Przepisowa jazda obcokrajowców w Polsce.

09.07.04, 09:05
Często przewija sie temat jak to np w Niemczech przestrzegane są ograniczenia
predkości. Wiele opinii mówi o poszanowaniu dla prawa itp. Moim zdaniem nie
jest to poszanowanie dla prawa ale w wielu przypadkach obawa przed karą za
wykoroczenie. Chyba w Niemczech jest znacznie wieksze ryzyko ukarania w razie
nieprzestrzegania przepisów niż w Polsce.
I chyba coś w tym jest.

"Szczecińska policja ma wiele zrobionych przez fotoradar zdjęć niemieckich
samochodów, których kierowcy przekroczyli dozwoloną prędkość. I nic im nie
można zrobić! Dlaczego? Bo między Polską a Niemcami nie ma systemu wymiany
informacji o piratach drogowych - pisze "Głos Szczeciński".

Zdjęcia wykonane przez ustawiany w różnych miejscach Szczecina fotoradar
dokumentują pojazdy, które przekroczyły dozwoloną prędkość. Na tej podstawie
policja ustala później numer rejestracyjny pojazdu i kierowcę, którego wzywa
do odbioru mandatu. W ten sposób szczecińska drogówka sfotografowała od
początku roku ponad 2 tysiące piratów. W całym regionie zachodniopomorskim aż
4 tysiące. Wezwania do odebrania mandatu otrzymują jednak tylko Polacy.
Obcokrajowcy są bezkarni.

Kilka dni temu fotoradar uwiecznił niemieckiego kierowcę, który pędził ulicą
Taczaka w Szczecinie 101 kilometrów na godzinę. To dwa razy szybciej niż
zezwalają znaki. Zdjęcie jest, ale kierowcy ukarać nie można. Brakuje
przepisów, które pozwalają polskiej policji zwrócić się do kolegów z Niemiec z
prośbą o ustalenie tożsamości pirata i pomoc w jego ukaraniu. Podobnych
przypadków jest sporo, chociaż policja nie zdradza ile."

motoryzacja.interia.pl/news?inf=520281
    • qrakki999 Re: Przepisowa jazda obcokrajowców w Polsce. 09.07.04, 10:15
      Tez mi się wydaje, że to po prostu wina nieefektywnego wymiaru sprawiedliwości.
      Brak poczucia nieuchronności kary. Nawet nie chodzi o jej wymiar.

      Pzdr.
      Q
      • mariusz_d1 Re: Przepisowa jazda obcokrajowców w Polsce. 09.07.04, 11:03
        Właśnie chodzi o nieuchronność. A u nas co? Policjanci oficjalnie przyznają sie
        (gdzieś to czytałem w gazecie lub w necie a jakimś portalu), że kierowca,
        któremu zrobiono zdjecie fotoradarem a jest z innego województwa jest
        praktycznie bezkarny ponieważ ustalenie jego namiarów trwa tak długo, że nawet
        nie próbują tego robić. A pozatym nawet ustalenie personaliów kierowcy ze
        swojego województwa zajmuje im tyle czasu, że fotoradary właczaja tylko na 1 - 2
        godz dziennie. I tak ledwo są w stanie zdążyć wysłąć mandaty, zanim ulegną
        przedawnieniu.
        A gdzie CEPIK (centralna ewidencja pojazdów i kierowców)?
        Trzeba dać zarobić kolegom gdy skończą z AIACS'em i innymi takimi kontraktami.
    • mejson.e5 Miedzy wronami 09.07.04, 10:59
      Jeśli wejdziesz między wrony...

      Polacy w Szwajcarii, Niemczech czy Skandynawii z reguły jeżdżą grzecznie, ale w
      większości wyłącznie z obawy o stan portfela.
      Część też nie chce wyjść na idiotów wśród tambylców.

      Człowiek wcale nie jest z natury dobry.
      Chciałby jeść, spać, bawić się.

      A to, że pracuje i przestrzega przepisów, wynika tylko z przymusu...

      Ale jestem niewyspany....

      Pozdrawiam,

      Mejson
      • mariusz_d1 Re: Miedzy wronami 09.07.04, 11:08
        Ale dlaczego tamci jeżdżą grzecznie?
        Moim zdaniem to jest tak, że:
        - część przestrzega przepisów poniewaz uznają ich słusznosć (lub inne racje
        przemawiające za tym),
        - reszta stosuje ze strachu przed karą, jeżeli kara następuje stosunkowo szybko
        i w miarę nieuchronnie, to jest ich dosć dużo,
        - reszta płaci mandaty lub ich unika co tam zdarza sie chyba rzadko.
        Tylko tam ta reszta jest wyraźna mniejszością. U nas jest na odwrót.

        A u nas?
        • mrzagi01 cos jeszcze... 09.07.04, 12:05
          respekt dla przepisow, kara itp, owszem ale jest cos jeszcze.
          dezaprobata otoczenia wobec niewlasciwych zachowan nie ogranicza sie do
          mamrotania pod nosem, ale, ze tak powiem,przejawia sie czynna kontra. jezeli
          policja przyjezdza sciagnac samochod zaparkowany w niedozwolonym miejscu, to
          nie dlatego, ze akurat sie tam napatoczyli, tylko zostali przez kogos z okolicy
          zawezwani. U nas zawiadomienie policji jest powszechnie uwazane za dyshonor (no
          i jeszcze dyzurny pyta sie o nazwisko!). To zreszta dziala bez angazowania
          organow scigania. Bylem kiedys w niemczech swiadkiem, jak na parkingu pod
          marketem dziadunio opieprzal panne ktora parkujac przyblokowala mu dostep do
          drzwi. widac bylo, ze panna najchetniej by sie zapadla pod ziemie. Oprocz jobow
          od dziadka, szpilowaly ja nieprzyjazne spojrzenia innych ludzi ktorzy byli w
          poblizu.
          Przywolujac fragment z innego watku- 84% gawiedzi przeszkadza robienie przez
          bliznich syfu w otoczeniu. Odczytac to nalezy tak, ze 84% przeszkadza cudzy
          syf, natomiast najniechybniej toleruja wlasny. Odnoszac to bardziej ogolnie do
          norm wspolzycia- ludzie wszedzie sa tacy sami nie znosza cudzych wad, latwo
          rozgrzeszaja sie ze swoich, ale jezeli ta dezaprobata nie sprowadza sie tylko
          do glosu w anonimowej ankiecie, to nastepuje sprzezenie zwrotne. Tez staramy
          sie nie przekraczac pewnych granic bo oberwiemy po uszach od bliznich ktorym
          mozemy zadzialac na nerwy. Taki spoleczny totalitaryzm.
    • sherlock_holmes Re: Przepisowa jazda obcokrajowców w Polsce. 09.07.04, 12:25
      Przeciez to proste - u nich policja trzyma wszystkich "za pysk", to tutaj
      przyjezdzaja sobie powyzywac sie. Cos jak odreagowanie po stresujacym dniu...

      Bo natura z zasady dazy do chaosu, nie uporzadkowania...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja