edek40
01.02.12, 18:45
Ujme to w jednym, opisujacym zbiorczo, slowie: GOWNO!!!
Pisalem, ze dojechalem klocki w chevrolecie. Nieczekiwanie po okolo 15000 km. Tak gownianych klockow nigdy nie mialem.
Wczoraj zatkal mi sie odplyw ze sracza, wiec grzebalem sie w gownie przed domem za pomoca spirali hydraulicznej.
Dzis okazalo sie, ze w dodgu mam rowniez gowno, a nie klocki. Gdy rok temu (i okolo 25000 km) temu obejrzalem klocki, byly, jak zapewnial poprzednik, nowe. Jeszcze blyszczaly nowoscia. Dzis sie skonczyly!!!
Gowno w autach, gowno przed domem. I jeszcze ten mroz!