sven_b
25.06.12, 22:39
Chodząc pieszo uliczkami, z małą przerwą na kawę lub obiad, mogę zrobić dziennie 8-9 km i nazajutrz bez specjalnych napięć zrobię podobną trasę. Warunkiem jest dobre śniadanie na starcie. Ale wystarczy, że kuźwa wejdę na 40 min. do centrum handlowego, galerii (jak zwał tak zwał) i jestem liść do końca dnia. Jakby mi ktoś dla jaj wyciągnął jedną baterię. Nie wiem od czego to zależy, oczojebnych wystaw czy ogólnie tumultu, ale taka jest moja konstrukcja. Też tak macie?
Jeszcze historia, którą opowiedział mi poznany parę dni temu człowiek, nie wiem prawda czy nie, niemniej... Gość rozwiedziony już od kilku dobrych lat. Zabrał syna (lat 17) na weekend do Berlina. Luźno spacerując zauważył, że ten specjalnie nie chłonie okolicy, a raczej nos ma zatopiony w swoim smartfonie. W okol. Bramy Brandenburskiej nie wytrzymał i mówi:
- Popatrz trochę, ciekawe miejsca mijamy. Nie interesuje cię?
- Już tu byłem
- Kiedy? Ze szkoły nie mieliście tu wycieczki.
- Byłem tu w Call of Duty
:)