Maciej Z. po raz n-ty

21.03.12, 19:39
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,11387035,_Ferrari_ruszylo_dynamicznie____Poszly_iskry___Swiadkowie.html?bo=1
Kobieta przypomniała [żona Zabiegi] - podobnie jak ojciec Zabiegi - że policjanci powiedzieli jej wtedy, że "nie mają najmniejszych wątpliwości, iż kierowcą był Z., co wynikało m.in. z ułożenia ciał". Podkreśliła, że była zszokowana wpisem na blogu Z., że nie pamięta wypadku, ale "ma przed oczami sytuację, że siedzi na fotelu pasażera".


Fiucina miał wizje i objawienia i wyżalił się na blogu. Co za typek...
    • edek40 Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 20:10
      A tak z reka na sercu, nigdy Pulawska 150 km/h nie poleciales?
      • typson Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 20:24
        Poleciałem. Choc pewnie nie w miejscu tej chopki, bo by mi sie fura rozpadła.

        Nie wierze w to, zeby warszawski kierowca nie wiedział o tej hopce. I nie wierze w to, zeby wiedząc godził się jechać przez nią z taka predkością, choćby na możliwosc uszkodzenia auta. No chyba, ze auto cudze albo sluzbowe - no to zabawiamy sie...
        • edek40 Re: Maciej Z. po raz n-ty 22.03.12, 10:15
          > Poleciałem. Choc pewnie nie w miejscu tej chopki, bo by mi sie fura rozpadła.
          >
          > Nie wierze w to, zeby warszawski kierowca nie wiedział o tej hopce. I nie wierz
          > e w to, zeby wiedząc godził się jechać przez nią z taka predkością, choćby na m
          > ożliwosc uszkodzenia auta. No chyba, ze auto cudze albo sluzbowe - no to zabawi
          > amy sie...

          Maciej Z. to nieomal moj sasiad. Znaczy sie z moich okolic, polozonych dokladnie po drugiej stronie Warszawy. Ja o tej hopce wiedzialem, a jednak dobrze sie na niej bujnalem swego czasu. To co Ty odruchowo respektowales, dla mieszkanca odleglych rejonow juz tak odruchowe nie jest.
          • dgr Re: Maciej Z. po raz n-ty 27.03.12, 10:04
            > Maciej Z. to nieomal moj sasiad. Znaczy sie z moich okolic, polozonych dokladni
            > e po drugiej stronie Warszawy. Ja o tej hopce wiedzialem, a jednak dobrze sie n
            > a niej bujnalem swego czasu. To co Ty odruchowo respektowales, dla mieszkanca o
            > dleglych rejonow juz tak odruchowe nie jest.
            Pewien jesteś że Maciej Z nie znał tych rejonów ?
            Biorąc pod uwagę że długi czas mieszkał na Ursynowie przy ulicy Puszczyka, a w latach 90 W. Zientarski miał dom na Grabowie ( nie wiem czy jeszcze go nie ma), to można założyć, że stan Puławskiej był Z. bardzo dobrze znany.
            • edek40 Re: Maciej Z. po raz n-ty 27.03.12, 10:23
              > Pewien jesteś że Maciej Z nie znał tych rejonów ?

              Czy ja to napisalem?
              • dgr Re: Maciej Z. po raz n-ty 27.03.12, 10:45
                Tak to odczytałem z Twojej wypowiedzi.
                • edek40 Re: Maciej Z. po raz n-ty 27.03.12, 15:18
                  > Tak to odczytałem z Twojej wypowiedzi.

                  Powiedz mi, czy nigdy nie zdarzylo Ci sie wpasc w dziure, o ktorej wiesz? Znaczy sie taka, ktora zaliczyles tydzien temu, a dzis ponownie i klniesz, ze kuzwa, przeciez juz raz w nia przyladowales?

                  Moze ja jestem malo ogarniety, ale zdarzaja mi sie takie rzeczy na drogach, z ktorych nie korzystam na codzien. Z kolei nie zdarza mi sie to tam, gdzie jezdza bardzo czesto.
                  • dgr Re: Maciej Z. po raz n-ty 27.03.12, 15:39
                    A nie widzisz różnicy pomiędzy wpadnięciem w znaną dziurę, a poprowadzeniem Ferrari 150 km/h w mieście ? Chyba że zakładasz pełną niepoczytalność osoby kierującej oraz pasażera.
                    I żeby była jasność. Ja w tym miejscu również niejednokrotnie przekraczałem i pewnie będę przekraczał przepisy. Ale przekraczając przepisy robię to na własną odpowiedzialność.
    • dr.verte Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 20:26
      to juz linia obrony , tez bys sie bronil recami i nogami, poza tym nie wiadomo kto tych
      wpisow dokonal , ostatnio jak czytalem cos o Z. pisalo ze jest ubezwlasnowolniony
    • tomek854 Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 21:10
      Ale kto to jest Z.? :-) Bardzo tajemnicze jest to nazwisko ;-)
      • typson Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 21:24
        teraz chyba już Zapomniany
        • typson Re: Maciej Z. po raz n-ty 21.03.12, 21:24
          albo Zrujnowany :/
          • krakus.mp Bardzo się cieszę! 22.03.12, 16:12
            Że "Z" ma dużą szansę założyć więzienny mundurek. Od zawsze uważałem i uważam, iż wina musi być ukarana. Bez względu na pochodzenie, układy, kasę itd. Prawo jest jedno i powinno dotyczyć każdego. Tatuś "Z" robił wszystko, by synalek uniknął kary. Nie wierzę w jego niepoczytalność. To ściema!!!
            • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 10:50
              > Że "Z" ma dużą szansę założyć więzienny mundurek. Od zawsze uważałem i uważam,
              > iż wina musi być ukarana.

              Polska probuje za wszelka cene byc panstwem prawa. W takim panstwie wymierzanie sprawiedliwosci rozpoczyna sie od postawienia zarzutow (po dochodzeniu), przeprowadzenia procesu i dopiero na samym koncu wyroku. Co wiecej, fakt postawienia przed sadem nie powinien byc rownoznaczny z oczekiwaniem czytelnikow Faktu, ze kara juz jest jakby w kieszeni, bo zdarza sie, ze sad uchyla wyniki sledztwa, jako niewystarczajace.
              • krakus.mp Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 16:32
                edek40 napisał:

                > > Że "Z" ma dużą szansę założyć więzienny mundurek. Od zawsze uważałem i uw
                > ażam,
                > > iż wina musi być ukarana.
                >
                > Polska probuje za wszelka cene byc panstwem prawa. W takim panstwie wymierzanie
                > sprawiedliwosci rozpoczyna sie od postawienia zarzutow (po dochodzeniu), przep
                > rowadzenia procesu i dopiero na samym koncu wyroku. Co wiecej, fakt postawienia
                > przed sadem nie powinien byc rownoznaczny z oczekiwaniem czytelnikow Faktu, ze
                > kara juz jest jakby w kieszeni, bo zdarza sie, ze sad uchyla wyniki sledztwa,
                > jako niewystarczajace.

                W tym przypadku powinny być wystarczające dowody winy młodego "Z". Stwierdzono że to on prowadził to Ferrari. A skoro tak, to ponosi winę za śmierć kolegi dziennikarza.
                • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 16:59
                  > W tym przypadku powinny być wystarczające dowody winy młodego "Z". Stwierdzono
                  > że to on prowadził to Ferrari.

                  Stwierdzili to dziennikarze? Wydaje sie bowiem, ze na tym etapie postepowania, zanim takie fakty zostana ujawnione w sadzie, opinia publiczna nie powinna ich znac.

                  Zadam Ci to samo pytanie, ktore zadalem typsonowi: czy z reka na sercu mozesz powiedziec, ze nigdy nie jechales 150 km/h?
                  • lexus400 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 17:37
                    edek40 napisał:

                    > > W tym przypadku powinny być wystarczające dowody winy młodego "Z". Stwier
                    > dzono
                    > > że to on prowadził to Ferrari.
                    >
                    > Stwierdzili to dziennikarze? Wydaje sie bowiem, ze na tym etapie postepowania,
                    > zanim takie fakty zostana ujawnione w sadzie, opinia publiczna nie powinna ich
                    > znac.
                    >
                    > Zadam Ci to samo pytanie, ktore zadalem typsonowi: czy z reka na sercu mozesz p
                    > owiedziec, ze nigdy nie jechales 150 km/h?

                    Ja np. mogę śmiało potwierdzić, że nigdy na tak krótkim odcinku nie osiągnąłem 150km/h, bo nigdy nie miałem tak szybkiego samochodu:))
                    • tomek854 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 18:29
                      Z. też nie miał ;-) Przecież to nie było jego ferrari ;-)
                  • krakus.mp Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 19:55
                    Odpowiadam edkowi40.

                    Z ręką na sercu mówię, że często jeżdżę z taką szybkością lecz nie w mieście.
                    Tam gdzie znam drogę i wiem że można pocisnąć, czasem dochodzę do 100 ( w mieście, na szerokiej, dwypasmowej drodze)
                    A na autostradzie, często "chodzę" w okolicy dwóch paczek.:))
                    • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 20:07
                      > Z ręką na sercu mówię, że często jeżdżę z taką szybkością lecz nie w mieście.

                      Na tym odcinku jest miasto glownie dlatego, ze w dalszej okolicy sa jakies osiedla. Przyczyna kraksy nie bylo to, ze nie wyrobil sie na zakrecie tylko to, ze przez lata naprawiano tu gleboka hope za pomoca znaku ograniczenia predkosci. A ze ferrari ma twarde zawieszenie i jest niziutkie...

                      Zeby bylo jasne, nie mam zamiaru bronic sprawcy wypadku. Skoncentrowalbym sie jednak na okolicznosciach, o ktorych wiemy, kwestie ustalenia kto siedzial za kierownica pozostawiajac sadowi.
                      • tomek854 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 20:13
                        Ja wiem, że Edku dla Ciebie wszystko to wina waaaadzy i drogowców, no ale na Potwora, mógłbyś czasem, chociaż czasem, dać se siana i dla odmiany nie obwiniać drogowców o wszystko od tsunami w Japonii po koklusz włącznie.

                        Przyczyną wypadku było to, że kretyn jechał 150 na godzinę po mieście. To, że tam była nienaprawiona hopa to się zdarza (w Glasgow też znam takie miejsca), ale codziennie tysiące ludzi tam jeździły z rozsądnymi prędkościami (co nie znaczy legalnymi) i nikt tam się nie rozkwaszał i nie ginął w płomieniach.
                        • krakus.mp Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 20:21
                          Dodam tylko jeszcze to, iż pan Zientarski miał swój program w TV o nazwie V-max i często na użytek TV szalał róznymi brykami i motorami po normalnej drodze , w pełnym ruchu ulicznym, często o wiele szybciej niż zezwalają przepisy. Poza tym, jako warszawiak z pewnością znał tę trasę ( gdzie rozbił Ferrari) i powinien wiedzieć o złej nawierzchni w tym miejscu. Skoro wiedział i nie zakumał iż Ferrari jest tak niskie że może przy dużej szybkosci zostać podbite na nierówności, to jest idiotą. Zawinił na " V-maxa".:)
                          • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 22:44
                            > Dodam tylko jeszcze to, iż pan Zientarski miał swój program w TV o nazwie V-max
                            > i często na użytek TV szalał róznymi brykami i motorami po normalnej drodze
                            > , w pełnym ruchu ulicznym, często o wiele szybciej niż zezwalają przepisy.

                            Czy to jest dowod, ze to on kierowal? To naganne praktyki calkowiecie nie zwiazane z procesem dowodowym.

                            > Poza tym, jako warszawiak z pewnością znał tę trasę ( gdzie rozbił Ferrari) i powin
                            > ien wiedzieć o złej nawierzchni w tym miejscu.

                            Typsonowi juz wyjasnilem - Zientarski to nieomal moj sasiad, mieszkajacy dokladnie po drugiej stronie miasta. Ja te hope znalem, a dalem sie jej wytrzasc. Nie jezdzac bowiem stale w danym miejscu nie masz odruchow.
                          • lexus400 Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 07:59
                            krakusie, każdy samochód sztywno zawieszony zachowuje się zupełnie inaczej niż nasze normalne auta drogowe. Podczas gdy jadąc np. 90km/h moim Pajerem czy BM-ką po drodze, którą znam doskonale i zawsze jeżdżę z taką prędkością to jadąc usztywnioną i obniżoną Hondą Prelude jadąc taką prędkością lecę w powietrzu jakbym co najmniej ze 150km/h jechał.
                        • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 26.03.12, 22:41
                          > Ja wiem, że Edku dla Ciebie wszystko to wina waaaadzy i drogowców

                          Ta hopa byla gleboka i niebezpieczna. Przed Zientarskim zabil sie tam ktos malo wazny. Droge naprawiono dopiero po medialnym wypadku.

                          > Przyczyną wypadku było to, że kretyn jechał 150 na godzinę po mieście.

                          Przyczyna bylo zbyt szybkie wjechanie na hope. Gdyby nie ona, w tym miejscu, na dlugiej prostej nie ma sie o co zabic. Ale nie, nie pochwala jazdy 150 km/h po miescie. Mnie w za miekkim pontiacu prawie wywalilo tam z drogi, gdy jechalem zaledwie okolo 70 km/h i mialem kaprys zmienic tu pas. Wziecie hopy po leciutkim skosie na gumowym zawieszeniu zaowocowalo naprawde sporym podniesieniem adrenaliny.

                          > To, że tam była nienaprawiona hopa to się zdarza (w Glasgow też znam takie miejsca), al
                          > e codziennie tysiące ludzi tam jeździły z rozsądnymi prędkościami (co nie znacz
                          > y legalnymi) i nikt tam się nie rozkwaszał i nie ginął w płomieniach.

                          Na tej chopie zginely tylko 2 osoby. Wiec tez, przy tym natezeniu ruchu, nie byla zbyt zabojcza. Wystarczy postawic 50 km/h i pozamiatane.
                          • dgr Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 10:00
                            > Ta hopa byla gleboka i niebezpieczna. Przed Zientarskim zabil sie tam ktos malo
                            > wazny. Droge naprawiono dopiero po medialnym wypadku.
                            Nie. Puławską naprawiano na przestrzeni kilku lat. Jako że prace były realizowane sukcesywnie od strony Piaseczna, to był to prawie ostatni odcinek, który został naprawiony. Bez tego wypadku, hopka, również zostałaby zlikwidowana.
                            Co więcej, co jakiś czas, sama hopka, była poprawiana, ale oczywiście bez większego powodzenia.
                            • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 10:22
                              > Nie. Puławską naprawiano na przestrzeni kilku lat. Jako że prace były realizowa
                              > ne sukcesywnie od strony Piaseczna,

                              Jak widac, powinni zaczac od drugiej, trudniejszej strony. Tu nie tylko Zientarski mial wypadek.

                              > Co więcej, co jakiś czas, sama hopka, była poprawiana, ale oczywiście bez więks
                              > zego powodzenia.

                              Tak. Kladziono asfalt na osuwajace sie podloze i poprawiano znakiem ograniczenia predkosci.
                              • dgr Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 11:03
                                > Jak widac, powinni zaczac od drugiej, trudniejszej strony. Tu nie tylko Zientar
                                > ski mial wypadek.
                                Chwilę wcześniej pisałeś że powodem dla którego naprawili drogę, był wypadek kogoś znanego,a teraz okazuje się że powinni to zrobić bo była bardziej niebezpieczna ? Po drugiej stronie również dochodziło ( i dochodzi ) do wypadków, poza tym była o wiele bardziej zniszczona.
                                Od którejś strony musieli zacząć i wybrali ( wg mojej oceny racjonalnie ), naprawę od strony Piaseczna.
                                > Tak. Kladziono asfalt na osuwajace sie podloze i poprawiano znakiem ograniczeni
                                > a predkosci.
                                Przecież napisałem że naprawa nic nie dawała. Co nie zmienia sytuacji, że kierowcy znający ten kawałek drogi, powinni szczególnie uważać . A pan Z. po prostu to olał, na zasadzie - jakoś to będzie. I wynik takiego podejścia, wszyscy znają.
                                • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 15:15
                                  > Przecież napisałem że naprawa nic nie dawała. Co nie zmienia sytuacji, że kiero
                                  > wcy znający ten kawałek drogi, powinni szczególnie uważać . A pan Z. po prostu
                                  > to olał, na zasadzie - jakoś to będzie. I wynik takiego podejścia, wszyscy znaj
                                  > ą.

                                  Tak w zasadzie to kwestia hopy nie jest tym, czego sie czepiam. Czepiam sie mianowicie tego, ze ja wciaz nie wiem kto prowadzil. Mimo to niektorzy juz widza Zientarskiego w sluzbowym wdzianku. Znaczy sie wiedza?
                                  • dgr Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 15:27
                                    Niezależnie od tego, czy prowadził, czy też, to wiedząc, ze jazda Puławską w tym miejscu z taką szybkością, jest niebezpieczna, powinien zareagować.
                                    Rozumiem, że opinie policjantów, że układ ciał wskazywał, na to że prowadził Z nie ma znaczenia. Bo chyba zgodzisz się, że opinii samego Z nie można brać pod uwagę ?
                                    • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 16:08
                                      > Niezależnie od tego, czy prowadził, czy też, to wiedząc, ze jazda Puławską w ty
                                      > m miejscu z taką szybkością, jest niebezpieczna, powinien zareagować.

                                      Przyjmijmy zatem, ze siedzial obok kierowcy. Czy wiemy co robil?

                                      > Rozumiem, że opinie policjantów, że układ ciał wskazywał, na to że prowadził Z
                                      > nie ma znaczenia.

                                      O ile pamietam wrak pojazdu nie przypominal niczego znanego znawcom samochodow. Wnioskowanie z ukladu cial, gdy auto rozpadlo sie, pasy sie pozrywaly i takie tam to wrozenie z fusow. Tak mi sie wydaje, wiec spokojnie i bez napiec czekam na opinie sadu.
                                      • dgr Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 18:20
                                        > Przyjmijmy zatem, ze siedzial obok kierowcy. Czy wiemy co robil?
                                        Dlaczego mamy przyjmować że siedział koło kierowcy, a nie na miejscu kierowcy ? Równie dobrze można założyć że prowadził samochód. Skoro nie jesteśmy w stanie stwierdzić tego na 100 %, przyjmijmy więc, że nie ma to znaczenia.
                                        A co robił w tym momencie. Nie wiem. Może po jajkach się drapał, albo miał banana na twarzy, na myśl, że na hopce fajnie podskoczą. Istotne jest raczej czego nie zrobił. Nie zareagował, bo uważał taką jazdę za fajną zabawę i przez to jest, co najmniej współwinny śmierci kolegi. Nie przewidział konsekwencji, takiej jazdy, takim samochodem i efekt jest dosyć tragiczny.
                                        Gdyby natomiast okazało się że prowadził samochód, to wg mojej oceny jest winien śmierci kolegi.
                                        • krakus.mp Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 19:17
                                          Zobaczymy co postanowi wysoki sąd i potem będziemy komentować wyrok na Automobilu.
                                          Mnie zastanawia postawa starego "Z" (tego kudłatego, co się wymądrza w studio F1).
                                          Tatuś jest dziwnie spokojny o los synalka. Uważam, że niepoczytalność młodego "Z" to zagrywa starego, który zrobił z niego "chorego" w celu uniknięcia kary ( maksymalnego jej złagodzenia do tzw. zawiasów). Być może się mylę, ale ja na miejscu starego "Z" nie pokazał bym się w TV aż do zakończenia sprawy syna. A on z uśmiechem na gębie pieprzy farmazony na temat Formuły 1.
                                          Przyznam, iż wyścigi zaczynam oglądać od okrążenia formującego i kończę zaraz po podium, by nie patrzeć na starego "Z".
                                          • dr.verte Re: Bardzo się cieszę! 27.03.12, 23:40
                                            >Uważam, że niepoczytalność młodego " Z" to zagrywa starego, który zrobił z niego "chorego" w > celu uniknięcia kary


                                            Krakusie , przeczytaj jakie gosc mial obrazenia po wypadku , jaki ma uszczerbek na zdrowiu ,
                                            ze przezyl to jest dziwne
                                          • edek40 Re: Bardzo się cieszę! 28.03.12, 10:07
                                            > Tatuś jest dziwnie spokojny o los synalka. Uważam, że niepoczytalność młodego "
                                            > Z" to zagrywa starego, który zrobił z niego "chorego" w celu uniknięcia kary (
                                            > maksymalnego jej złagodzenia do tzw. zawiasów).

                                            W sumie ciekawa kwestia sa te zawiasy. Wydaje mi sie, ze w takich sprawa sa one nieomal automatyczne. Trudno bowiem scisle powiazac zbyt szybka jazde z zamiarem zabojstwa.

                                            Ale przesadzac nie mam zamiaru.
Pełna wersja