tomek854
25.07.12, 19:40
Jak niektorzy z Was wiedza, jestem w Brnie na Letniej Szkole Jezykow Slowianskich, gdzie powinienem uczyc sie czeskiego.
Dopiero minely dwa dni zajec, a juz mnie tu wszystko tak wkurwia ze masakra. Bardzo to czlowiekowi uzmyslawia jaka przepasc jest miedzy nauczaniem na brytyjskiej uczelni a we wschodniej europie
Otoz:
dostalismy jakas beznadziejna lektorke, stara babe, gruba taka ze jej sie nawet dupy nie chce poruszyc zeby cos napisac na tablicy
ktora czyta po kolei wszystko z ksiazki, omijajac cwiczenia do ktorych by nam musiala cos puscic z kasety
ta ksiazke to sobie sam przerobilem dwea lata temu (mielismy ja na uczelni, ale z niej nie korzystalismy, bo byla chujowa, ja sobei zrobilem wszystkie cwiczenia z niej w trzy dni jak sie przygotowywalem do egzaminu po czym zdalem go na B)
Owszem, malo mowie po czesku, a do tego miesza mi sie z polskim, to wiele z gramatyki zapomnialem. Ale rozmawiam plynnie, rozumiem wszystko.
tymczasem w grupie sa:
- super plynnie mowiaca po czesku serbka majaca chlopaka czecha
- pieknie mowiaca po czesku i po polsku estonka, doktorantka slawistyki
- ja ktory robie mnostwo bledow, ale plynnie jestem w stanie z czechami rozmawiac
- pan zbyszek na podobnym poziomie
- amerykanin robiacy postgrad z czeskiego, najgorszy z naszej piatki
a poza tym to sa ludzie ktorzy ani me ani be
amerykanin pierwszy poszedl, ze sie chce przeniesc do wyzszej grupy, nie ma sprawy.
To mysmy tez poszli, ale sie okazalo, ze my nie mozemy
pewnie sie krowa przestraszyla, ze jej wszyscy uciekniemy
to poszlismy do dyrektorki a ta nas zjebala kompltenie, ze powinnismy sie cieszyc, ze jestesmy w tak wysokiej grupie, bo powinna nas dac nizej
no ciekawe, ja na tescie mialem 143 bledy, pan zbyszek 109, serbka 98, estonka 130 a reszta ludzi ma od 170 do 220
i to MY jestesmy w za wysokiej grupie?
Juz tam chuj grupa, ale zeby przynajmniej sie chcialo tej krowie
bo przeczytac sobie z ksiazki i sprawdzic zadania wedlug klucza z tylu, to ja sobie sam moge, i zrobie to w trzy dni, a nie jak z nia, 2 cwiczenia w poltora godziny
wiec wlasnie pisze mejla do mojej superwisiorki z glasgow z zapytaniem, czy jako stypendysta to musze im dyplom przywiezc
a jak nie, to niech sobie ida do prdeli z taka nauka, oleje moj kurs i bede na krzywy ryj chodzil na wyklady dla zaawansowanych, albo sie zapisze, widzialem ze na miescie szukaja jakis wolontariuszy. Albo mam tu znajomych, popytam, moze ktos bedzie chcial mnie pouczyc czeskiego w zamian za angielski albo polski czy cos.
No, ulzylo mi troche :P