edek40
19.10.12, 10:51
Teraz bedzie jak w aeroplanie. Bajty, kilobajty, kilo przewodow, jakis Windows i dziala. Ba, nawet jak nie dziala, to zmyslne urzadzenie sprzegnie wal kierownicy i znowu dziala.
Moja pierwsza watpliwosc koledzy i kolezanki. Kto i jak czesto sprawdza stan kola zapasowego? Przyznaje, ze raz zdarzylo mi sie zlapac gume i dowiedziec sie, ze w zapasie mam tylko polowe "mocy". I dobrze, ze az tyle, bo dojechalem do stacji.
Pytam nie bez powodu. Otoz zakladam, ze mechanizm sprzegajacy bedzie dzialal sprezynowo w przypadku zaniku zasilania. I ja wlasnie o tym mechanizmie. To, w moim odczuciu, potencjalne miejsce klopotow. No bo kto naprawde rzetelnie przyklada sie do badanie elementow zapasowych...? Serwis czasu nie ma, a przeciez to prosty mechanizm, zabezpieczony przed wilgocia, fabrycznie nasmarowany - ech, obejrzymy przy nastepnym przegladzie, a klienta skasujemy za inspekcje...
Teraz elementy "czytajace" i wykonawcze. Ciekawe jaka bedzie metoda dzialania systemow diagnostycznych? Czujnik, a moze zdwojone i oddzielnie okablowane czujniki? Przeciez moze sie zdazyc sytuacja, gdy lewe serwo powie "NIE!", nie robie, bo mam w dupie. A czujnik akurat ma przerwe na kawe. Dla bezpiecznestwa oczywiscie nigdy rownoczesnie lewy i prawy...
To chyba najbardziej smiale rozwiazanie, o ktorym slyszalem w motoryzacji wspolczesnej.
Przyznam, ze moze jestem stary i wsteczniczy, ale chyba na razie pozostane przy moim starym chevym i dodgu. To toleruje paliwo o typowo polskich wlasnosciach (przez to emituje do atmosfery jakies 0,0000001 procenta CO2 wiecej, ale np. wtryski sa dozywotnie), jakos wytrzymuje dziury, a co najwazniejsze do konca mam jakis wplyw na zachowanie auta na drodze i, w razie awarii, w serwisie.