sven_b
08.09.12, 11:13
O tej prze roku moja okolica jest bardzo dokładnie okablowana przez te pożyteczne owady. Bywa, że kanałem wentylacyjnym co bardziej odważne jednostki dostaną się do chaty i wtedy w różnych cz. domu słychać piski. Tak i ostatnio, w nocy, gdy żona wzieła sobie laptopa do łóżka. Obudził mnie przenikliwy pisk, a że byłem po całym dniu malowania podbitki i marzyło mi się kimono do południa, wyskoczyłem z łóżka na środek pokoju i przez kilka sekund mój mózg ustalał pod jakim adresem przebywam. Przetarłem twarz dłonią próbują ustalić WTF i okazało się, że na monitorze siedział niemal 3.5-centymetrowy tłuścioch. Początkowo, żona myślała, że jest elementem graficznym, należącym do przeglądanej strony www, ale gdy tylko okazało się, że jest nieklikalny, zaczęła piszczeć. Uspokoiłem swoje tętno, rozejrzałem się po pokoju i zebrałem go do plastikowego kubka. Łatwo nie było, bo jak się pędrak zorientował, zaczą sper*alać jak nakręcony. Ale to taki skrajny przykład, bo na codzien zdarza mi się wejść między krzaki i zebrać coś niewielkiego twarzą. Przywykłem, nie piszczę. Ostatnio opuścił mi się taki przed nos podczas prowadzenia auta:)