Na marginesie Marszu Równości.

06.10.12, 20:08
Temat tu już dyskutowaliśmy nie raz, ja jestem jak najbardziej za związkami partnerskimi, ale może niekoniecznie za wmawianiem mi, że związek homoseksualny to to samo co związek heteroseksualny - nie dlatego, że uwazam, że jest gorszy, tylko dlatego, że uwazam, że jest z natury inny.

Natomiast zafascynowało mnie to hasło:
https://bi.gazeta.pl/im/ff/98/c0/z12622079Q,Marsz-Rownosci.jpg
Po pierwsze: zawsze myślałem, ze dumny to można być z jakiegoś osiągnięcia... Nie bardzo widzę jakie zasługi ma ktoś że się urodził homoseksualistą... albo białym... albo Polakiem...

A po drugie: "Pedał to brzmu dumnie". Czy to znaczy, że tej pani:
www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/precedensowy-wyrok-15-tysiecy-zl-za-pedala,104515.html
oddadzą pieniądze i wypłacą odszkodowanie?
    • lexus400 Re: Na marginesie Marszu Równości. 07.10.12, 14:07
      Ciekaw jestem ile łez wylały te "dumne" mamy.
      • dr.verte Re: Na marginesie Marszu Równości. 07.10.12, 14:24
        moze jeszcze beda transparenty: chcialabym zeby moje dziecko bylo pedalem .
        • ballbreaker Re: Na marginesie Marszu Równości. 07.10.12, 18:01
          hmm, chyba bym sie nie zdziwil za mocno... walka o swobody mniejszosci zaczyna przybierac coraz bardziej kabaretowa forme :D
        • lexus400 Re: Na marginesie Marszu Równości. 07.10.12, 18:09
          Może niedługo dojdzie do tego, że będą nam wciskać w ramach tolerancyjności, że to my hetero jesteśmy nienormalni - świat schodzi na psy jak się ludzie tym afiszują a inni popierają i udają jacy to są bardzo tolerancyjni i trendy.
          • strongwaz Re: Na marginesie Marszu Równości. 07.10.12, 19:10
            Ot, po prostu kolejny przykład że ludziom coraz bardziej wali w dekiel
            ------
            nadolku.pl
    • franek-b Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 08:58
      > Temat tu już dyskutowaliśmy nie raz, ja jestem jak najbardziej za związkami par
      > tnerskimi, ale może niekoniecznie za wmawianiem mi, że związek homoseksualny to
      > to samo co związek heteroseksualny - nie dlatego, że uwazam, że jest gorszy, t
      > ylko dlatego, że uwazam, że jest z natury inny.

      Hmm a mi się wydawało, że każdy związek jest z natury inny, co więcej jest wiele par hetetro co również lubi stymulować się w miejcu nie koniecznie do tego przewidzianym i czy to czyni z nich jeszcze inny rodzaj związku? W ogóle co to za kategoria: rozróżnianie związków na podstawie preferencji seksulanych?

      > Natomiast zafascynowało mnie to hasło:
      > https://bi.gazeta.pl/im/ff/98/c0/z12622079Q,Marsz-Rownosci.jpg
      > Po pierwsze: zawsze myślałem, ze dumny to można być z jakiegoś osiągnięcia... N
      > ie bardzo widzę jakie zasługi ma ktoś że się urodził homoseksualistą... albo bi
      > ałym... albo Polakiem...

      Duma to uczucie, jako rodzić czuję dumę ze swojego dziecka jak nawet zrobi kupę do kibelka. W kraju, gdzie dominującymi są uprzedzenia do gejów (jak Twoje tutaj pokazywane), przyznanie, że jest się dumnym (a nie wstydzi) ze swojej latorości (zwłaszcza na manifestacji, i hasła tam pisane mają swoją przesadną konwencję) jest jak najbardziej uprawnione.

      > A po drugie: "Pedał to brzmu dumnie". Czy to znaczy, że tej pani:
      > rel="nofollow">www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/precedensowy-wyrok-15-tysiecy-zl-za-pedala,104515.html
      > oddadzą pieniądze i wypłacą odszkodowanie?

      Udajesz czy naprawdę nie ogarniasz rzeczywistości? Potrafisz rozróżnić konwencję manifestacji od sytuacji w sklepie?
      • lexus400 Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 09:32
        franku z całym szacunkiem ale bycie tolerancyjnym nie jest obowiązkowe tak samo jak nie jest obowiązkowe manifestowanie i pokazywanie swoich preferencji seksualnych, mnie np. gówno to interesuje, że tamta Pani jest dumna z tego, że jej córka jest lesbijką a innej syn gejem.
        • edek40 Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 11:53
          > franku z całym szacunkiem ale bycie tolerancyjnym nie jest obowiązkowe

          W dzisiejszym swiecie jest. Inaczej to Ty bedziesz inny :)
          • lexus400 Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 13:09
            Masz rację edek, wszystko się do tego sprowadza.
      • lexus400 Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 09:35
        aaaaa i jeszcze muszę dodać, że powodów do dumy nie widzę, owszem można być dumnym z tego, że dziecko zrobi kupę do nocnika ale z tego, że ma się syna geja to chyba lekka przesada.
        • franek-b Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 10:34
          Piszesz jakbyś się urodził tutaj wczoraj...
          Oczywiście, teoretycznie masz rację, w kategoriach bezwzględnych masz rację, tak samo jak teoretycznie moja duma z kupy dziecka jest głupia i zupełnie bezpodstawna.

          Ale nie można tego napisu rozważać bez całego kontektu, czyli naszej rzeczywistości, gdzie wciąż w wielu środowiskach ludzie potrafią wyrzec się swoich dzieci/rodziny z powodu innej orientacji seksualnej niż powszechnie obowiązująca. Nasze zaściankowe, zamknięte, nietolerancyjne społeczeństwo wciąż potrzebuje tego typu 'dowodów', że gej to normalny człowiek. I dokładnie to pokazuje ta kobieta. Że ona kocha/jest dumna z syna, który jest gejem. Wyobrażam sobie taki napis, gdzie zamiast gej jest napis 'down' czy 'opóźniony w rozwoju', czy 'kaleka'. Jest to manifestacja w obronie praw mniejszości, więc kobieta podkreśla to, że jest dumna z syna, który jest również w mniejszości.
          Czy może hasła 'Tusk krwiopijca' albo 'Tusk agent rosji' tak zupełnie dosłownie bierzesz?
          • crannmer Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 21:51
            Obawiam sie, ze starasz sie nadaremno.
            Nie przebijesz sie przez niechec do zrozumienia.
            • franek-b Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 08:52
              Trudno, nie zawsze człowiekowi się udaje.

              Z drugiej strony niech koledzy przeczytają, że wcale nie są takimi otwartymi ludźmi jak im się wydaje i może zauważą, że mieszkają w gettcie własnych uprzedzeń i lęków, z którego jednak inni wyszli.
              • ballbreaker Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 20:02
                Dwa chodzace sztandary tolerancji i otwartosci widze :D
                Niedlugo sie dowiemy ze jestesmy zacofani, bo nie jestesmy gejami :D
                • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 20:13
                  > Niedlugo sie dowiemy ze jestesmy zacofani, bo nie jestesmy gejami :D

                  hihi, coś w tym jest. Już się okazało, że skoro uważam tak, jak uwaza mój znajomy gej (nie powiem przyjaciel, bo mamy raczej sporadyczne kontakty, głównie na facebooku, ale kiedyś mieszkaliśmy w jednym mieszkaniu przez blisko rok) to i tak nie wystarczy, i że powinienem mieć bardziej progejowskie poglądy niż geje...

                  No chyba, że John, od lat zdeklarowany gej żyjący w zarejestrowanym związku partnerskim z innym facetem to też jest zacofaniec homofob :)
                • crannmer Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 21:53
                  ballbreaker napisał:
                  > Dwa chodzace sztandary tolerancji i otwartosci widze :D

                  Najpierw walnac personalnie, bo po co sie rozdrabniac na argumentacje.

                  > Niedlugo sie dowiemy ze jestesmy zacofani, bo nie jestesmy gejami :D

                  Potem zarzucic stronie przeciwnej absurdalne tezy, zeby sie nastepnie z nich nabijac.

                  Krotko: erystyka na poziomie podstawowym.
                  Dlaczego mnie to nie dziwi?
                  • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 22:39
                    A emotek nie zauważył?
      • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 18:16
        > Hmm a mi się wydawało, że każdy związek jest z natury inny, co więcej jest wiel
        > e par hetetro co również lubi stymulować się w miejcu nie koniecznie do tego pr
        > zewidzianym i czy to czyni z nich jeszcze inny rodzaj związku? W ogóle co to za
        > kategoria: rozróżnianie związków na podstawie preferencji seksulanych?

        Nie rozróżniam związków na podstawie preferencji seksualnych, tylko na podstawie tego, z osobników jakiej płci są owe związki skonstruowane.

        Ja wiem, że starasz się przypiąć mi łatkę homofoba, ale niestety kulą w płot. Nawet moi znajomi geje tutaj w UK, gdzie istnieją małżeństwa homoseksualne, cały czas używają tego członu "homoseksualne" - własnie dla potwierdzenia tej różnicy. Kiedyś z nimi o tym rozmawiałem i mają podobne poglądy jak ja. A z tego co piszesz wynika, że ja mam być bardziej gejowski niż geje...

        > Duma to uczucie, jako rodzić czuję dumę ze swojego dziecka jak nawet zrobi kupę
        > do kibelka. W kraju, gdzie dominującymi są uprzedzenia do gejów (jak Twoje tut
        > aj pokazywane), przyznanie, że jest się dumnym (a nie wstydzi) ze swojej latoro
        > ści (zwłaszcza na manifestacji, i hasła tam pisane mają swoją przesadną konwenc
        > ję) jest jak najbardziej uprawnione.

        Własnie nie. Że tak się będę trzymał twojego przykładu defekacjonistycznego: Ukrywanie faktu, że twoje dziecko sra, robienie z niego jakiegoś tabu, unikanie tematu - to jest zacofanie. Powiedzenie "nie wstydzę się, że moje dziecko robi kupkę, bo sranie ludzka rzecz" - to jest normalność. Powiedzenie "jestem dumny z tego, że moje dziecko sra" - to już jest coś nienormalnego - tylko w drugą stronę.

        > Udajesz czy naprawdę nie ogarniasz rzeczywistości? Potrafisz rozróżnić konwencj
        > ę manifestacji od sytuacji w sklepie?

        To znaczy, że jak ty powiesz "franek to brzmi dumnie" a ja Cię nazwę w sklepie "franku" to ryzykuję, że się poczujesz obrażony? :)
        • franek-b Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 08:39
          > Nie rozróżniam związków na podstawie preferencji seksualnych, tylko na podstawi
          > e tego, z osobników jakiej płci są owe związki skonstruowane.

          No i do jakich wniosków doszedłeś? Jak jest związek 2 kobiet i 1 faceta, to co?

          > Ja wiem, że starasz się przypiąć mi łatkę homofoba, ale niestety kulą w płot. N
          > awet moi znajomi geje tutaj w UK, gdzie istnieją małżeństwa homoseksualne, cały
          > czas używają tego członu "homoseksualne" - własnie dla potwierdzenia tej różni
          > cy. Kiedyś z nimi o tym rozmawiałem i mają podobne poglądy jak ja. A z tego co
          > piszesz wynika, że ja mam być bardziej gejowski niż geje...

          Tylko używają z innego powodu, by podkreślać i propagować to wyrażenie, ponieważ dla niektórych wciąż słowo małżeństwo jest jednoznaczne z parą hetero. Cel jest nie taki by podkreślać, że małżeństwa homo są jakieś inne, tylko by poszerzać znaczenie słowa małżeństwo, tak by jak ktoś będzie mówił małżeństwo nie zakładał, że chodzi o K+M.

          > Własnie nie. Że tak się będę trzymał twojego przykładu defekacjonistycznego: Uk
          > rywanie faktu, że twoje dziecko sra, robienie z niego jakiegoś tabu, unikanie t
          > ematu - to jest zacofanie. Powiedzenie "nie wstydzę się, że moje dziecko robi k
          > upkę, bo sranie ludzka rzecz" - to jest normalność. Powiedzenie "jestem dumny z
          > tego, że moje dziecko sra" - to już jest coś nienormalnego - tylko w drugą str
          > onę.

          Chyba nie zrozumiałeś mojego przykładu. Tu chodzi o subtelne różnice, których nie zauważasz (albo nie chcesz). Odcinasz kontekst i z tego robisz parodię, w mediach nazywane jest coś takiego manipulacją.
          Tak, można być dumnym z dziecka jak sra, gdy dodasz do tego, że wcześniej waliło w pampersa a teraz do kibelka i jak przez parę miesięcy uczyłeś dziecka by zamiast w gacie wołało, że chce kupę.

          > To znaczy, że jak ty powiesz "franek to brzmi dumnie" a ja Cię nazwę w sklepie
          > "franku" to ryzykuję, że się poczujesz obrażony? :)

          Jakbym Cię nie znał, to bym nie wiedział, że prowokujesz :-) dobrze wiesz o co kaman.
          • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 09:28
            > No i do jakich wniosków doszedłeś? Jak jest związek 2 kobiet i 1 faceta, to co?

            To nie jest to małżeństwo. Bo małżeństwo to z definicji związek mężczyzny i kobiety. I tyle. Nie wiem, jak to się nazywa po polsku, tu się na coś takiego mówi poly relationship.

            > Tylko używają z innego powodu, by podkreślać i propagować to wyrażenie, poniewa
            > ż dla niektórych wciąż słowo małżeństwo jest jednoznaczne z parą hetero.

            Acha, więc teraz nawet wiesz lepiej o czym ja rozmawiam z moimi znajomymi, kiedy rozmawiam na ten sam temat, i wiesz lepiej nie tylko co ja powinienem uważać, ale i co oni uważają?

            Bo wiesz, John, gość z którym dzieliłem mieszkanie po przyjeździe do Szkocji więc znam go już parę lat, o swoim facecie mówi "mój partner" bo twierdzi, że "mój mąż brzmi idiotycznie". I choć mogli, nie wzięli ślubu tylko zawarli związek.

            John uważa, że zwiazki partnerskie homoseksualistów są niczym gorszym niż małżeństwa heteroseksualistów, dlatego nie widzi powodu, dla którego musiałyby na siłę udawać, że też są małżeństwami. I ja się z nim zgadzam w 100%.

            > Chyba nie zrozumiałeś mojego przykładu. Tu chodzi o subtelne różnice, których n
            > ie zauważasz (albo nie chcesz). Odcinasz kontekst i z tego robisz parodię, w me
            > diach nazywane jest coś takiego manipulacją.

            To Ty manipulujesz.

            > Tak, można być dumnym z dziecka jak sra, gdy dodasz do tego, że wcześniej walił
            > o w pampersa a teraz do kibelka i jak przez parę miesięcy uczyłeś dziecka by za
            > miast w gacie wołało, że chce kupę.

            Jak sam podkreślasz, trzeba dodać do tego, że wcześniej srało w gacie. Czyli nie jesteś dumny z tego, że sra, tylko jesteś dumny z tego, że już nie robi w gacie. I o tym właśnie mówię.

            > Jakbym Cię nie znał, to bym nie wiedział, że prowokujesz :-) dobrze wiesz o co
            > kaman.

            No tak, jak się nie ma argumentów to łatwiej obrócić w żart :)
            • franek-b Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 10:03
              > To nie jest to małżeństwo. Bo małżeństwo to z definicji związek mężczyzny i kob
              > iety. I tyle. Nie wiem, jak to się nazywa po polsku, tu się na coś takiego mówi
              > poly relationship.

              Hmm abstrahuję od kwestii lingwinistycznych, ale najnormalniej w świecie piszesz nieprawdę. Powołujesz się na normę w jakiej zostałeś wyhowany, a instytucja małżeństwa jest dużo starsza niż schyłek PRLu i początki obecnej państwowości polskiej. Przez wieki to się zmieniało i różnego rodzaju kombinacje są oficjalnie nazywane i sankcjonowane przez prawo jako małżeństwo - w tym małżeństwami są związki poligamiczne.

              > Acha, więc teraz nawet wiesz lepiej o czym ja rozmawiam z moimi znajomymi, kied
              > y rozmawiam na ten sam temat, i wiesz lepiej nie tylko co ja powinienem uważać,
              > ale i co oni uważają?
              >
              > Bo wiesz, John, gość z którym dzieliłem mieszkanie po przyjeździe do Szkocji wi
              > ęc znam go już parę lat, o swoim facecie mówi "mój partner" bo twierdzi, że "mó
              > j mąż brzmi idiotycznie". I choć mogli, nie wzięli ślubu tylko zawarli związek.
              >
              >
              > John uważa, że zwiazki partnerskie homoseksualistów są niczym gorszym niż małże
              > ństwa heteroseksualistów, dlatego nie widzi powodu, dla którego musiałyby na si
              > łę udawać, że też są małżeństwami. I ja się z nim zgadzam w 100%.

              Nie pisałem o Twoich znajomych per se, tylko o tym w jaki sposób to działa na poziomie społecznym.

              > Jak sam podkreślasz, trzeba dodać do tego, że wcześniej srało w gacie. Czyli ni
              > e jesteś dumny z tego, że sra, tylko jesteś dumny z tego, że już nie
              > robi w gacie
              . I o tym właśnie mówię.

              Czyli wg Ciebie, na manifestacji nikt nie zna kontekstu, tylko trzeba opisywać na plakacie?

              > No tak, jak się nie ma argumentów to łatwiej obrócić w żart :)

              O sobie piszesz jak rozumiem :-)
              • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 20:00
                > Hmm abstrahuję od kwestii lingwinistycznych, ale najnormalniej w świecie piszes
                > z nieprawdę.

                Ależ oczywiście, że piszę prawdę. Tak się to tutaj nazywa.

                Bigamia jest zakazana, dlatego jeśli istnieją takie związki, to są niesankcjonowane prawnie. W islamie oczywiście czy u Mormonów małżeństwa bigamistów są jak najbardziej faktem, ale zwróć uwagę, ze w każdym z tych przypadków to mężczyzna jest w relacjach z wieloma kobietami, natomiast one między sobą nie są powiązane seksualnie. Innymi słowy - to nie są związki typu "każdy z każdym" tylko zwielokrotnione związki "mężczyzna z kobietą".

                Powołujesz się na normę w jakiej zostałeś wyhowany, a instytucja m
                > ałżeństwa jest dużo starsza niż schyłek PRLu i początki obecnej państwowości po
                > lskiej. Przez wieki to się zmieniało i różnego rodzaju kombinacje są oficjalnie
                > nazywane i sankcjonowane przez prawo jako małżeństwo - w tym małżeństwami są z
                > wiązki poligamiczne.

                Zacytuję mojego znajomego geja o którym już mówiłem, a któremu zrelacjonowałem naszą dyskusję:
                "Nawet w kulturach gdzie związki homoseksualne były w pełni akceptowane (np. w starożytnej Grecji) istniały inne słowa na określanie tego rodzaju związków, nie widzę powodu, żeby to nagle zmieniać. Dla mnie jest oczywiste, że jako gej nie jestem zainteresowany małżeństwem, bo jest to związek z kobietą. W żadnym przypadku nie czuję się z tego powodu gorszy, a z różnych powodów może być jednak istotne czy mój partner jest mężczyzna czy kobietą, dlatego skoro jest rozróżnienie w języku na określenie dwóch rodzajów związków, to nie widzę powodu dla którego psuć przejrzystość języka. Ja jestem całkowicie zaspokojony słowami "związek partnerski". Koniec cytatu, tłumaczenie moje.

                > Nie pisałem o Twoich znajomych per se, tylko o tym w jaki sposób to działa na p
                > oziomie społecznym.

                Na poziomie społecznym, tak jak to widzę w Wielkiej Brytanii, związki partnerskie są w pełni akceptowane. Kontrowersyjne jest nazewnictwo - związki partnerskie na siłę nazywane małżeństwami i, jak widac na moim przykładzie, potrzeba mieszania tych dwóch pojęć nie jest oczywista nawet dla wszystkich gejów. Dyskusyjna jest też kwestia adopcji dzieci przez homoseksualne pary, ale nie o tym akurat mówimy.

                > Czyli wg Ciebie, na manifestacji nikt nie zna kontekstu, tylko trzeba opisywać
                > na plakacie?

                Pomieszały nam się tu dwa różne wątki.

                Samo użycie słowa "pedał" - tu pół żartem, pół serio mówię, że mogli by się zdecydować, czy jest obraźliwe, czy brzmi dumnie. Wbrew pozorom to nie jest taka wydumana sprawa - zobacz na przykład kiedyś słowo Murzyn nie niosło ze sobą żadnych konotacji negatywnych, a dziś już jest niepoprawnie polityczne.

                Z drugiej strony na przykład tak wulgarne kiedyś słowo "zajebisty" dziś jest praktycznie używane na co dzień i to nie tylko przez najmłodszych ("Panie doktorze, pan raczy zerknąć jak zajebisty skrypt udało mi się napisać dla moich studentów" - (C) ponad 75 letni profesor z uczelni na której pracował mój ojciec).

                W angielskim mamy to samo - jeszcze niedawno "bitch" było tylko wulgaryzmem, dziś wchodzi na użytek codzienny "bitch, please..." i co za tym idzie, jego siła obrażania sie dewaluuje...

                Zjawisko to już mieliśmy w czeskim - tam się mówi do siebie "ty vole" jako "stary" i właściwie jak rozmawiam o tym z moimi znajomymi Czechami, to raczej samo to słowo już nie obraża, a jedynie obraża jego użycie do nieznajomego, bo znaczy to, że zwracasz sie do niego poufałym tonem jak pan do służącego. Skoro "pedał to brzmi dumnie" to jeżeli znaczenie słowa "duma" sie nie zmieniło, to myślę, że jesteśmy juz gdzieś o krok dalej niż czesi ze swoim vole...

                Drugi wątek to natomiast kwestia dumy - i tu pozostaję przy tym, co napisałem. Powodem do dumy może być, że dziecko PRZESTAŁO robić w gacie (np jak przestało dużo wcześniej niż inni), ale nie to, że sra w ogóle.
    • sven_b Re: Na marginesie Marszu Równości. 08.10.12, 21:11
      Czasem, żeby zostać usłyszanym trzeba przerysować fakty. Wierzę, że takiej technki użyli uczestnicy tego marszu. Inaczej przykre byłoby, gdyby był to pochód tej części społeczeństwa, która ze wzgl. na doświadczenia jest tak niestabilna, że popadła w skrajność.
      • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 09:30
        No ja własnie o tym. Przerysowanie i przeginanie w drugą stronę raczej nie pomoże w tym, aby zacofane społeczeństwo zaczęło uważać homoseksualistów za zwyczajnych ludzi.
        • edek40 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 10:33
          > No ja własnie o tym. Przerysowanie i przeginanie w drugą stronę raczej nie pomo
          > że w tym, aby zacofane społeczeństwo zaczęło uważać homoseksualistów za zwyczaj
          > nych ludzi.

          Czyzbys nie dopuszczal mysli, ze zacofane spoleczenstwo najpierw nalezy poinformowac, ze nie chodzi o malenka i nie warta wspomnienia garstke, jak to ich nazywaja, dewiantow?
          • tomek854 Re: Na marginesie Marszu Równości. 09.10.12, 20:10
            A dlaczego miałbym nie dopuszczać myśli?

            Ja tylko mowię, że ta parada nie spełnia tego założenia, jeśli promuje zachowania całkowicie skrajne i przeginanine w drugą stronę. Ja oczywiście nie mam nic przeciwko, ale ja już dawno nie mam nic przeciwko, więc mnie nie trzeba przekonywać. Natomiast do jakichś moherowych babć i innych takich to nie trafi, bo przeginając w drugą stronę tylko potwierdza ich przypuszczenia, że to nie jest normalne...

            Że znowu do analogii gównianej przyrównam: jeśli robienie kupy by było tabu i chcielibyśmy to zmienić, to marsz 10000 zwykłych ludzi otwarcie mówiących o tym, że walą sobie kloca co rano w swojej toalecie byłby jak najbardziej spoko, ale marsz 200 koprofili już niekoniecznie przekonałby ogół społeczeństwa, że jest w porządku otwarcie o tym mówić. :P (głupi ten przykład jest, ale muszę chyba dodac, że nie mam nic przeciwko koprofilom o ile to robią poza zasięgiem mojego węchu i wzroku oraz że sam nie jestem tym tematem zainteresowany... Jednoczesnie całkowicie akceputję że jest normalne dla każdego człowieka udać się do toalety jeśli potrzebuje i moje pójście na siusiu nie różni się niczym od czyjegoś pójścia na kupkę - no, teraz chyba analogia jest pełna :S Muszę jakąś inną wymyślić na następny raz, bo w tej nawet mnie uderza poziom absurdu, ale chyba mechanizmy i relacje są zachowane mimo wszystko)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja