Tego jeszcze nie bylo.

01.02.12, 18:45
Ujme to w jednym, opisujacym zbiorczo, slowie: GOWNO!!!

Pisalem, ze dojechalem klocki w chevrolecie. Nieczekiwanie po okolo 15000 km. Tak gownianych klockow nigdy nie mialem.

Wczoraj zatkal mi sie odplyw ze sracza, wiec grzebalem sie w gownie przed domem za pomoca spirali hydraulicznej.

Dzis okazalo sie, ze w dodgu mam rowniez gowno, a nie klocki. Gdy rok temu (i okolo 25000 km) temu obejrzalem klocki, byly, jak zapewnial poprzednik, nowe. Jeszcze blyszczaly nowoscia. Dzis sie skonczyly!!!

Gowno w autach, gowno przed domem. I jeszcze ten mroz!
    • tomek854 Re: Tego jeszcze nie bylo. 01.02.12, 19:42
      Było:
      www.youtube.com/watch?v=w8UARDgB1wk&feature=player_detailpage#t=99s
      U sąsiadów :)
      • qqbek Re: Tego jeszcze nie bylo. 01.02.12, 19:50
        tomek854 napisał:

        > Było:
        > www.youtube.com/watch?v=w8UARDgB1wk&feature=player_detailpage#t=99s
        > U sąsiadów :)

        Od razu mi się, ku*wa fiks, przypomniał "Czuły Barbarzyńca" Hrabala, gdzie pan Bondy też został sportretowany.
    • marekatlanta71 Re: Tego jeszcze nie bylo. 01.02.12, 21:32
      A ja w zeszłym tygodniu zmieniłem klocki i tarcze w Chevrolecie Malibu córki - dwie godzinki bez pośpiechu i wszystko super działa, hamuje jak nowy, nic nie piszczy. Jedyne co mnie troszkę zbulwersowało to niechlujność montażu (fabrycznego) - nie było threadlockera na śrubach do zacisków (odkręciły się pod ciężarem klucza) a gumka na jednym cylinderku była źle założona i musiałem poprawiać. Same hamulce też nic specjalnego - pływający zacisk, jeden tłoczek, żeliwny zacisk ważący dosłownie tonę (jak to wpływa na masę nieresorowaną?). Przynajmniej tarcze były wentylowane.
    • sven_b Re: Tego jeszcze nie bylo. 01.02.12, 22:24
      Miałem dziś w robocie urwanie śmigła, Edziu. Na koniec burak podjechał mnie beczką, żebym nie zmienił pasa. Każdy ma taki dzień Edziu, że gówno wdziera się drzwiami i oknami. Ale po to właśnie jest znieczulacz w bareczku, żeby się odkazić. Sięgnij jako i ja sięgam.
      • edek40 Re: Tego jeszcze nie bylo. 02.02.12, 11:31
        > Ale po to właśnie jest znieczulacz w bareczku, żeby się odkazi
        > ć. Sięgnij jako i ja sięgam.

        Tez umiem radzic sobie z klopotami dnia codziennego ;)
    • qqbek Sven dobrze radzi... 01.02.12, 22:38
      ...dziś dostałem do tłumaczenia artykuł naukowy z jednej z lokalnych uczelni... odłożyłem na bok, bo nie zapłacili jeszcze za ostatnie zlecenie, a ja za darmo pracować nie lubię, tak więc bąki cały dzień zbijałem bąki (może nie do końca - cypryjskie prawo jazdy i dwa akty urodzenia zrobiłem - bo przez drzwi weszły i były pilne i płatne od zaraz).
      Po 17-ej zadzwonił znajomy Amerykanin, z bardzo znajomej polskiej filii ichniej amerykańskiej firmy... potrzebuje jak zwykle, dużo i szybko, z "po polskiemu technicznemu" na "ładnie po angielsku". No to zgodziłem się na piątek rano, jeśli wyśle jutro z samego rana.
      Po 20-ej zadzwoniła pani profesor z lokalnej uczelni... z prośbą, by było w piątek na popołudnie, bo do publikacji idzie...

      ...i jestem w ciemnej du..ie bo jedno ledwo zacząłem, pieniędzy jeszcze za poprzednie nie powąchawszy, a drugie będzie jutro rano... i zeżre mi cały dzień. Na cześć tego właśnie nalałem sobie solidną, potrójną, 12-latka... i kontempluję smak. Wywiesiłem znaczek "pier..., dziś już nie robię".

      Termin jednego (uczelnianego) zawalę (albo zrobię tak, że kolejnego nie zlecą, jeżeli termin okaże się nieprzekładalny)... i mam to w d...
      • emes-nju Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 10:27
        No to masz przefikane...

        Za nic nie zdolasz wybronic sie stosujac znana metode "co masz zrobic dzis, zrob pojutrze, bedziesz miec dwa dni wolnego", bo dranie Cie wyprzedzili i zleciili na jutro. Podlosc ludzka nie ma granic...

        Na pocieszenie napisze, ze tez jestem "miszczem" od prac na wczoraj (i nic nie pomaga jak zapraszam przedwczoraj) zlecanych najchetniej przez tych, ktorzy "zapomnieli" zaplacic mi za kilka ostatnich zlecen. Jeden z klinetow (naprawde duzych) na moje monity odpisuje mi, ze zaplaci jak jemu zaplaca (wiec mam przynajmniej satysfakcje, ze finansuje firme majaca biurowiec w centrum Warszawy), a drugi, ot tak, "zaproponowal" rozliczenie kwartalne... :/ I teraz jestem w czarnej dupie, bo wylozylem mase kasy na produkcje, a czynsze, leasingi itd. jakos nie chca dac sie namowic na rozliczenia "jak mi klient zaplaci" :/
        • sven_b Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 10:58
          Klienci, którzy uzależniają płatność dla ciebe od wpływu dla siebie to też polska pecjalność. Plaga. ku...
          • emes-nju Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 11:30
            Dziekujmy memorialowemu systemowi podatkowemu. Dzieki temu wielkie firmy maja najwyzsze w dziejach III RP depozyty, a gnojarnia ssie lape. I do tego przez tych wielkich jest zmuszana do ciaglego obnizania cen.

            Ciekawe ile czasu jeszcze minie zanim to wszystko pierdolnie. No bo ile czasu gospodarka moze rozwijac sie na garbach biedakow, ktorzy maja ze swojej pracy coraz mniej i do tego czysto wirtulanie? :/
            • sven_b Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 11:52
              W sumie to nie jest obligatoryjne, a zwyczajnie sie utarło, że zapłacę jak mnie zapłacą. Ze zwykłej przyzwoitości nigdy tego nie stosuje. Zawsze staram się wchodzić na ambicje i pytam 'To jak, zamówili państwo towar nie uwzględniając go w budżecie?' Czasem skutkuje.
              • emes-nju Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 12:02
                Niestety wspolpracuje z posrednikami i numer z budzetem nie przejdzie.

                Mala satysfakcje mam jak dzwonia do mnie z moje bylej sieci komorkowej, ktora jest od czasu do czasu moim klientem. Jednym z gorzej placycych. Rozmowcy/rozmowczyni pytajacych dlaczego zrezygnowalem z ich uslug odpowiadam, ze jak ja zalegam im tydzien z zaplata za telefon, to mi go wylaczaja, a oni nie placa mi pol roku z czego wyciagam wniosek, ze nie chca mnie jako klienta :P
                • sven_b Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 12:18
                  Szkoda tylko, że temat trafia na pannę nikt z infolinii. Ale chociaż odreagowałeś :)
                  Kiedyś współpracowałem z dość znaną firmą, która miała zasadę 'Płacimy tylko w 1-szy wtorek miesiąca'. I w ten wtorek było zawsze cały dzien zajęte:)
                  • emes-nju Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 13:08
                    sven_b napisał:

                    > Szkoda tylko, że temat trafia na pannę nikt z infolinii.

                    Rozmowy sa nagrywane i co jakis czas przesluchiwane - tylko w ten sposob da sie panne rozliczyc z pracy. Mysle, ze im wiecej ludzi zacznie rozumiec mechanizm wysysania kasy od dolu do gory i jakie to niesie skutki, tym lepiej.

                    W to, ze wielcy ten mechanizm sami zrozumieja, nie wierze. Oni po prostu w pewnym momencie obudza sie z reka w nocniku jak okaze sie, ze nie maja juz kogo dymac i zacznie sie dyktat wykonawcow:

                    - Laskawy panie, nie na jutro, a za miesiac jezeli dostane flaszke i nie za 3 zl, a za 30. I 100% przedplaty.
                    - ?!
                    - Nie podoba sie? To idz pan i szukaj innego :P
        • qqbek Re: Sven dobrze radzi... 02.02.12, 20:01
          emes-nju napisał:

          > No to masz przefikane...
          >
          > Za nic nie zdolasz wybronic sie stosujac znana metode "co masz zrobic dzis, zro
          > b pojutrze, bedziesz miec dwa dni wolnego", bo dranie Cie wyprzedzili i zleciil
          > i na jutro. Podlosc ludzka nie ma granic...

          To zlecenie z tytułem naukowym przed nazwiskiem zlecającego dało się przesunąć na poniedziałek.
          Dupę sobie odsiedziałem, siedząc ciurkiem od 8 do 18... ale Amerykanów przed czasem skończę (jeszcze kilka stron zostało raptem).
          Płatności nie ma za poprzednie... znając tych akurat Amerykanów, jutro rano, ledwo dostrzegą, że dostali już resztę zlecenia, zapłacą i pieniądze będą o 11-ej. Może to przez to się szarpią już przez pół roku z UDT o pierdołę, wstrzymującą im wielomilionową inwestycję... za uczciwi są po prostu?

          > I teraz jestem w czarne
          > j dupie, bo wylozylem mase kasy na produkcje, a czynsze, leasingi itd. jakos ni
          > e chca dac sie namowic na rozliczenia "jak mi klient zaplaci" :/

          Zatory płatnicze to odkąd pamiętam problem tego kraju... a sam mam małą firmę, więc jestem na samym końcu "łańcucha lania w dupę mniejszych przez większych".
          Ale przynajmniej, poza zobowiązaniami podatkowymi i (czasem) rachunkami dla podwykonawców większych kosztów moja działalność nie powoduje... tak więc jakoś da się z tego żyć.
    • pizza987 Re: Tego jeszcze nie bylo. 02.02.12, 21:05
      Gówno i to do kwadratu jeżeli nie do sześcianu... Trafiło mi się dzisiaj w firmie. Jako że do moich obowiązków nalezy zawzywanie szambelana raz na 3 tygodnie we wtorek zawezwałem. Jednak powiedzieli mi że przyjadą dopiero dzisiaj "bo mrozy" i zajechali... Okazało się że wczoraj wylało no i jak wiadomo zamarzło (pod szabo podpięte kilka oczek dostępnych dla kilku firm w tym nieco oddalonej stacji benzynowej). Efektem tego dekiel zakryło mi warstewką 10 cm. lodu (jest niestety w zagłębieniu-ktoś mądrze to zrobił) no i jak nie miało gdzie pójść to poszło mi do środka... Szambelan przyjechał chwilę wczesniej niż się przydarzyło i fachowiec stwierdził że nie mają jak podejść, że musimy dostać się do dekla... Zatem Kamazem odjechali mówiąc ze jak odkujemy to zadzwonić i zaraz będą. d sąsiadów wyżebrałem 8 palet, ognisko i jakzda, potem odkuwanie rozmiękczonego lodu, po 4 godzinach walki dekiel udalo się podnieść... W efekcie w firmie capi na potęgę, ciuchy się piorą a ja w nozdrzach czuję ten wspaniały bukiet gówna w jakim musiałem się taplać... Dobre ciepłe rękawiczki poszły się latać (nie podjąłem się pracy w zwykłych roboczych bo dłonie niegdyś już sobie trochę odmroziłem), zatem chiodze teraz w pomarańczowej narciarskiej kurtce i czerwonych narciarskich rękawicach (tylko to na zmianę w domu wynalazłem). Także moja wspaniała ciepła uszanka troche odbryzgów złapała więc i nakrycie głowy to standardowa czapka typu "nogawka od majtek" do łask wróciła... Zły humor mam, oj zły...
      • tomek854 Re: Tego jeszcze nie bylo. 02.02.12, 21:25
        Jednym słowem - gówniany dzień. :)
        • sven_b Re: Tego jeszcze nie bylo. 03.02.12, 11:10
          Ludzie ludziom ten los zgotowali.
          • edek40 Re: Tego jeszcze nie bylo. 03.02.12, 12:36
            > Ludzie ludziom ten los zgotowali.

            Zgadza sie. Wszystko przez globalne ocieplenie, za ktore odpowiadaja wlasciciele poteznych pojazdow z silnikami v6/v8 :)
            • bassooner Re: Tego jeszcze nie bylo. 03.02.12, 12:49
              racja edziu... powinni zakazać produkcji aut z fał ósemkami!
              • qqbek Re: Tego jeszcze nie bylo. 03.02.12, 12:50
                bassooner napisał:

                > racja edziu... powinni zakazać produkcji aut z fał ósemkami!

                Ależ jasne że tak... rzędowa szóstka, lub V12 to przecież łatwiejsze do zaprojektowania silniki ;)
          • emes-nju Re: Tego jeszcze nie bylo. 03.02.12, 12:54
            sven_b napisał:

            > Ludzie ludziom ten los zgotowali.

            Raczej dupy ludziom...
    • pizza987 Mojej odysei gównianej c.d. 06.02.12, 08:47
      nastąpił. Jako że młody już w domu tyle że z lekką sraczką wrócił i jeszcze nie doszedł do siebie całkiem sra co chwilę, ale za to śpi w nocy jak aniołek. No i dzisiaj spał... od 21:00 wczoraj do 6:16 dzisiaj. Nie płakał, nie domagał sie pokarmu tylko spał, dla mnie normalnie szok bo do tej pory niewyjęte było wstawanie po 1-3 razy w kwestii żarcia. Obudził się, zaczął wydawać odgłosy, wstałem żeby go żonie podrzucić (na jej stanowcze żądanie) i odkryłem że: zesrał się tak że kończyło mu się na szyi, pajac mokry i zasrany, śpiwór mokry z gównianą nutą i lekkim zabarwieniem, prześcieradło mokre z gówniana nutą i podkład pod prześcieradlo mokre... Załamka normalnie, to chyba znak że mam zmienić zawód i szambelanem zostać....
      • franek-b Re: Mojej odysei gównianej c.d. 06.02.12, 09:48
        Współczuję, choć w sumie to po prostu rozumiem, ponieważ kupska mojej Małej, nie robią już na mnie większego wrażenia, raczej traktuję to jako element prozy życia z który zaakceptowałem ;-)
        Swoją drogą te kupska dały mi jak sądzę odpowiedni stosunek do rzeczywistości, wiele rzeczy staje się prostsze, i jakoś mi trochę żal pewnej pani, która stwierdziła, że jak spaceruje ulicami Londynu pośród sklepów wspaniałych projektantów to czuje się jak w galerii sztuki.
        • bassooner Re: Mojej odysei gównianej c.d. 06.02.12, 12:22
          taki kawał był.

          przyjeżdża dwóch fachowców odetkać szambo. mistrz i uczeń. wszystkie sposoby zawodzą, więc zostaje ostateczne rozwiązanie, czyli mistrz daje nura. wynurza się po chwili z gównami na głowie i prosi ucznia o jakiś klucz. daje na powrót nura do szamba, by po chwili się wynurzyć i poprosić o jakiś inny klucz, mówiąc do ucznia - A ty się ucz! bo będziesz całe życie narzędzia podawał...
Pełna wersja