x-darekk-x
13.04.12, 03:42
"rental" w cudzyslowie bo z wypozyczalni to on nie jest. dostalem golfa jako zastepczy dla hyundaia naprawianego po gradobiciu. ktos w firmie go zdal na koniec leasingu i wzial nowy - ten zostal jako pool car na jakis czas.
tak naprawde to nigdy wczesniej nie jezdzilem dluzej golfem w "normalnych" wersjach. ostatnio sporo sie poruszalem dwoma golfami vi w wersji r, ale taka trudno uznac, za golfowski standard. ponad 260km, naped na 4, dsg, alcantary, bajery - trudno to nazwac standardowym golfem.
ale teraz mam do dyspozycji standardowego golfa v o dosc dlugiej nazwie: vw golf pacific limited edition 2.0 fsi automatic. przebieg - 44 tys km. rocznik - sam nie wiem - pewnie koniec 2008.
pierwsze wrazenie: samochod wydal mi sie bardzo solidnie zrobiony. odnosi sie wrazenie, ze jest zbudowany drozej, mocniej i z bardziej wytrzymalych materialow niz inne kompakty. nigdzie nie rzucaja sie w oczy oszczednosci jak np w toyotach, hyundaiach, gdzie wystarczy sie schylic, zajrzec pod maske, odchylic uszczelke, puknac w plastik i juz widac gdzie poszaleli oszczedni ksiegowi. nie wiem jak to inaczej opisac, ale wydaje sie, ze ten samochod dlugo wytrzyma bez sladow powaznego zuzycia. nie daje poczucia jazdy samochodem tanim, biednym. golf vi ma o niebo ladniejsze materialy i stylistyke we wnetrzu od golfa v, ale i tak ten nie wyglada zle. owszem, stylizacja nie jest porywajaca, ale w tej konkretnej wersji z ladnymi niebieskawymi welurami, dwutonowym wykonczeniem wnetrza po prostu jest ok. ma tez bardzo wygodne siedzenia, ktore dobrze trzymaja, dobrze lezaca kierownice, dobra widocznosc.
to co we wnetrzu zaskakuje na minus to przedziwne oznakowanie przyciskow. w wiekszosci marek czlowiek siadajac za kolkiem domysla sie do czego sluzy kazdy przycisk. w golfie jest inaczej. przycisk mute, ktory zazwyczaj oznacza sie przekreslonym glosnikiem, tu oznaczony jest czyms w rodzaju piecioramiennej gwiazdki. rozbudowane radio na srodkowej konsoli ma przyciski, ktore nic mi nie mowia. a dalej nie wiem jak np zapauzowac piosenke na cd.
istotniejsze sa jednak wrazenia z jazdy.
zawieszenie i uklad kierowniczy - bardzo ok. bardzo przewidywalny, dobrze wywazony samochod pozwalajacy na naprawde dynamiczna i przyjemna jazde. w porownaniu z tragicznie plastikowym i sztucznym w prowadzeniu hyundaiem, jest to wrecz rewelacja.
skrzynia biegow - hmmm, to automat 6-biegowy ale chyba tiptronic a nie dsg. ale i tak przelacza na prawde sprawnie, w trybie sportowym wrecz szybko, redukuje biegi podczas hamowania. nie ma sie do czego przyczepic.
no i zostaje silnik. 2.0fsi, 150km. na papierze ok. powinno starczyc i mocy i momentu. ale czuc, ze dol ma dosc slaby i potzebuje sie zakrecic, zeby solidnie pociagnac. w parze z ta skrzynia radzi sobie jednak calkiem ok, choc na pewno nie ma sportowych aspiracji. na razie pali mi kolo 8.5 na 100 czyli tyle co wyraznie slabszy hyundai. problem w tym, ze wymaga duzo drozszej benzyny premium.
to co jednak najbardziej zaskakuje i raczej rozczarowuje w tym silniku to jego dzwiek. dawno nie jechalem benzyniakiem o takiej brzydkiej i dokuczliwej barwie. kiedy go odbieralem bylem pewien, ze to diesel. az dwa razy sprawdzalem olej, zeby miec pewnosc, ze nie chodzi bez oleju. na prawde - on ma terkot prawie jak w dieslu. we wnetrzu przy niskich obrotach wrazenia sa podobne. moze, ktos go zalal tanszym paliwem? nie wiem - naleje zaraz v-powera racing, moze sie to zmieni bo wyraznie ma napisane ze "super premium required".
slyszalem, ze te fsi mialy taka dziwna charakterystyke pracy. ale zeby az tak?
ale sumujac - coraz bardziej sie przekonuje, ze ludzie moga miec na prawde dobre powody, zeby kupowac vw. bardzo solidne jak na ta klase auto, dajace duze poczucie trwalosci, komfortu, dopracowania. mialem slabe doswiadczenia z obecnym passatem w wersji 1.6tdi bluemotion (silnik po prostu nie dawal rady i zabijal przyjemnosc z jazdy calkowicie). ale po tym co widze w golfach (szczegolnie vi r) chyba sie zastanowie nad vw przy kolejnym zakupie. bez wahania wybralbym tego golfa v nad legacy z tego samego rocznika, ktorym jezdzilem pare tygodni wczesniej. a jeszcze niedawno bym sie o to nie podejrzewal.