Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach.

11.02.12, 15:47
Na facebooku właśnie popełniłem, ciekaw jestem Waszego zdania tak a'propos całej tej ACTA'owej dyskusji o tym, jaką rolę w promocji sztuki odgrywa internet i czy udostępnianie za darmo w sieci działa na korzyść twórców czy nie - małe case study:

Polecają mi takiego linka:


Włączyłem, ale tam są takie irytujace ścinki po paręnascie sekund z każdej piosenki. Strasznie mnie coś takiego zawsze wkurza, bo nie można sobie posłuchać całej piosenki.

Nie bardzo rozumiem taką taktykę marketingową: to tak jakby kogoś zachęcać do wizyty w Kelvingrove Gallery and Museum pokazując mu taki zestaw ścinków: https://img714.imageshack.us/img714/6643/kelvingrove.jpg

Pomyślałem sobie "to są promocyjne materiały płyty, może jakiś singiel będzie na youtubie". NIe było. No to pomyslałem, że może gdzieś indziej będzie coś więcej do posłuchania. Google. Pierwsza strona z wynikami - kolejno od góry:
- prasowe doniesienia o wyjściu płyty
- oficjalny profil Kiljańskiego na FB (nic do posłuchania)
- ten sam film ze ścinkami
- link do kompletnego albumu na torrentach.
Dalej nie szukałem.

I teraz, jakby na youtube wrzucić jedną piosenkę, to bym posłuchał sobie całej piosenki i jakby mi się spodobała to może nawet bym kupił cały album. Ale nie mogę. Więc szukam. No i okazuje się, że łatwiej ściągnąć sobie cały album z torrentów niż znaleźć jeden kompletny utwór do legalnego posłuchania...

Torrentów nie ściągnąłem, nie chce mi się bawić w torrenty już ;-) Nie to, żebym miał wyrzuty sumienia jakieś ;-)

Tak więc "Sinatra polskiej sceny muzycznej" jak napisano na opisie płyty poczeka sobie, aż się gdzieś nadzieję na kompletną piosenkę...

Ale mógłbym ściągnąć (tymbardziej, że jakbym ściągnął to bym miał zaraz, a jakbym zamówił, to tylko z Polski, na ostatnie moje zamówienie z merlina to już drugi tydzień czekam... )

Tylko że wracamy do punktu wyjścia: Czy to, że nie mogę posłuchać sobie nawet jednego kawałka z płyty na pewno zachęca mnie do zakupu?

I żeby nie było: w styczniu kupiłem trzy płyty CD (z czego dwie już miałem w mp3, a trzecia artysty, którego inne płyty są mi znane), trzy filmy na DVD (jeden znany mi, jeden będący ekranizacją książki którą znam, jeden kosztował 1.99 funta), byłem na dość drogim koncercie (Bela Fleck and Flecktones, mam ich mnóstwo w mp3, ale żadnej oryginalnej płyty akurat nie) w kinie (na filmie polecanym przez przyjaciół) oraz kupiłem jedną książkę a dwie dostałem w prezencie. Czyli wypełniłem roczną normę co najmniej kilkunastu Polakówm, a to zanim w ogóle wspomnieliśmy o czasopismach, książkach z biblioteki i filmach z uniwersyteckiej wypożyczalni...
    • tomek854 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 11.02.12, 15:49
      Acha, no i jeszcze takie przemyślenie: to nie jest tak, że ja się domagam czegoś za darmo i że to jest rewolucja: single zawsze były za darmo, na tym polega ich instytucja, że się puszczało w radio utwory promujące cały album. Wydaje się, że wydawcy przegapili, że troszkę się pozmieniało i że radio nie jest dzisiaj jedynym medium które zapewnia odbiorcom dostep do muzyki.
      • mrzagi01 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 11.02.12, 16:49
        wydaje mi się ,że wiem o co ci biega.
        W moim przypadku będzie to osoba i twórczość Karoliny Kozak
        Dziewoję polubiłem jako wokalistkę bandu " Dr. No." ktory to band zapoznalem jako element skladanki SISY RECORDS (R.I.P.) potem nabyłem całą autorską płytę (CD) ktorą mi złodziejerazem z odtwarzaczem zajebali z auta. Kolejne etapy twórczości były mi neutralne, aż do tegorocznego "Mimochodem" który pojawił się w trojce zwiastując nową płytę. I teraz rozważył bym zakupienie materialu [dla klarowności przekazu pomijam kwestię nośnika (żem jest winylowy ortodox ;)] ale chcialbym się zorentować czy warto ( bo jest rzeczą nolrmalną, że siniel fajny a LP dupa) Tymczasem jedyny dostępny (autoryzowany prze SMP) materiał jest taki:

        sympatyczne w zasadzie, ale sorry Karolina, to znam, ale chciałbym mieć trochę szerszy obraz. Nie? To nie. Ktoś tu stracił.
        Pomyslałem sobie, że goły ( taki zupełnie obrany z tych gównianych komunałów o prawach autorskich, zlodziejstwie... itd) sens tego całego (tej całej?) ACTA sprowadza się do zadekretowania kupowania kota w worku. Jestem przeciw.
      • marekatlanta71 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 11.02.12, 19:26
        1. Cieszę się ze żyjesz !
        2. Zasady z czasów magnetofonów kasetowych nie maja zastosowania w 21 wieku. Wtedy nagrywajac z radia miałeś marna kopie słabej jakości. Obecnie masz oryginał. Gdyby ta sama technologie dało się zastosować do obrazów to nikt by nie chodził do Louvre bo każdy miałby w domu Mona Lise ukradziona z internetu.
        3. Twoja teoria o tym ze złodzieje czasem maja wyrzuty sumienia i kupią coś legalnie nie ma sensu.

        Z drugiej strony uważam ze obecny model dystrybucji muzyki i filmów jest zły i powinien się zmienić a niemożność zahamowania piractwa może być właśnie tym co go zmieni. Najlepszym przykładem dla mnie jest wielka zmiana jaka zaszła w dziennikarstwie - coraz mniej jest płatnych fotografów i dziennikarzy a coraz bardziej wszystko opiera się na ludziach dla których opublikowanie ich "dzieła" jest wystarczająca zapłata. W podobnym kierunku powinna iść muzyka - mniej "artystów" promowanych na sile za wielkie pieniądze a wiecej ludzi którzy robią muzykę dla przyjemności. Ale to powinno być w ramach prawa gwarantujacego własność do wszystkich produktów jakie człowiek wytworzy - nie tylko tych fizycznych. Dlatego uważam ACTA za bardzo dobry pomysł. Bo nie tylko uderzy ona w dupę złodziei ale także pozwoli się rozwijać drobnej konkurencji która obecnie nie ma szans w starciu z gigantami.
        • tomek854 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 11.02.12, 23:43
          1. Sprawa jest rozwojowa, aczkolwiek wygląda na to, że ja akurat jestem bezpieczny (a poza tym mam w dupie i już się dalej w to nie dam wciągnąć). Jak chcesz, to na priv Ci napisze co i jak.

          2. Własnie zgrywam muzykę z kaset i powiem Ci, że jakbym Ci pokazał te mp3ki to wątpię, żebyś powiedział mi, która z piosenek jest z kasety oryginalnej a która z przegrywanej - jakość jest całkiem porównywalna.

          W kwestii obrazow też się nie do końca z Tobą zgodzę - dziś zakup kopii Mony Lisy której laik nie odróżni od oryginału nie jest problemem. Do muzeum chodzi się dla uczucia obcowania z arcydziełem, w pewnym sensie dla bliższego kontaktu z artystą. Muzyka ma od tego koncerty.

          3. Twoja teoria, że
          - ściąganie muzyki to kradzież
          - że ludzie tacy jak ja kupują legalne nagranie tylko dlatego, że mają wyrzuty sumienia jest bez sensu, ale o obu aspektach tej sprawy już nie raz pisałem.

          Zgadzam się, że obecny model jest zły. Ale ACTA własnie zabetonuje istniejący porządek, zmiany nie będą możliwe.

          A publikowanie dzieł amatorów to z całym szacunkiem dla tej mniejszości z nich, których dzieła są dobre, pogarszanie standardu. Bo skoro gazeta ma 15 zdjęć z mejla z komórki za darmo, to nie musi utrzymywać tylu fotoreportaży...
          • tomek854 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 12.02.12, 00:39
            Fotoreporterów oczywiście...

            A'propos argumentów: siła tych jest powalająca:

            https://www.youtube.com/watch?v=W_rx1Ex2FqY :-)
            • tomek854 Re: Tak a'propos dyskusji o ACTA i okolicach. 12.02.12, 00:39
              HM. torrentfreak.com/images/protest-ACTA.jpg
Pełna wersja