tomek854
04.09.12, 03:36
Zapomniałem wam się pochwalić historią :)
Otóż jakiś rok temu byłem w Polsce. Koleżanka pożyczyła mi auto, to punto o ktorym już kiedyś wspominałem. Z puntem były takie jaja, że nie dało się zainstalować radia - coś było nie tak.
Ponieważ koleżanka nic nie chciała za pozyczenie mi auta na trasę przez pół polski, postanowiłem, ze spróbuję się jakoś inaczej odwdzięczyć - zajechałem do leksusowa i korzystając z okazji ze akurat nic się tam nie działo, poprosiłem o walkę z radiem.
Leksus walczył dzielnie, kombinował, cudował, próbował radio które przywiozłem, swoje własne i nic nie działało. W końcu się poddaliśmy, bo musiałem jechać dalej.
Ostatnio jak byłem w Polsce to zatrzymałem się u owej koleżanki. Stoję pod domem, a tu ona zajeżdża, okna otwarte, z auta leci muzyka.
Okazuje się, ze jej nowy chłopak nie wiedział, że wszyscy już próbowali i się nie dało, wziął radio, wyjął zaślepkę, podłączył wszystkie kabelki i działały... Wcześniej nie działało, ostatni przy radio grzebał leksus, dzisiaj działa...
Znaczy naprawił! :-)