Zgadzam się z panem profesorem:

14.05.12, 20:46
edukacja.wm.pl/104481,Zlikwidowac-gimnazja-a-magister-i-matura-nie-dla-kazdego.html
A dodatkowo jeszcze dodam od siebie: przywrócić porządne technika, które dawały maturę oraz zawód!

(a tak na marginesie: o czymś to świadczy kiedy prof. filozofii woli mieć wykłady dla ściślaków niż zajęcia ze swoimi licencjatami :-) )
    • tiges_wiz Re: Zgadzam się z panem profesorem: 14.05.12, 21:14
      ja zeby sie dostac do technikum musialem zdac egzamin :P
      • tomek854 Re: Zgadzam się z panem profesorem: 14.05.12, 21:23
        Ja też :)
      • qqbek Re: Zgadzam się z panem profesorem: 14.05.12, 23:29
        tiges_wiz napisał:

        > ja zeby sie dostac do technikum musialem zdac egzamin :P

        Ja do porządnego Liceum też... i wcale nie było się łatwo dostać.
        O selekcji na studia (8 osób na 1 miejsce) nie wspomnę... ech, to se ne vrati :)
        Przynajmniej po kilku "mózgotrzepach" (czy jak kto woli "turboptysiach" od butelki przypominającej tą po Ptysiu) lub piwkach, lub czymś mocniejszym potrafiliśmy w akademiku, czy też lokalu koła naukowego, dyskutować do białego rana o czymś więcej niż dupie Maryni czy wyniku sobotniego meczu.
        Teraz licealistą, studentem, magistrem zostaje się z automatu... z łapanki ośmielę się powiedzieć.
    • mrzagi01 Re: Zgadzam się z panem profesorem: 15.05.12, 08:02
      Gwoli sprawiedliwości należy zauważyć, że pierwszym (i bodaj jedynym) decydentem od oświaty który głośno powiedział, że gimnazja to gówno był Romek Giertych (przy okazji powiedział też mnóstwo bałwaństw, niemniej fakt pozostaje faktem).
    • franek-b a ja nie 15.05.12, 11:53
      Wg mnie zupełnie nietrafnie zidentyfikowana przyczyna i dlatego do d...y rozwiązanie.

      Niczego nie zmieni nazwanie gimnazjum czy też zlikwidowanie tego szczebla nauczania.
      Do tego w calej wypowiedzi pobrzmiewa taka nuta tęsknoty za dawno minionymi czasami i widać, że niestety ale pan profesor tkwi mentalnie w latach 50 tych XX wieku.
      Czytali książki, bo życie powiedziało im, że jest to konieczne. A ci, którzy tego nie zrobili, zaginęli gdzieś bez wieści. To była szkoła represyjna, czasami straszna, ale to tamto pokolenie ma wiedzę społeczną, kulturalną i inteligencję emocjonalną. Poza tym, że pokazuje ten cytat sposób myślenia zupełnie nieprzystający do wymagań współczesnego świata i to nie tylko ze względu na pochwałę 'represyjności' ówczsnych szkół, ale także ze względu na zmianę a wręcz rewolucję w dostępnie do informacji. Kiedyś szkoły uczyły wiedzy encyklopedycznej gdyż dostęp do wiedzy był utrudniony i ograniczony, czytało się książki bo był to praktycznie jedyny, dostępny sposób dotarcia do treści/myśli poza własnym otoczeniem. Teraz świat się zmienił, inaczej funkcjonujemy i inaczej zarządzamy swoim czasem i z innych źródeł czerpiemy wiedzę o świecie. Równie dobrze wymagajmy na matematyce nauki obsługi suwaka logarytmicznego zamiast kalkulatora...
      Książka w XIX/XX wieku była źródłem kultury, głównym nośnikiem treści, a dzisiaj już nie jest. Może z 10% a może i mniej treści w społeczeństwie propagowanych jest tym kanałem, więc nie rozumiem dlaczego mamy to kultywować, zamiast uczyć selekcji informacji w kanałach jakie funkcjonują, korzystać i poznawać oraz wyjaśniać kanały kultury jakie nas teraz głównie kształtują (i nie są to książki Pilcha czy Szymborskiej) - internet, tv, filmy, gry video, gry sieciowe.

      Wg mnie cały wywiad pokazuje, że środowiska naukowe/akademickie oderwane są współczesności i jej wyzwań. Próbują przywrócić, czy też marzy im się przywrócenie kultu matury, elitarności wykształcenia, tej przepustki, która dawała awans społeczny jeszcze w latach 80-tych. (Z matury robią sobie zabawę. W tym roku zrobili na przykład akcję kaktus (maturzyści w internecie skrzykiwali się i namawiali do użycia w tekście słowa kaktus. - kolejny przykład braku zrozumienia współczesności, tego jak żyją młodzi ludzie, jak przebiega wymiana myśli, komunikacji. Czyli typowy profesor-dinozaur, który nie potrafi zainteresować ludzi na swoich wykładach przedmiotem jaki wykłada, więc marzą mu się skrzywieni, przećwiczeniu w liceach studenci, którzy w fełdalnym środowisku wysłuchają w milczeniu wykładu, zapiszą z namaszczeniem, a potem podczas kolokwiów zostaną przeczołgani przez profesora...

      Bynajmniej nie twierdzę, że współczesna szkoła jest ok. Ale diagnoza jest błędna i błędne środki naprawcze.
      • dr.verte Re: a ja nie 15.05.12, 13:10

        > którzy w fełdalnym środowisku


        feudalnym ;-) , z reszta sie zgadzam mniej wiecej
        • franek-b bardzo słuszna uwaga :-) n/t 15.05.12, 14:39

      • tomek854 Re: a ja nie 15.05.12, 18:24
        > Niczego nie zmieni nazwanie gimnazjum czy też zlikwidowanie tego szczebla naucz
        > ania.

        Zmieni, i to bardzo dużo. Wiem, bo pracowałem z dzieciakami w ZHP (w wieku 10-15) oraz miałem praktyki, w gimnazjum własnie.

        Problem jest taki, że po staremu dzieciaki wkraczały w trudny okres jeszcze w podstawówce, gdzie nauczyciele znali ich od małego i potrafili sobie z nimi poradzić. Potem przenosiły się do szkoły średniej gdzie były najmłodsze więc miały pewien szacun do tych najstarszych którzy byli już dorośli.

        Dziś dzieciak w najtrudniejszym okresie ląduje w gimnazjum, gdzie są same dzieciaki w tym wieku własnie. Jest nowy, próbuje zaimponować innym, nauczyciele nie znają dzieciaków - bo wszystkie są dla nich nowe, nie wiedzą, co kto umie - bo w kazdej podstawówce jednak bywa inaczej - i jest jedna wielka rozpierducha. A jak już nauczyciele zaczynają ogarniać co i jak, to dzieciaki lądują w liceach i wszystko zaczyna się od nowa.

        Poza tym, że pokazuje ten cytat sposób myślenia zupełnie
        > nieprzystający do wymagań współczesnego świata i to nie tylko ze względu na poc
        > hwałę 'represyjności' ówczsnych szkół, ale także ze względu na zmianę a wręcz r
        > ewolucję w dostępnie do informacji.

        Ale tu nie chodzi o sam fizyczny aspekt czytania książki. Tu chodzi o to, że dzieciaki w owym czasie miały jakieś zainteresowania inne niż szczątkowe skrawki wiedzy z wikipedii powrzucane przez ich znajomych na facebooka.

        "To była szkoła represyjna, czasami straszna, ale to tamto pokolenie ma wiedzę społeczną, kulturalną i inteligencję emocjonalną. " - tak mówi profesor. Czyli nie chwali represyjności tamtych szkół, jak to sugerujesz, ale zauważa, że przy całych ich wadach rezultaty były lepsze.

        Co do akcji kaktus - profesor zwraca uwagę, że z matury robią sobie zabawę, bo to nie jest poważny egzamin. Przecież poziom obecnej matury to jest kpina.

        Poza tym profesor nie nawołuje do elitarnosci wykształcenia, tylko zwraca uwagę (nadzwyczaj słusznie) że nie każdemu potrzebny jest magister. Widzę to w UK - tu bardzo wielu ludzi zadowala się wykształceniem na poziomie koledżu czy nawet jakichś kursów zawodowych i radzą sobie w życiu wyśmienicie. Ale jak ktoś ma magistra, to jest on już najczęściej coś wart, czego nie można powiedzieć o polskich studiach, i często okupiony jest ciężką pracą - czego także nie można powiedzieć o wielu polskich studiach. Studiowałem i tu i tam, mam porównanie.

        O ile ja na fizyce czy astronomii ciężko pracowałem i to nie tylko podczas sesji, moi koledzy humaniści zbijali bąki przez rok cały. Tu na studiach humanistycznych mam ciągle coś do roboty, ciągle coś do czytania i znacznie więcej się ode mnie oczekuje. Nawał pracy śmiało porównać mogę ze studiami na fizyce na UWr.

        Zupełnie nie wiem, gdzie ty to wszystko swoje wyczytałeś, wydaje mi się, że albo masz maturę od Giertycha, albo czytaliśmy dwa całkowicie różne wywiady...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja