Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2

05.06.12, 11:31
Jej ukonczenie oznacza bowiem, ze moj serdeczny kumpel, pan doktor, u ktorego spozywam dawki pod okiem profesjonalisty, stanie sie moim bliskim przyjacielem. Dotychczas bronil mnie przed alkmoholizmem dojazd az do Grodziska Mazowieckiego. Teraz najpierw S8, potem A2 i juz jestem :)
    • sven_b Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 11:39
      Do mnie Edziu możesz wpaść. Skujemy się nalewką i jeszcze tego samego dnia wrócisz na panoramę, bez rozganiania kur po wioskach:)
      Byłem podejrzeć feralne miejsce zwane w moich stronach Checkpiont Covec. Sporo sprzętu na niemieckich blachach no i ten kombain co leje od razu oba pasy. Wywrotki z asfaltem uwijają się przy niej non stop, bo maszyna apetyt ma bez dna:)
      • emes-nju Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 12:01
        To ja też, jak już wreszcie kupię sobie jeździdełko, się zapowiadam ;)
        • mrzagi01 Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 12:25
          Korzystajcie póki nie zacznie się zapadać ;)
      • edek40 Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 12:26
        Niedawno bylem w bassowych okolicach. Jednak trasa wymeczyla mnie, a mialem jeszcze zamiar wrocic. Teraz jednak blizej ;)
        • bassooner Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 13:26
          edek40 napisał:

          > Niedawno bylem w bassowych okolicach. Jednak trasa wymeczyla mnie, a mialem jes
          > zcze zamiar wrocic. Teraz jednak blizej ;)
          __________________________________________________________________________--
          i nie dałeś nic znać... nieładnie...;-(((
          • edek40 Re: Chyba sie napije z okazji ukonczenia A2 05.06.12, 13:58
            > i nie dałeś nic znać... nieładnie...;-(((

            To dosc skomplikowana historia. Nie zebym sie usprawiedliwial, bo nic mnie nie usprawiedliwia.

            Zaczelo sie niepozornie, jak to zwykle z moim sasiadem. Jak codzien mielismy sie podwiezc na dworzec w celu wspolnego celebrowania nowych pociagow Elf. Zawsze rano dzwonimy do siebie i ustalamy ktorym pociagiem i kto udestepnia pojazd. Otoz zadzwonil do mnie i zadal pytanie czy ide dzis do pracy. No, skoro nie mozesz, to ja wezme samochod - odparlem. Sasiad stwierdzil, ze nie ide dzis do pracy bo on ma interesy przed Poznaniem i ze jedziemy razem. No coz. Skontaktowalem sie ze wspolnikiem i po otrzymaniu dyspensy pojechalismy. Sasiad mowil, ze to mala przebiezka, bo na 16.00 musi wrocic, aby odebrac dzieci ze szkoly i przedszkola. Ruszylismy okolo 10.00. Juz w tym momencie sprawa wydala mi sie naciagana. Po pierwsze kierunek, na ktorym pierwsze 120 km zajmuje od 3 do 4 godzin. Nadazasz? W zasadzie aby byc na 16.00 po dzieci musielibysmy zawrocic najdalej w okolicach Lowicza, a bezpieczniej Blonia. Wyjasnilem to sasiadowi. Powiedzial naprawde brzydkie slowo i poinformowal malzonke, ze jednak ona musi sie jakos ogarnac i odebrac dzieci. Tkniety zlym przeczuciem, opartym na wiedzy, ze moj sasiad ksiazke o geografii Polski zostawil w tornistrze, ktory zgubil zanim cokolwiek z niego sie nauczyl, zadalem mu pytanie dokad jedziemy. On na to, ze przed Poznaniem jest miejscowosc Chodziez. Hm.... Zalezy skad patrzec. Dla nas jest ZA Poznaniem. I to, jak wiesz, sporo. Do celu, prowadzeni przez Tom-Toma przed drogi asfaltowe, mniej asfaltowe i calkiem polne, dotarlismy okolo 18.00. A mielismy przeciez wrocic...

            Sam widzisz, ze nie mialem kiedy wyslac maila :(
Pełna wersja