Instrukcje czytamy zawsze od konca

15.08.12, 17:30
Nawalil chevrolet. Znaczy zglupial mechanizm/elektryka/elektronika zmiany napedow i reduktora. Na szczescie pozostal zapiety na tyl, wiec mozna bylo jezdzic. Dzis z somsiadem zajelismy sie tematem. Wzielismy do reki serwisowke i zaczelismy zglebiac. Na poczatku serwisowka zaproponowala sczytanie kodow bledow. Podlaczylismy skaner i sczytalismy, ze, podobnie jak przez ostatnie 3 lata, jedna z lambd zbyt dlugo sie nagrzewa. Hm.... Znaczy sie skaner "nie gada" z elektronika napedow. Kiepsko. zaglebilismy sie w lektura i wyszlo, ze mechanizm zmiany jest tak przedpotopowy, ze nie zawiera sie w standardzie OBD i odczyt odbywa sie przez zwarcie do masy jednego z pinow gniazda. Udalo sie. Wyblyskalo usterke - uszkodzenie enkodera silnika wyboru napedu na transferze. Wydlubalem wiec nowy uzywany zespol z "trofiejnego" transferu i.... gowno. Nadal nie dziala. Zaczelismy posuwac sie wglab instrukcji, probujac dopasowac kolejne checklisty do naszych klootow. Doszlismy do konca kilkudziesieciostronicowej sekcji traktujacej o napedach i znalezlismy zalecenie, aby zresetowac sterownik napedow.

Gdybysmy czytali instukcje od konca najpierw zresetowalibysmy sterownik (co w naszym wypadku pomogloby), potem zaczelibysmy sczytywac bledy za pomoca drutu spinajacego do masy i nawet do glowy by nam nie wpadlo szukac skanera...

Najwazniejsze, ze dziala, ale chyba nigdy nie naucze sie "logiki" kierujacej miszczami ukladajacymi amerykanskie serwisowki. Mam porownanie - ta od mazdy prowadzi za reke nawet debila, odszukanie lokalizacji podzespolow elektryki/elektroniki nie stanowi problemu, a checklisty zaczynaja sie od poczatku...
    • x-darekk-x Re: Instrukcje czytamy zawsze od konca 16.08.12, 02:31
      Mnie to przypomina historie z mojej zony Chevroletem (Venture Ext).
      Ktoregos dnia jak gdyby nigdy nic przyznala mi, ze na zestawie wskaznikow cos jej sie swieci na pomaranczowo. Biegne, sprawdzam, a tam wielki mrugajacy napis - check engine, system failure. Pytam sie od kiedy takie cos ma - "ze dwa tygodnie albo i dluzej".

      No to ja pelna panika. Przegladam wszystko co sie da i juz oczami wyobrazni widze, jak go odholowuje na zlom. Podpialem skaner kupiony za 30 dolarow w Costco i rzeczywiscie mam kody bledu - powazne uszkodzenie ukladu kontroli spalin (czy cos w tym stylu). W gre wchodzi katalizator, elektronika silnika, sondy. Jednym slowem masakra. Dopiero po godzinach doczytalem gdzies, ze kod taki moze byc rowniez wygenerowany przez... niepelne zakrecenie korka wlewu paliwa. Otworzylem klapke. Zakrecilem korek. Po godzinie blad zniknal.
    • jorn Re: Instrukcje czytamy zawsze od konca 24.08.12, 16:37
      To chyba nie kwestia geografii. Przypomniałeś mi, jak w dawnych czasach, kiedy jeszcze po angielsku mówiłem dość słabo, a instrukcje do różnych sprzętów sprzedawane w naszym kraju nie zawsze były tłumaczone, zostałem w krótkim odstępie czasu przez dwa odłamy rodziny poproszony o przetłumaczenie instrukcji do ich świeżo zakupionych sprzętów AV. Na pierwszy ogień poszło Hitachi. Po prostu tragedia, po kilku dniach zmuszony byłem się poddać, na szczęście udało się od kogoś pożyczyć tłumaczenie. Byłem pełen najgorszych przeczuć, kiedy po kilku tygodniach zostałem poproszony o przetłumaczenie instrukcji do Sony. A tu niespodzianka, od pierwszego czytania wszystko bez problemu zrozumiałem.

      Pozostając w tej branży, teraz mam od kilku lat wrażenie, że poza tym nieszczęsnym Hitachim sprzed 20 lat instrukcje do telewizorów, DVD itp. Sprzętów są pisane tak, żeby każdy idiota zrozumiał, za to te do odbiorników satelitarnych są chyba przeznaczone dla profesjonalnych monterów, bo jest to jedyny sprzęt z tej dziedziny, z którym jako amator mam czasem problem przy instalacji (niezależnie od marki).
Pełna wersja