simon921
01.08.12, 12:21
Ostatnio pojawił się niecny plan zmiany Peugeota na nowe auto tak do końca roku. Niestety stare auto się chyba obraziło i padła skrzynia biegów. Koszt naprawy oszacowany wstępnie to około 2k PLN. Naprawić muszę, bo nikt nie weźmie auta z zepsutym automatem... Tylko teraz się zastanawiam - skoro naprawię coś, co jest najdroższe w naprawie, to czy auto jednak pchać, czy jeszcze sobie z 1-2 lata pojeździć. Znając złośliwość rzeczy martwych jak zostawię to się będzie coś co chwila sypało. Jak sprzedam, to nowy właściciel pojeździ bezawaryjnie z 5 lat. Co byście zrobili na moim miejscu?
A nowe auto miało spełniać następujące kryteria: być proste w obsłudze (bez zbędnych bajerów), być wysoko zawieszone (u mnie na wsi asfaltu albo nie ma, albo jak jest to czasem miedzy dziurami), być tanie;) Wybór padł na (proszę się nie śmiać) Dacię Duster. Żonie się zresztą bardzo podoba. A na prestiżu nam nie zależy. A silnik 1,6 16v ojciec eksploatuje już w drugim aucie i łącznie przez 9 lat (Megane I, Megane II)