jak zostałem cyrkowcem czyli

23.07.12, 23:05
zachciało mi się zdobyć prawo jazdy kategorii A:-)
Żeby zdać egzamin trzeba UWAGA wykonać 5 ósemek!!! i 2 razy przejechać slalom, oczywiście w cyrkowym stylu czyli bez podpierania!
Niech mi ktoś proszę, wytłumaczy jakim trzeba być idiotą by tego wymagać?
    • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 23.07.12, 23:10
      Też klęłam na ósemki i nawet na nich oblałam za pierwszym razem :)

      Motocykliści dzielą się na tych, którzy uważają to za idiotyzm i na tych, wg których jest to dowód na opanowanie motocykla. Ja tam wolałabym, żeby jednak skupiono się na przeciwskręcie i tym podobnych pożytecznych informacjach, bo tak jak jeszcze slalom rozumiem, tak ósemki to sztuka dla sztuki (moim obecnym motocyklem w ogóle bym egzaminowej ósemki nie zrobiła, bo sprzęt ma większy promień skrętu). Nie przypominam sobie, żeby owa umiejętność mi się do czegokolwiek przydała.

      Baw się dobrze i powodzenia :)
      • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 09:39
        > Baw się dobrze i powodzenia :)

        Taki mam zamiar:-)
        I nie dziękuję studenckim zwyczajem ;-)
    • sven_b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 23.07.12, 23:18
      Byla jakas teoria do zdania czy tylko te ósemki?
      • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 23.07.12, 23:21
        Masz teorię też, ogólną wzbogaconą o pytania "motocyklowe".
        Do tego plac - slalom, ósemki, hamowanie awaryjne, ruszanie pod górkę, rozpoznanie gdzie się olej zmienia i kierunkowskazy włącza, przeprowadzenie sprzętu o ileś tam metrów. A potem miasto.

        Jeśli się coś zmieniło, proszę o sprostowanie :)
        • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 09:38
          Nie zmieniło się :-) nie wiem czy niestety, bo od przyszłego roku ma być jeszcze trudniej...
          • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 19:21
            Nie wiem jak ma dokładnie wyglądać ten nowy egzamin, ale wprowadzenie tryliona nowych kategorii jest idiotycznym pomysłem, szczególnie jak kursy na nie będą nadal oscylować w okolicy tysiaka, a mandat za jazdę bez prawka będzie 300zł...
            • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 22:00
              Przepraszam, robiłem biznes plan :-) jazda bez prawka 5 stówek :-)
              • ballbreaker Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 00:18
                jesli mnie pamiec nie myli za brak prawka w ogole 5 stowek, za brak kategorii 3 stowki :)
                • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 00:57
                  Tak właśnie dokładnie :)
    • truskava Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 00:07
      Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu jak zdawałem (na. Odlewniczej) to ten slalom nie był w linii prostej, tylko był "łamany" pod kątem 90 st. gdzieś tak w 1/3 długości - bo mało miejsca mieli.
    • dr.verte Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 00:27
      generalnie szkolenie do nauki jazdy(kazde) sluzy do zaliczenia egzaminu a nie do nauczenia sie
      jezdzic , nie ma co upatrywac tu sensu , trzeba sie przystosowac albo....zostac premierem i zmieniac reguly :-)


      co do decyzji gratuluje , tez mam smaka na dwa kolka , tak dodatkowo od czasu do czasu i
      dla skrocenia niektorych przejazdow
      • truskava Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 00:56
        dr.verte napisał:

        > generalnie szkolenie do nauki jazdy(kazde) sluzy do zaliczenia egzaminu
        > a nie do nauczenia sie jezdzic , nie ma co upatrywac tu sensu, trzeba sie przystosowac

        Niekoniecznie. Ja uczyłem się u gościa, który owszem przygotowywał do zdania egzaminu, ale też uczył różnych technik jazdy (np. motocyklem crossowym po piaskach i wendołach).
      • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 19:18
        Na szczęście nie zawsze, mnie instruktor nauczył tyle ile zdołał w trakcie tych 20 godzin. Dużo dobrych rad też dostałam. Ale słyszałam o przypadkach, kiedy instruktor brał równocześniej A i B na plac, nieporozumienie zupełne. Tylko tacy potem raczej nie zdają egzaminu, na motocyklu jednak inaczej niż w samochodzie, trochę więcej umiejętności trzeba podłapać na kursie.
    • sven_b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 09:45
      Masz już jakiś motór, Frank?
      • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 11:32
        Nie mam. Plan na ten rok to zrobić w końcu prawko (jak robiłem ponad 20 lat temu to zdałem B a nie zdałem A), a w przyszłym coś może kupię.
        Cel to jazda po mieście, by omijać korki, więc rozważam opcję skutera - wielka wygoda, skrzynia automat. Ale najbardziej na razie przekonują mnie motocykle w stylu Transalpa albo jakiś KTM.
        • sven_b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 12:14
          Skuter rzecz fajna, ale myślałem, że będziesz raczej wyjęty spod prawa Franek B.
          • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 13:52
            nieee, nie lubię całej tej cooltury harleyowej :-)
        • simr1979 Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 13:02
          franek-b napisał:

          >jak robiłem ponad 20 lat temu to (...) nie zdałem A

          Też z powodu ósemek? To może sobie odpuść, nie każdy musi robić wszystko - ja na przykład jestem głuchy jak pień (muzycznie ;-)
          • bassooner Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 13:27
            "A" zrobiłem w 86. na wuesce. i też robiłem ósemki, a na placu manewrowym to wjechałem z krzaczory... :))))
            a było to w czasach gdzie instruktor był jak kapo w samochodzie. jechaliśmy maluchem we czwórkę, ja z kumplem z tyłu, a trzeci kumpel z przodu z instruktorem. ten go ewidentnie nie lubił i co jakieś "ale", walił go łapą w kark- "jak jedziesz!" "uważaj!" "nie za szybko!" itd... był to też nasz nauczyciel mechanizacji, więc miał podwójne krycie i był panem sytuacji. kumpel po którejś lepie w karczycho nie wytrzymał i mówi do niego na ty - jeszcze raz mnie kurwa walniesz to wjadę do rowu!
            ten na to - tak? naprawdę? - i go jeszcze raz chlast, w karczycho. no i kumpel skręt i do rowu. ten cap za kierownicę i próbował odbić, jednocześnie hamując. koniec końców stanęliśmy na pasie zieleni, między jezdnią, a rowem. my z tyłu jak truśki, a ci się lali z przodu. a wiecie ile jest przestrzeni w maluchu. ani zrobić zamachu, ani nic. no to się tak szamotali, łapiąc się za łapy, żeby nie dopuścić do ciosu i sapali przy tym jak parowozy... się działo. dzie teraz takie rzeczy na nauce jazdy... ;-)))
          • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 13:51
            > Też z powodu ósemek? To może sobie odpuść, nie każdy musi robić wszystko - ja n
            > a przykład jestem głuchy jak pień (muzycznie ;-)

            motocyklem jeździłem sporo, zaczynając od komarka (ktoś jeszcze pamięta coś takiego? a motorynkę?), simson, potem jakaś jawa, skutery itd nawet bardzo poważne przejażdżki się zdarzały tj. motocyklami 1100 itp.
            Ale nie zdałem na slalomie:-)
            • bassooner Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 14:03
              komarka? motorynkę? ja pamiętam jawę z pedałami. jak ojcu kumpla zabrakło wachy to dodeptał na tych pedałach do domu! zaś dwa dni nie mógł chodzić... ;-)))
            • simr1979 Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 14:04
              franek-b napisał:

              > motocyklem jeździłem sporo, zaczynając od komarka (ktoś jeszcze pamięta coś takiego?

              nie no, spox, ja pamietam (jeszcze) przede wszystkim rysia i żaka ;
              W sumie żałuję, że nigdy nie złapałem motocyklowego bakcyla, a przecież w moim czasach B+A robiło się w zasadzie z automatu (no chyba że mama komuś na A nie zezwoliła)...
              • bassooner Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 14:07
                brat miał WSK którą garażował z piwnicy. blok powojenny, schody strome, wąskie i długie... nie wiem co było bardziej niebezpieczne - zejście czy wepchanie jej pod górę. w pierwszym przypadku mogła pociągnąć człowieka na dół, a w drugim pikawa mogła nie wytrzymać... ;-)))
                • sven_b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 14:41
                  Miałem Komara, a potem Ogara z silnikiem Jawki. Ogar jeździł pięknie, ale palił dużo, ok. 3 litry, z czego litr wyrzucał na prawy but. Coś tam nie grało. Nigdy tego nie opanowałem. Inna sprawa, że jeździłem nim 30% on-road / 70% off-road :)
            • truskava Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 15:02
              franek-b napisał:


              > zaczynając od komarka (ktoś jeszcze pamięta coś takiego? a motorynkę?), simson

              Na komarku to stawiałem pierwsze kroki. To było bydle - kiedyś w łagodnym zakręcie nie opanowałem pojemności i wylądowałem w krzaczorach między śmietnikiem a trzepakiem.
              Biegi zmieniało się lewą manetką, przy czym dwójka wchodziła niejako sama, ale jedynkę musiałem zapinać dwoma rękami - nie wiem czy to wszystkie tak miały, czy tylko ten egzemplarz.

              No i oczywiście simsonek - super sprzęcik, kompletnie bezproblemowy. Tylko lać wachę, olej i jeździć. No i świecę trzeba było czasem wymienić, chociaż najczęściej wystarczyło ją przeczyścić i ustawić odstęp na elektrodzie.

              Za to praktycznie nie jeździłem motorynką. Raz czy dwa ktoś tam "dał się przejechać" i tyle.
              • sven_b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 15:24
                Tak było. O tym, że weszła 1-ka informowało szarpnięcie konstrukcji w przód. Często zarzucało świecę, a o tym, że 2-ka ma juz dość informowała praca podobna do płukania gardła. Wciąganie maszyny na stopki w krótkich spodenkach groziło blizną po wydechu.
                • truskava Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 08:21
                  sven_b napisał:

                  > Wciąganie maszyny na stopki w krótkich spodenkach groziło blizną po wydechu.

                  Hehe, bliznę powydechową też posiadam. Ale to od simsonka - zachciało mi się zsiąść na niewłaściwą stronę.
        • winnix Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 19:23
          Oldtimera łap :) Jak będę duża i bogata, to sobie na drugi motocykl Boneville'a kupię :)

          A skuter to jest dobra opcja, przy obecnych maxi skuterach nie ma się do czego przyczepić.
          • franek-b Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 22:03

            > Oldtimera łap :) Jak będę duża i bogata, to sobie na drugi motocykl Boneville'a
            > kupię :)

            Tylko to pozycja na takim jakby się z osła człowiek zsuwał... Nie lubię, gdy porcja stajla jest w przewadze nad użytecznością.

            > A skuter to jest dobra opcja, przy obecnych maxi skuterach nie ma się do czego
            > przyczepić.

            i jakie odejście ;-)
            • bassooner Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 24.07.12, 23:15
              jakieś dwa lata temu, gościa na autobahnie nie mogłem dojść osobówką, tak na skuterze śmigał...
              • t-tk Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 00:17
                bassooner napisał:

                > jakieś dwa lata temu, gościa na autobahnie nie mogłem dojść osobówką, tak na sk
                > uterze śmigał...
                Musisz czasem używać biegów wyższych niż dwójka Bass ;)
                • ballbreaker Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 00:32
                  ostatnio zdarzylo mi sie stanac na swiatlach obok jakiegos maxiskutera, co brzmial lepiej od mojej maszyny i rwal do przodu jak szalony. fakt, ja nie odkrecam po miescie z zasady, ale i tak mi wstyd bylo ;)
                • bassooner Re: jak zostałem cyrkowcem czyli 25.07.12, 15:57
                  Musisz czasem używać biegów wyższych niż dwójka Bass ;)

                  ______________________________________________________________________________

                  żona jeszcze nie zdążyła zasnąć a gość w dziwnym płaszczu śmigał "tym skuterem" pod dwieście... ;-)))
    • franek-b No to zaczynam ćwiczyć... 03.08.12, 00:52
      Dzisiaj 'zdałem' egzamin tzw. wewnętrzny... dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy przerabiając testy, bez których wiedzy przejeździłem ponad 20 lat po drogach kilku kontynentów.
      Od poniedziałku zaczynam ćwiczyć ósemki ;-)
      • ballbreaker Re: No to zaczynam ćwiczyć... 03.08.12, 22:13
        u mnie wykladowca mowil ze jak masz prawko ~10 lat, to nie ma sily, przynajmniej 8 bledow na testach na poczatku. aczkolwiek nie potwierdzilo mi sie to w probnych podejsciach do egzaminu :) w ktorej szkole robisz prawko?
        • franek-b swoją drogą to jest już luka w przepisach 06.08.12, 10:23
          Autojar na Ursynowie.
          Tyle pary, by móc legalnie sobie śmigać... głównie chodzi mi o czas.

          Bo kategorie nie uwzględniają motocykli elektrycznych :-) bo ile pojemności ma taki pojazd?
          • ballbreaker Re: swoją drogą to jest już luka w przepisach 06.08.12, 19:08
            ale jest mowa o mocy jesli sie nie myle - wiec nie ma tak lekko :)
    • franek-b etap cyrkowy skończony 16.08.12, 23:17
      dzisiaj atakowałem drogi Ursynowa i strat w ludziach nie odnotowano :-)
      Ale generalnie po 8 godzinach kręcenia się po placu i ćwiczenia tych ósemek już miałem dosyć całej tej zabawy motocyklowej. Głośno, niewygodnie i w ogóle rower fajniejszy :-P ale za to na drodze jest się dużo bardziej bezpiecznym niż jadąc na rowerze.
      • tomek854 Re: etap cyrkowy skończony 17.08.12, 15:05
        bardziej bezpiecznym niz na rowerze? Jakos mi to nie wyglada. Jak Ciebie walna, to cie bedzie tak samo bolalo, a na koniec kilkuset kilogramowy motocykl spadnie CI na glowie. Jak ty cos zrobisz zle, to duzo gorzsej sie to dla ciebei skonczy przy 100 na motorze niz przy 30 na rowerze...
        • franek-b Re: etap cyrkowy skończony 17.08.12, 15:20

          > bardziej bezpiecznym niz na rowerze? Jakos mi to nie wyglada. Jak Ciebie walna,
          > to cie bedzie tak samo bolalo, a na koniec kilkuset kilogramowy motocykl spadn
          > ie CI na glowie. Jak ty cos zrobisz zle, to duzo gorzsej sie to dla ciebei skon
          > czy przy 100 na motorze niz przy 30 na rowerze...

          No widać, że teoretyzujesz.
          1. Jadąc motocyklem zajmujesz cały pas ruchu, więc automatycznie unikasz wszelkich wariatów, którzy wymijają Ciebie 'na włos' (w poniedziałek widziałem na ul. Solidarności jak autobus miejski wymiajał rowerzystkę może z 10-20 cm odstępem - byłem pewien że ją trąci).
          2. Jedziesz w takim samym tempie jak cały ruch - czyli znów jesteś bezpieczniejszy niz rowerzysta ponieważ właśnie różnica w prędkościach jest niebezpieczna i stwarza zagrożenie, a nie sama prędkość.
          3. Masz napęd, który umożliwia sprawne przyspieszenie by np. coś ominąć, lub wyminąć.

          Brzmi to paradoksalnie ale jazda motocyklem w ruchu miejskim jest bezpiczenijesza, przy oczywistym założeniu, ze jedziesz normalnie, bez popieprzania 100km/h gdzie można 40 itp. Jak jeżdżę po Wawie rowerem (codziennie ok. 40 km) to unikam jak ognia jazdy arteriami typu Puławska, Jerozolimskie, Krakowska itp, tylko ścieżki albo chodnik. Na motocyklu jadąc taką drogą czułem się naprawdę bezpieczenie.
        • winnix Re: etap cyrkowy skończony 18.08.12, 21:18
          Rany boskie, jak cię lubię, tak teraz to babola strzeliłeś maksymalnego :) Chyba, że to żart miał być :))))
          • tomek854 Re: etap cyrkowy skończony 20.08.12, 13:57
            Nie, no akurat powaznie. Jak w Ciebie ktos wjedzie, to roznicy duzej nie ma (aczkolwiek argumenty o zajmowaniu calego pasa sa sluszne... Ja na rowerze zwykle jezdze niewiele wolniej niz auta, wiec roznica predkosci nie jest problemowa...

            Za to co do drugiego jak najbardziej stoje przy tym - nie slyszalem o wypadku w ktorym roswerzysta za szybko wszedl w zakret i zginal na miejscu, z motocyklistami to jest dosc czeste... Nie slyszalem tez o tym, zeby rowerzysta zginal bo ktos mu wyjechal z poprzecznej... Szybkosc jednak ma znaczenie/
            • tomek854 Re: etap cyrkowy skończony 20.08.12, 13:59
              oczywiscie o roznicach predkosci mowie w miescie :)
            • franek-b Re: etap cyrkowy skończony 20.08.12, 14:15
              > Ja na rowerze zwykle
              > jezdze niewiele wolniej niz auta, wiec roznica predkosci nie jest problemowa...

              Hmm średnia na drodze typu Jerozolimskie czy Puławska to 70 - 80 km/h (poza korkami) - szybki jesteś :-)

              > Za to co do drugiego jak najbardziej stoje przy tym - nie slyszalem o wypadku w
              > ktorym roswerzysta za szybko wszedl w zakret i zginal na miejscu, z motocyklis
              > tami to jest dosc czeste... Nie slyszalem tez o tym, zeby rowerzysta zginal bo
              > ktos mu wyjechal z poprzecznej... Szybkosc jednak ma znaczenie/

              Powyższy argument jest zupełnie irrelewantny ponieważ nie dotyczy tego o czym piszemy. Oczywiście, że motocykl jest niebezpieczniejszym narzędziem gdy niewłaściwie się go używa. A po drugie to, że nie słyszałeś, to nie znaczy, że takich przypadków nie ma. Z chęcią poznałbym statystyki.
              • ballbreaker Re: etap cyrkowy skończony 20.08.12, 20:48
                Daleko szukac nie trzeba, ostatni sobota:

                LINK

                Doszło do niego w sobotę wieczorem w miejscowości Bełchów na drodze krajowej nr 70. Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że rowerzysta jadący od strony Skierniewic chciał zawrócić w momencie, gdy był wyprzedzany przez motocyklistę. Manewr zakończył się tragicznie dla obu mężczyzn, którzy ponieśli śmierć na miejscu.

                Pewnie wyjdzie prowokacyjnie, ale co tam :)
            • winnix Re: etap cyrkowy skończony 20.08.12, 21:33
              W sumie Franek dość ładnie odpowiedział, więc wiele do dodania nie mam :)

              Po to są właśnie kursy na motocykl, bo jest to pojazd trudniejszy w użytkowaniu niż rower. Oczywiście, że w niewprawnych rękach motocykl jest narzędziem bardziej niebezpiecznym, ale rozmawiasz tu z ludźmi, którzy mają respekt do maszyny. Jak się jeździ z głową, to też zawsze pecha można mieć, ale jakoś się tak dziwnie składa, że na zdjęciach po wypadkach zwykle rozwalony ścigacz jest...

              W zwykłym ruchu miejskim, przynajmniej w Polsce, w mojej opinii motocykl jest znacznie bezpieczniejszy niż rower, powody już Franek wymienił. A że jeden z drugim z zakrętu wyjść nie umie, bo pożałował na kurs doszkalający, to już zupełnie inna sprawa. Swoją drogą w przyszłym sezonie chcę właśnie w doszkalanie zainwestować, bo ostatnie dwa sezony to może z 500km zrobiłam :(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja