tomek854
19.03.12, 15:53
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11368272,Polacy_wola_posylac_dzieci_do_szkol_i_przedszkoli.html?lokale=wroclaw
Poczytajcie sobie komentarze, na przykład ten:
Jestem Polką. Mieszkam w Głuchołazach. W Jeseniku Chodziłam do Zakladni Skoly (szkoła podstawowa) osmileteho Gymnazjum (ośmioletnie gimnazjum do matury). Obecnie studiuję w Ołomuńcu (Śliczne miasto). W Jeseniku uczą się także moje siostry a brat studiuje architekturę w Libercu. Do mojego małego miasteczka PKP nie dojeżdża już od wielu lat. były próby przez 3 lata jeździł pociąg ale zlikwidowali gdy Czesi powiedzieli, że nie chcą brudnych i zimnych polskich pociągów. A z tychże moich Głuchołaz jest w ciągu dnia 11 pociągów do Czech. Zapyta ktoś jak to???-Odpowiem. Z transport zbiorowy w Czechach odpowiada jedna firma Ceske Drahy. Jazda autobusem czy pociągiem jest niedroga. Skupinova jizdenka (bilet grupowy) bonifikata dodatkowo jeśli tam a navrat dodatkowo taniej. no i jeszcze standardowe zniżki dla studentów i seniorów. Pociąg dojeżdża do każdej najmniejszej miejscowości. A widział kto takie dziwo żeby povolnej vlak (pociąg zwykły) miał taką samą cenę za przejazd jak rychlik (pospieszny?). Z Czech można wygodnie i niedrogo dojechać do Wiednia. (8 euro). Co do szkoły. Nic się nie zmieniło odkąd ja chodziłam. Nawet książki są takie same i moje miał po mnie mój brat i mają siostry po nim. Reforma szkolnictwa przebiega powoli. Na ponaglenia EU prezydent Klaus odpowiada: "Mame cas. Skolstvi je neco co se musi reformovat velmi pozorne"(Mamy czas, szkolnictwo to coś z czym należy obchodzić się bardzo ostrożnie". Tu każde działanie na szkole podlega głębokiej analizie a jeśli coś nie działa to tak jak w komputerze reset i powrót do ostatniej poprawnie działającej wersji systemu. Klasy w szkołach to od 15 do góra 23 uczniów. To może teraz coś o służbie zdrowia. Przestaliśmy jako rodzina wspomagać polski NFZ. Szkoda kasy. Dobrowolne ubezpieczenie naszej rodziny w Czechach to koszt 1600 koron. Dlaczego bo w Czechach niczego się nie uśrednia tylko od najniższego dochodu się ustala. Nikt tu w kolejkach miesiącami do specjalisty nie czeka. Dla przykładu szpital akademicki w Ołomuńcu-Okulista w ten sam dzień, neurolog w ten sam dzień, kardiolog w ten sam dzień, endokrynolog w ten sam dzień. Dla Czeskich lekarzy mam wielki szacunek bo mojemu ojcu cierpiącemu na RZS (reumatoidalne zapalenie stawów) uratowali nogi. Już się szykował na endoprotezę. Proszę Panów ministrów i eks-Panią Minister zdrowia wyjaśnić mi jak to jest, że w Polsce odmówiono mojemu 67-letniemu ojcu leczenia jego schorzenia najnowszej generacji lekami biologicznymi a w Czechach je dostaje??? Idąc na fali afery refundacyjnej. W Czechach wygląda to tak: Mam receptę a na niej nie nazwy konkretnych specyfików tylko nazwy substancji leczniczej (np. Nie Lanzul, Zalanzo ale LANSOPRAZOLUM-substancja lecznicza w tych specyfikach). Na podstawie recepty aptekarz ma obowiązek sprzedać mi najtańszy specyfik zawierający zaleconą przez lekarza substancję w podanej dawce. Jeszcze jedna rzecz. Kto w Polsce napije się wody z kranu bez gotowania: no śmiało ręka w górę. Nie widzę chętnych. To może na wycieczce ze strumyka ktoś by się napił??? Kurcze chętnych brak. A ja w Czechach kranówkę i w górach "strumykówkę" piję. Jest przepyszna miękka. Eeeech trzeba na zajęcia. Ale wieczorem jak mi coś jeszcze do głowy wpadnie to skrobnę:):):):)
Ja całkiem poważni mówię - jeśli kiedyś zdecyduję się na powrót w nasze strony, to raczej na południe od Karkonoszy.