edek40
26.11.12, 14:02
Stalem sobie z moja slubna malzonka w kolejce. Za nami stanal jakis pan, z ktorym moja malzonka wymienila usciski i calusy. Okazalo sie, ze to jej serdeczny kumpel jeszcze z czasow szkolnych, z ktorym nie widziala sie dekade. No coz, darowalem jej wylewnosc, ktorej mi, jako takiemu, co go widzi codziennie, oszczedza. Bo widzi codziennie i jutro pewnie tez.
Wiecie jak to jest. Jakies zdawkowe zdania, co u ciebie i takie tam. No i, co oczywiste, zeszlo na dzieci. On ma synka. My z duma przyznalismy sie do trojki. I uslyszelismy, ze znaczy sie, ze my jestesmy rodzina patologiczna. Wyrazilismy niesmialy i przestarzaly poglad, ze zaledwie wielodzietna (wg. ustawy). On twardo stal na swoim, motywujac to tym, ze w dzisiejszych czasach wieksza ilosc dzieci to ma tylko patologia :)
No coz, w przypadku naszej pierwszej jestem na nieomal 100% pewny, ze zmajstrowalismy ja pod wplywem. Moze wiec rzeczywiscie jestesmy patologia ?