a ja powróciłem z Reichu

22.07.12, 23:20
droga ze stolicy bawarii do szamoni zajęła mi/nam 12 godzin! choć gorszą furą i to w dzień powszedni robiłem dystans, z dwoma postojami, w osiem godzin... ;-(((
powód - głównie maria makabra i ształ.
na ształ nie ma mocnych, a jak się już zorientowałem, że jest dość poważny to było za zjazdem, co by go objechać.
za to maria makabra robi nam w samochodzie zadymę jak stado skinów. drze się wniebogłosy o wszystko, płacze, wyje, wypina się z fotelika, oblewa piciem i wtedy jeszcze głośniej wyje, robi się czerwona na twarzy i dziwnie napina, chce hektolitry picia w butelce ze smoczkiem, a wtedy mówi że chce siusiu, a już nie leje w pieluchę, więc mieliśmy z siedem postojów! obok niej siedzi Tosia. znosi wszystko dziwnie spokojnie (ja mam szczękościsk, a żona dziś ze dwa razy uroniła i zamknęła się w sobie) ale w końcu Tosia też wymięka i wyzywa marię makabrę i krzyczy, że "ja już dłużej nie wyrobię z tym bachorem!!!". a wszystko to dzieje się kiedy jedziemy ze 160 km/h w dość gęstym ruchu.
koniec końców, jakoś musiałem się z tego wszystkiego wyłączyć się na chwilkę i przejechałem zjazd - jest taki jeden tam "myk" że "dziewiątka" z monachium do berlina, odbija z prawo, a niby główna to "trójka" na frankfurt main. i poleciałem tą "trójką"... zorientowałem się po chwili, ale na szczęście odbiliśmy ciut dalej, na krajową "dwójkę" gdzie mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki szwajcarii frankońskiej (mania wtedy osłabła i zasnęła).
niestety miast lecieć sobie spokojnie tą dwójką, wstrzeliliśmy się z powrotem na dziewiątkę, a właściwie na ształ, na dziewiątce. maria makabra się obudziła i się zaczęło.
wolałbym mieć z tyłu stado szczekających kundli, żula, czy nawet moich pijanych kumpli z siaty, ale to wyrabiała, przechodziło wszelkie granice. dość powiedzieć, że stanąłem w tym sztale, na pasie awaryjnym, a mania sikała do nocnika na poboczu...
jak w końcu się ształ rozładował, to puściła pawia... a później już nie pamiętam...

teraz siedzę w pokoju i piję. szwagier podarował mi alkohole markowe z wyższej póły i pięćdziesiąt cztery browary - helles, dunkel, weiss i weiss dunkel z różnych browarów. jakoś zapomnę...

ogólnie dobrze że cali jesteśmy, ale manię trzeba będzie chyba usypiać...

--
www.berbela.com/
    • marekatlanta71 Re: a ja powróciłem z Reichu 22.07.12, 23:22
      Około, ja tez byłem w stolicy Bawarii ale dwa tygodnie temu. Nie miałem żadnych bachorów ze sobą, ale moja żona godnie je zastępowała.
      • bassooner Re: a ja powróciłem z Reichu 22.07.12, 23:42
        też tak jak ja - głównie po browary, a przy okazji na 2 tyg do rodzinki?
        • marekatlanta71 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 00:04
          Wpadliśmy najpierw potwierdzać Bawarie i Austrie a potem odbylismy obowiązek odwiedzenia rodziny w Polsce. Ale tez troche pozwiedzaliśmy.
    • pizza987 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 08:03
      Mnie za niecałe 2 tygodnie czeka inauguracja jazdy z dwoma skrzatami na pokładzie na dłuższy dystans (ok. 500 km. nad nasze zimne morze) i trochę jestem ciekaw.... Pola to nie problem, tylko ostatnio zaczęły sie sytuacje że dostaje kaszlu z zawartością, poza tym jak ma do dyspozycji DVD to jej "nie ma" (problemy z kaszlem pojawiają się jak na razie głównie przy krótkodystansowych wypadach bez DVD więc sprzęt przed nosem jak na razie nie jest traktowany jako powód-to dla czepliwych :P ). Aleksander-okaże się, jeździć samochodem lubi, ale na taki dystans jeszcze nie jechał. W razie co jak ktoś bedzie marudził przesadzę na dach albo do wózka holowanego za pojazdem....
      • jerry_72 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 08:36
        Jedź w nocy, ja sobie nie wyobrażam wielogodzinnej jazdy z dziećmi za dnia.
        Żadnych stresów, cisza i spokój.
        Nie wiem skąd będziesz jechał kojarzę coś, że z Górnego Śląska,
        jeśli tak to tylko przez Niemcy (jeśli na zach.wybrzeże).

        • pizza987 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 10:56
          Troszkę pokręciłeś, nie Śląsk a Warszawa i jadę w okolice Darlowa więc nawet wykorzystanie autobany do Berlina i jazda w górę do Szczecina nic mi nie pomoże...

          Jazda w nocy... jak Pola była mała to tak jeździliśmy, jednak odkąd przesiadła sie w fotelik 15-36 kg nie da się. Mimo różnych podchodó, możliwości odchylania oparcia jej fotela w drugim rzędzie "składa się" co daje efekt koszmarnego ryku że "boli szyja"... Posuszek, kołnierzy nie daje sobie stosować... Zobaczymy. Planuję wyjechać w porze pierwszej drzemki Alka (9-11:00 w tym przedziale się zaczyna) a poza tym on całkiem dobrze znosi dosyc długie przejazdy po mieście. No i ma siostrę do towarzystwa w drugim rzedzie... Jakos sobie poradzimy.
    • sven_b Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 10:23
      Z Munich do Poznania jest bdb połączenie lotnicze LH. Przy umiejętnej synchronizacji szwagier odstawia familię na aeroplan, a Ty i napoje podróżujecie nienękani. Odsypiasz i wyjeżdżasz po załogę na lotnisko. Lot 1:10. Myślę, że po tych przygodach warto rozważyć.
      • ernest_linnhoff Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 11:50
        Pomysł Svena jest dobry, ale ma pewien mankament. W wariancie auto maria makabra "umila" czas tylko 3ce wspolpasazerow, w wariancie areoplan to beda prawie dwie setki ludzi ;--)
        Z innej beczki: Kiedys widzialem malzenstwo z 2ka dzieci. Jedno z tych maluchow bylo grzeczne, a drugie non stop krzyczalo. Tatus dziecka mial to w nosie, non stop najpierw przy bramce rozmawiajac przez telefon i robiac wszystko by tylko nie zajac sie potomstwem. Kobieta resztkami sil probowala ogarnac sytuacje, ale to nie bylo latwe, bo uporczywy, dokuczliwy wrzask non stop wbijal sie w uszy... Gosc przypial sie pasem i zagadał do wspolpasazera : "ciekawe jak bedzie grał dzis Messi?" ;-) I to chyba bylo przekroczenie wartosci krytycznej. Nastapil wybuch: kto lub co, jest wazniejszy niz ja i dzieci!?! Facet cicho i bez slow zaczal nianczyc dziecko, i zapanowala bloga cisza i ulga:)
        Moze Bass powinien odpuscic kierownice? ;-)
        • yamasz Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 12:27
          Biedny Bass. Ja wiem, że to co napiszę, może być trochę 'niewychowawcze', ale może pomogłyby czekoladki z whisky na drogę, albo coś w tym stylu. :)))
          • bassooner Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 12:50
            rozważałem już sposób - żona z marią makabrą aeroplanem z ławicy to munich, a ja z tośką i klonkrami autobahną. leci się godzinkę więc nie jest źle. jedyny minus to wzrastające koszta które z radością spożytkowałbym na carry broatwurst mit pommes frites mit zwei weiss bier... ;-)))
      • marekatlanta71 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 14:30
        Do Warszawy także - myśmy tak właśnie zrobili, w sumie z dwóch powodów:
        - nie chciało mi się spędzać 24 h w samochodzie jadąc z Monachium do Sandomierza
        - żadna z wynajmujących firm nie chciała zezwolić na wjechanie jakimkolwiek przyzwoitym samochodem do Polski - można było wynająć wyłącznie jakieś małe graty którymi bałbym się podróżować na takiej trasie
        • tomek854 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 20:18
          Z ciekawosci, dlaczego balbys sie podrozowac malym na dlugiej trasie, a nie balbys sie jezdzic malym po okolicy?
    • rapid130 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 13:20
      Następnym razem MM należy podrzucić dziadkom.
      To wspaniała, niezastąpiona instytucja. :D
      • bassooner Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 15:25
        MM to huba przyrośnięta do żony, jeśli jest w jej zasięgu... ;-(((

        poza tym wypad miał być rodzinny z założenia...
        • pizza987 Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 15:53
          bassooner napisał:

          > MM to huba przyrośnięta do żony, jeśli jest w jej zasięgu... ;-(((
          >
          > poza tym wypad miał być rodzinny z założenia...

          No to dlaczego nie wziąć ze sobą dziadków?
          • bassooner Re: a ja powróciłem z Reichu 23.07.12, 16:43
            mieszkamy na piętrze, a dziadków mamy na parterze... są pomocni, nie ma co. brak niani, wyskok na zakupy i są w zasięgu... ale wyjazd z nimi na wakacje to już byłaby przesada.
Pełna wersja