Okazało sie, że mam skłonności samobójcze

03.09.12, 15:57
Byłem we Włochach. Nie tych pod Warszawą, ale w tych prawdziwych i słonecznych. Mieszkałem u rodzino/przyjaciół - polsko włoskiej pary posiadającej niemowlaka płci żeńskiej. Na tej przecudnej urody wycieczce była też moja nieślubna oraz nasza przyjaciółka. Płeć męska była w defenzywie, ale we dwóch z Fabiem dawaliśmy jakoś radę. Do czasu...

Któregoś dnia ja, trzy samice w wieku rębnym i jedna w wieku niemowlęcym udaliśmy się na spacerek po podwerońskiej miejscowości. Z zasznurowaną gębą wytrzymałem jakieś 40 minut "a ciuciuciu!", "a prrrr!", "a guuuuuu", "a cioto?!" itd, które to dźwięki wydawały z siebie samice letnie w kierunku nieletniej. Mruknąłem, że "za dużo tu chyba estrogenu".

Estrogen ustąpił miejsca adrenalinie i nastąpił zmasowany atak. A myślałem, że nie mam skłonności samobójczych. Głupi emes, oj, głupi...
    • ernest_linnhoff Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 03.09.12, 17:17
      Temat wątku zasugerował, że możesz być bohaterem z tego zdarzenia plock.gazeta.pl/plock/1,35710,12406933,Plock__pociag_przejechal_nad_pijanym_mezczyzna.html ;))
      • sven_b Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 03.09.12, 17:24
        Wyraźnie co się nasuwa to błąd. W takiej sytuacji powinien założyć na spacer ray-bany i b.obcisłe spodenki. I kroczyć cicho, klejąc okolicę. Ewentualnie co, to pomachać raz do dzieciaka, że niby jest wrażliwy. Tak wykreowana sytuacja byłaby dylematem dla pań, którym malcem się interesować. Psychologia:)
        • bassooner Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 03.09.12, 23:09
          określenie svena "kleić okolicę" kupuję w ciemno... powiedz ino brachu co to znaczy?
          • typson Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 00:04
            kontestować
            • franek-b Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 00:39
              a nie kontemplować?
              • emes-nju Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 08:49
                Na ulicy nie można plować ani kontem ani prosto.
              • typson Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 13:02
                W sumie nawet lepiej pasuje :)
    • qqbek Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 10:12
      Cudny obrazek.
      Sam mam dwie samice w domu, z czego jedną w wieku rębnym, druga zaś w wieku niespełna 9-mcy.
      Ślubną jeszcze toleruję, ale jak zjadą się ciocie, koleżanki lub kuzynki, to też tego ciumkania, gaworzenia i pierdu-pierdu wytrzymać nie mogę.
      Traktowanie młodego (bardzo) człowieka tak, jak gdyby był upośledzony, seplenienie i gaworzenie w wykonaniu dorosłych (podobno) osób działa mi na nerwy i moim skromnym zdaniem sporo mówi nie tyle o stanie dziecka, co osoby nieudolnie próbującej je w taki sposób zabawiać.
      Do córki mówię poprawnie, bez zdrobnień, bez plaplania, najczęściej krótkimi równoważnikami zdań.
      Ponad miesiąc temu po raz pierwszy wyszło jej "Tata", teraz powtarza już "Adzia" (od "Madzia") - pewności jeszcze nie mam, czy rozumie (na pewno pies jest już "Kej", chociaż nie wiem dlaczego, skoro wabi się inaczej), ale "Mama" jeszcze nie mówi... bo mama często do niej gada, jak do upośledzonej.

      Tak więc nie dziwię się, że emes w końcu pękł.
      Każdemu z nas może się kiedyś zdarzyć.
      • pizza987 Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 11:53
        Ja mam w domu dwie samice (jedną w wieku rębnym, drugą pierwszoklasistkę) oraz młodego (1 rok i 2 miesiące). Szczęśliwie udalo sie uniknąć ciumkania nad którymkolwiek. Do młodego mówi sie proste zdania/pytania/wypowiedzi, córa nigdy nie miała zapędów do zdrabniania. Szczęśliwie starsze dziecię wie ze TV ma wyłącznik i nie jest do ogladania stale, młody jeszcze żadnej bajki nie oglądal (chyba że rzucił okiem podczas oglądania tego co pierwszoklasistka akurat). Za to cały radosny jest na czołówkę Teleexpressu i pojawienie sie prowadzących, najbardziej lubiany jest Orłoś którego już przerobiłem na Alka użytek jako wujka Maćka (nie wiem co wspomniany na to ale mnie nie wzrusza).

        Za to jak jeździlismy na turnusy rehabilitacyjne z młodą była wśród znajomych matka jednej z koleżanek mojej córy. Łomatko, ta to tak ciumkała ze kiedyś logopedki jej dosyć szorstko zakomunikowały że mając w domu niedosłyszące dziecko ma tak nie mówić.... Niestety nie podziałało, ale to już nie moje zmartwienie.
        • emes-nju Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 12:20
          Dziecię, które było przyczyną ujawnienia moich nieujawnionych dotychczas skłonności jest na przeciwnym niż Twoje biegunie.

          Jest zaciumkowywane, brane na ręce po każdym zakwileniu itd. non stop. Poza tym, już chyba w mechanizmie, psów Pawłowa, nie tknie żarła jeżeli w TV nie lecą na pełny regulator Tridulki. Dzięki temu rewelacyjnie sypia w salonie przy włączonym TV, a budzi się po przeniesieniu do sypialni rodziców, którzy dzięki temu wyglądają jak zombie.

          Pobyt w tym domu, acz miły, nie do końca spełnił wymagania, jakie stawia się udanemu urlopowi... :D
      • bassooner Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 13:36
        qqbek napisał: (na pewno pies jest już
        > "Kej", chociaż nie wiem dlaczego, skoro wabi się inaczej)...

        _________________________________________________________________
        no jak to... córa sadzi ci w gwarze poznańskiej... kej to od kejter... ;-)))
    • edek40 Kazdemu sie zdarza cos palnac 04.09.12, 10:23
      Onegdaj moj junior bardzo pakal. Zona z tesciowa nie mogly dac sobie rady. Zawolaly tatusia (powiedziane z przekasem). Tatus przyszedl, wylaczyl "M jak milosc" i wlaczyl Discovery. Bartus przestal plakac. A zadra w sercu tesciowej zostala. Ze niby nastawiam dwulatka :)

      Niedlugo potem, gdy synek znakomicie juz rozumial co sie do niego mowi, a na wiekszosc pytan odpowiadal "tak tatusiu", tatus usiadl z malym na kanapie i wypowiedzial zdanie: "widzisz synku, ich jest cztery (dwie cory, zona i tesciowa), a nas dwoch - szanse sie wyrownaly". Przez miesiac obiad mialem tylko jak cos zjadlem na miescie, albo zrobilem sobie sam. Ale satysfakcja z "tak tatusiu" cieszy mnie do dzis, choc uplynelo juz duzo czasu.
      • emes-nju Re: Kazdemu sie zdarza cos palnac 04.09.12, 12:31
        Jako osobnik niedzieciato-nieżonaty (a więc i nie teściaty*) znajduję dla swojego postępowania jakieś usprawiedliwienie - brak doświadczenia życiowego. Dla Ciebie usprawiedliwienia nie widzę. Tak się podkładać mając w domu taki babiniec...

        --
        * Teściowej nie mam, ale jako że żyję w grzechu z pewna kobietą, mam też, niejako przyjęta z dobrodziejstwem inwentarza, jej mamunię. Wiele lat temu, WYŁĄCZNIE na domowy użytek, mianowałem ja SMOKIEM. A moja samica doniosła mamuni/smokowi jak emes o niej mówi... Było to po tym, jak palnąłem świetnym dowcipem przy okazji kupowania mamuni/smokowi biletu na aeroplan - powiedziałem, że nie rozumiem dlaczego wydajemy tyle kasy, skoro smok mógłby rozwinąć skrzydełka i sam polecieć. Mojej tak się to spodobało, że doniosła mamuni. Mamunia/smok podobni się bardzo uchachała. Ale myślę, że nie do końca. Teraz siedzi i notuje. Jak kiedyś zniknę z forum, wiedzcie, że smok machnął ogonkiem po jakimś moim kolejnym błyskotliwym tekście...
        • bassooner Re: Kazdemu sie zdarza cos palnac 04.09.12, 13:53
          ja jakoś nie miałem problemu z ciećkaniem osób z rodziny, czy też postronnych w stosunku do moich dzieci. a w ogóle stosuję zasadę prostych i jasnych sformułowań.
          np. Tosia bawi się z absztyfikantami na ogrodzie, słyszę, że leją wodę na całego ze szlaucha, wychodzę i mówię "ale słuchajcie, zasada nr1 - nie lejcie wody, bo jak nie to wyjazd!"
          wracam do domu, po chwili charakterystyczny szum z kranu na ogrodzie. wychodzę, zakręcam wodę i mówię - koniec zabawy! Tobiasz i Jasiu wyjazd do domu!
          sytuacja 2. wychodzę na ogród, pięć dzieciaków i rzucają się zerwanymi z najniższych poziomów, niedojrzałymi śliwkami, które pryskałem, pielęgnowałem i z niecierpliwością oczekuję na dojrzałe (powidła, nalewka itd itp) mówię - dzieci nie zrywamy śliwek z drzewa! - na to Jasiu -
          - A dlaczego???
          - Bo ja tak powiedziałem! Zerwij a będzie wyjazd - poskutkowało... ;-)))
          • sven_b Re: Kazdemu sie zdarza cos palnac 04.09.12, 14:06
            Istotnie, przy brzdącach 3 i więcej tylko żargon garnizonowy. Występuje u mnie okresowo kolega małej, niejaki Emil - chłopczyk zdolny oderwać rynnę albo postawić fikoła przez kierownik. Niesie ze sobą znistę równą szarańczy afrykańskiej, ale na hasło 'Zasada 1' nieruchomieje i słucha.
    • tomek854 Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 14:09
      Ja dzieci ani babów na stanie nie posiadam, za to wśród znajomych wysyp.

      Ciućkanie jest zaiste wysoce irytujące, ale mnie jeszcze bardziej irytuje mówienie o dzieciach w pierwszej osobie.

      Mam taką koleżankę, którą tak długo tresowałem na facebooku aż przestała (przynajmniej na facebooku).

      Na przykład pisała "mam już jednego ząbka!". Ja zaraz odpisywałem "o jezu, co się stało, jeszcze wczoraj wygladałaś normalnie, zęby Ci wybili? Ktoś Cię napadł?" i tak dalej. Ona się wkurzała, ale za chwilę znowu "już umiemy sami siadać". Ja wtedy dziwiłem się, czy wcześniej potrzebowali do tego pomocy i czy to nie dziwne w wieku 32 lat (bo tyle mają oboje małżonkowie)...

      Co to za mania jest to ja nie wiem...
      • wujaszek_joe Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 14:15
        przy pierwszym dziecku tak się często głupieje.
        U nas zarządziłem najmłodszemu odwyk od ludzkiego mleka. Czas na to najwyższy. Już drugą noc wstaję co chwilę do niego, jakoś się synek nie chce przekonać.
        Za to mam żonę jak Pamelę Anderson, wybuchnie biedna zaraz.
        • crannmer Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 04.09.12, 22:23
          wujaszek_joe napisał:
          > Za to mam żonę jak Pamelę Anderson, wybuchnie biedna zaraz.

          Byc ojcem znaczy rowniez ponosic ofiary. Sciagaj osobiscie.
          • jerry.s Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 06.09.12, 07:43
            najlepiej nie brudząc przy tym żadnych naczyń ...
            • bassooner Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 06.09.12, 12:55
              na początku jakoś mi żelazem jechało, ale przy drugiej córce się przyzwyczaiłem... ups... ;-)))
              • crannmer Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 06.09.12, 21:12
                Zelazem?
                Slodkie troche bylo...
                • wujaszek_joe wygrałem 06.09.12, 21:33
                  Adam zobaczy znowu piersi dopiero za kilkanaście (?) lat.
                  • ballbreaker Re: wygrałem 06.09.12, 22:31
                    podlec!
              • qqbek Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 07.09.12, 09:41
                bassooner napisał:

                > na początku jakoś mi żelazem jechało

                Jak pisze cranmer - słodkie to i owszem, może trzeba było wpierw piercing/biżuterię zdjąć? ;)
                • wujaszek_joe Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 07.09.12, 09:54
                  za to dziecko jakie wytrenowane, już w podstawówce będzie umiało piwo zębami otworzyć.
                  • bassooner Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 07.09.12, 11:08
                    słodkie to też ale i zarazem żelazem też... ;-)))
                • pizza987 Re: Okazało sie, że mam skłonności samobójcze 07.09.12, 15:22
                  qqbek napisał:

                  > bassooner napisał:
                  >
                  > > na początku jakoś mi żelazem jechało
                  >
                  > Jak pisze cranmer - słodkie to i owszem, może trzeba było wpierw piercing/biżuterię zdjąć? ;)


                  Łomatko, zapomniałeś że grajek cierpi na chorobę zawodową? Przecież jak dmucha w te fujarkie (bassoon o niej mawia) to nawet jak toto ma drewniany ustnik to żelazem od piersiówki przejdzie.... :P
Pełna wersja