x-darekk-x
10.07.12, 02:12
Miniony weekend spedzilem z rodzina na poludniowym wybrzezu Victorii. Wspaniale miejsce dla zapalonych kierowcow.
Great Open Road to zdecydowanie jedna z najciekawszych tras jaka mialem przyjemnosc przejechac. Na swoj sposob jest podobna do Hwy 1 przez Big Sur w Californii, ale jest bardziej wymagajaca. Duzo wiecej ciasnych zakretow, zmian wysokosci, zmian nawierzchni. Ideal.
Wypozyczony Holden Commodore SV spisywal sie swietnie. To duzy, pieciometrowy sedan, ale bez zadnych premiowych aspiracji. Stosunkowe tanie i popularne auto o solidnej konstrukcji. Naped na tyl, niespelna 300km, bardzo dobrze dostrojone zawieszenie. Samochod polyka setki kilometrow na autostradach w pelnym komforcie. Silnik kreci sie na 1500 obrotow, do wnetrza nie dochodzi zaden halas. Kiedy jednak droga zaczyna sie wic pokazuje swoje drugie oblicze. Silnik basowo mruczy i latwo wkreca sie na obroty dajac wrazenie znacznie wiekszej mocy. Z werwa atakuje kazdy zakret pozwalajac na lekka nadsterownosc - mozna sie bawic dodawaniem i ujmowaniem gazu w zakrecie widzac jak przewidywalnie wplywa to na jego prowadzenie. Z kazdym kilometrem coraz wyzej podnosi sie poprzeczke predkosci, z ktora atakuje sie zakret, a on dalej wychodzi z niego bez wiekszego dramatu.
W dwa dni przejechalem nim 900km. Cieszylem sie kazdym jednym.
I tak sobie pomyslalem: takich samochodow jest bardzo malo. Solidnych aut z tylnim napedem, mocnym silnikiem, dobrym zawieszeniem i niska cena (nawet jesli okupiona tanimi materialami we wnetrzu). W USA dalej pozostaje Dodge Charger lub Chrysler 300. Ale to chyba wszystko. I smiem twierdzic, ze nie dorastaja one dynamicznie do Holdena. Dorownuje mu chyba tylko lokalny Ford Falcon, ktory jest dinozaurem tuz przed uderzeniem komety (znika za 3-4 lata).
Czyzby gatunek na wymarciu? Jezeli tak, to szkoda.