była ratyfikowana przez Sejm PRL a przez Senat PRL nie.
Tematem seminarium były konstytucje w krajach byłego bloku wschodniego, więc siłą rzeczy nie mogło się odbyć bez pytań o Węgry. Pani nic nie słyszała, żeby się coś działo na Węgrzech (nawet w brytyjskich mediach jest to wielkie halo), ale nie musi nic wiedzieć, bo to nie jej specjalność (przypominam: prowadzi z tego seminarium). Odesłała nas do Wikipedii (w której sama sprawdzała różne rzeczy podczas wykładu).
Jak to jest, że zawsze jak zacznę narzekać na tutaj, to mi zawsze się pojawia coś z Polski i zaraz mi przechodzi?
2. Porządek musi być. Byłem w sądzie zapłacić mandat i przedstawiłem moje brytyjskie prawko żeby mi dopisali kolejne trzy punkty. Okazało się, ze nie mogą, bo mi policjanci wypisali mandat na drugi numer kierowcy. Okazuje się, że w brytyjskiej bazie danych jest mnie dwóch.
Pani się bardzo zastanawiała co z tym fantem zrobić i skończyło się tak, że każdy z mnie ma teraz po trzy punkty. Co trzy to nie sześć, więc narzekać nie mogę ;-) A jakby kto pytał, to mam na papierze że mandat zapłaciłem i że punktow na moje prawko (które mam jedno) mi nie dopisali, choć osobiście byłem w sądzie ;-)